Król neuroradiologii

10

Doktor Jerzy Król wita mnie w recepcji MRI na jedenastym piętrze szpitala Memorial Sloan-Kettering Cancer. Dowiaduję się jedynie, że pacjent jest już uśpiony i znajduje się na stole operacyjnym.

Foto: Czesław Karkowski

Jerzy Król w swoim domu w Mamaroneck

Doktor Jerzy Król wita mnie w recepcji MRI na jedenastym piętrze szpitala Memorial Sloan-Kettering Cancer. Dowiaduję się jedynie, że pacjent jest już uśpiony i znajduje się na stole operacyjnym.
Podążam za lekarzem labiryntami i windami olbrzymiego budynku przy York Ave. na Manhattanie. Pomieszczenie, gdzie ma być wykonywany zabieg, znajduje się za szybą i uzbrojone jest w potężną maszynerię. Wstęp tylko dla personelu. Żeby tam wejść, muszę najpierw założyć odzienie ochronne, w którego skład wchodzi coś w rodzaju spódnicy, kaftan oraz ochraniacz na szyję, wszystko zapinane na rzepy i niesamowicie ciężkie – ma chronić przed promieniowaniem. Jestem dość przejęta, bo po raz pierwszy w życiu czeka mnie przyglądanie się operacji "na żywo", i to z odległości lekarza.
Na sali jest kilka osób personelu medycznego i anestezjolog. "Krol", jak go tutaj nazywają koledzy po fachu, przedstawia mnie swojemu partnerowi – Ericowi Lisowi i informuje, że będę obserwować operację. Oglądają zdjęcia kręgosłupa i ustalają, które kręgi trzeba "zreperować". W wyniku przerzutów raka zniszczony jest odcinek lędźwiowy, szczególnie kręgi L-5, L-4, L-2 i L-1 i to w nie wstrzykiwany będzie cement. Na plecach pacjenta stawiają symetryczne kropki oznaczające miejsca przyszłego wkłucia. I tak zaczyna się zabieg.

NAJNOWSZA METODA
Doktor Jerzy Król ukończył krakowską Akademię Medyczną w 1968 roku, potem wyjechał i dokształcał się dalej w Stanach Zjednoczonych. Teraz, w szpitalu na East Side, pracuje pośród lekarzy z całego świata. Zajmuje się wszelkimi sprawami neurologicznymi, związanymi z mózgiem i rdzeniem kręgowym, specjalizuje się bowiem w tomografii komputerowej i rezonansie magnetycznym mózgu, szyi i kręgosłupa. Neuroradiologia to jego podspecjalizacja. Przeprowadza badania neuroradiologiczne, takie jak angiografia oraz myelografia, jak również biopsje czy procedury neutralizacji bólu. Jego aktywność badawcza koncentruje się na zastosowaniu nowych technik obrazowania, używanych w walce z pierwotnymi ogniskami raka mózgu i kręgosłupa oraz ich przerzutami. Techniki te polegają na podaniu pacjentowi odpowiedniego kontrastu, który umożliwia stworzenie obrazu naczyń krwionośnych wewnątrz prawie każdej części ciała. W przypadku neuroradiologii zabiegowej dotyczy ono naczyń wewnątrzczaszkowych.
Kyphoplastyka i wertebroplastyka należą do zabiegów wykonywanych przez doktora Króla, które mam przywilej oglądać. Są to niechirurgiczne, małoinwazyjne, nowoczesne metody leczenia złamań kompresyjnych kręgosłupa, stabilizacji pęknięć lub zapadnięć kręgów, spowodowanych przez osteoporozę albo przerzuty nowotworu na kręgosłup. Wraz z doktorem Lisem takich zabiegów przeprowadzają cztery, pięć w tygodniu, pomagając tym samym wielu ludziom cierpiącym z powodu bólu i poprawiając ich komfort życia. Dowiaduję się, że wśród operowanych przez nich osób jest sporo Polaków.
W przypadku obu tych procedur do trzonu zmienionego kręgu wprowadza się metalową igłę i wstrzykuje specjalne spoiwo kości pod niewielkim ciśnieniem, z tą różnicą, iż kyphoplastyka zawiera dodatkowy element: mały wysokociśnieniowy balonik nazywany tamp, którego wypełnienie podnosi zapadnięty trzon kręgowy, a przez to wyrównuje zaburzoną krzywiznę kręgosłupa.
Przypadki osób, które trafiają na zabieg z powodu raka, są o wiele bardziej skomplikowane niż te związane z osteoporozą. Ponieważ zmiany w kręgach często występują asymetryczne, wstrzykiwanie cementu odbywa się pod stałym monitoringiem aparatu rentgenowskiego, tak aby zapewnić jak najdokładniejsze rozchodzenie się spoiwa wewnątrz kości. Gęstnieje ono po ok. 20 minutach, a na ekranie monitora pojawia się jako zaciemniony obszar.
Doktor Król patrzy na zegarek i tłumaczy mi, że przed wstrzyknięciem trzeba przygotować cement w odpowiednim momencie: "Nie za szybko, bo przedwcześnie stwardnieje, ani też nie za późno, aby nie był zbyt rzadki".

USUWANIE BÓLU, SKRACANIE REHABILITACJI
Miksowaniem zajmuje się asystent. Temperatura wytworzona w trakcie wiązania spoiwa kostnego dodatkowo niszczy komórki nowotworowe. Po takim wzmocnieniu trzon kręgu przestaje boleć i nie jest podatny na dalsze złamania, które mogłyby doprowadzić do kolejnych komplikacji neurologicznych.
Lekarze pracują w duecie, po różnych stronach stołu, co pozwala zająć się danym kręgiem jednocześnie z prawej i lewej. Pacjenci są starannie wybierani, a decyzje w tej sprawie konsultowane z innymi specjalistami, ponieważ większość kandydatów znajduje się w trakcie poważnego leczenia, np. chemioterapii. Praca dwóch lekarzy przy jednym chorym skraca nie tylko czas, ale pozwala uzyskać najlepsze rezultaty.
"Pacjenci są zdolni chodzić od razu po wybudzeniu" – mówi dr Król. Nie odczuwają też silnego bólu pooperacyjnego i nie muszą przechodzić skomplikowanej i długiej rehabilitacji. Ból, który ich nękał do tej pory, stopniowo ustępuje i znika całkowicie bądź wyraźnie się zmniejsza, dając szansę na lepsze funkcjonowanie i chodzenie. Dzięki temu można ograniczyć przyjmowanie leków przeciwbólowych. Kyphoplastyka poprawia również sylwetkę, bo oprócz bólu usuwa niebezpieczną dla zdrowia załamaną krzywiznę kręgów i zapobiega nowym pęknięciom, deformacjom kręgosłupa, który zachowuje swoją elastyczność. W razie potrzeby zabieg można powtórzyć w przyszłości.
Na sam koniec widzę tylko, jak pacjent "wjeżdża" w pierścień rezonansu magnetycznego, gdzie sprawdzają, jak ułożył się cement. Doktor Król zabiera mnie na obchód po kolejnych salach, w których znajdują się olbrzymie medyczne sprzęty i monitory oraz cierpliwie tłumaczy do czego służą. Po drodze podnosi kubek, który upadł choremu leżącemu na łóżku w szpitalnym korytarzu. Sympatyczny pan doktor odprowadza mnie do drzwi, śpieszy się bowiem na "wybudzenie" swojego pacjenta, a potem… na kolejny zabieg.
Eliza Głowala

Autor: Eliza Głowala