„Podróż zimowa” na powitanie wiosny

91
Tomasz Konieczny (z prawej) i Lech Napierała po zaprezentowaniu "Podróży zimowej" zostali nagrodzeni owacją na stojąco / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK


Znakomici polscy artyści, bas-baryton Tomasz Konieczny oraz pianista Lech Napierała, zaprezentowali w Fundacji Kościuszkowskiej cykl pieśni Franza Schuberta „Winterreise”. Wyjątkowość recitalu polegała m.in. na tym, że oryginalne słowa tego dzieła, napisane przez Wilhelma Müllera, zostały zastąpione poezją Stanisława Barańczaka.


Przy wypełnionej do ostatniego miejsca sali koncertowej Fundacji Kościuszkowskiej, mającej swoją siedzibę na Manhattanie, odbyła się amerykańska premiera „Podróży zimowej”.

Koncert miał miejsce w środę, 20 marca, w pierwszym dniu astronomicznej wiosny, a więc w pewnym stopniu tytuł zaprezentowanego dzieła stanowił pożegnanie jednej i przywitanie drugiej pory roku. A dzień ten był wyjątkowo piękny, miły i ciepły; taki też był występ Tomasza Koniecznego i Lecha Napierały.

Dla artystów tych nie było to pierwsze publiczne wykonanie adaptacji dzieła niemieckiego romantyka ze słowami wybitnego polskiego poety i tłumacza drugiej połowy XX wieku, bowiem w roku ubiegłym wydali wspólną płytę kompaktową z tym materiałem oraz dali kilka koncertów w Polsce. Jednak publiczność nowojorska, złożona zarówno z Polaków, jak i Amerykanów, po raz pierwszy miała okazję usłyszeć go na żywo.

Wszyscy byli pod wielkim wrażeniem nowej wersji „Podróży zimowej”, zarówno jeżeli chodzi o jej wykonanie od strony artystycznej, jak i współbrzmienie słów wierszy Stanisława Barańczaka z oryginalną muzyką skomponowaną przez Franza Schuberta. To świadczy zarówno o wielkim kunszcie wokalnym Tomasza Koniecznego, jak również talencie polskiego poety i tłumacza. Mocny i zarazem ciepły basbarytonowy głos jednego z najwybitniejszych polskich śpiewaków naszych czasów świetnie brzmiał w zabytkowej sali Fundacji Kościuszkowskiej, mimo że jego właściciel uważa, że lepiej mu się śpiewa na deskach operowych i w filharmoniach. Polski artysta lubi jednak nowe wyzwania, a środowy występ był jego debiutem w bardzo kameralnych warunkach.

Bas-barytonowi Tomaszowi Koniecznemu (z prawej) podczas recitalu towarzyszył pianista Lech Napierała / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Było to dla mnie bardzo ciekawe przeżycie i doświadczenie” – podkreślił Tomasz Konieczny w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” dodając, że będzie ono pomocne przy realizacji dalszych planów koncertowych związanych z „Podróżą zimową”. Wraz z Lechem Napierałą zamierza tym repertuarem zainteresować środowisko amerykańskie, a zwłaszcza akademickie.

„Mamy nadzieję, że będziemy mieli okazję wykonywać ten materiał w Ameryce, gdzie Stanisław Barańczak go napisał” – mówi bas-baryton dodając, że zamierzają także zaprezentować go w Austrii oraz Polsce, gdzie dali już kilka tego typu koncertów.

„To jest świetna muzyka z rewelacyjnymi tekstami i poezją, a wykonywanie tego sprawia nam frajdę. Włożyliśmy w te utwory wiele pracy, więc będziemy starali się dalej je prezentować” – zaznacza Tomasz Konieczny. Będzie to zarazem promocja płyty z zapisem „Podróży zimowej”, którą artyści wydali w 2018 roku.

„Jej pomysłodawcą był Stanisław Leszczyński, wicedyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina w Warszawie, który zwrócił się do Tomasza Koniecznego z propozycją rejestracji tego materiału” – wyjaśnia „Nowemu Dziennikowi” Lech Napierała dodając, że mimo iż Barańczak napisał te wiersze w 1994 roku, to do tej pory nikt tego materiału nie nagrał w całości.

„Tomasz mi powiedział o tym pomyśle i wspólnie podjęliśmy się tego wyzwania” – wspomina pianista, który na występ w Fundacji Kościuszkowskiej przyleciał w Wiednia, gdzie mieszka.

Lech Napierała prócz koncertowania zajmuje się działalnością pedagogiczną. Uczy w krakowskiej Akademii Muzycznej oraz w Akademii Operowej, działającej przy Teatrze Wielkim w Warszawie. Z Tomaszem Koniecznym współpracuje od wielu lat, dzięki czemu doskonale się rozumieją zarówno na scenie, jak i prywatnie. W przyszłości zamierzają także nagrać i wykonywać wspólnie „Winterreise” w oryginale, z poezją Wilhelma Müllera, do której właśnie w 1827 roku Franz Schubert skomponował muzykę.

Zarówno polski bas-baryton, jak i Stanisław Barańczak byli zafascynowani wykonaniem tego utworu przez legendarnego austriackiego śpiewaka Hansa Hottera, dlatego też Tomasz Konieczny z tym większym zainteresowaniem sięgnął po teksty polskiego poety, by dzięki temu zobaczyć jego słowną i mocno osadzoną we współczesności interpretację schubertowskiej muzyki.

Nie było to jednak jego pierwsze zetknięcie z tekstami Stanisława Barańczaka, który również zajmował się tłumaczeniem librett innych twórców.

„Z jego tekstami spotkałem się już wcześniej. Jednym z dzieł wokalnych przez niego przetłumaczonych było ‚Wesele Figara’ Lorenza Da Ponte, które miałem przyjemność śpiewać w Teatrze Wielkim w Poznaniu, w dodatku podczas mojego debiutu na deskach operowych. To było fascynujące przeżycie, ponieważ ten tekst był niezwykle dowcipny” – wspomina Tomasz Konieczny.

„Podróż zimowa” nie zawiera jednak tłumaczeń i prawie w całości jej libretto stanowią nowe teksty silnie osadzone we współczesności i przeżyciach zmarłego w 2014 roku polskiego poety. Wyjątkiem są słowa jednej pieśni, która została przez niego przełożona z oryginału. Wspominał o tym Roman Markowicz, pianista i krytyk muzyczny, który przed rozpoczęciem recitalu wygłosił słowo wstępne.

Słowo wstępne przed recitalem Tomasza Koniecznego i Lecha Napierały wygłosił Roman Markowicz / WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Piąta pieśń pt. ‚Lipa’ faktycznie jest tłumaczeniem oryginalnego tekstu Wilhelma Müllera. Jest to tylko jeden z 24 utworów. Istnieje wiele spekulacji na temat tego, dlaczego tak zrobił” – podkreślał Markowicz. Tomasz Konieczny uważa słowa „Lipy” w pełni oddające sens niemieckiego tekstu świadczą o tym, że być może Stanisław Barańczak początkowo chciał zrobić wierny przekład całego cyklu, lecz później zrezygnował z tego pomysłu.

„Wydaje mi się, że w trakcie tłumaczenia rozmyślił się i postanowił napisać swoje teksty. Niezwykle ciekawe jest to, że idealnie pasują one do muzyki skomponowanej przez Schuberta” – wyjaśnia bas-baryton dodając, że pojawiające się czasem zmienne rozłożenie akcentów podczas śpiewania w stosunku do oryginału jest wynikiem innej melodyki i specyfiki języka polskiego.

W poezji Wilhelma Müllera chodzi o podróż egzystencjalną wewnątrz siebie. Jest to opowieść człowieka, który jest w coraz większej depresji, ponieważ cierpi po zawodzie miłosnym i coraz bardziej zbliża się do samobójstwa. Z kolei w tekstach Stanisława Barańczaka również można zauważyć podróż wewnętrzną, ale opartą na czasach jego młodości spędzonej w Polsce oraz krajobrazów, jakie zapamiętał.

Zauważalne jest także opisywanie amerykańskiej rzeczywistości, gdzie spędził dorosłe życie. W jego przypadku nie ma mowy o samobójstwie, lecz o starości i przemijaniu. Jest to doskonale widoczne w ostatniej pieśni, w której mówi m.in.: „… ta zmięta, postarzała twarz; na wkraczaniu w starość przyłapana twarz…”.

Prócz środowego koncertu w Fundacji Kościuszkowskiej polskiego bas-barytona można usłyszeć w Metropolitan Opera, gdzie występuje w „Pierścieniu Nibelunga” Richarda Wagnera.

„Do 12 maja pozostaję w Nowym Jorku i mam nadzieję, że ta współpraca zakończy się sukcesem i będę miał przyjemność przyjechania tutaj i wystąpienia dla nowojorskiej publiczności w Metropolitan Opera jeszcze wielokrotnie” – stwierdził Tomasz Konieczny.

Rozmowę z Tomaszem Koniecznym zamieścimy w jednym z najbliższych wydań „Nowego Dziennika”