Kurs + licencja = praca

1742

Roczny kurs, egzamin na licencję i fach już jest w kieszeni. Kilka miesięcy pracy pod okiem doświadczonych kolegów i mamy ciekawy zawód oraz solidne zarobki.

W wielu przypadkach trzeba mieć smykałkę w danym kierunku – zdolności manualne, pojęcie techniczne albo łatwość w nawiązywaniu kontaktów. W innych wystarczy głowa na karku oraz chęć zdobycia doświadczenia w danym zawodzie. Przeważnie, aby zdobyć licencję, trzeba mieć uregulowany pobyt w Stanach Zjednoczonych, ukończone 18 lat oraz szkołę średnią. Przy czym nie przeszkadza dyplom ze studiów w pokrewnym czy zupełnie innym kierunku. Przedstawione przez nas zawody gwarantują dobre zarobki, często dogodne godziny pracy, które można połączyć np. z wychowywaniem dzieci.

AGENT UBEZPIECZENIOWY
Aneta Sadowski z Sadowski Insurance w New Jersey od roku pracuje jako agent od ubezpieczeń. Sprzedaje m.in. ubezpieczenia na domy oraz tzw. casualty insurance, czyli wypadkowe.

To praca, która pozwala jej na ustalanie swoich godzin pracy, niewymagająca bycia w biurze osiem godzin dziennie. To ważne dla osób, które np. mają małe dzieci i im chcą poświęcić tyle czasu, ile się da. “Tak naprawdę, w dzisiejszych czasach, 80 procent biznesu załatwia się przez telefon, a to pozwala na pracę z wielu miejsc” – opowiada Aneta.

Dlaczego wybrała ubezpieczenia? “To coś, co każdy musi mieć. Tak jak piekarz zawsze będzie miał pracę, bo ludzie zawsze chleb będą kupować, tak samo zawsze będą potrzebować ubezpieczeń” – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Aby móc pracować w tym zawodzie, Aneta zrobiła kursy na agenta od ubezpieczeń. Takich kursów jest mnóstwo w internecie, te, które skończyła, poleciła jej znajoma brokerka, która prowadzi swoją agencję. “Materiał, który trzeba opanować, jest dosyć obszerny, szczególnie ten dotyczący ubezpieczeń wypadkowych.

Ale w przypadku kursów internetowych każdy sam decyduje, jak dużo czasu potrzebuje na opanowanie wiedzy potrzebnej do zdania egzaminu” – opowiada Aneta, która do każdego z dwóch egzaminów przygotowywała się około dwóch tygodni. Są to stanowe egzaminy, które zdaje się w wyznaczonych do tego ośrodkach, a po ich zaliczeniu otrzymuje się licencję stanową oraz tzw. producer number. To one uprawniają do pisania polis klientom.

Z taką licencją trzeba pracować u brokera. Chcąc otworzyć swoją własną agencję, oprócz licencji przypisanej agentowi, po zdobyciu kilkuletniego doświadczenia, należy wyrobić licencję agencyjną.

Pracując dla brokera, agent prowadzi własną działalność biznesową, szuka swoich klientów, ale dzieli się z brokerem częścią zarobku. Przy czym agencje ubezpieczeniowe wypłacają 10-15 procent od wartości polisy.

Praca pod parasolem agencji ubezpieczeniowej ma wiele zalet. Po pierwsze, to ta agencja ma podpisane umowy z poszczególnymi firmami ubezpieczeniowymi. Poza tym pozwala osobie, która co dopiero zaliczyła kurs i uzyskała licencję, na zdobycie doświadczenia. Osoby stawiające pierwsze kroki w tym sektorze mówią, że potrzeba kilku miesięcy pracy w prężnie działającej agencji, aby poczuć się pewnie w pisaniu polis.

“Zaczyna się od prostych polis, takich jak np. na samochód czy dom, potem w miarę zdobywania doświadczenia można pisać te trudniejsze, np. na workers' compensation, czy business general liability” – mówi Aneta Sadowski, która klientów przyjmuje w swoim biurze działającym przy Neptune Travel w Clifton, NJ.

Agent ubezpieczeniowy
Kurs internetowy: np. w www.kaplanfinancial.com; od 110 do 170 dol. (property&casualty)
Przykładowy kurs w szkole: (http://www.abtrainingcenter.com); 495 dol., dwa tygodnie zajęć w godzinach od 9 rano do 3 po południu.
Zarobki: w zależności od liczby i rodzaju sprzedanych polis. Jak wynika ze strony www1.salary.com, średnia (mediana) zarobków to 47 486 dol. rocznie. Są jednak i tacy, którzy zarabiają powyżej 50 tys. dolarów.

AGENT NIERUCHOMOŚCI
To zajęcie dobre dla osób, które lubią pracę z ludźmi, są kontaktowe i mają żyłkę do sprzedaży.
W każdym stanie jest wiele szkół oferujących kursy na agenta sprzedaży nieruchomości oraz brokerów. Janusz Gajda, doświadczony broker, właściciel Remax Home Experts w Wallington, NJ, poleca Kovats Real Estate School.

Placówka ta oferuje 75-godzinne kursy przygotowawcze w różnym wymiarze godzin, np. trzytygodniowe, podczas których zajęcia odbywają się przez cztery godziny dziennie od poniedziałku do czwartku; 12-tygodniowe kursy, z zajęciami wieczornymi, dwa razy w tygodniu, albo 12-tygodniowe kursy z zajęciami w sobotę. Koszt tych kursów to 399 dol., a cena obejmuje koszt podręczników. Przy czym kandydat na agenta nieruchomości musi mieć co najmniej 18 lat, ukończoną szkołę średnią i być stałym rezydentem Stanów Zjednoczonych, ale nie musi być obywatelem tego kraju.

Pod koniec nauki trzeba zaliczyć wewnętrzny egzamin szkolny, po którym przystępuje się do egzaminu stanowego. “Do obu egzaminów można podchodzić kilkakrotnie w ciągu roku po ukończeniu kursu” – mówi Janusz Gajda, który 15 lat temu w Kovats Real Estate School zaliczył kurs na agenta nieruchomości, a trzy lata później na brokera.

Po zdaniu egzaminu stanowego i otrzymaniu licencji, tak jak w przypadku sprzedaży ubezpieczeń, można zatrudnić się u licencjonowanego brokera. Tam początkujący agent zdobywa niezbędne doświadczenie i wdraża w życie to, czego nauczył się podczas kursu. “Idąc na szkolenie trzeba się nastawić na to, że będzie tam bardzo dużo terminów prawnych. Dla wielu osób to zupełnie nowe słownictwo. Jest dużo praktycznych informacji, ale tak naprawdę to dopiero wykonując tę pracę człowiek najwięcej się uczy” – twierdzi Janusz Gajda zaznaczając, że agent sprzedając nieruchomości pod okiem brokera i tak pracuje na własny rachunek.

W większości przypadków wynagrodzenie, jakie agenci otrzymują, to procent od zysku ze sprzedaży. Przeciętnie za sprzedaż nieruchomości agencja pobiera prowizję w wysokości 5-6 procent. Zarobki agenta zależą od umowy między brokerem a agentem. Może to być 50 procent albo więcej. Stąd trudno określić, ile agent może zarabiać. “To jest nielimitowany potencjał.

Znam agentów z powiatu Bergen, którzy rocznie są w stanie zarobić 400-800 tys. dol.” – mówi Janusz Gajda tłumacząc, że dochód agenta zależy od wielu czynników: od umowy dotyczącej podziału zysków z brokerem, poprzez cenę sprzedawanej nieruchomości (im wyższa, tym większy zarobek), po takie czynniki, jak rejon, w którym agent pracuje, oraz sytuacja na rynku nieruchomości. “To nie jest to praca dla tych, którzy lubią co miesiąc otrzymywać określoną pensję na konto.

To praca na prowizję” – podkreśla nasz ekspert. Dodaje, że praca w sprzedaży nieruchomości wiąże się również z pewnymi kosztami. Co dwa lata agent musi odnawiać swoją licencję, co kosztuje 100 dol. (brokerska – 200 dol.); 400-500 dol. rocznie za członkostwo w stanowym stowarzyszeniu zrzeszający agentów nieruchomości, ponad 120-240 dol. płaci co sześć miesięcy za dostęp do systemów MLS oraz 150 dol. rocznie za dostęp do elektronicznej skrzynki, w której trzymane są klucze do domów wystawianych na sprzedaż.

“Niekoniecznie trzeba mieć talent do sprzedawania, ale przede wszystkim trzeba być pracowitym, wytrwałym oraz rzetelnym. Trzeba się nastawić na to, że w pierwszym roku działalności agent nie będzie zarabiał kokosów. Jednak gdy ktoś znajdzie w sprzedaży nieruchomości swoje powołanie, to po wypracowaniu metod działania, co zajmuje kilka lat, poradzi sobie bez względu na sytuację na rynku” – twierdzi Janusz Gajda podkreślając, że reputacja w tym biznesie jest najważniejsza.

Po trzech latach pracy w sektorze sprzedaży nieruchomości w pełnym wymiarze godzin agent może zdać egzamin brokerski, który uprawnia do otwarcia i prowadzenia swojego własnego biura.

Najlepsi agenci (w New Jersey do tej grupy zalicza się około 6 procent sprzedawców nieruchomości) otrzymują doroczne wyróżnienia tzw. Circle of Excellence, który dzieli się na kilka poziomów: bronze, silver, gold i platinum, w zależności od obrotów oraz liczby sprzedanych nieruchomości.

Agent sprzedaży nieruchomości
kurs przygotowawczy do egzaminu: około 75 godzin
koszt: około 400 dol.
zarobki: zależne od wielu czynników

MEDICAL BILLING AND CODING
Pani Kasia z Nowego Jorku trzy lata temu ukończyła dwuletni program w nowojorskim Plaza College na Queensie w zakresie medical billing and coding. Na zajęcia chodziła pięć razy w tygodniu od 8:30 rano do 1 po południu, a program, który kończył się stopniem Associate składał się z wielu przedmiotów przygotowujących do pracy biurowej w gabinecie lekarskim.

“Przede wszystkim mieliśmy zajęcia z nazewnictwa medycznego, bo są one podstawą, jeśli chodzi o pracę w gabinecie lekarskim, przy kodowaniu diagnoz w dokumentach wysyłanych do ubezpieczalni. Były zajęcia z samego kodowania, ale też szkolenia z obsługi różnych programów komputerowych potrzebnych do pracy w biurze” – mówi pani Kasia, która przez cały czas nauki pracowała w pełnym wymiarze godzin na popołudniową zmianę. Naukę skończyła nie tylko z Associate Degree, ale również ze stanowym certyfikatem z obsługi programów komputerowych oraz billing and coding.

Koszt takiego dwuletniego programu zależy od uczelni. Na prywatnych trzeba wydać nawet ponad 20 tys. dolarów. Studia na stanowych są mniej kosztowne. Zdaniem niektórych jednak warto zainwestować w studia w zakresie medical billing and coding, bo wielu pracodawców wymaga dyplomu na poziomie Associate lub Bachelors. Ten drugi jeszcze dogłębniej przygotowuje do pracy w środowisku medycznym.

Ci, którzy mają studia skończone np. w Polsce, mogą wybrać krótszą i mniej kosztowną drogę do certyfikatu z medical coding and billing, czyli kilkumiesięczne kursy oferowane w internecie, na dwuletnich uczelniach, lokalnych uniwersytetach czy szkołach zawodowych. Koszty tych kursów wahają się od kilkuset do kilku tysięcy dolarów. Aby wziąć udział w takim kursie, trzeba mieć dyplom ukończenia szkoły średniej.

Jak jednak z każdą ofertą internetową należy uważać na te nieuczciwe, np. oferujące certyfikat w zbyt krótkim czasie albo nieprawdopodobnie wysokie zarobki. Bezpiecznymi kursami są te akredytowane przez następujące organizacje: AHIMA, AAPC oraz CAHIM.

Czy łatwo znaleźć dobrze płatną pracę w tym sektorze? Wykładowcy twierdzą, że tak, bo fachowcy od medical billing and coding potrzebni są w każdym gabinecie lekarskim. Absolwenci takich kursów mają różne opinie na ten temat. “Jak ktoś w czasie nauki poszedł na praktykę, to zazwyczaj gabinet, w którym ją odbywał, zatrudniał go – mówi pani Kasia. – Ci, którzy z dyplomem, ale bez praktyki szli na rozmowy o pracę, często jej nie dostawali, bo nie mieli doświadczenia”.

Pani Krystyna z New Jersey, która roczny kurs z medical billing and coding zrobiła kilka lat temu na Farleigh Dickinson Univeristy, NJ, twierdzi jednak, że nawet po odbyciu praktyki początkowa płaca w tym zawodzie jest niewiele większa niż stawka minimalna. “Dopiero po zdobyciu większego doświadczenia można liczyć na wyższe zarobki” – mówi pani Krystyna.

Według AAPC natomiast średnie zarobki w tym zawodzie osoby posiadającej dyplom bakalalarski to ponad 50 tys. dol. rocznie. W przypadku certyfikatu uzyskanego po kilkumiesięcznym kursie – 42 tys. dol.

Medical billing and coding
Kursy: 6-9 miesięcy
Koszt: od kilkuset dolarów do kilku tysięcy dolarów
Program na Community College kończący się Associate Degree: cena w zależności od uczelni
Akredytowane programy szkoleniowe można znaleźć na stronach: AHIMA, AAPC, CAHIM.
Średnie zarobki: od 42-50 tys. dol. rocznie
Przykładowe rodzaje certyfikatów:
– Certified Professional Coder: podstawowa wiedza z zakresu kodowania medycznego oraz obowiązujących zasad i przepisów
– Certified Professional Coder-Outpatient Hospital – to co wyżej plus wiedza na temat kodowania medycznego na potrzeby szpitala, kliniki oraz medycznych usług poza szpitalnych.
– Certified Professional Coder-Payer – podstawowa wiedza z kodowania medycznego z bardziej szczegółowym rozeznaniem np. w prywatnych ubezpieczycielach, Medicare albo Medicaid.
– Certified Interventional Radiology Cardiovascular Coder – jak szacuje AAPC to jeden z najbardziej intratnych certyfikatów, z którym można uzyskać najwyżej płatną pracę w zakresie kodowania medycznego.
Więcej informacji: www.medicalbillingandcoding.org.

 

KOSMETYCZKA
Czyszczenie skóry twarzy, maseczki, peelingi, mikrodermabrazja, makijaż, masaż szyi, twarzy dekoltu, regulacja brwi, usuwanie owłosienia oraz malowanie paznokci – to usługi, jakie świadczy pani Dominika w swoim nowym salonie D'spa Beauty przy River Drive w Garfield, NJ. Gabinet otworzyła niedawno, wcześniej przez 10 lat pracowała w salonie piękności w Clifton, NJ.

Przygodę z kosmetologią zaczęła jeszcze w Polsce, gdzie ukończyła dwuletnią szkołę w tym kierunku, odbyła praktykę oraz potem przez trzy lata pracowała w salonie kosmetycznym. Gdy przyjechała do USA i zdobyła dokumenty pobytowe, podeszła do egzaminów na kosmetyczkę. Przygotowywała się do nich sama, na podstawie materiałów i wskazówek od koleżanki, która ukończyła w New Jersey szkołę kosmetyczną. “Tutaj w kosmetologii obowiązują pewne żelazne zasady, inne niż w Polsce, których trzeba się trzymać. Trzeba się ich nauczyć, aby zdać egzamin i zdobyć licencję” – opowiada pani Dominika, dodając, że kosmetyczka musi mieć wiedzę z zakresu medycyny i dermatologii, by umiejętnie dobrać kosmetyki do rodzaju skóry czy rozpoznać problemy wymagające pomocy lekarza od chorób skóry.

Gdyby pani Dominika nie ukończyła w Polsce szkoły kosmetycznej oraz nie zdobyła doświadczenia, musiałaby przed udaniem się na egzamin w USA przejść kurs w jednej ze szkół kształcących w różnych kierunkach kosmetologii. Listę szkół można znaleźć na stronie: www.beautyschoolsdirectory.com.

Oferowane kursy trwają tam od 6 do 9 miesięcy, a można je ukończyć w trybie dziennym lub wieczorowym. Koszty zależą od rodzaju kursu, ale są rzędu kilku tysięcy dolarów. Aby uzyskać licencję kosmetyczną, należy mieć stały pobyt w USA. Warto też pamiętać, że w każdym stanie obowiązują inne przepisy i prawa jeśli chodzi o kosmetologię. Przykładowo w Nowym Jorku usługi laserowe (m.in. usuwanie owłosienia, znamion, zasklepianie popękanych naczynek) mogą świadczyć kosmetyczki, w New Jersey – tylko lekarze.

“Po zdobyciu licencji ważna jest praktyka. Poza tym trzeba dużo czytać, jeździć na szkolenia, targi kosmetyczne, aby mieć dobre rozeznanie – radzi pani Dominika. – Podstawą zaś są zdolności manulane i umiejętność ciepłej rozmowy z klientem”.

Kosmetyczka
Kursy: 6-9 miesięcy w szkole kosmetologicznej. Wykaz szkół w różnych stanach: www.beautyschoolsdirectory.com
Koszt: kilka tysięcy dolarów, w zależności od rodzaju kursów
Zarobki: zależą od rodzaju wykonywanych usług oraz lokalizacji


BUDOWLANIEC
Do najpopularniejszych zawodów wykonywanych przez Polaków w Stanach Zjednoczonych należy budowlaniec. Wśród nich są zarówno pracownicy wysoko wykwalifikowani, posiadający odpowiednie szkoły, a nawet studia związane z budownictwem, jak i osoby bez jakiegokolwiek przygotowania w tym kierunku lub przyuczające się do tego zawodu.

Jednak niezależnie od kwalifikacji każdy pracownik przebywający na terenie budowy musi posiadać odpowiednie certyfikaty, upoważniające go do wykonywania różnych robót. Ma to związek z bezpieczeństwem zarówno dla niego, jak i otoczenia, a odpowiednie szkolenie w tym celu sprawia, że każdy wie, jak zachować się na swoim stanowisku pracy.

Według prawa federalnego pracownicy budowlani muszą obowiązkowo posiadać przeszkolenie BHP oraz odpowiedni certyfikat OSHA, w zależności od wykonywanej pracy. Żeby otrzymać tzw. federalną kartę OSHA, obowiązującą w całych Stanach Zjednoczonych, należy przejść odpowiedni kurs.

“Podstawowe szkolenie tzw. OSHA 10, jak nazwa wskazuje, trwa dziesięć godzin i obowiązuje wszystkich pracowników znajdujących się na terenie budowy, niezależnie od wykonywanej pracy, nawet jeżeli jest to osoba sprzątająca” – podkreśla Dariusz Babel, certyfikowany trener OSHA, uprawiony także przez Department of Buildings do instalowania rusztowań wiszących i były inspektor SST DOB posiadający 20-letnie doświadczenie w budownictwie.

“Drugi kurs – OSHA 30 – trwa 30 godzin i może go zrobić każdy, ale wymagany jest przede wszystkim od brygadzistów, kierowników (superintendent) i inspektorów (supervisor). W Nowym Jorku takie szkolenie trzeba odnawiać co cztery lata” – wyjaśnia Babel.

W większości stanów karta OSHA jest jedynym certyfikatem wymaganym od pracowników budowlanych. Natomiast w mieście Nowy Jork, we wszystkich pięciu gminach – Brooklyn, Bronx, Manhattan, Queens i Staten Island – od pracowników wykonujących wszelkie roboty na rusztowaniach wymagane są także dodatkowe certyfikaty wydawane prze nowojorski Department of Buildings.

Są to tzw. uprawnienia typu DOB 4, 16 i 32 w zależności od rodzaju rusztowania (stojące lub wiszące) oraz wykonywanej pracy. Aby je otrzymać, również trzeba przejść odpowiednie kursy. “W przypadku rusztowań stojących są trzy rodzaje szkoleń – mówi Dariusz Babel. – Pierwszy kurs DOB 4 – to czterogodzinne zajęcia dla pracowników wykonujących pracę na rusztowaniach. Osoby takie nie mogą jednak nic robić z samymi rusztowaniami, tzn. nie mogą ich składać ani rozkładać – podkreśla instruktor. – Drugi kurs organizowany jest dla osób, które odpowiedzialne są za budowanie rusztowań, czyli składanie ich konstrukcji z poszczególnych elementów, przesuwanie rusztowań oraz desek na nich się znajdujących. Kurs ten (DOB 32) trwa 32 godziny”.

Z kolei osoby pracujące na rusztowaniach wiszących w mieście Nowy Jork muszą posiadać uprawnienia DOB 16 lub DOB 32, te pierwsze wymagane są od zwykłych robotników, natomiast te drugie muszą mieć wszyscy brygadziści (foreman), których wiedza i odpowiedzialność jest zdecydowanie większa od pracowników. Wszystkie te certyfikaty wygasają po upływie czterech lat i należy je odświeżyć. Żeby to zrobić, potrzebne jest dodatkowe ośmiogodzinne szkolenie, podczas którego przypomniane są wszelkie zasady i przepisy bezpieczeństwa oraz omawiane są ewentualne zmiany prawne.

Opisane uprawnienia można zdobyć na kursach, które są organizowane przez wyspecjalizowane szkoły lub czasami grupowo przeprowadzane są w różnych firmach, jeżeli jest takie zapotrzebowanie. Certyfikaty otrzymuje się po odbyciu danego szkolenia, przy czym warunkiem ich uzyskania jest tylko uczestnictwo w kursie, nie trzeba zdawać żadnego egzaminu. Ceny takich szkoleń uzależnione są od rodzaju kursu oraz szkół je przeprowadzających i wahają się od 100 do kilkuset dolarów.

Można je także zrobić nieco taniej przez internet. Kontrole na budowach przeprowadzane są przez inspektorów Department of Buildings, natomiast wszelkie kary za brak certyfikatów przez pracowników ponoszą pracodawcy. Zarobki na budowie są bardzo zróżnicowane i zależą od kwalifikacji i umiejętności danego pracownika. Z relacji właścicieli  polonijnych firm budowlanych wynika, że wahają się one od 15 dolarów na godzinę (w przypadku pomocnika lub osoby sprzątającej) do 80 dol. w przypadku fachowca zatrudnionego w firmie zrzeszonej w związkach zawodowych.

Budowlaniec
średnie zarobki: 15-80 dol. na godzinę
kursy: OSHA i DOB – trwają od 4 do 32 godzin
koszt: od 100 do kilkuset dolarów
praktyka: pracownicy mogą przyuczyć się do zawodu


ELEKTRYK
Zawodem związanym w pewnym stopniu z budowlanką jest także elektryk. Firmy elektryczne należą również do bardzo popularnych wśród polonijnych pracowników i przedsiębiorców. Na nowojorskich rynku jest nawet kilka dużych i wiodących polonijnych kompanii świadczących usługi elektryczne i zatrudniających od kilkunastu do kilkudziesięciu osób.

W tym przypadku poza doświadczeniem – które można zdobyć w danej firmie – pracownicy nie muszą posiadać żadnych specjalnych certyfikatów wymaganych przez władze federalne, stanowe czy też miejskie. Odpowiednie licencje są jednak wymagane w przypadku właścicieli kompanii elektrycznych, którzy chcą prowadzić działalność komercyjną. “Jest to bardzo długi i skomplikowany proces – podkreśla Radek Kucharski, prezes firmy Elpo Electrical Contracting.

Firmę elektryczną można założyć na kilka sposobów. Mogą to zrobić np. osoby, które ukończą studia elektrotechniczne (inżynierię elektryczną), jednak zanim do tego dojdzie, muszą jeszcze zdobyć dwuletnie doświadczenie w licencjonowanej firmie oraz zdać przed komisją z nowojorskiego Department of Buildings testy pisemne, ustne i praktyczne. Inną możliwością jest posiadanie siedmioletniego doświadczenia w licencjonowanej firmie elektrycznej oraz zrobienie rocznego kursu, a także zdanie podobnego egzaminu jak w pierwszym przypadku.

Trzecim sposobem założenia firmy elektrycznej jest zatrudnienie osoby posiadającej odpowiedni certyfikat” – wyjaśnia Kucharski. Okazuje się, że po otrzymaniu licencji trzeba jak najszybciej zarejestrować firmę, otworzyć swoje biuro oraz rozpocząć i ubezpieczyć swoją działalność, w przeciwnym razie można bardzo szybko stracić uprawnienia. “Uruchomienie firmy wiąże się z potężnymi kosztami i dlatego wiele osób posiadających uprawnienia traci je, ponieważ nie potrafi ich utrzymać lub wchodzi w spółkę z kimś innym”. Także zrobienie wymaganych kursów nie jest tanie, a ich koszty są w granicach 5 tys. dolarów.

Również po rozpoczęciu działalności taka firma musi cały czas czynnie funkcjonować, by nie utracić certyfikatu, bowiem odpowiednia agencja miejska co kilkanaście miesięcy sprawdza, czy dany podmiot gospodarczy wykonuje zlecenia, zgłasza się do Department of Buildings po pozwolenia na wykonywanie różnych prac itd. Pracownicy – jak zapewnia Kucharski – mogą się dokształcić w firmie i wraz z upływem czasu zdobywać wyższe kwalifikacje oraz “wspinać się po drabince zawodowej”.

Każdy projekt jest robiony pod okiem odpowiedniego fachowca (supervisor) lub brygadzisty (foreman). Natomiast zakończenie robót, np. wykonania instalacji elektrycznej, jest nadzorowane przez inspektora miejskiego, który dokładnie sprawdza, czy wszystko jest zrobione dobrze. Za wszelkie błędy i poprawi odpowiada firma wykonująca pracę oraz jej ubezpieczyciel. Podobnie jak w budowlance zarobki w firmach elektrycznych są bardzo zróżnicowane i zależą od kwalifikacji oraz doświadczenia pracowników – wahają się od 15 dolarów na godzinę w przypadku pomocnika poprzez około 30 dolarów dla brygadzistów, aż po indywidualnie ustalane stawki z menedżerami odpowiedzialnymi za projekty elektryczne.

Elektryk
średnie zarobki: od 15 dol. na godz. w przypadku pomocnika poprzez około 30 dol. dla brygadzistów, aż po indywidualnie ustalane stawki z menedżerami
kursy: licencja wymagana od właścicieli firm przy rozpoczynaniu działalności, roczny kurs zakończony egzaminem
koszt kursu: około 5 tys. dol.
praktyka (dla właścicieli firm): siedmioletnie doświadczenie w licencjonowanej firmie lub ukończone studia elektrotechniczne plus dwuletnie doświadczenie w licencjonowanej firmie

HYDRAULIK
Dużą popularnością wśród Polonusów cieszą się także firmy hydrauliczne. W ich przypadku, podobnie jak to było z elektrykami, zwykli pracownicy nie muszą posiadać żadnych licencji. “Najważniejsza jest chęć do pracy, zdolności manualne i uczciwość, resztę jestem w stanie każdego nauczyć” – mówi pan Bogdan, właściciel polonijnej firmy hydraulicznej istniejącej prawie 30 lat na nowojorskim rynku.

Odpowiednie certyfikaty musi natomiast mieć właściciel firmy. “Żeby działać oficjalnie jako hydraulik i używać nazwy plumber, konieczne jest posiadanie licencji” – podkreśla pan Bogdan. Aby otrzymać licencję, należy zdobyć odpowiednie doświadczenie pracując przez siedem lat w certyfikowanej firmie, ukończyć odpowiedni kurs oraz zdać egzaminy pisemne, teoretyczne i praktyczne. Kurs hydrauliczny nie należy do tanich, a jego koszty zróżnicowane są od rodzaju szkoły go organizującej i kształtuje się w granicach 3-5 tys. dolarów.

Licencję otrzymuje się dożywotnio i nie wymaga ona odnowienia, jednak każdy hydraulik musi cały czas sam się dokształcać. “Musimy się uczyć cały czas, ponieważ zmieniają się przepisy, wchodzą nowe rozwiązania techniczne, nowe bojlery itd.” – wyjaśnia pan Bogdan. Również podobnie jak w przypadku firm elektrycznych wykonaną pracę musi zatwierdzić inspektor miejski z Plumbing Division w Department of Buildings. Zarobki hydraulików uzależnione są od kwalifikacji oraz doświadczenia pracowników i wahają się od 18 dol. na godz. do 30 dol.

Hydraulik:
średnie zarobki: od 18 dol. na godz. do 30 dol.
kursy: licencja wymagana od właścicieli firm, zdobywa się ją po kursie zakończonym egzaminem koszt kursu: od 3 do 5 tys. dol.
praktyka (dla właścicieli firm): wymagane siedmioletnie doświadczenie w licencjonowanej firmie

KIEROWCA
Jednym z najbardziej popularnych zawodów w Stanach Zjednoczonych jest zawodowy kierowca, zajmujący się przewozem towarów. W dodatku Polacy od wielu lat cieszą się bardzo dobrą opinią wśród właścicieli firm transportowych. Jednak by zostać zawodowym kierowcą, trzeba spełnić kilka warunków, które w ostatnich latach uległy zaostrzeniu.

“Po pierwsze, kandydat chcący znaleźć zatrudnienie w firmie transportowej musi posiadać prawo jazdy komercyjne z CDL klasy A, upoważniające go do prowadzenia samochodów ciężarowych z naczepami – podkreśla Krzysztof Kuna, menedżer w firmie Experior Transport z Chicago. – Obecnie, żeby takie prawo jazdy otrzymać lub je odnowić, należy przebywać w Stanach Zjednoczonych legalnie, a jeszcze w roku ubiegłym nie było to wymagane. W związku z tym kierowca musi posiadać albo amerykański paszport, albo zieloną kartę, albo wizę z pozwoleniem na pracę. Poza tym musi zdać egzamin pisemny, składający się z trzech różnych części, oraz egzamin praktyczny”.

Koszty zdobycia prawa jazdy z CDL klasy A wahają się w granicach 2 tys. dol., jeżeli kierowca zdecyduje się na kurs w szkole jazdy. Jeżeli potrafi on jeździć ciężarówką i sam jest w stanie opanować wszystkie przepisy, to może przystąpić do egzaminu z pominięciem kursu i wtedy jego koszty ograniczają się do opłaty wynoszącej zaledwie 50 dolarów. “Podczas kursu organizowanego przez szkołę nauki jazdy dana osoba jest uczona przepisów ruchu drogowego oraz jest przygotowywana specyficznie pod egzamin, który odbywa się na jej placu szkoleniowym oraz na ciężarówkach, na których były prowadzone zajęcia, co jest dużym ułatwieniem” – podkreśla Kuna.

Nabyte uprawnienia nie wygasają, ale każdy kierowca musi co cztery lata musi odnawiać prawo jazdy, uaktualnić na nim zdjęcie oraz odnowić kartę medyczną. “Jeżeli kierowca nie przejdzie testu zdrowotnego, to może mieć zawieszone przywileje zawodowego kierowcy” – ostrzega menedżer z firmy Experior Transport. Krzysztof Kuna podkreśla również, że praca w firmach transportowych ciągle jest atrakcyjna i w branży tej jest miejsce dla wielu chętnych osób, które nie posiadając zbyt wysokiego wykształcenia chcą zarobić stosunkowo duże pieniądze.

“Zarobki wahają się od 50 do 100 tys. dolarów rocznie dla kierowcy firmowego, czyli osoby zatrudnionej w jakiejś kompanii transportowej – zapewnia Kuna. – Natomiast w przypadku kierowców posiadających własne ciężarówki mogą one sięgać nawet od 150 do 200 tys. dolarów rocznie”. W tym drugim przypadku osoba taka ponosi jednak dodatkowe koszty w postaci opłat za paliwo, wszelkie naprawy pojazdu czy też przejazdy płatnymi autostradami, mostami i tunelami.

Trzeba także pamiętać o tym, że zawód ten wiąże się z wieloma uciążliwościami. Kierowcy bardzo dużo czasu są poza domem, w dodatku muszą dokładnie przestrzegać ilości czasu spędzonego za kierownicą oraz ponosić koszty ewentualnych mandatów. “Według przepisów amerykańskiego Departamentu Transportu kierowca nie może prowadzić pojazdu dłużej niż 11 godzin i nie może pracować więcej niż 14 godzin dziennie. Po takim okresie musi zrobić sobie 10-godzinną przerwę na odpoczynek. Poza tym po ukończeniu 70 godzin jazdy, zanim znowu siądzie za kierownicą, musi on odpoczywać przez 34 godziny.

Kierowca
średnie zarobki: od 50 do 100 tys. dol. rocznie dla kierowców zatrudnionych w firmie lub od 150 do 200 tys. dol. rocznie dla kierowców posiadających własne ciężarówki
kursy: wymagane komercyjne prawo jazdy z CDL klasy A
koszt kursu w szkole jazdy: około 2 tys. dol.
praktyka: nie jest wymagana

HOME ATTENDANT
Jednym z najpopularniejszych zajęć wśród kobiet jest praca związana z pomocą osobom starszym i schorowanym, tzw. home attendant. Jednak zatrudnienie w poważnych firmach, współpracujących z agencjami miejskimi możliwe jest tylko dla osób posiadających certyfikaty oraz mających legalny pobyt w Stanach Zjednoczonych – co najmniej zieloną kartę lub pozwolenie na pracę.

“Osoby takie, prócz stałego pobytu, muszą także posiadać odpowiedni dyplom: Home Health Aide lub Personal Care Assistant – podkreśla pani Dorota z European Expert Care, agencji przy 110 Norman Avenue na Greenpoincie. – Żeby je zdobyć, należy ukończyć odpowiedni kurs. W przypadku pierwszego certyfikatu HHA szkolenie trwa 120 godzin, a osoba go posiadająca ma większe możliwości i uprawnienia, dlatego też dyplom ten wymagany jest przez wszystkie agencje miejskie mające kontrakty z programami Medicare i Medicaid. Drugi certyfikat, PCA, można uzyskać po 40-godzinnym kursie” – wyjaśnia pani Dorota.

Jednak to nie wszystkie wymogi, jakie muszą spełnić osoby chcące pracować jako opiekunki/ opiekunowie (mężczyźni też czasem decydują się na taką pracę). Kandydaci szukający pracy jako pomoc dla osób starszych i schorowanych muszą także przejść odpowiednie badania lekarskie. “Najczęściej robi się je już na wspomnianym wcześniej kursie i obejmują one podstawowe badanie krwi, próbę gruźliczą oraz test na narkotyki. Badania te należy zachować, ponieważ trzeba je później pokazać w każdej agencji, w której dana osoba szuka zatrudnienia” – informuje pracownica z European Expert Care.

Należy także zwrócić uwagę na fakt, że niektóre licencje mogą z biegiem czasu wygasnąć. Tak jest w przypadku dyplomu HHA, po zdobyciu którego należy w ciągu roku podjąć pracę w agencji, w przeciwnym razie jego ważność wygaśnie. Drugi certyfikat – PCA – wydawany jest bezterminowo. Informacje dotyczące osób posiadających uprawnienia do wykonywania pracy jako opiekunka/ opiekun – od 2009 roku – wprowadzane są do specjalnej bazy danych znajdującej się na stronie Health Department, a każda z nich otrzymuje swój numer identyfikacyjny.

Poza tym każda agencja zatrudniająca takich pracowników ma obowiązek aktualizowania informacji ich dotyczących, dzięki czemu w każdej chwili można sprawdzić wszelkie wiadomości na ich temat oraz historię ich zatrudnienia. Osoby mające przerwę w pracy większą niż jeden rok muszą, przed podjęciem kolejnego zatrudnienia, odnowić dyplom HHA. Certyfikaty wydają specjalne szkoły licencjonowane przez Health Department lub Education Department. Kursy kosztują od około 500 do 1000 dolarów, a ceny te są zależne od rodzaju certyfikatu oraz szkoły. Również zróżnicowane są zarobki osób pracujących w tym zawodzie. Uzależnione są one od agencji oraz rodzaju obowiązków pracownika i wahają się w przedziale od 9 dol. na godz. do 15 dol.

Home attendant
średnie zarobki: od 9 dol. na godz. do 15 dol.
kursy: wymagane dyplomy Home Health Aide lub Personal Care Assistant; trwają 120 godzin (w pierwszym przypadku) lub 40 godzin
koszt kursu: od około 500 do 1000 dolarów, w zależności od kursu i szkoły
praktyka: mile widziana, ale niewymagana

ŚLUSARZ – DORABIANIE KLUCZY
To praca dla młodszych i starszych; kobiet i mężczyzn, pod warunkiem, że mają zdolności manualne i lubią precyzyjne prace ręczne. Przeciętny kurs na ślusarza trwa 10-13 miesięcy. Po nich otrzymuje się certyfikat ukończenia szkoły, z którym można zdawać licencję stanową (np. w Nowym Jorku. “To praca, której nie ruszy żadna recesja” – czytamy w materiałach promocyjnych Charles Stuart School z Brooklynu.

Wśród zajęć, oferowanych w szkole ślusarskiej są m.in. te, które przygotowują do: wyrabiania kluczy, zakładania zamków, zmiany kodów, wyłączania alarmów, otwierania zamków bez klucza, w tym otwieranie drzwi samochodu, w którym zatrzaśnięto klucze, a także zajęcia przygotowujące do prowadzenia własnego biznesu.

W tej i innych szkołach można też ubiegać się o pomoc finansową w opłacaniu czesnego, a potem liczyć na pomoc w znalezieniu pracy. Pracować w tym zawodzie można na zmianę dzienną lub nocną lub na telefon. Jak czytamy na stronie internetowej www.charlesstuartschool.com, wiele osób zawód ślusarza wykonuje jako dodatkowy, wieczorami lub weekendy.

Ślusarz – dorabianie kluczy
Kurs: 10-13 miesięcy
Koszt: 11 tys. (w wielu szkołach można się ubiegać o pomoc finansową)
Średnie zarobki: 40-60 tys. dol.
Stawka godzinowa: 17-29 dol.
Możliwość pracy w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin

Autor: Aleksandra Słabisz, Wojtek Maślanka