Naciski na Polaków na Białorusi trwają

8

Działacze grodzieńskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi, którym kieruje Andżelika Borys, twierdzą, że są nakłaniani przez służby specjalne do działalności na rzecz wspieranej przez białoruskie władze organizacji polonijnej.

Działacze grodzieńskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi, którym kieruje Andżelika Borys, twierdzą, że są nakłaniani przez służby specjalne do działalności na rzecz wspieranej przez białoruskie władze organizacji polonijnej.
Związek Andżeliki Borys od czterech lat działa nielegalnie. Władze w Mińsku za jedyną legalną organizację skupiającą Polaków uznają związek, którym od tygodnia kieruje biznesmen z Grodna Stanisław Siemaszko.
Przewodniczący Rady Naczelnej Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut powiedział Polskiemu Radiu, że "ani Siemaszko ani nikt z jego współpracowników nie próbuje nawiązać żadnych kontaktów z organizacją wspieraną przez Warszawę"".
W dniu wyboru na przewodniczącego "reżimowego" Związku Polaków na Białorusi Stanisław Siemaszko zapowiadał, że doprowadzi do pojednania w środowisku polskim.
Według naszych rodaków mieszkających w Grodnie, po wyborze Siemaszki – który zastąpił Józefa Łucznika – nic się nie zmieniło. "Jesteśmy zastraszani i nakłaniani do współdziałania ze związkiem wspieranym przez władze" – twierdzą Polacy z Grodna. W ich opinii sytuacja taka będzie trwać do czasu, aż władze w Mińsku wyrażą zgodę na legalizację organizacji, którą kieruje Andżelika Borys.

det, (IAR)

 

 

Autor: