Odkładam marzenia na przyszły rok

157
Ryszard Druch w swojej galerii ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

"Cieszę się, że w dzisiejszych czasach udaje mi się w ogóle zaistnieć w dziedzinie artystycznej. Jest to, niestety, zaledwie cząstka tego, co chciałbym i co mógłbym zrobić" – mówi Ryszard Druch, założyciel Druch Studio Gallery w Trenton, NJ.

Jeszcze do niedawna, a więc do wybuchu pandemii koronawirusa, prowadziłeś w swojej Druch Studio Gallery w Trenton, NJ naukę rysunku i malarstwa. Miałeś wielu uczniów w wieku od 5 do 65 lat. Jak ta nauka wyglądała w tym trudnym dla wszystkich okresie?

– Moja firma Druch Studio, populanie zwana Druch Studio Gallery, od roku 2000 organizuje raz w miesiącu Salony Artystyczne, czyli spotkania z ciekawymi ludźmi, wystawy obrazów i koncerty. W 2003 roku uruchomiłem ognisko plastyczne pod nazwą Akademia Sztuk Plastycznych. Jeszcze do niedawna miałem 45 studentów. 30 (od dzieci po dorosłych) edukowałem u siebie w galerii, a 15 w Polskiej Szkole Dokształcającej „Ogniwo” w Morrisville w stanie Pensylwania, niedaleko od Trenton, bo za rzeką Delaware.

Pandemia, która zaczęła się w połowie marca 2020 roku sprawiła, że nagle opadł szlaban, zamykając wszystkie wejścia i moja galeria opustoszała. Szkoła „Ogniwo”, w której pracuję od kilku lat, przeszła na nauczanie zdalne. Udało mi się dosyć szybko zebrać grupę 10 uczniów i próbowałem do końca roku szkolnego prowadzić zajęcia plastyczne na platformie Zoom. Okazuje się, że dzieci akceptowały te zajęcia. Również rodzice chwalili moją formę nauczania przez internet. Ich zdaniem, była to forma o wiele lepsza od tej prowadzonej w szkołach amerykańskich.

Spotykałem się z uczniami raz w tygodniu podczas dwóch 45-minutowych sesji i prowadziłem zajęcia na zasadzie pogadanki lub wykładu, połączonego z ćwiczeniami praktycznymi. Pokazywałem im, jak można wykonać dane ćwiczenie i dzieci miały potem na to czas, a jednocześnie opowiadałem o tym, jak to się wykonuje. Na przykład mieliśmy temat „Ekslibris”. Najpierw opowiedziałem uczniom co to jest. Pojęcie to zostało wzięte z języka łacińskiego – ex libris. Jest to znak własnościowy danego egzemplarza książki, najczęściej ozdobny, wykonany w technice graficznej. Typowy ekslibris jest małą, zadrukowaną karteczką przyklejoną do wewnętrznej strony okładki książki. W najprostszej formie może to być pieczątka. Potem dzieci same projektowały taki ekslibris.

Mieliśmy też temat „Pejzaż nad wodą”. Pojawiła się tutaj ciekawa tematyka odbicia światła w wodzie. Zajęcia te prowadziłem za darmo do końca roku szkolnego. Okazało się, że uczniowie je polubili. Byli to uczniowie w wieku od 7 do 12 lat. Mnie niepokoiło tylko to, że tych uczniów jest tak mało.

Podczas tegorocznych wakacji dzieci raczej nigdzie nie wyjeżdżały, a jeśli już to wyjazdy do Polski były bardzo utrudnione. Wiadomo, rodzice przestrzegali wszelkich zakazów i starali się dbać o zdrowie swoich pociech. Czy w czasie wakacji też prowadziłeś zajęcia plastyczne?

– Rodzice usilnie szukali dla swoich dzieci ciekawych zajęć, więc wyszedłem naprzeciw ich oczekiwaniom. W jednym tygodniu prowadziłem zajęcia dla dzieci na platformie Zoom, a w następnym wyjeżdżaliśmy do parku i tam odbywało się malowanie w plenerze. Były to wyjazdy z udziałem rodziców. Oczywiście, że cieszę się, iż udało mi się takie zajęcia zorganizować i prowadzić, bo dla dzieci była to fajna przygoda. Natomiast od strony finansowej był to dla mnie dramat.

We wrześniu nauczanie w polskich szkołach znów ruszyło. Zajęcia odbywają się jednak w sposób ograniczony, często raz zdalnie, a innym razem bezpośrednio w szkole. Jak to wygląda w Polskiej Szkole „Ogniwo” i w Akademii Sztuk Plastycznych?

– Sytuacja we wrześniu znacznie się poprawiła. Polska Szkoła „Ogniwo” prowadzi normalnie zajęcia. W ubiegłym roku szkolnym było 150 uczniów, a od września na zajęcia rodzice przywożą 120. To jest niewątpliwie sukces.

Mnie również udało się w pewnym stopniu odbudować grupy i na zajęcia plastyczne zgłasza się maksymalnie 25 studentów. Mam grupę dzieciaków, dzieci starszych w wieku 11-13 lat i grupę dorosłych – są to same kobiety zafascynowane malarstwem.

Salony Artystyczne – ze względu na to, że sala w Druch Studio Gallery jest mała – na razie nie odbywają się. Chętni do uczestniczenia w nich na pewno by się znaleźli, ale nie mógłbym zapewnić bezpieczeństwa, czyli dwumetrowego dystansu. Mam ciekawe pomysły, mam też ciekawych gości, którzy na pewno wzbudziliby zainteresowanie słuchaczy. W kolejce czeka słynny karykaturzysta Henryk Cebula, który jest nauczycielem w Liceum Sztuk Plastycznych w Jarosławiu. Aktualnie jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich twórców. Zdobył ponad sto nagród na konkurasach satyrycznych w Polsce i w różnych krajach świata. Miał przylecieć z Polski w marcu, już był uzgodniony termin. Przesunęliśmy spotkanie na jesień, ale niestety, druga fala pandemii znów uniemożliwiła spotkanie z nim.

Maria Ambroziewicz, świetna malarka, miała być bohaterką wiosennego salonu i zaprezentować wystawę swojej twórczości… Chciałbym też zorganizować Salon Artystyczny z twoim udziałem, podczas którego zaprezentowałbyś szalenie ciekawą nową książkę „Lot w stronę wolności”.

Cieszę się, że udaje mi się w ogóle zaistnieć w dziedzinie artystycznej. Jest to, niestety, zaledwie cząstka tego, co chciałbym i co mógłbym zrobić. Marzę o tych spotkaniach z ciekawymi osobami, ale kiedy uda mi się je zorganizować… nie wiem. Mam nadzieję, że w styczniu przyszłego roku te comiesięczne salony ruszą i znowu pojawią się goście w mojej galerii. Bardzo mi tego brakuje. Dotychczasowi bywalcy o te salony się dopominają.

Miałem zaplanowaną, na przełomie marca i kwietnia, w Muzeum Powiatowym w Nysie, pięknym zabytkowym mieście Opolszczyzny, retrospektywną wystawę mojej karykatury, plakatów, a także działalności promocyjnej polskiej kultury i sztuki w Stanach Zjednoczonych. Niestety, wystawa nie doszła do skutku. Została przeniesiona na rok 2021. Cierpliwie czekam na otwarcie granic. W przyszłym roku będę obchodził 30. rocznicę mojej emigracji. 

Uczestnicy „Wiosennej rewii kapeluszy z kabaretem Odlot” przed Druch Studio Gallery
w Trenton, NJ – niedziela, 31 marca 2019 roku

Od kilku lat, w drugiej połowie czerwca, w Viva Dance Studio organizowałeś powitanie lata. Było to szczególne powitanie, bo… kabaretowe. W tym roku nie było tego ciekawego wydarzenia. Wiele osób było zawiedzionych, no bo przecież potrzebujemy bliskich spotkań ze sztuką, z naszą kulturą, zwłaszcza jeśli są to świetnie zorganizowane spotkania.

– W tym roku miała to być już 9. Świętojańska Noc Kabaretowa na powitanie lata. Zaprosiłem specjalny duet gitarowo-wokalny „Wiekowe baszty” z Polski, który tworzą moi przyjaciele ze studiów. Mieli już kupione bilety lotnicze, ale ze względu na pandemię nie mogli przylecieć do USA. No i miejsce, gdzie te spotkania robimy, czyli Viva Dance Studio w Lawrenceville, na przedmieściach Trenton, przez pół roku było zamknięte. W przyszłym roku bardzo chciałbym jednak zorganizować 9. Świętojańską Noc Kabaretową. Prawdopodobnie będzie już ostatnia w moim wydaniu.

Chciałbym również zorganizować obchody 200. urodzin wybitnego poety, rzeźbiarza, malarza i filozofa Cypriana Kamila Norwida. Tym bardziej, że pięć lat temu, wspólnie z tobą i rzeźbiarzem Grzegorzem Gustawem, udało mi się doprowadzić do wykonania i umieszczenia na budynku Polskiego Instytutu Naukowego (PIASA), przy 30 Street na Manhattanie, tablicy poświęconej Norwidowi. Tą tablicą upamiętniliśmy jego pobyt w Nowym Jorku w latach 1853-1854. 15 października 2015 roku odsłoniła ją ówczesna konsul generalna w Nowym Jorku Urszula Gacek. Marzy mi się rocznicowy wieczór poezji Norwida w pobliżu tej tablicy.

Przypomnę, że w 2008 roku zapoczątkowałem szczególne spotkania, czyli plenery malarsko-artystyczne w domu biznesmena, performera i poety Zbigniewa Rossy, nad jeziorem Mohawk w Sparcie w stanie New Jersey.  Uczestniczyło w nich od 15 do 25 osób. Były to szalenie miłe i twórcze spotkania, bowiem były pełne poezji i  kontaktu z piękną przyrodą. Nad brzegiem jeziora powstawały też obrazy. We wrześniu, po kilku latach przerwy, mieliśmy znów przyjechać do Zbyszka. Niestety, Zbyszek przestraszył się nawrotu pandemii i odwołał spotkanie.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku te wszystkie wydarzenia będę mógl normalnie zorganizować i będziemy mogli się nimi znowu nacieszyć.

Dziękuję ci za rozmowę. No i życzę ci, aby te twoje marzenia się spełniły.

ROZMAWIAŁ: JANUSZ M. SZLECHTA