Nasze relacje z ludźmi odzwierciedlają relacje z Bogiem

233
Ojciec Michał Czyżewski przy bożonarodzeniowej szopce Foto: Archiwum o. M. Czyżewskiego

"Opłatek jest to symbol chleba, który nas bardzo łączy. W naszym rozumieniu łamanie się opłatkiem jest także dzieleniem się swoim sercem. Tym, co mamy najcenniejszego: dobrocią, życzliwością, uśmiechem, modlitwą i przebaczeniem" – mówi ojciec Michał Czyżewski, paulin, proboszcz parafii Bożego Ciała oraz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika - sanktuarium diecezjalnego św. Jana Pawła II w Buffalo, w stanie Nowy Jork.

Przed nami Święta Bożego Narodzenia. Czy msze przed tymi świętami i w czasie świąt będą w kościele odprawiane normalnie, jak dotychczas? Czy będzie odprawiona o północy Pasterka, na którą można przyjść?

–  W parafiach, w których posługuję, a więc Bożego Ciała i Św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Buffalo w stanie Nowy Jork, rozkład mszy świętych mamy według wcześniej zaplanowanego świątecznego grafiku, prawie identycznego jak w latach ubiegłych. Nowością dla nas będzie Pasterka w języku polskim, transmitowana przez media społecznościowe. To dzięki współpracy i pomocy pana Pawła, rodzica z Polskiej Szkoły Sobotniej, która funkcjonuje przy parafii Św. Stanisława BiM,  podejmujemy to wyzwanie. Chcemy być z naszymi parafianami w tym wyjątkowym czasie. Wspólna modlitwa i kolędowanie zapewne pomoże nam poprzez środki masowego przekazu doświadczyć cudownej atmosfery Świąt Bożego Narodzenia. Z drugiej strony mamy też świadomość obostrzeń sanitarnych wydawanych przez sanepid i zobowiązani jesteśmy do przestrzegania wszystkich obowiązujących zasad, aby nikogo nie narazić na niepotrzebne stresy.

Do tej pory zawsze było tak, że przygotowywaliśmy się do świąt długo i intensywnie: robiliśmy porządki w domu, zakupy, aby na stole niczego nie brakowało, a pod choinką na najbliższych czekały piękne prezenty. Pragniemy bowiem, aby to były święta pełne ciepła, prawdziwie rodzinne. Często jednak my, emigranci, spędzamy je w USA z dala od tych bliskich, ukochanych. Co – zdaniem ojca – powinniśmy zrobić, aby te święta przeżyć godnie, aby były pełne radości?

– „Przez cały dzień czułam w szczególny sposób bliskość Boga, a chociaż obowiązki mi nie pozwoliły pójść ani na chwilę przez cały dzień do kaplicy, to jednak nie było chwili, w której bym nie była złączona z Bogiem, czułam Go w sobie w sposób więcej odczuwalny aniżeli gdzie indziej (Dz. 346)”. Jest to zdanie z dzienniczka naszej rodaczki, św. siostry Faustyny Kowalskiej, tak prosto pokazujące nasze dni przedświąteczne. Mamy szansę, aby Jezus był odczuwalny w nas i poprzez nas przez najbliższe osoby. Warto zaryzykować. Co powinniśmy zrobić? Dobrze jeśli mieszkanie jest posprzątane, przyjemniej odpoczywa się w uporządkowanym i czystym otoczeniu, ale jeśli nie uda Ci się umyć okien, wyprać firanek i dywanów – nic się nie stanie. Ważny jest porządek w domu, ale też ważny jest porządek w sercu. Łatwiej jest zamówić serwis sprzątający do naszych domów, ale trudniej nam czasem wziąć książeczkę do nabożeństwa i dobrze przygotować się do spowiedzi. Duchowe przygotowanie do świąt, czas z rodziną, chwila refleksji, sprawią, że poczujemy klimat świąt znacznie bardziej niż wówczas, gdy skupimy się wyłącznie na przygotowaniach tych zewnętrznych. Łamanie się opłatkiem, uściskanie najbliższych i przekazanie im dobrych życzeń jest najważniejszym i najpiękniejszym momentem podczas Wigilii w naszych domach.

Kościół pod wezwaniem Bożego Ciała w Buffalo, NY, gdzie ojciec Michał Czyżewski pełni posługę już od blisko 5 lat FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Łamanie się opłatkiem jest bardzo starą polską tradycją. Opłatek jest to symbol chleba, który nas bardzo łączy. W naszym rozumieniu łamanie się opłatkiem jest także dzieleniem się swoim sercem. Tym, co mamy najcenniejszego: dobrocią, życzliwością, uśmiechem, modlitwą i przebaczeniem. Czasem w naszych domach czy wspólnotach jesteśmy świadkami radości okraszonymi łzami w tracie tego wyjątkowego wieczoru.

Mam w pamięci kościół w Drzewicy (diecezja radomska), w mojej rodzinnej miejscowości i pasterkę o północy. Ten obraz towarzyszy mi co roku. Lubię wracać do kościoła, w którym rozbrzmiewa modlitwa i śpiewne są kolędy. Liturgia w kościele jest dopełnieniem naszej celebracji Wigilii. Radość przychodzi w nasze serca automatycznie. Dlatego Kościół zachęca w Adwencie do czuwania, do uczestniczenia w rekolekcjach czy wspomnianym już wcześniej Sakramencie Pokuty i Pojednania. Ta osiągalna przez nas radość, o której mowa, jest jeszcze głębsza niż sam uśmiech na twarzy.

W tym roku, nie ulega wątpliwości, będą to inne święta od tych, które przeżywaliśmy rok czy pięć lat temu. A to z powodu pandemii koronawirusa. Nie ma idealnych rozwiązań, ale co by ojciec zalecał, abyśmy uczynili, żeby te święta przeżyć jednak godnie, w gronie najbliższych i przyjaciół?

– Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy czas. Stajemy się lepszymi ludźmi, bardziej wrażliwymi na drugiego człowieka, zauważamy więcej dobra w naszym życiu, zachwycamy się panującą na zewnątrz zimową aurą. Tradycja przeplata się z duchowością. Nie poddawajmy się komercyjnemu spłaszczeniu wymiaru tych świąt. Przecież w nich kryje się tyle dobra, że warto wyciągnąć z nich dla siebie wszystko, co najlepsze. W tym roku wielkość stołu wigilijnego może być mniejsza. Może nie być uścisków i pocałunków. Jednak tradycja jest kontynuowana z nadzieją i wiarą.

W dzień Wigilii siostra Faustyna miała zwyczaj łamać się opłatkiem i modlić również za tych bliskich, z którymi nie mogła się zobaczyć. W notatce z 1935 roku czytamy: „Wieczorem, przed wieczerzą, weszłam na chwilę do kaplicy, ażeby u stóp Pana Jezusa podzielić się opłatkiem z tymi, którzy są daleko, a których Jezus bardzo kocha, a ja mam im wiele do zawdzięczenia. Kiedy się w duchu dzieliłam tym opłatkiem z pewną osobą, usłyszałam w duszy te słowa: ‘serce jego jest mi niebem na ziemi’ (Dz. 574)” . Obecne czasy zapraszają nas, aby wejść na drogę mistycyzmu i przekonać się, że możemy inaczej i głębiej przeżywać tegoroczne święta. Mistyka dla przeciętnego katolika może zacząć się od uznania, że potrzebuję Boga w moim życiu. Ważna jest tradycja naszych ojców, którą pielęgnujemy, ale zaproszeni jesteśmy, aby podnieść poprzeczkę naszego życia duchowego wyżej. Zaakceptowanie wymagań sanitarnych i spróbowanie w innej formie celebracji świąt jest szansą na odkrycie Boga tam, gdzie się Go nie spodziewamy.

Święta Bożego Narodzenia od lat stają się coraz bardziej komercyjne. Liczy się tylko to, co i ile kupimy, czy stół jest pełen, czy jest wystarczająco dużo prezentów pod choinką… Czy nie jest to więc okazja, aby w tym trudnym okresie odejść od tej komercjalizacji i skupić się na tym, co najważniejsze: na dobrych relacjach z Bogiem i z innymi ludźmi?

– „Wszystkie święta kościelne są piękne… Wielkanoc, owszem, tak, jest świętem chwały… ale Boże Narodzenie ma jakąś delikatność, słodycz dziecięcą, która ujmuje całe moje serce”. Kto to powiedział? Stygmatyk z San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio zna nasze serca i wie czego nam potrzeba, czego nam brakuje. Nasze relacje z innymi ludźmi odzwierciedlają relacje z Bogiem. W minionych tygodniach ulice pokazały, że czegoś nam ciągle brakuje. Interpretując słowa świętego kapucyna, potrzeba nam delikatności i wrażliwości. Wiem, że brzmi to poetycko, ale taka jest prawda. Święta są dobrą okazją i lekcją, aby coś zmienić w swoim życiu, aby nie było za późno, abyśmy czegoś później nie żałowali.

Łamanie się opłatkiem, uściskanie najbliższych i przekazanie im dobrych życzeń jest bardzo starą polską tradycją. W moim przekonaniu jest to najważniejszy, wręcz symboliczny moment podczas Wigilii. Czego w tym roku powinniśmy sobie życzyć przede wszystkim?

– My w naszych parafiach mamy opłatki z Amerykańskiej Częstochowy. Podczas niedawnej podróży do Narodowego Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown, w stanie Pensylwania, ojciec Jan Kolmaga, wikariusz w kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Buffalo, wrócił z opłatkami na stół wigilijny. Ojciec Jan bardzo dobrze zna sanktuarium, posługiwał tam 26 lat, pełniąc funkcję dyrektora. Amerykańska Częstochowa jest główną siedzibą Zakonu Paulinów założonego na Węgrzech, który wybrał na patrona św. Pawła Pierwszego Pustelnika. Ojciec Kolmaga pobłogosławił te opłatki, które parafianie z Buffalo wzięli do swoich domów i podzielą się nimi z rodziną. Łamanie i dzielenie się opłatkiem to piękna polska tradycja sięgająca stuleci.

Opłatek występuje w kolorze białym i różowym. Biały opłatek jest udostępniany wszystkim podczas Wigilii, natomiast różowy jest przeznaczony dla zwierząt. Legenda głosi, że o północy w Wigilię zwierzęta potrafią mówić ludzkimi głosami, ale słyszą je tylko ludzie o czystym sercu. Opłatek jest udostępniany wszystkim obecnym na Wigilii, bez względu na status społeczny czy wyzwanie, to jest piękne i zobowiązujące zarazem. Piękna i głęboka Tajemnica Bożego Narodzenia staje się po raz kolejny naszym udziałem. Św. Jan Paweł II tak wołał:  „Radość Bożego Narodzenia, z jaką witamy przyjście Zbawiciela, niech napełni wszystkich ufnością w moc prawdy i cierpliwą wytrwałością w czynieniu dobra. Do każdego z nas niech dotrze boże orędzie z Betlejem: „Nie bójcie się!”. Te słowa świętego z Wadowic są wyrazem także moich życzeń i pragnienia serca.

Przed laty w Polsce okres świąteczny to był czas kolędowania. Pamiętam grupy pięknie ubranych kolędników, z gwiazdą betlejemską, często też z instrumentami, które wędrowały od domu do domu i śpiewały kolędy. Do dziś takie grupy kolędników jeszcze czasami się pojawiają. Czy spotkał się ojciec z takimi grupami w swojej lub innej parafii w Stanach Zjednoczonych?

– Poznałem kilka rodzin, którzy organizują w swoim domach koncerty świąteczne po uroczystej kolacji. Syn lub córka zasiadają do pianina i zaczynają grać i śpiewać świąteczne utwory. Są to piękne chwile w życiu rodziny i zaproszonych gości. Zapomina się wtedy o problemach dnia codziennego i „ciasnych butach”. W naszej parafii pod wezwaniem Bożego Ciała co roku organizujemy wspólną Wigilię dla parafian. Z tej okazji zapraszamy zespół muzyczny „Ludowa Nuta” z Kanady, który ubogaca nasze spotkanie śpiewem kolęd i pastorałek. Członkowie tego zespołu zawsze przybywają do nas w pięknych, kolorowych ludowych strojach, z instrumentami muzycznymi i uśmiechem na twarzy. W tym roku będzie inaczej. Posłuchamy w naszych domach kolęd z płyt CD i radia. Oczywiście zachęcam do wspólnego kolędowania, w gronie mniejszym. Nie trzeba chyba nikogo do tego przekonywać. Postarajmy się, aby rozbrzmiały w naszym domu i sercach te wyjątkowe teksty, mówiące o cudzie w Betlejem.

A jak ojciec spędzi święta? Czy znajdzie czas na to, aby zasiąść z przyjaciółmi do stołu, porozmawiać, zaśpiewać wspólnie kolędy?

– Co roku spotykamy się w gronie polskich kapłanów pracujących w diecezji Buffalo na wspólnej Wigilii. Każdy coś przynosi do jedzenia. Oczywiście łamiemy się opłatkiem, śpiewamy kolędy, spożywamy tradycyjne postne potrawy, opowiadamy zabawne anegdoty i patrzymy na zegarki, aby zdążyć przygotować się na msze świętą w naszych parafiach. Następnego dnia dzwonię do rodziców i braci w Polsce z życzeniami. Czekają i tęsknią, podobnie jak ja.

Kiedy ojciec będzie kończył odprawiać mszę, stanie przy ołtarzu w świątecznie udekorowanym kościele, a wierni za chwilę rozejdą się do swoich domów aby świętować Boże Narodzenie, czego ojciec będzie im życzył?

– Zanim odpowiem na pytanie pragnę tylko wspomnieć, że papież Franciszek ogłosił 8 grudnia 2020 roku specjalny „Rok” poświęcony opiekunowi Jezusa. „Ukochany ojciec, ojciec czułości, w posłuszeństwie i w gościnności; ojciec twórczej odwagi, robotnik, zawsze w cieniu” – tymi słowami papież opisuje w czuły i poruszający sposób św. Józefa. Czyni to w liście apostolskim „Patris corde – Z ojcowskim sercem”, opublikowanym z okazji 150. rocznicy ogłoszenia Oblubieńca Maryi patronem Kościoła katolickiego. W tym wyjątkowym czasie, nawiązując do przesłania na Nowy Rok, będę życzył otwartości na obecność św. Józefa, aby towarzyszył nam w codziennych zmaganiach o świętość dla naszych rodzin.

Kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Buffalo, w którym o. Czyżewski również jest proboszczem FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

Bardzo trudny dla nas rok 2020 powoli się kończy. Każdy marzy o tym, aby nadchodzący rok był lepszy, a przede wszystkim aby uwolnił nas od pandemii koronawirusa. Czego chciałby ojciec życzyć sobie i wiernym w tym Nowym 2021 Roku? Co powinno się zdarzyć, aby przyszła radość i wrócił spokój?

– Może zacząć od modlitwy, tej prostej i naiwnej, aby spojrzeć później z szacunkiem na dar budzącego się życia i tego, które powoli gaśnie. Jest takie polskie przysłowie, które dobrze odzwierciedla receptę na radość i spokój: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”. Na tym zdaniu można by zakończyć. Z pomocą w udzieleniu odpowiedzi na to pytanie przychodzi mi św. ojciec Pio, stygmatyk modlący się nieustanie na różańcu i jego wypowiedziane słowa: „Matko moja, Maryjo! Zaprowadź mnie do groty w Betlejem i spraw, abym się pogrążył w kontemplacji tego, co jest wielkie i wzniosłe; co dokonuje się w ciszy tej wielkiej i pięknej nocy” . Wiem, że są to słowa jak poezja, i jak modlitwa człowieka wierzącego, który pragnie piękna. Poznaje osoby, które realizują w swoim codziennym zabieganym dniu tę wielką tęsknotę za doświadczeniem Boga i otwarte są na cuda, które Stwórca dla nich czyni.

I już na zakończenie naszej rozmowy chcę przytoczyć jeszcze tylko jedno wspomnienie o śp. księdzu Bogumile Polinceuszu z mojej rodzinnej parafii, który zaczynał kazanie na Pasterce od słów naszego wieszcza Adama Mickiewicza:

„Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie,

Lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”.

Pamiętam te słowa i jego przesłanie, skierowane do mnie.

Dziękuję serdecznie ojcu za rozmowę. I oczywiście życzę ojcu i parafianom, aby Święta Bożego Narodzenia były spokojne, wolne od trosk, pełne miłości ludzkiej i boskiej, a Nowy 2021 rok – by uwolnił wszystkich od problemów wynikających z pandemii.

Rozmawiał: JANUSZ M. SZLECHTA