Kolory tańczące w jazzowych rytmach

0
1


Wyraziste kolory naniesione na płótno tworzyły żywiołowe obrazy, które widoczne były z każdego zakątka. Artystka stwierdziła, iż malarstwo to przede wszystkim kolor, który zestawia kontrastowo, tworząc pulsujące życiem obrazy. Przypomniała, że – jak mawiał wybitny przedstawiciel romantyzmu francuskiego Eugene Delacroix – „kolory są muzyką dla oczu, gdyż dają się zestawiać jak nuty”. Duże płótna, które zaprezentowała na wystawie, namalowała w ostatnim roku, a kilka mniejszych (które również podziwialiśmy na wystawie) namalowane zostały trochę wcześniej.

Wspomniała pani Delacroix chyba nieprzypadkowo?
Dla mnie kolor to muzyka – powiedziała Mira Satryan „Nowemu Dziennikowi”. – Malując jakby słyszę muzykę, jak również malując – słucham muzyki. Nie zawsze jest to abstrakcja taka jak free jazz, słucham często muzyki poważnej. Chyba to pod jej wpływem zmieniłam format obrazów i sposób ich przedstawiania. Ciągle dążę do pewnej minimalizacji formy na korzyść koloru. Wszak kolorem można wyrazić emocje.

Umiejętność malowania to rodzinny „spadek”?
Nie było w mojej rodzinie wyróżniających się artystów. Mama trochę rysowała i ja odziedziczyłam po niej te umiejętności. Wybrałam liceum plastyczne, które ukończyłam we Wrocławiu. Bardzo byłam zainteresowana sztuką – zarówno malarstwem, jak i rzeźbą. Po wielu przemyśleniach wybrałam studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – właśnie malarstwo. Prof. Hoffman bardzo mnie namawiał do studiów na wydziale rzeźby. Twierdził, że bardzo lubi moje rzeźby, bo są subtelne, oddają moją wrażliwość i charakter modela. Bałam się, iż fizycznie nie podołam rzeźbiarstwu i pozostałam przy malarstwie. Podczas studiów mieszkałam w akademiku, w sąsiedztwie muzyków. Często słuchałam wówczas muzyki, także jazzu, mogę wręcz stwierdzić, iż wychowałam się na tej muzyce, dlatego wdzięczna jestem organizatorowi , iż w trakcie mojej wystawy rozbrzmiewał właśnie ten rodzaj muzyki – podkreśliła artystka.

W części muzycznej wieczoru wystąpili artyści o światowej renomie grający na co dzień bluesa i jazzu. Lucjan Ban to pianista w 2005 i 2006 roku nominowany do tytułu najlepszego europejskiego muzyka jazzowego. Alex Harding, obecnie jeden z pięciu najbardziej aktywnych saksofonistów barytonowych, może poszczycić się między innymi współpracą z Arethą Franklin. Bruce Williams to jeden z najmłodszych saksofonistów altowych, który wyróżnia się popularnością w środowisku jazzowym. Willard Dyson to ekstremalnie utalentowany perkusista z Nowego Jorku. Bob Stewart jest wirtuozem tuby, unikalnym wykonawcą utworów jazzowych na tym instrumencie. Wysłuchaliśmy utworów z najnowszej płyty zespołu zatytułowanej „The Project”.

Artystycznej pikanterii dostarczył Szczepan Sadurski, który był gościem specjalnym wieczoru. To światowej sławy polski karykaturzysta, jeden z najszybszych karykaturzystów na świecie, założyciel Partii Dobrego Humoru. Szczepan Sadurski opublikował ponad 6 tysięcy rysunków i ilustracji w ponad 200 tytułach prasy polskiej i zagranicznej. Jest zdobywcą m.in. Złotej Szpilki '86 (nagrody tygodnika satyrycznego „Szpilki” w konkursie na najlepszy rysunek roku). Wystawiał swe prace m.in. w Nowym Jorku, Moskwie, Atenach i Warszawie. Nasz wspaniały satyryk pochwalił się, iż tego dnia, 11 października 2012 roku, przed południem zainstalował na Manhattanie najmniejszy wieżowiec na świecie. Są na to dowody – zdjęcia – gdyż „Nowy Dziennik” uczestniczył w całej ceremonii w towarzystwie świadków koronnych: Danuty Świątek i Marty Kustek – twórczyń portalu DobraPolskaSzkoła.com (panie, w ramach współpracy z Partią Dobrego Humoru, zezwoliły na podanie swoich danych).

Na zakończenie wieczoru artystycznego Marian Żak – organizator artystycznych wieczorów w CPS – otrzymał z rąk Szczepana Sadurskiego legitymację Partii Dobrego Humoru numer 3210. Otrzymał również szybkościową karykaturę w prezencie od mistrza, jako wyraz wdzięczności za zaproszenie na tę – jak się wyraził – przeurokliwą polonijną imprezę w równie urokliwej Galerii CPS. Potem spora grupa osób ustawiła się w kolejce do mistrza po własną karykaturę. Szczepan Sadurski nikomu nie był w stanie odmówić.

Autor: ELŻBIETA POPŁAWSKA