Janusz Kapusta – gdzie mogę iść dalej?

132

“ Urodziłem się w Zalesiu, które miało 100 mieszkańców, potem było Dąbie, liczące 1500 mieszkańców, liceum sztuk plastycznych ukończyłem w Poznaniu, gdzie było 350 tysięcy mieszkańców, architekturę studiowałem w Warszawie, gdzie mieszka 1,4 miliona osób, aż wreszcie trafiłem do Nowego Jorku, gdzie jest 8,4 miliona osób, a z całą metropolią nawet 13 milionów – opowiada Janusz Kapusta, artysta, naukowiec odkrywca, rysownik, scenograf. – Gdzie mogę iść dalej? Albo na wieś, albo już do nieba!”.

Do Nowego Jorku Janusz Kapusta, który żartobliwie mówi o sobie, że jest “artystą o zainteresowaniach matematyczno-filozoficznych”, przyjechał 20 października 1981 roku, kilka dni po swoich 30 urodzinach. Pojechał na zaproszenie pisarza Andrzeja Pastuszka, którego książkę miał zilustrować. W Polsce jego rysunki pojawiały się m.in. w “Szpilkach”, “ITD”, “Literaturze”.

“Miałem być w Stanach tylko trzy miesiące, ale w Polsce ogłoszono stan wojenny i zostałem” – mówi artysta.

Nie znał wtedy angielskiego, tylko francuski, ale przez znajomość z Jonaszem Koftą  poznał Andrzeja Dudzińskiego, polskiego grafika, który mieszkał już wtedy w Nowym Jorku, i ten po obejrzeniu jego prac pomógł skontaktować się z “New York Timesem”. Rysunki spodobały się redaktorom “Timesa” i Janusz zaczął u nich publikować. Od tamtego czasu jego prace można oglądać także w wielu innych gazetach, jak: “Wall Street Journal”, “Washington Post” czy polskiej “Rzeczpospolitej”. Kapusta jest autorem ilustracji specjalnego wydania “Zniewolonego Umysłu” Czesława Miłosza, wydał też trzy książki “Almost everybody” (1984), “Kapusta w New York Times”(1995) i “K-dron, opatentowana nieskończoność” (1995). Był autorem scenografii i kostiumów do opery Roberta Wilsona “Czarny Jeździec” wystawianej w Niemczech oraz scenografii do “Carmen” w Teatrze Wielkim w Warszawie.

Jednak za moment przełomowy z swojej twórczości, a nawet życiu uważa dzień w 1985 roku, gdy odkrył nowy kształt geometryczny – jedenastościenną bryłę, którą nazwał “K-dron” (K – od jedenastej litery alfabetu, dron – od greckiego słowa hedron oznaczającego ścianę).

Żeby dokładnie opowiedzieć historię odkrycia K-dronu, musimy cofnąć się do studenckich czasów Janusza Kapusty, a dokładnie do okresu, gdy po skończeniu architektury na Politechnce Warszawskiej zaczął studiować historię filozofii.

“Na zajęcia jeździłem rowerem i podczas tych przejażdżek zastanawiałem się, jak narysować nieskończoność – opowiada Janusz. – Próbowałem to narysować, szukałem różnych rozwiązań, testowałem różne pomysły związane z pojęciami – plus, minus, pozytyw, negatyw. Powstały jakieś rysunki, ale nic z nimi nie zrobiłem i gdzieś tam je odłożyłem”.

Dużo później, gdy artysta miał przygotować katalog na wystawę postanowił użyć właśnie tamtych rysunków. Jednak katalogi zostały źle wydrukowane i zostało mu 1000 nieprawidłowych odbitek, z którymi nie wiedział co zrobić.

“Nie chciałem ich wyrzucać, bo uważam że wszystko ma swój sens i ten błąd drukarza także coś oznacza – tłumaczy Kapusta. – Zacząłem przyglądać się tym figurom, obracać je i zauważyłem coś ciekawego, ale nadal jeszcze nie wiedziałem, co to dokładnie jest. Potem dowiedziałem się o konkursie na płytkę z terrakoty i zaprojektowałem ją używając tych figur. Musiałem przekształcić to w projekt trójwymiarowy i pojawił się K-dron. Odkryłem nowy kształt”.

Po dwóch latach udało mu się opatentować figurę, po 13 latach od odkrycia prof. Stanisław Kwapień dowiódł, że jest ona czasoprzestrzennym modelem równania drgającej struny, a po 25 latach sam odkrywca obronił doktorat na warszawskiej ASP dotyczący właśnie K-dronu.

Dr Kapusta znalazł dla 11-ściennej bryły aż 168 zastosowań. Do tej pory udało wprowadzić się do produkcji cztery z nich, czyli pustaki, globus, klocki do gry oraz butelki. W 1995 roku w Hollywood wybudowano pierwszy budynek z elewacją z pustaków o kształcie K-dronów. Artysta używa kształtu figury, którą odkrył także w sztuce.Wielokrotnie pokazywał prace z różnym użyciem tej bryły na wystawach na świecie, a cztery lata temu gigantyczny K-dron był pokazywany na Paradzie Pułaskiego idącej nowojorską 5 Aleją. 21 marca przyszłego roku artysta pokaże nowe prace na wystawie w Gershwin Hotel w Nowym Jorku.

“To pierwsza poważna wystawa w Nowym Jorku przedstawiająca K-dron mówi Kapusta. – Może dzięki niej Ameryka się nim zainteresuje”.

Janusz Kapusta na stałe mieszka w Nowym Jorku, dużo czasu spędza też w Polsce. Cieszy go to, że może podróżować tam i z powrotem.

“Jak męczy mnie jeden kraj, jadę do drugiego – mówi. – Nowy Jork mnie zachwycił, jak tu przyjechałem 30 lat temu. Tak wyobrażałem sobie niebo, tylko bez Arystotelesa i Leonarda da Vinci” – śmieje się Janusz.

Zapytany, czy sądzi, że gdyby został w Polsce, czy odkryłby K-dron, zamyśla się.

“Nie sądzę. Tutaj czuję, że naprawdę mogę myśleć, że panuję nad moim życiem, a nie na odwrót – mówi. – Choć rysunki, w których był ukryty, powstały przecież jeszcze w Polsce. Tam pewnie byłbym bardziej artystą, a tutaj mogę robić o wiele więcej”.

Autor: Katarzyna Szcześniak