Manifestacja przed One Federal Plaza na Manhattanie

Polonia przeciwko ustawie S.447

197
Hasła wypisane na planszach dotyczyły głownie ustawy S.447 oraz obrażania Polski i Polaków / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Tysiące ludzi w całych Stanach Zjednoczonych zaprotestowało przeciwko ustawie S.447, która uprawnia Departament Stanu USA do wspierania żydowskich roszczeń dotyczących zwrotu mienia bezspadkowego na rzecz organizacji zrzeszających ofiary Holokaustu, a także kontrolowania przebiegu tego procesu. W Nowym Jorku przed budynkiem One Federal Plaza na Manhattanie pojawiło się około 500 osób, które mimo chłodu i padającego deszczu postanowiły wyrazić swój sprzeciw przeciwko niesprawiedliwemu prawu zatwierdzonemu przez amerykański Kongres i podpisanemu przez prezydenta Donalda Trumpa.


Pomysłodawcą akcji odbywającej się w niedzielę, 31 marca, był Janusz Sporek, prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, który początkowo chciał zorganizować manifestację na Manhattanie. Okazało się jednak, że gdy poinformował o swoim zamiarze działaczy w innych ośrodkach zamieszkanych przez naszych rodaków, pomysł ten bardzo szybko rozrósł się do ogólnopolonijnej akcji, a do jej koordynacji przyłączyły się inne organizacje, m.in.: Polish American Strategic Initiative, Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych Koło Chicago, Polish Heritage Council of North America, a nawet Kongres Polonii Amerykańskiej Południowej Kalifornii, mimo że Frank Spula, prezes KPA na całe Stany Zjednoczone był przeciwny tej manifestacji. Prócz Nowego Jorku (gdzie odbyły się dwie akcje – druga pod konsulatem Izraela) protesty miały także miejsce w Chicago, Los Angeles, Filadelfii, New Britain, Hartford i Bostonie, a nawet w Sztokholmie w Szwecji i kilku polskich miastach.

Janusz Sporek, prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, wygłasza przemówienie rozpoczynające manifestację / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

MANIFESTACJA NA DOLNYM MANHATTANIE
Manifestacja rozpoczęła się o godz. 3 po południu i trwała prawie półtorej godziny. Mimo złej pogody i padającego deszczu uczestnicy pikiety konsekwentnie na różny sposób wyrażali swój sprzeciw przeciwko niesprawiedliwej dla Polaków ustawie, łamiącej – ich zdaniem – Konstytucję Stanów Zjednoczonych, a zwłaszcza prawo do równego traktowania wszystkich obywateli.

Przedmiotem protestu było także zamanifestowanie sprzeciwu wobec coraz częstszych przypadków obrażania Polaków i Polski zarówno przez przedstawicieli środowiska żydowskiego, jak również polityków i dziennikarzy amerykańskich.

Protest rozpoczął się od odśpiewania polskiego hymnu narodowego oraz oficjalnych przemówień przygotowanych przez organizatorów oraz zaproszonych gości. Pierwsze wygłosił Janusz Sporek, organizator protestu. Poinformował on o tym, czym jest ustawa S.447, oraz przypomniał, że Polska była krajem, który od wieków pozwalał Żydom wyrzucanym z różnych krajów na spokojne życie i rozwój, a także ratował podczas próby unicestwienia ich nacji przez Niemców podczas drugiej wojny światowej.

„Ustawa S.447 weszła w życie po tym, jak prezydent Donald Trump podpisał ją. Tymczasem Polska była jednym krajem na świecie, które pozwoliło społeczności żydowskiej żyć na jej terytorium, zakładać biznesy, stać się częścią społeczności polskiej. W czasie drugiej wojny światowej Polska była jedynym krajem, gdzie za pomoc Żydom groziła kara śmierci” – przypomniał Janusz Sporek.

Zygmunt Staszewski (z mikrofonem), działacz polonijny i zarazem były opozycjonista solidarnościowy odczytał stanowisko organizatorów akcji / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

Z kolei znany działacz polonijny Zygmunt Staszewski, który specjalnie na manifestację przyleciał z Florydy, gdzie obecnie mieszka, odczytał oficjalne stanowisko wszystkich organizatorów protestów. Wyjaśnił dokładnie założenia ustawy S.447 (aktu prawnego 115-171) oraz zagrożenia, jakie niesie ona dla Polski, ale również Stanów Zjednoczonych, ponieważ łamie obowiązujące prawo.

„Ustawa ta spotyka się z powszechnym sprzeciwem polskich i polonijnych środowisk w Stanach Zjednoczonych i na świecie, jako naruszająca obowiązujący porządek prawny, tak amerykański, jak i polski, oraz sankcjonująca nienależne roszczenia wobec Polski wysuwane przez amerykańsko-żydowskie grupy lobbingowe, takie jak World Jewish Restitution Organization. Przedmiotem tych roszczeń są nieruchomości i inne aktywa pozostawione bezpotomnie i bezspadkowo przez obywateli Polski narodowości żydowskiej, zamordowanych w czasie drugiej wojny światowej przez Niemców. Należy podkreślić, że roszczenia te zostały już, de facto, zaspokojone, w formie nadzwyczajnej umowy międzynarodowej między Niemcami a Izraelem, tzw. umowy luksemburskiej z roku 1952, w której to Niemcy przyjęły na siebie pełną odpowiedzialność za eksterminację i inne zbrodnie popełnione na mniejszości  żydowskiej w Niemczech i we wszystkich krajach okupowanych przez Niemcy, także w Polsce. Ponadto roszczenia te zostały zaspokojone również przez umowy indemnizacyjne pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi, Wielka Brytanią, Francją, Kanadą, Szwecją, Danią, Szwajcarią, Lichtensteinem, Holandią, Grecją, Norwegią, Austrią, Belgią i Luksemburgiem” – wyjaśniał Zygmunt Staszewski.

Podczas niedzielnej manifestacji plac przed One Federal Plaza na Manhattanie był biało-czerwony / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

Podkreślał również, że ustawa S.447, łamiąc obowiązujący porządek prawny i opierając się na dyskryminującym pozostałe nacje precedensie, otwiera nowy etap na drodze, której celem jest przekształcenie bezprawnych roszczeń materialnych w prawnie akceptowane narzędzie ich windykacji. Oznacza to, że ustawa ta otwiera furtkę dla wszelkich możliwych szantaży względem Polski.

„Skutki ekonomiczne, społeczne i polityczne dla Polski i Polaków mogą być bardzo dotkliwe, łącznie z ewentualną utratą suwerenności kraju” – przestrzegał działacz polonijny.

Okazuje się, że ustawa S.447 wytworzyła również nieuczciwy mechanizm nacisku na polskie władze, co nie przeszkodziło amerykańskim legislatorom na zatwierdzenie jej jako obowiązującego prawa.

„Zwiastunem tych nacisków były słowa sekretarza stanu Mike’a Pompeo w trakcie lutowej wizyty w Warszawie, kiedy to zażądał on otwarcie od Polski – wbrew umowie indemnizacyjnej pomiędzy Polską a USA z 1960 roku i wbrew polskiemu Kodeksowi Cywilnemu – ‚uregulowania’ kwestii żydowskiego mienia pozostawionego bezpotomnie i bezspadkowo. O Polakach, którzy nigdy nie otrzymali rekompensaty za straty wojenne od Niemiec czy Rosji, Pompeo niestety nie wspomniał ani słowem” – podkreślał Staszewski.

Przemówienie dotyczące osób obrażających Polskę i Polaków wygłosił Richard Brzozowski (z mikrofonem), prezes honorowy KPA z Long Island / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

O tego typu obraźliwych wręcz żądaniach i wypowiedziach z ust amerykańskich i izraelskich polityków i dziennikarzy mówił także Richard Brzozowski, prezes honorowy KPA z Long Island. Wspominał przy tej okazji słowa znanej amerykańskiej dziennikarki telewizji NBC News Andrei Mitchell, która relacjonując niedawną konferencję bliskowschodnią odbywającą się w Warszawie mówiła o rzekomym „polskim rządzie” w okresie drugiej wojny światowej, przeciwko któremu mieli walczyć Żydzi. Przypomniał słowa premiera Benjamina Netanjahu, który podczas tej samej konferencji bliskowschodniej mówił o „współpracy Polaków z nazistami podczas Holokaustu”, oraz słowa szefa izraelskiej dyplomacji Israela Katza, który stwierdził, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”.

W trakcie manifestacji, prócz Mazurka Dąbrowskiego, odśpiewano różne patriotyczne pieśni i wznoszono okrzyki związane z ustawą S.447, lecz nie prowokowano żadnymi antysemickimi hasłami, zarówno słownymi, jak i wypisanymi na banerach, co było z góry zakazane przez organizatorów. Zwrócono także uwagę na to, że polskie władze wydają się lekceważyć fakt istnienia prawa 115-171 (ustawy S.447) i przemilczają jego znaczenie, przekonując opinię publiczną, że nie będzie ono miało żadnych praktycznych konsekwencji dla Polski i Polaków.

Manifestanci przygotowali wiele banerów i plansz z hasłami dotyczącymi ustawy S.447 / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

OPINIE
Zarówno organizatorzy akcji, jak i jej uczestnicy byli bardzo zadowoleni ze spokojnego przebiegu manifestacji oraz bardzo licznego udziału Polonii.

„Sam pomysł z demonstracją był bardzo dobry, ponieważ nie można być biernym w stosunku do ustawy S.447. Sprawa dotyczy Polaków, ale ja na to patrzę jako obywatel amerykański i uważam, że my, Polacy, stoimy w pewnym sensie na straży Konstytucji Stanów Zjednoczonych, ponieważ moim zdaniem – jako obywatela amerykańskiego – została naruszona zasada równości wobec prawa. To myślenie upoważnia nas do zwrócenia się do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, żeby zajął stanowisko w tej sprawie. Jeśli się okaże, że rzeczywiście moje myślenie oraz wszystkich, którzy tak uważają i przyszli tu manifestować, jest prawdą, to automatycznie ta ustawa przestanie mieć moc prawną i to byłoby nasze zwycięstwo” – zaznaczył prof. Piotr Nawrot z Rutgers University i jednocześnie działacz polonijny. Dodał, że walcząc o pomnik Katyń 1940 był mniejszym optymistą niż teraz.

„Wówczas byliśmy praktycznie sami, ponieważ to była czysta, polska sprawa. Natomiast w tym przypadku, ja, jako obywatel amerykański, boję się o Konstytucję Stanów Zjednoczonych, która mówi wyraźnie, że wszyscy jesteśmy równi, że nie ma żadnej grupy etnicznej, narodowej czy religijnej, która miałaby większe przywileje niż inni. Nie występujemy przeciwko komuś, tylko w obronie prawa, i to jest nasza siła” – stwierdził prof. Nawrot. Dodał, że jest już przygotowana w tej sprawie petycja, pod którą można składać podpisy – również w internecie – i jeżeli będzie ich odpowiednia liczba, to zgodnie z prawem Sąd Najwyższy będzie musiał ją rozważyć. Sytuacja jest podobna jak w przypadku petycji dotyczącej pomnika Katyń 1940 w Jersey City.

„Myślę, że jeżeli odpowiednio to nagłośnimy, to znajdą się inne grupy, które się do nas przyłączą, ponieważ będą zaniepokojone brakiem przestrzegania konstytucji” – zaznaczył działacz polonijny.

„Przyjechałem z Florydy, żeby wziąć udział w tej demonstracji, ponieważ uważam, że jest to bardzo ważna reakcja na ustawę S.447 i na bezprawne żądania, jeżeli chodzi o mienie bezspadkowe – stwierdził Zygmunt Staszewski w rozmowie z „Nowym Dziennikeim”. – Jeżeli ktoś ma dokumenty i jest rzeczywistym spadkobiercą, to występuje do sądu i otrzymuje odszkodowania czy zwrot nieruchomości, i wiele osób je w ten sposób uzyskało. Tutaj wyraźnie chodzi o mienie bezspadkowe, mimo że ani w prawie polskim, ani w amerykańskim nie ma czegoś takiego, żeby mienie bezspadkowe przechodziło na rzecz jakichkolwiek organizacji niemających nic wspólnego z poprzednimi właścicielami tych posiadłości. Dla mnie jest to oburzające” – zaznaczył znany działacz polonijny, a zarazem były opozycjonista solidarnościowy. Zauważył również bardzo pozytywną zmianę wśród Polonii.

Mimo złej pogody i padającego deszczu Polonia licznie uczestniczyła w proteście / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

„Jest dzisiaj około 55 stopni Fahrenheita, w dodatku pada deszcz, a mimo tego przyszło tutaj, jak policzyłem, około 500 osób. Podobne demonstracje odbywają się w innych amerykańskich miastach i jest to bardzo ważne, ponieważ pokazuje, że Polacy mieszkający w Ameryce i obywatele obu krajów potrafią się zjednoczyć i wspólnie działać w momencie, kiedy polska racja bytu jest zagrożona, tak jak to kiedyś było w stanie wojennym za czasów Solidarności. Myślę, że Polonia zaczyna się budzić, czego dowodem jet również wygrana sprawa pomnika Katyńskiego w Jersey City. Poza tym na demonstracji pojawiło się sporo młodych osób, ludzi urodzonych w Ameryce i mówiących płynnie po polsku i angielsku oraz włączających się w działalność organizacyjną i patriotyczną. To nadzieja, że Polonia się połączy i będzie wspólnie działała pod jednym hasłem dla dobra Polski” – uznał Staszewski.

W proteście wzięło udział około 500 osób / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

Zadowolony był także główny organizator Janusz Sporek.

„Moją ideą było pokazanie naszej siły i myślę, że to dzisiaj nam się bardzo udało. Chcemy przez to dać znać amerykańskim politykom, że jest nas na tyle dużo, że możemy w pewnym stopniu wpłynąć na różne wybory podczas głosowania, a to jest dla nich bardzo ważne. Chcąc jeszcze bardziej dać im o tym znać, będziemy teraz organizować grupy ludzi, którzy będą chodzić do kongresmanów oraz ich biur i będą tłumaczyć, co jest złego w ustawie S.447, oraz informować ich o tym, jak Polska została potraktowana podczas drugiej wojny światowej oraz po niej, że nam nikt nie pomógł i odbudowaliśmy się tylko dzięki Polakom, i to była moja główna idea” – wyjaśniał prezes Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. Dodał, że jest bardzo pozytywnie zaskoczony całością akcji.

„Powiadamiając o niej kilka polonijnych ośrodków nie wiedziałem, że ta kula śniegowa tak się rozrośnie na kilka ośrodków polonijnych w Stanach Zjednoczonych, a nawet na polskie miasta – mówił z dumą organizator protestu. – Bardzo się cieszę, że wszystko odbyło się spokojnie i nikt nie dał się sprowokować kontrmanifestantom”.

W proteście uczestniczyło wiele młodych osób / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

KONTRMANIFESTACJA
Polonijnemu protestowi przy One Federal Plaza na Manhattanie towarzyszyła kontrmanifestacja. Wzięło w niej udział kilkunastu młodych ludzi, którzy za pomocą wuwuzel i bicia pałkami w garnki chcieli zakłócić polonijny protest.

Wykrzykiwali także obraźliwe oraz antypolskie hasła w kierunku polonijnych manifestantów, nazywając ich antysemitami i faszystami. Wielu uczestników miało zakryte twarze oraz okulary na oczach oraz naciągnięte czapki i kaptury na głowach, by nie było wiadomo, kim są.

Niektórzy uczestnicy kontrmanifestacji mieli zakryte twarze / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK

Identyfikowali się z organizacjami o nazwie: United Against Racism and Fascism NYC, Antifa International, Muslim Jewish Anti-Fascist Front oraz środowiskami LGBT.

Jako że nie mieli pozwolenia na pikietę, to cały czas chodzili w kółko. Mimo próby prowokacji nie udało im się doprowadzić do żadnych ekscesów. Policja nie musiała interweniować, chociaż cały czas monitorowała przebieg wydarzeń.

Kontrmanifestanci identyfikowali się m.in. z organizacją Muslim Jewish Anti-Fascist Front oraz środowiskiem LGBT / WOJTEK MAŚLANKA / NOWY DZIENNIK