Nowa twarz Forda

11

W Stanach Zjednoczonych Escape, w Europie Kuga – oto owoc nowej strategii o nazwie “One Ford”. W skrócie chodzi o to, żeby jak największą część portfolio stanowiły modele globalne.

Powód? Oszczędności, oczywiście. Różne modele w Europie i USA to większe koszty, tych firma wszystkimi sposobami stara się uniknąć.

NOWOCZESNA ESCAPE

Zaprezentowane podczas salonu samochodowego w Genewie auto, które ma być dostępne zarówno w wersji z napędem na przednie, jak i na wszystkie koła, zyskało nowoczesny, muskularny wygląd. Zbudowane na płycie podłogowej Focusa jest o 10 cm dłuższe od poprzednika (długość amerykańskiego SUV-a wynosi 4,52 m, szerokość 1,84 m, wysokość 1,68 m) i może pochwalić się bagażnikiem o 82 litrów większym niż do tej pory.

Escape (Kuga) wyposażona jest w inteligentny system napędu na cztery koła AWD, który analizuje warunki jazdy z prędkością 20 razy większą niż mrugnięcie oka i automatycznie decyduje o mocy przekazywanej na poszczególne koła, zapewniając dobre prowadzenie pojazdu i jego przyczepność.

Żadnych niespodzianek nie należy spodziewać się pod maską. SUV otrzyma m.in. dobrze znane, wysokoprężne jednostki TDCi (np. 2.0 w dwóch wariantach mocy: 140 i 163 KM) z automatyczną skrzynią biegów Ford Powershift (opcja) oraz turbodoładowanego benzyniaka EcoBoost o pojemności 1,6 litra, który zapewnia imponujący moment obrotowy oraz niskie zużycie paliwa.

Zawieszenie przednie oparte jest na klasycznym rozwiązaniu z kolumnami McPhersona, zaś z tyłu nowy Ford ma układ niezależny z wahaczami skośnymi. Nowy układ napędu na cztery koła wykorzystuje sprzęgło elektromagnetyczne, którego czujniki pobierają dane z 25 źródeł, informując o prędkości kół, położeniu pedału gazu i kącie skręcenia kół.

Praktycznym mechanizmem jest bezdotykowe otwieranie tylnej klapy, rozwiązanie znane z innych modeli, które wykorzystuje czujnik umieszczony pod zderzakiem. Kiedy podchodzimy do auta z rękami pełnymi zakupów, wystarczy przesunąć nogą pod zderzakiem, a bagażnik sam się otworzy.

Na życzenie klienta, auto zostanie naszpikowane najbardziej gorącymi nowinkami technicznymi Forda, jak system monitorowania martwego pola, system zapobiegania kolizjom przy małych prędkościach czy kamera rozpoznająca znaki drogowe.

FLEX PO LIFTINGU

Ford Flex na tle konkurencji odznacza się oryginalną stylistyką nadwozia, teraz unowocześnioną drobnymi zmianami. Czy to wystarczy, by przetrwać?

Ford Flex to duży, siedmiomiejscowy crossover oferujący w opcji napęd obu osi. W zamyśle konstruktorów i projektantów miał być oryginalną i “fajną” alternatywą dla niewiarygodnie nudnych konkurentów (np. Toyota Venza, Dodge Journey). Zaprezentowany w 2008 roku nie spotkał się z dużym zainteresowaniem ze strony klientów. Z taśm montażowych Forda zjeżdża zaledwie połowa planowanej dla tego modelu produkcji.

Przy okazji salonu w Los Angeles Ford postanowił nieco uatrakcyjnić swoje dzieło i zafundował mu niewielki lifting. Najbardziej w oczy rzucają się nowe przednie lampy oraz przedni pas, gdzie zamiast grilla, wyglądem przypominającego maszynkę Gillette, zastosowano nowy, z pojedynczą listwą. Tylne lampy nie zmieniły się, jedynie pas pomiędzy nimi dostosowano do nowego wyglądu przodu.

Nieco więcej wigoru ma zapewnić ulepszony podstawowy silnik V6 3.5 Ti-VCT o mocy większej o 20 KM od poprzednika. Teraz pod pedałem gazu do dyspozycji kierowcy będzie 285 KM. Mocniejsza jednostka V6 3.5 EcoBoost (355 KM) pozostała bez zmian.

Wnętrze ożyło trochę dzięki nowemu systemowi MyFord Touch z 8-calowym wyświetlaczem umieszczonym centralnie na konsoli środkowej. Obsługuje on radio, nawigację, telefon i sterowanie klimatyzacją. Pytanie tylko, czy to aby na pewno wystarczy, by zwiększyć sprzedaż… dwukrotnie.
 

Autor: JG, (R)