Piękny rejs w krainę łagodności

140
Zespół The Nierobbers dał świetny koncert w Klubie Wisła w Garfield, NJ (od lewej): Dariusz Myśliński, Łukasz Zięba, Tomasz Szuszkiewicz i Marek Kańduła ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

„Muzyczna podróż z morza w krainę łagodności" – tak był zatytułowany koncert żeglarskich ballad w wykonaniu zespołu The Nierobbers z Polski i Arka Wlizły z Kanady. Koncert odbył się w niedzielę, 1 maja, w Klubie Wisła w Garfield, NJ.

Zespół The Nierobbers grał w składzie: Tomasz Szuszkiewicz (gitara akustyczna), Marek Kańduła (gitara basowa), Dariusz Myśliński (mandolina, harmonijka) i Łukasz Zięba (skrzypce). Arek Wlizło, przedstawiając zespół z Elbląga stwierdził, że jest objawieniem polskiej sceny szantowej. „Dzięki nim Elbląg stał się szantową stolicą Polski, ale światową stolicą wciąż pozostaje Kraków” – podkreślił.

Zespół porusza się w klimatach pieśni kubryka, ale również poezji śpiewanej, jak i własnej twórczości. Występuje na wszystkich najważniejszych festiwalach i imprezach żeglarskich oraz turystycznych w Polsce, a także poza jej granicami. Zdobył wiele nagród i wyróżnień.

Marek Kańduła nieco przybliżył jego historię.

“Nasz zespół powstał w wyniku kilkunastu lat wspólnego żeglowania grupy mężczyzn, najczęściej po jeziorach mazurskich, ale też po innych akwenach w Polsce i w różnych krajach. Zwyczaj mieliśmy taki, że wieczorem schodziliśmy zpokładu, siadaliśmy przy ognisku, przynosiliśmy instrumenty, no i graliśmy i śpiewaliśmy różne piosenki: żeglarskie, zkrainy łagodności… Zaczęliśmy też tworzyć własne piosenki. Mieliśmy ztego radość, ale też coraz bardziej to nasze granie i śpiewanie podobało się przypadkowym gościom. Pytali, gdzie będziemy następnego dnia, a potem płynęli jachtem za nami. Któregoś dnia tych jachtów płynęło za nami całkiem sporo. Doszliśmy więc do wniosku, że czas założyć zespół i zacząć regularne granie. Przyjęliśmy nieco przekorną nazwę – The Nierobbers. Dziewięć lat temu pojechaliśmy na nasz pierwszy Festiwal Piosenki Żeglarskiej „Kopyść” w Białymstoku. Jest to najstarszy festiwal w Polsce. Przewodniczącym jury był wówczas słynny kapitan Waldemar Mieczkowski. Zdobyliśmy drugie miejsce, co nas kompletnie zaskoczyło, bo była ogromna konkurencja. Miała to być nasza krótka przygoda, ale Waldek – dzisiaj nasz przyjaciel – natchnął nas, gdyż stwierdził, że widzi w nas potencjał. Powiał nam wiatrem w plecy i pojechaliśmy na drugi, potem trzeci i kolejny festiwal… No i gramy do dziś. W imieniu zespołu mogę powiedzieć, że podczas miesięcznej podróży po Stanach Zjednoczonych zagramy dużo koncertów. To dla nas wielkie wyzwanie, ale także przyjemność. Mamy nadzieję, że to się przełoży na integrację Polonii i że w przyszłości rodacy chętniej będą przychodzić na koncerty naszego zespołu, ale także innych szantymenów” – podkreślił Marek Kańduła.

Podczas koncertu w Klubie Wisła publiczność popłynęła zmuzykami w piękny rejs po jeziorach mazurskich i po oceanach. Zaprezentowali autorskie utwory, które wypełniły salę szumem wiatru i fal oraz łopotem żagli. Dzielili się swoimi doświadczeniami, zdobytymi podczas rejsów, marzeniami i tęsknotą za tym, co dobre. Przypomnieli też kultowe utwory legendy pieśni morza Jurka Porębskiego, który odpłynął w sierpniu 2021 roku.

Koncert został podzielony na trzy części. W pierwszej The Nierobbers zaprezentowali sześć własnych utworów: „Terra incognita”, „Marzenie Nieroba”, „Wszystko jest dla ludzi”, „Moja zatoka świeża” – o Zalewie Wiślanym, na którym stoi łódka zespołu, „Oceany” i „Pięć dych”, a na koniec dwa utwory Jurka Porębskiego: „Stary garnek” i „Cztery piwka”.

Po przerwie, którą wypełniły rozmowy z publicznością, do zespołu dołączył na scenie Arek Wlizło. Miłośnikom żeglarstwa i piosenki szantowej jest dobrze znany. Pełni też funkcję komandora Polsko-Kanadyjskiego Klubu Żeglarskiego „Zawisza Czarny” w Toronto.

Arek Wlizło (w środku) gra utwór swojego autorstwa „Dokąd”, bardzo lubiany przez żeglarzy. Towarzyszy mu zespół The Nierobbers

Arek Wlizło to chłopak z Mazur, który ponad 25 lat temu opuścił swe rodzinne Drygały, by osiedlić się w kraju klonowego liścia. Zostawił mazurskie jeziora, ale miłość do żeglowania zabrał ze sobą i przeniósł ją na szerokie wody oceanów. W sztormach i szkwałach nauczył się pokory. Od wielu lat tworzy i wykonuje autorskie piosenki. Jest nie tylko twórcą, ale i promotorem kultury morskiej. Związany jest z polską sceną szantową od dawna, dlatego też propaguje polskie szanty za oceanem. Współtworzył Festiwal Piosenki Żeglarskiej “Knaga” w Kanadzie. Jest też pomysłodawcą i organizatorem festiwalu „Z Morza w Krainę Łagodności”, na który od wielu lat zaprasza do Kanady największe gwiazdy polskiej sceny szantowej. Polskiej publiczności znany jest przede wszystkim jako charyzmatyczny wykonawca, który na scenie czuje się świetnie zarówno solo, jak i w zespole. Ma na swoim koncie dwie nastrojowe płyty „Skąd” i „Dokąd”, inspirowane doświadczeniami odbytych rejsów.

Arek najpierw zagrał i zaśpiewał swój kultowy utwór „Dokąd”:

Jeszcze jeden taki zmierzch

Jeszcze jeden taki brzask

I zawieje znowu mi

Niespokojny wiatr

Jeszcze jeden taki dzień

Jeszcze jedna taka noc

I wywieje znowu mnie

Do nieznanych stron

Dokąd mnie poniesie

Nadchodzący szkwał

W jakim porcie zagram znów

Kto mi będzie piwo lał

A potem śpiewał inne piosenki, towarzyszył mu zespół The Nierobbers.

Po przerwie zespół wykonał osiem własnych utworów, m.in.: „Za tych co na lądzie”, „Okruchy dni”, “Rejs”, czy „Płynę dalej”:

Płynę dalej, nie licząc mil

Dopóki jest zdrowie, dopóki wystarczy sił

Płynę dalej i nie żal mi chwil

Dopóki stopa wody ratuje kil

Nieważne, w jakim kierunku

Bez granic, duty free

Codzienne przelewy z rachunku

Wędrują w mojej krwi

Płynę dalej, nie licząc mil

Dopóki jest zdrowie, dopóki wystarczy sił

Płynę dalej i nie żal mi chwil

Dopóki stopa wody ratuje kil.

Na koniec zespół zagrał utwór „Gdzie ta keja”. Publiczność śpiewała wraz z zespołem, no bo ten utwór zna chyba każdy, kto chociaż raz wszedł na pokład żaglówki.

Arek Wlizło i Tomasz Skrobecki – komandor Polskiego Klubu Żeglarskiego w Nowym Jorku

“Chłopaków poznałem sześć lat temu na Festiwalu Piosenki Żeglarskiej „Kopyść” w Białymstoku. Potem graliśmy na Festiwalu Shanties w Krakowie. Spotykaliśmy się też na innych festiwalach, na które regularnie jeżdżę do Polski – powiedział „Nowemu Dziennikowi” Arek Wlizło. – Od początku ujęli mnie tym swoim zgraniem. Nie przesadzam, ale jest to największe odkrycie ostatnich lat na polskich scenach szantowych. No i są to fantastyczni ludzie. Zaprzyjaźniliśmy się i dlatego wymyśliłem tę trasę amerykańsko-kanadyjską zich udziałem. Przy wsparciu kilkudziesięciu osób w różnych miastach w USA i Kanadzie, udało mi się tę trasę zrealizować. Wśród nich są: Tomasz Skrobecki – komandor Polskiego Klubu Żeglarskiego w Nowym Jorku i Marzena Oberski – komandor Polish Yacht Club w Chicago. Naszą trasę rozpoczęliśmy w piątkowy wieczór, 22 kwietnia, w Amerykańsko-Polskim Klubie „Sobieski” w Greenacres na Florydzie. Potem zagraliśmy dla Polonii w Key West. Po drodze zatrzymaliśmy się i daliśmy koncert w Baltimore. Następnie zagraliśmy na Greenpoincie, w Clark, NJ, i w klubie Wisła w Garfield, NJ. Stąd jedziemy do Chicago, gdzie zagramy dwa koncerty. ZChicago pojedziemy do Toronto i tam też wystąpimy na dwóch koncertach” – zapowiedział Arek Wlizło.

Po koncercie widzowie oblegali muzyków. Była okazja, aby porozmawiać, podzielić się emocjami i kupić płyty CD z ich nagraniami

Po koncercie muzycy byli oblegani przez widzów. A ci dziękowali za wspaniały koncert, pytali, kiedy będzie następny. Mogli też kupić płyty Arka Wlizły i zespołu: „The Nierobbers” i „Wszystko jest dla ludzi” oraz „Gdzieś tam i nie tylko” – na której są utwory Jurka Porębskiego, a w ich nagraniu, obok autora, uczestniczyły zespoły The Nierobbers i Ryczące Dwudziestki.

• Zespół The Nierobbers i Arek Wlizło wcześniej, w piątek, 29 kwietnia, dali koncert w restauracji Kaskade na Greenpoincie, a w sobotę, 30 kwietnia, w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark, NJ. Wszystkie trzy koncerty zorganizował Polski Klub Żeglarski w Nowym Jorku, przy znaczącym udziale Arka Wlizło – komandora Polsko-Kanadyjskiego Klubu Żeglarskiego „Zawisza Czarny” w Toronto. Podziękowania należą się również wszystkim osobom, które otworzyły swe serca i przyjęły wykonawców w swoich lokalach.