Mój skromny wielkanocny jubileusz

219
FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA

Staram się kultywować polskie i chrześcijańskie tradycje – mówi Elżbieta Święszek, która od pięciu lat organizuje wielkanocne spotkania rodaków przy pomniku Króla Władysława Jagiełły

Było to jubileuszowe, 20. Śniadanie Wielkanocne w Central Parku przy pomniku Króla Jagiełły. Ale i ty miałaś swój skromny jubileusz…
No tak, bo było to piąte śniadanie, które przygotowałam. Organizację tego pięknego polskiego wydarzenia w sercu Manhattanu przejęłam od Uty Sczerby – jego pomysłodawczyni, którą ty wspierałeś przez 15 lat. Początkowo organizowałam je z Katarzyną Kucią, ale od trzech lat robię to już sama. Oczywiście, że nie jest mi łatwo i zawsze szukam kogoś, kto może mi pomóc.

Dobrze wiem, że zorganizowanie takiego spotkania to poważne zadanie, które wymaga czasu i dużo wysiłku, a także trzeba ponieść spore koszty. Jak sobie z tym radzisz?
Jest to poważne zadanie, bo przecież przychodzi wiele osób i chcą przy pomniku dobrze spędzić czas. Muszę więc przygotować program, który potem trzeba zrealizować. Zapraszam gości, którzy w realizacji tego programu uczestniczą. Staram się kultywować polskie i chrześcijańskie tradycje, dlatego podczas każdego śniadania jest ksiądz – od kilku lat jest to ksiądz Andrzej Bielak – który modli się z nami i błogosławi potrawy, które potem jemy. Oczywiście muszę zadbać o to, aby na naszym świątecznym stole, czyli murku wokół pomnika, były świąteczne potrawy. No i muszę dbać o przestrzeganie przepisów podczas spotkania. Jakoś to dźwigam. Dzięki Bogu znajdują się osoby, które mi pomagają.

Aby śniadanie mogło się odbyć, muszę uzyskać permit, czyli zezwolenie na zorganizowanie tak dużego spotkania. Trochę to trwa. Za permit, który wydaje nowojorski Department Parks & Recreation, musiałam zapłacić 25 dolarów oraz 200 dolarów depozytu. W tym roku długo na permit czekałam i dostałam go dopiero we wtorek, tuż przed świętami wielkanocnymi. Zawiera on dużo obostrzeń, np. nie wolno smażyć kiełbasek na grillu, nie wolno palić papierosów w parku, nie pozwolono mi też na umieszczenie wokół pomnika króla biało-czerwonych baloników i banerów. Oczywiście nie wolno tu pić alkoholu, jak to w parku. Jeśli złamalibyśmy te przepisy, na pewno dostalibyśmy mandat, co skutkowałoby brakiem zezwolenia w następnym roku.

No a po zakończeniu imprezy trzeba nie tylko posprzątać, ale usunąć wszystkie worki ze śmieciami, co dla mnie, osoby nieposiadającej samochodu, jest bardzo poważnym problemem. Kilka osób pomagało mi w posprzątaniu terenu wokół pomnika, a przede wszystkim Witek Rosowski i Andrzej Kołakowski.

Jakie masz wrażenia po tegorocznym spotkaniu? Jesteś zadowolona?
Tak. Mieliśmy wyśmienitą pogodę, bo Bóg nam błogosławi. Tutaj przychodzą zawsze te osoby, które chcą przyjść, bo czują taką potrzebę, nie ma bowiem żadnego przymusu. Ja też tutaj kiedyś przychodziłam jako zwykły uczestnik śniadania. I pokochałam to wydarzenie i to miejsce. Większość osób potem bardzo mi dziękuje, że mogły tutaj spędzić niedzielę wielkanocną, tak po polsku i w gronie wspaniałych osób. Jest to piękne miejsce w sercu Central Parku i Manhattanu, które przypomina o polskiej historii. My o tej historii mówimy nie tylko Polakom, bo podczas tego wydarzenia przy pomniku pojawiają się ludzie różnych narodowości. Kultywujemy też polskie tradycje.

Dzięki temu, że w tym, co robię, wsparł mnie wielki i serdeczny sponsor – Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa – mogłam kupić nagrody dla uczestników konkursu na najładniejszy kapelusz oraz dla dzieci. Pomógł mi także Ryszard Podedworny, właściciel Northside Bakery przy 8 Street na Brooklynie, który przekazał dla uczestników śniadania bardzo smaczne chleby i wspaniałe ciasta. Powiedział mi, że jest zachwycony tym, iż organizuję takie spotkania i z radością przekazuje te dary. Jest to człowiek, który bardzo chętnie wspiera wszelkie pozytywne działania Polonii.

Dziękuję ci w imieniu uczestników jubileuszowego śniadania, Uty Szczerby i własnym za to, co robisz. Czy zorganizujesz następne śniadanie za rok?
Postaram się. Jednakże jest wiele spraw, które muszę ogarnąć i… mogę mieć problem. Bardzo stresujące jest to, że ciągle muszę kogoś prosić o pomoc. W tym roku bardzo mi pomogli Andrzej Kołakowski, Andrzej Urbanowski, Jolanta Słomińska i Witold Rosowski. Będę czynić starania, aby więcej osób zaangażowało się w organizację kolejnych wielkanocnych śniadań, a docelowo aby ktoś przejął ich przygotowywanie. Byłoby świetnie, gdyby zajęła się tym jakaś organizacja polonijna. Osoby zainteresowane proszę o kontakt: tel. 212-729-6802. Będę wdzięczna za wszelkie pozytywne propozycje.

FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA