Podwójne szczęście Kasi Śmiechowicz

0
3

Foto: Eugene Frankel
Kasia Śmiechowicz z mężem Danielem oraz bliźnikami Antonim i Fabianem

Z Katarzyną A. Śmiechowicz, polską aktorką mieszkającą w Los Angeles, spotykamy się w restauracji IVY – ulubionym miejscu gwiazd. Bywają tu między innymi: Demi Moore, Charlize Theron, Julia Roberts i Sandra Bullock. Aktorka i jej mąż Dominik właśnie przeżywają najpiękniejszy okres w swoim życiu – niedawno urodziły się im bliźniaki.

"Dopiero po urodzeniu dzieci zrozumiałam, jak niebywała więź nawiązuje się pomiędzy matką i dziećmi w momencie ich przyjścia na świat. I jak niesamowitym uczuciem jest bycie rodzicem. Antoni i Fabian wyglądają niemalże tak samo. Tylko my ich rozróżniamy" – opowiada z dumą świeżo upieczona mama.
Poród chłopców odbył się w szpitalu Cedars Sinai blisko Beverly Hills – tam, gdzie rodzą swoje dzieci prawie wszystkie hollywoodzkie gwiazdy.
"Bliźniaki to podwójna odpowiedzialność i szczęście. Zawsze pragnęłam mieć bliźniaki, bo sama jestem bliźniakiem. Z mężem dajemy sobie radę. Zorganizowane dyżury ułatwiają życie. Czasami tylko jest mi smutno, że trudno uchwycić każdą chwilę z naszymi dziećmi" – opowiada aktorka. Wyznaje też, że karmienie piersią jest dla niej bardzo ważne, bo dzięki temu system immunologiczny dzieci będzie silny.
Mimo urodzenia dzieci, Kasia nie zwalnia zawodowego tempa. Zagrała zwariowaną feministkę – bizneswomen w filmie "Idealny facet dla mojej dziewczyny" duetu Tomasz Konecki i Andrzej Saramonowicz. W jej wykonaniu każda rola jest charakterystyczna, zapada w pamięć widzom. Wystąpiła też u Jacka Bromskiego w filmie "U Pana Boga za miedzą", gdzie wcieliła się w postać pracownicy banku. Jednym z ostatnich jej projektów jest film "Wygrany", gdzie jest żoną głównego bohatera, granego przez Pawła Szajdę.
"Przez lata występowałam pod różnymi nazwiskami – śmieje się Kaśka – ale teraz zaczęłam używać nazwiska męża Dominika J. Leconte".
Kilka lat temu poznała Jacka Valentiego – ówczesnego prezydenta organizacji przyznającej Oscary – Motion Pictures Association.
"Kiedy dowiedział się, że jestem Polką wyznał, że jest wielkim zwolennikiem prezydenta Lecha Wałęsy – opowiada Kasia. – Spotkałam go potem na rozdaniu Oscarów. Kiedy zapytałam, czy pamięta jak się nazywam, odpowiedział: ‚Nazywasz się smacznie jak jedzonko – KASHA! Uwielbiam kaszę, a ciebie się nie da zapomnieć’". Oniemiałam wówczas z zachwytu.
Kasia Śmiechowicz od początku miała wrażenie, że Hollywood to bajka. Jest przekonana, że jej bajka wciąż trwa. Kiedy pytam, co ją trzyma w Hollywood, odpowiada: "Tu spełniają się marzenia. Nienasyceni sukcesem ludzie nie boją się chcieć w życiu czegoś więcej".
Nie umie odpuszczać. Wie jak walczyć. Zawsze może liczyć na Dominika, który wie, jak działa "fabryka snów" – w końcu jest wiceprezydentem Sony Pictures Television. Kasia zapewnia, że nigdy nie korzystała z jego protekcji. Wydeptuje swoje własne ścieżki. Pierwsze filmy, w których miała zagrać w Los Angeles – "Lensmen" i "Mind Police" – nie doczekały się realizacji. Ale dzięki nim dostała wizę pracowniczą i niezłą odprawę. Zamieszkała w Beverly Hills.
Pracowała w USA i Polsce. Zagrała żonę Andrzeja Chyry w filmie Krzysztofa Krauzego "Wielkie rzeczy: gra". Pojawiła się też u Olafa Lubaszenki w filmie "Chłopaki nie płaczą". Sporą popularność przyniósł jej program rozrywkowy w reżyserii. Krzysztofa Materny i Wojciecha Manna "Bardzo ostry dyżur", gdzie  zagrała praktykantkę Zosię. Wielu widzów kojarzy ją z "Poradnią pozamałżeńską" Jerzego Kryszaka czy z rolą w sitcomie "Daleko od noszy", gdzie zagrała żonę Wiktora Zborowskiego.
Na brak pracy w Polsce nie mogła narzekać. Ale jej serce było rozbite. W Los Angeles znalazła miłość życia. Spotkali się w Beverly Hills Regent Hotel – tam, gdzie powstał film "Pretty Woman" z Julią Roberts i Richardem Gere. To była dobra wróżba. Kasia i Dominik przegadali kilka godzin…
"Od początku wiedziałam, że on jest jedyny w swoim rodzaju. Ma klasę i ogromne serce. Nasza miłość jest nietuzinkowa, oparta jest na zrozumieniu i szacunku. Dominik należy do zanikającego męskiego gatunku. Taki był mój ukochany dziadziuś Józio Śmiechowicz – mówi aktorka. – Kiedy w Stanach pytają mnie po kim odziedziczyłam urodę, żartuję: po dziadziusiu – z tą różnicą, że on miał wąsy, a ja mam biuścik".
Kasia i Dominik zamieszkali w okolicach South Bay, gdzie mają swe rezydencje celebryci, między innymi: Tigger Woods, Kobe Brian, Britney Spears, Kerr Smith czy Forest Whitaker. Kiedy pytam ją, czy rzeczywiście w Hollywood można zrobić karierę przez łóżko, żartuje: "To ryzkowne. Bałabym się, że wieczorem mogłabym pasować do projektu, a rano wszystko mogłoby się zmienić. Poza tym lubię spać we własnym łóżku" – dodaje.

Autor: Marlena Dudzińska