Na ratunek Dawidkowi

15

Ma zaledwie dwa i pół roku i wyrok śmierci wydany przez bardzo rzadkie schorzenie, którego leczenia nie chce się podjąć żaden lekarz ani w Polsce, ani też w Europie. Wszyscy odsyłają chorego chłopca na zabieg do Lucile Packard Children's Hospital w Stanford w Stanach Zjednoczonych. Niestety, koszt operacji jest kosmiczny – ponad 2,5 mln dolarów. Rodzice Dawida Drapacza jednak się nie poddają i próbują zebrać potrzebną sumę.

„Właściwie nie sypiamy, bo jak spać, gdy nad łóżeczkiem naszego synka stoi śmierć? Wyrok został wydany i możemy tylko czekać na jego wykonanie albo walczyć, chociaż może zdrowy rozsądek mówi, że to przecież misja niemożliwa. Ponad 9 milionów złotych… Jak wyobrazić sobie taką kwotę? Ale gdy dotyczy to mojego dziecka, najważniejszej osoby w moim życiu, muszę spróbować! Nigdy nie pogodzę się z tym, że mój synek ma umrzeć, bo nie mamy pieniędzy na jego ocalenie… Muszę wierzyć, że jeśli uda nam się poruszyć miliony wrażliwych na cierpienie niewinnego dziecka ludzi – dokonamy tego cudu” – mówi Elżbieta Drapacz, mama chorego chłopca.

Jej syn od urodzenia cierpi na bardzo rzadkie schorzenie serca i płuc, ma tzw. zespół Fallota połączony ze skrajną hipoplazją tętnic płucnych i wielopoziomowym zwężeniem ich rozgałęzień. Mimo że w Polsce chłopca leczyli najlepsi specjaliści z zakresu kardiologii interwencyjnej, nie udało się im pokonać choroby. W dodatku okazało się, że nie ma dla niego pomocy w całej Europie.

„Polecono nam szukać ratunku za granicą. Ale wszystkie kliniki odmówiły operacji. Autorytety medycyny przyznają, że w Europie nie ma ratunku dla Dawidka” – twierdzi Sławomir Drapacz, ojciec chorego maleństwa.

„Według prof. Bohdana Maruszewskiego, w Polsce może być wykonywanych 90 proc. wszystkich potrzebnych operacji wad wrodzonych serca u dzieci. Niestety, Dawidek jest w tych 10 proc., dla których ani w kraju, ani w Europie nie ma ratunku” – czytamy na stronie: www.siepomaga.pl, gdzie zorganizowana jest zbiórka pieniędzy na leczenie chłopca.

Lekarzem, który może podjąć się ratowania jego życia, jest prof. Frank Hanley z Lucile Packard Children's Hospital w Stanford. Ten amerykański specjalista wcześniej usunął wrodzone wady serca u dwojga polskich dzieci – Emila Koryczana i Julii Szponar.

„Kiedy z USA przyszła wiadomość, że nasz synek kwalifikuje się do operacji i że dr Hanley widzi szansę na całkowite naprawienie wady serca i płuc, odżyła w nas nadzieja. Ale prawie w tym samym momencie zgasła… Ta niezwykle skomplikowana operacja kosztuje ponad 2,5 mln dolarów” – wyjaśnia Elżbieta Drapacz.

Rodzice Dawida starają się o dofinansowanie leczenia z Narodowego Funduszu Zdrowia, ale zdają sobie sprawę, że raczej jest to nierealne. „Ani Emil, ani Julka go nie otrzymali, a przecież ich operacje kosztowały mniej. Mimo wszystko im się udało, dzięki pomocy ludzi o dobrych sercach, często zupełnie obcych” – podkreśla Sławomir Drapacz. Wraz z żoną wierzy, że również dzięki pomocy ludzi o dobrych sercach uda im się zebrać potrzebne pieniądze na uratowanie życia ich syna.

W akcję gromadzenia funduszy włącza się coraz więcej wolontariuszy. W Polsce prowadzi ją fundacja Siepomaga – na jej stronie znajduje się internetowe konto, gdzie można wpłacać donacje: www.siepomaga.pl/dawidek. Z kolei w Nowym Jorku zbiórkę na rzecz ratowania życia Dawida Drapacza rozpoczęła fundacja We See You, która ze swoich funduszy wyasygnowała kwotę 3 tys. dolarów, a także rozpoczęła organizowanie różnych akcji, jak wyprzedaże, licytacje i aukcje. Informacje na ten temat można znaleźć na facebookowym profilu fundacji oraz na stronie internetowej: www.weseeyoukids.org. Poza tym każdy darczyńca może przekazać donacje poprzez konto PayPal fundacji We See You znajdujące się pod adresem: www.paypal.me/weseeyoukids lub wpłaty na konto znajdujące się w Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej:
konto #3050013324321
routing #226082022
.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA