Nie samą nauką student żyje

0
2
Foto: Archiwum

Zawiązywanie znajomości jest ważnym elementem studiowania

Niepewny rynek pracy, jaki czeka tegorocznych absolwentów szkół wyższych, przypomina o czymś, co często umykało studentom (i ich rodzinom w lepszych czasach), a mianowicie to, że zadaniem studenta jest nie tylko zdobyć dyplom uczelni.
Nieraz podczas rozmów z rodzicami na spotkaniach z cyklu miniStudia4U zdarzało mi się przekonywać rozmówców, że nauka (i jej rezultat: dyplom ukończenia college’u) to tylko jeden z celów studiów. Wielu rodziców podchodzi do studiów, jak do kontynuacji nauki ze szkoły średniej. Płaci, często z dużym poświęceniem, za studia dziecka, oczekując w zamian, że będzie się ono starało o jak najlepsze wyniki w nauce i jak najszybsze zdobycie dyplomu.
Bo to przecież dyplom wyższej uczelni otwiera drzwi kariery – tak przynajmniej przekonują nauczyciele i doradcy akademiccy w liceach, amerykańskie media, jak i niżej podpisana. A jednak – dyplom to tylko część tego, co zdobywamy na studiach. I w czasach recesji (czy nawet depresji) te pozostałe części procesu studiowania nabierają większego znaczenia.
ŁATWE OSZCZĘDNOŚCI?
Podczas wykładów o finansowaniu studiów omawiam "sposoby obniżenia kosztów studiów" (patrz ramka). Zawsze z mieszanymi uczuciami. Owszem, obniżenie kosztów studiów uwalnia środki finansowe na inne cele rodziny, a czasem jest wymogiem tego, by studia w ogóle skończyć.
Jednak wiele ze sposobów obniżenia kosztów studiów sprowadza się w sumie do jednego: obcięcia czasu studiów. Można to zrobić, zdobywając kredyty uniwersyteckie za dobrze zdane egzaminy na poziomie AP w szkole średniej; zdając eksternistycznie egzamin CLEP; lub też zaliczając większą niż przeciętna liczbę kredytów w ciągu semestru – czyli nie 4-5, a 5-7 przedmiotów na semestr.
Najgorszym na tej liście sposobem jest "zaliczenie kilku przedmiotów podczas sesji letniej". Owszem, pozwala to często studentowi na skończenie studiów w krótszym terminie – w trakcie dwóch sesji letnich można zaliczyć tyle przedmiotów, co w ciągu jednego semestru za mniejszą cenę. Albo, podczas roku szkolnego zaliczamy o 1-2 przedmioty więcej w ciągu semestru, niż jest to wymagane przez uczelnię, latem możemy zaliczyć dodatkowe 1-2 przedmioty, które pozwolą nam obciąć pół roku studiów (i czesnego).
Z punktu widzenia pokrywających rachunki rodziców, jest to czysta oszczędność. Czesne za jeden semestr na publicznej uczelni to przeciętnie 3 tys. dolarów, na prywatnej średnio 12 tysięcy. Ale myślenie o studiach tylko w kategoriach kosztów i celu – dyplomu przesłania nam inne korzyści ze studiów.
NIE SAMĄ NAUKĄ…
Studia to inwestycja. Po pierwsze, inwestycja w wiedzę i umiejętności, które zdobywamy chodząc na wykłady, ćwiczenia i laboratoria, pisząc prace semestralne, przygotowując się do egzaminów i prezentacji. Z punktu widzenia przyszłej pracy nabywamy w ten sposób wiedzy przedmiotowej, ale przede wszystkim umiejętności logicznego myślenia i szybkiego rozwiązywania problemów, sprawnego wyszukiwania informacji i prostego, zwięzłego wysławiania się w mowie oraz piśmie.
Po drugie, studia są też okresem, który pozwala na zdobycie doświadczenia przydatnego w pracy zawodowej. Zyskujemy je podczas pracy na kampusie uczelni, w działalności pozaszkolnej, jak i podczas praktyk zawodowych. Najbardziej wartościowe jest doświadczenie w ramach praktyki poza uczelnią, np. zdobyte podczas pracy w lecie lub (w mniejszym wymiarze godzin) w czasie semestru. Oprócz wiedzy ściśle zawodowej, którą zdobywamy bądź kształcimy w pracy, uczymy się także pracy w zespole, przystosowania się do nowych warunków i zadań, umiejętność komunikowania się, wypracowujemy zdolności przywódcze, inicjatywę i wytrwałość w dążeniu do celów.
Po trzecie, studia są inwestycją w znajomości. Na kampusie poznajemy różne osoby, z którymi możemy się zaprzyjaźnić. Przez nie poznajemy ich znajomych. W ten sposób imigrant z Polski może poznać rodziny i zwyczaje Amerykanów (jak również Hindusów, Chińczyków itd.). Student z biednej rodziny może zaprzyjaźnić się i poznać studentów z rodzin uprzywilejowanych. Dziecko rodziców bez wyższego wykształcenia może zaprzyjaźnić się z dzieckiem profesorów.
Dzięki tym znajomościom poznajemy inne światy i uczymy się, jak się w nich poruszać. Poszerzamy swoje horyzonty, np. obserwując różne rodzaje kariery, ich zalety i wady, możliwości zarobkowe itp. Tworzymy też swoją sieć oparcia – przyjaźnie i znajomości, z których możemy korzystać przez całe życie.
Wreszcie studia są też okresem intensywnego rozwoju osobistego. To czas na ukształtowanie się systemu wartości i przetestowanie go z dala od domu rodzinnego. Czas na całkowicie własne decyzje i ponoszenie za nie odpowiedzialności (dlatego pomimo kosztów warto jest mieszkać na kampusie, a nie dojeżdżać na zajęcia z domu).
Postawienie wszystkiego na naukę ogranicza zdobycze w pozostałych kategoriach. Student, który cały czas siedzi w bibliotece i przy komputerze, może skończyć studia wcześniej, i to z doskonałą średnią. Tylko – czy rzeczywiście dobrze wykorzystał swój czas?

DEPRESYJNY RYNEK PRACY
Tegoroczny rynek pracy zimno powita absolwentów wyższych uczelni. Według badań przeprowadzonych w marcu przez National Association of Colleges and Employers, pracodawcy planują zatrudnić 22 procent mniej absolwentów niż w zeszłym roku. W stanach północno-wschodnich (a więc w naszym rejonie) spadek ten jest jeszcze bardziej drastyczny i wynosi aż 39 procent. Przy tym firmy w sektorze finansowym ograniczą miejsca dla świeżych absolwentów o 79 procent.
Nawet elitarne uczelnie odnotowują spadek zainteresowania rekrutujących do pracy (na Harvardzie np. prawie o 20 proc.)*. W tym roku rynek zatrudnienia będzie zdecydowanie rynkiem pracodawcy, a nie absolwenta.
Pracodawcy bardziej niż kiedykolwiek indziej będą więc zwracać uwagę nie tylko na dyplom, ale i na pozostałe umiejętności zdobyte w czasie studiów. Doświadczenie zawodowe (praca letnia albo semestralna), umiejętności przywódcze zdobyte w pracy czy działalności pozaszkolnej będą miały znacznie większe znaczenie niż rok temu.
Liczyć się też będą znajomości. Wujek przyjaciela może pracować w firmie, która planuje przyjąć świeżych absolwentów. Mama znajomego może podpowiedzieć, komu w jej firmie wysłać resume – wraz z powołaniem się na jej rekomendację, by zgłosić się właśnie do tej osoby. Ojciec innego kolegi może zaoferować mock interview (praktyka rozmowy o pracę) – bo w swojej pracy to on przesłuchuje kandydatów.

STUDIA: INWESTYCJA PIENIĘDZY I… CZASU
Myślenie o studiach jedynie w kategorii wydatków (na czesne) i celu (dyplomu) zawęża nasze horyzonty w momencie ich rozpoczęcia. Lepiej myśleć o studiach jako o inwestycji. Pieniędzy, owszem. Ale i czasu.
Czas potrzebny jest na zdobycie doświadczenia, którym można potem wykazać się przed potencjalnym pracodawcą. Czas potrzebny też jest, by poznać różnego rodzaju ludzi – studentów i profesorów, pracowników administracji, współpracowników poznanych podczas praktyk studenckich. Czas jest potrzebny, by nawiązać przyjaźnie z innymi studentami.
Tak więc inwestujmy mądrze. Zastanówmy się, jakiego rodzaju kariera interesowałaby nas w przyszłości. Dowiedzmy się, jakich umiejętności oczekują przyszli pracodawcy w dziedzinie, która nas ciekawi. I postawmy sobie za zadanie zdobyć te umiejętności podczas studiów – w ramach pracy, praktyk studenckich i zaangażowania w działalność pozaszkolną.
Poznawajmy ludzi (owszem, czasem potrzebne jest do tego piwo i rozmowy o Nietzschem i o niczym do późnej nocy). Zadawajmy wiele pytań. Jeśli chcemy zdobyć jakieś doświadczenie (czy praktykę), pytajmy znajomych, czy mogą nam w tym pomóc.
Dajmy sobie na to wszystko czas. Skracanie studiów po to, by zaoszczędzić kilka tysięcy, może nasz kosztować doświadczenie i znajomości, które na dłuższą metę będą nas kosztowały wielokrotnie więcej.
Katarzyna Kowalska
* Tracy Jan, "Economic collapse puts graduates on unforeseen paths", "Boston Globe", 14 marca 2009

Jak obniżyć koszty studiów
– Minimalizować odstępy wiekowe między dziećmi (zmniejszamy łączny "oczekiwany wkład rodzinny" – Expected Family Contribution – czyli to, co rodzina powinna zapłacić za studia dzieci)
– Dbać o sukcesy dziecka w szkole (zwiększamy szansę na stypendium naukowe/ dostanie się na uczelnię z pełną pomocą finansową)
– Zachęcać dziecko do zaangażowania pozaszkolnego (lepsze szanse na stypendia i dostanie się na lepszą uczelnię)
– Dbać o zachowanie polskości dziecka – będzie bardziej atrakcyjnym kandydatem dla uczelni niż "zwykły" Amerykanin (lepsze szanse na stypendia i dostanie się na lepszą uczelnię)
– Złożyć podania na kilka uczelni, a po porównaniu ofert pomocy finansowej, negocjować z uczelniami, które zaoferowały mniej (dotyczy głównie uczelni prywatnych)
– Zdawać egzaminy AP w szkole średniej – pozwalają na otrzymanie zaliczeń na poziomie college’u (podobnie program międzynarodowej matury – IB)
– Zaliczyć kilka przedmiotów na lokalnym community college w szkole średniej
– Zdać eksternistyczny egzamin CLEP (ok. 3000 uczelni przyznaje zaliczenia za zdany CLEP)
– Zaliczyć większą liczbę przedmiotów w semestrze niż przepisowe minimum (np. 18 zamiast 12 kredytów)
– Zaliczyć kilka przedmiotów podczas sesji letniej (często tańsza niż regularny semestr, może pomóc obciąć semestr z normalnego okresu studiów)
– Zacząć wyższą edukację od community college, następnie przetransferować się na 4-letnią uczelnię
– Brać udział w konkursach stypendialnych
– Mieszkać w domu i dojeżdżać na zajęcia
– Wstąpić do sił zbrojnych/ ROTC
– Odsłużyć 1-2 lata w AmeriCorps
Źródło: "Finansowanie studiów i pomoc finansowa", prezentacja Organizacji Studentów Polskich w Nowym Jorku na wykładach z serii miniStudia4U

Jak oczarować pracodawcę?
Selekcję studentów-kandydatów na internship, czyli praktykę lub na entry level position (pierwsza praca po studiach) rekrutujący zwykle rozpoczyna od pobieżnego przerzucenia podań i podzielenia ich na 2-3 grupy – 1) warte dalszej uwagi, 2) "być może" warte uwagi i 3) reszta (która za chwilę trafi do kosza). Co sprawia, że rekrutujący wybiera jedne, a odrzuca inne podania spośród pozornie podobnych kandydatur studentów?
Pierwszym i najważniejszym kryterium jest dotychczasowa praktyka zawodowa. Rekrutujący zauważa też projekty i związane z nimi słowa kluczowe – np. team member, project leader, responsible for…, newsletter editor, gdyż sygnalizują one nie tylko potencjalne umiejętności kandydata, ale i poziom dojrzałości do życia zawodowego. Umiejętności te mogą być nie tylko wynikiem praktyki zawodowej, ale również działalności w organizacjach uczelnianych czy pozaszkolnych.
Najgorsze wrażenie sprawiają te podania, które oprócz ukończonych kursów i średniej nie zawierają nic. Trudno w ten sposób przekonać potencjalnego pracodawcę, że oprócz wiedzy akademickiej student nabył jakąkolwiek inną umiejętność poradzenia sobie w pracy zawodowej. Zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy o entry level position ubiegają się już często kandydaci z bogatym doświadczeniem zawodowym, niezmiernie ważne jest, aby wiedza akademicka nie była jedynym atutem.
KATARZYNA MLEKODAJ-LESKO
IT Risk Analyst

Autor: Katarzyna Kowalska