Jest wielka chęć bycia razem…

191
Ksiądz Władysław Wiktorek dziękuje wiernym za to, że pamiętali o jego jubieluszu i że byli w niedzielę, 6 czerwca 2021 roku, razem z nim ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Ci, którzy jeszcze tu są, nie zatracili wrażliwości, chęci dzielenia się różnymi dobrami z innymi. To są bardzo dobre, pozytywne znaki, wręcz ewangeliczne, że jest ta chęć bycia razem i chwalenia Boga za wszystko, co dobre – mówi ojciec Władysław Wiktorek, wikariusz w kościele św. Józefa w New Brunswick, NJ.

Proszę powiedzieć, jak długo pełni ksiądz służbę w parafii Holy Family Parish w New Brunswick w stanie New Jersey, do której należy kościół św. Józefa?

– 8 lipca będą to aż dwa lata! Przyszedłem tutaj z parafii świętej Magdaleny de Pazzi we Flemington w stanie New Jersey, znajdującej się mniej więcej 50 minut jazdy samochodem do New Brunswick. Jest to jedyna parafia katolicka w mieście Flemington. Od roku 2000 pracowałem w różnych parafiach w Stanach Zjednoczonych, w tej samej Diecezji Metuchen. Wychodzi na to, że połowę służby kapłańskiej spędziłem w tej właśnie diecezji.

Zaczęło się oczywiście wszystko w Polsce. Gdzie ksiądz uzyskał święcenia kapłańskie i gdzie pełnił swoją służbę?

– Święcenia kapłańskie uzyskałem 7 czerwca 1981 roku, w Dniu Zesłania Ducha Świętego, w Sanktuarium Matki Bożej Tuchowskiej  w Tuchowie, niedaleko Tarnowa. Święceń udzielił mi biskup Piotr Bednarczyk, biskup pomocniczy w Diecezji Tarnowskiej. Prymicję, czyli pierwszą swą mszę, odprawiłem w Boże Ciało, 18 czerwca. I też miałem wówczas ucztę tak dobrą, jak ta dzisiejsza.

W owym czasie w Polsce ludzie wykazywali jedność wiary, miłości i wzajemnego szacunku, uczestnicząc w święceniach czy w pierwszej mszy odprawianej we wspólnocie rodzinnej.

W Polsce pracowałem w parafii w Elblągu i w parafii Świętego Ducha w Szczecinku na Pomorzu Środkowym, gdyż należałem do Zgromadzenia Redemptorystów. Stamtąd zostałem  wysłany przez władze zakonne i polski Kościół do Ameryki Południowej. Miałem być w Argentynie, ale  wylądowałem w Boliwii. Spędziłem tam prawie 11 lat. W pewnym momencie zostałem mianowany ojcem przełożonym regionu Tupiza. Byłem również dyrektorem szkoły, w której uczyło się 50 chłopców z biednych rodzin miejscowych pasterzy.

Bardzo się cieszę, że dzisiaj, dzięki wyrokowi Opatrzności Bożej, obchodząc 40-lecie swojego kapłaństwa, znowu jestem z polską wspólnotą, bowiem większość lat swej pracy spędziłem we wspólnotach angielsko-hiszpańskich lub hiszpańsko-angielskich. W tej parafii, w której pracuję obecnie, mamy wspólnotę angielską, hiszpańską, polską i nawet węgierską. Niestety, nie odprawiam mszy po węgiersku, bo w tym języku mogę wypowiedzieć tylko parę słów. Mamy kolegę księdza z Budapesztu, który radzi sobie wspaniale. Trzej pozostali księża, także i ja, rozmawiamy i odprawiamy msze w języku angielskim i hiszpańskim w trzech kościołach należących do naszej parafii. Oczywiście odprawiam także msze po polsku.

Wierni, z okazji pięknego jubileuszu, złożyli księdzu  życzenia, wręczyli upomínek od papieża Franciszka, przygotowali wspaniałe spotkanie po mszy. Czy ta uroczystość jubileuszowa była dla ojca niespodzianką, zaskoczeniem?

– To, że obchodzilem 40. rocznicę swoich święceń kapłańskich to nie było oczywiście zaskoczeniem. Nie spodziewałem się jednak, że wspólnota polska, która nie jest duża, pamięta o tym i że tak radośnie uczystniczyć będzie w mojej rocznicy. Rodacy pokazali olbrzymie i otwarte serca. Jest to bardzo ładne świadectwo, że potrafią okazać radość z tego, że wszystkich nas Bóg posyła i obdarza różnorakimi darami. Jesteśmy razem, mimo tych różnych przemian wynikającyh chociażby z panedmii koronawirusa. Wiele dzieci z polskich rodzin wyjechało do innych miast czy stanów, a ci, którzy jeszcze tu są, nie zatracili wrażliwości, chęci dzielenia się różnymi dobrami z innymi. To są bardzo dobre, pozytywne znaki, wręcz ewangeliczne, że jest ta chęć bycia razem i chwalenia Boga za wszystko, co dobre. A dla mnie – ja to tak odczytuję – jest to znak, że z Bożą pomocą, na miarę istniejących możliwości, chcemy wzrastać wspólnie w sensie religijnym, duchowym, jak i też patriotycznym. Chciałbym, aby to trwało, aby to się rozwijało, żebyśmy z Bożą pomocą działali dla dobra innych ludzi, innych narodowości, ale także i naszej wspólnoty. 

Ojciec Święty Franciszek udzielił księdzu Władysławowi apostolskiego błogosławieństwa
z okazji 40. rocznicy święceń kapłańskich

Należy się cieszyć, że rodacy potrafią docenić służbę księdza dla dobra ludzi różnych narodowości skupionych w tej parafii. Życzę księdzu jeszcze wielu lat owocnej służby i kolejnych radosnych chwil.

– Dziękuję. Wszyscy pełnimy służbę. Dlatego życzę wszystkim siły i dobrej woli, aby tę służbę pełnić, a na pewno będą jej dobre owoce.

Rozmawiał: Janusz M. Szlechta