Joanna Kaczorowska: zdejmujemy muzyków ze scen

0
0

Joanna Kaczorowska przyleciała do Ameryki w roku 2000, co – jak powiada – było zrządzeniem losu. Wcześniej studiowała na Akademii Muzycznej w Poznaniu. Mówi, że to miasto jest polską stolicą skrzypiec, gdyż od 1935 roku odbywa się tam międzynarodowy konkurs im. Henryka Wieniawskiego – najstarsze tego rodzaju wydarzenie muzyczne na świecie.

Kiedy Joanna była na drugim roku studiów, dostała zaproszenie do udziału w kursie skrzypcowym prowadzonym przez laureata poznańskiego konkursu prof. Charlesa Tregera. Był on jedynym Amerykaninem, który zdobył tam w komunistycznych czasach pierwsze miejsce. Na kurs przybyło ok. 10 wyselekcjonowanych skrzypków z akademii muzycznych w całej Polsce.

„Ponieważ każdy był zainteresowany studiami w Ameryce, wszyscy – oprócz mnie – pytali go wprost o możliwość studiów w USA. Tak się jednak złożyło, że ku mojemu zaskoczeniu zaproponował to właśnie mnie. Początkowo odmówiłam, ponieważ w Poznaniu byłam dopiero na drugim roku pięcioletnich studiów magisterskich i sądziłam, że mogę się jeszcze wiele nauczyć w Polsce pod kierunkiem prof. Jadwigi Kaliszewskiej. Wychowała ona setki skrzypków światowej sławy, wygrywających najbardziej prestiżowe konkursy na świecie i będących obecnie profesorami lub wirtuozami w każdym zakątku świata, takich jak Bartłomiej Nizioł bądź Piotr Milewski” – wylicza artystka.

Koniec końców studentka została w Polsce przez kolejne dwa lata. Wtedy właśnie przyszedł do niej list od prof. Tregera z ponownym zaproszeniem. Argumentował, że jeśli chciałaby podjąć naukę pod jego kierunkiem, jest to ostatni dzwonek, bo odchodzi wkrótce na emeryturę.

„Sprężyłam się, zrobiłam w Poznaniu dwa lata w jednym roku i po dyplomie udałam się na University of Massachusetts Amherst. Ukończyłam go z dyplomem Master’s. Profesor Trager namówił mnie jednocześnie na kontynuowanie nauki na studiach doktoranckich.

Joanna zdecydowała się zdawać do pięciu znanych amerykańskich uczelni, które oferowały wysoki poziom na muzycznych studiach doktoranckich. Jak wszyscy inni musiała przebrnąć przez rygorystyczne sito egzaminacyjne. Po udanych egzaminach wstępnych okazało się, że dostała się na wszystkie wybrane przez siebie uczelnie. Podjęła szybką decyzję o rozpoczęciu nauki na nowojorskim uniwersytecie stanowym w Stony Brook. Studia doktoranckie na tej uczelni podjęła już pod kierunkiem prof. Philipa Setzera.

„Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ jest on nie tylko jednym z najsłynniejszych muzyków na świecie, świetnym profesorem, zdobywcą dziewięciu nagród Grammy, ale jest fantastycznym mentorem” – zapewnia imigrantka z Polski.

Na studiach młoda doktorantka poznała dzięki swemu profesorowi cały kwartet smyczkowy Emerson, który – jak przekonuje – jest najlepszy na świecie, w tym wiolonczelistę Davida Finckela. Ten ostatni jest dyrektorem i założycielem festiwalu muzyki klasycznej Music@Menlo, gdzie goszczą ciekawe i wpływowe osobistości ze świata muzyki.

Na kalifornijskim Music@Menlo polską artystkę poproszono o wykonanie utworu współczesnej amerykańskiej kompozytorki Gabrieli Leny Frank. Zaprezentowała go podczas towarzyszącego festiwalowi wykładu na temat muzyki współczesnej, wygłoszonego przez Arę Guzelimiana, ówczesnego dyrektora artystycznego Carnegie Hall, a obecnego dziekana Juilliard School of Music.

„Tym sposobem rozpoczęła się moja kariera muzyczna w Ameryce. Posypały się propozycje koncertów w Carnegie Hall. Występowałam z tak słynnymi artystami, jak Yo-Yo Ma czy dyrygent Michael Tilson Thomas, zresztą z domu Tomaszewski. W niedługim czasie nadeszła najważniejsza oferta z Carnegie Hall. Było to zaproszenie do udziału w nowatorskim programie „The Academy: Ensemble ACJW” stworzonym przez tę instytucje przy współpracy z Julliard School of Music wespół z Weill Music Institute i nowojorskim Departamentem Edukacji.

Dr Kaczorowska wyjaśnia, że było to dwuletni pilotażowy program promujący młode, wschodzące gwiazdy muzyki klasycznej w Stanach Zjednoczonych. Zaproszono tam 16 muzyków z całego świata, w tym tylko dwóch skrzypków, a pośród nich ją, jako jedyną Polkę, w całej dotychczasowej historii programu.

„Program był bardzo inspirujący, ponieważ znalazłam się w towarzystwie świetnych muzyków. Oprócz tego, że byli fantastycznymi wykonawcami, należą jednocześnie do prężnych promotorów muzyki klasycznej. Każdy z nas miał już wówczas na swoim koncie własne serie koncertowe, organizacje koncertów lub wydarzeń charytatywnych z udziałem muzyków. Inni znani są jako założyciele nowatorskich grup muzycznych albo własnych blogów” – mówi skrzypaczka.

Według dr Kaczorowskiej The Academy nie ogranicza się do koncertów w Carnegie Hall, a Polka miała ich blisko 20. Oprócz tego organizatorzy przygotowują serię wykładów z wybitnymi osobistościami, jak prezydent Julliard School of Music Joseph W. Polisi, czy nowy dyrektor Carnegie Hall Clive Gillinson. Podczas wykładów i rozmów uczyli oni uczestników programu m.in. jak zarządzać instytucjami kulturalnymi.

„Te dwa lata były szalenie inspirujące. Zapoznałam się bliżej z biznesem muzycznym. W Polsce i w ogóle w Europie jest to raczej nieznane. Jedyną rzeczą, którą uczą, to jak świetnie grać i jak wyjść na scenę. Artysta nie jest na ogół świadomy ogromu pracy, którą musi wykonać cały zespół, aby mogło dojść do wydarzenia artystycznego. Kultura i sztuka są w dzisiejszych czasach zagrożone. Jeśli w Ameryce miewają się bardzo dobrze, to także dzięki temu, ponieważ aby przetrwały zainteresowani są wszyscy, którzy je współtworzą, jak również dzięki temu, że dyrektorami większości muzycznych instytucji są sami muzycy, którzy kochają muzykę i wierzą w swoją szlachetną misję zaszczepiania kultury nowym pokoleniom, a nie są tylko zimnymi ekonomistami,którzy oczekują, aby instytucja kulturalna funkcjonowała jak sprawny koncern np. Coca Coli” – uzasadnia skrzypaczka.

Po ukończeniu dwuletniego programu w Carnegie Joanna otrzymała propozycję pracy na jej Alma Mater, gdzie zrobiła doktorat. Została profesorem na Stony Brook University, stanowiącego część systemu nowojorskiego uniwersytetu stanowego SUNY. Nie kryje, że było to dla niej równie ważne wydarzenie.

„Jest to środowisko wypełnione świetnymi muzykami-wykładowcami. Cały sekret SUNY polega na tym, że pedagogami są najznakomitsi muzycy muzyki klasycznej w dzisiejszym świecie. To właśnie oni nauczyli mnie swego czasu, jak pokochać scenę i granie koncertów. Dzisiaj wykładając już razem z moimi obecnymi kolegami, a niegdyś mentorami i profesorami, sama staram się przekazać moim studentom, jak być nie tylko perfekcyjnym technicznie skrzypkiem, ale wykonawcą, który żyje prezentowanymi utworami, a na scenie czuje się jak ryba w wodzie. Takim właśnie duchem przeniknięci są wykładowcy, artyści i studenci współtworzący wydział muzyczny Stony Brook” – przekonuje prof. Kaczorowska.

Traktuje ona otoczenie, w którym się znalazła, za niezwykle inspirujące i twórcze. Z entuzjazmem zapewnia, że spełnia się tam, czuje się bardzo szczęśliwa i tak kocha swoją pracę, że kiedy tylko wstaje rano, pierwszą rzeczą, na jaką ma ochotę jest pójść na zajęcia.

Polska skrzypaczka zainicjowała nowatorską serię koncertów muzyki kameralnej pod nazwą New York Chamber Musicians. Jest jej dyrektorem artystycznym.

„Miniony sezon był inauguracyjnym. Mieliśmy cztery fantastyczne koncerty na Manhattanie w nowo wybudowanym Centrum Muzyki Klasycznej DiMenna. Założeniem serii jest zdjęcie muzyków ze sceny – śmieje się przekornie skrzypaczka. – Nie mamy oficjalnej sceny, a co za tym idzie bariery, jaką tworzy ona między publicznością a muzykami. Ułatwia nam to kontakt ze słuchaczami i sprawia, że przepływ energii między artystą a publicznością jest obopólny” –opowiada Joanna.

W nawiązaniu do koncertów New York Chamber Musicians dodaje, że przed wykonaniem utworów artyści rozmawiają z publicznością i przybliżają im historię poznania utworów. Goszczą tam też kompozytorzy, którzy mówią o genezie i tym, co inspirowało ich do pisania utworów.

„Po koncertach nie chowamy się natychmiast w garderobie. Wychodzimy bezpośrednio do publiczności i rozmawiamy o wrażeniach z koncertu” – uzupełnia założycielka serii.

Joanna ma poczucie własnej wartości. Jest nie tylko osobą utalentowaną. Natura obdarzyła ją też dużym poczuciem humoru. Nie boi się zakpić sama z siebie, co ludziom, którzy odnoszą sukcesy, nieczęsto się zdarza.

Zdaniem prof. Kaczorowskiej Ameryka oferuje artystom bardzo sprzyjające warunki do działania, zwłaszcza Nowy Jork – będący największym skupiskiem najwybitniejszych twórców na świecie.

„Jest to inspirujące środowisko. Współpracuję z najlepszymi ludźmi, mogę z nimi razem koncertować. Uczyłam się od najlepszych i z najlepszymi teraz gram. Czego właściwie można więcej oczekiwać” – pyta retorycznie skrzypaczka.

Autor: ND