Polak odsłania największy na świecie mural 3D

0
0

Mural powstał na ścianie byłej szkoły na Lower East Side na Manhattanie (379 Madison St.). Ma 277 stóp długości i 55 stóp szerokości. „Sprawdziłem, że największe malowidło 3D znajdowało się dotąd w Londynie. Ale jest ono wykonane na chodniku, co jest znacznie łatwiejsze do malowania niż na ścianie. To automatycznie czyni moją pracę największym na świecie wykonanym w trójwymiarze muralem. Ale czekamy jeszcze na oficjalne potwierdzenie przez ekspertów od rekordów Guinnessa” – mówi Janusz Gilewicz.

Prace nad muralem trwały przez ostatnie 3,5 miesiąca. Oprócz artysty wzięło w nich udział ponad 500 wolontariuszy. Najmłodszy z nich miał 7 lat, najstarszy – 87. „Zrobiłem im zdjęcie i malowali siebie – mówi artysta. – Zacieranie granicy między sztuką a rzeczywistością to istotna cecha tego muralu” – dodaje. Budynek, na którym znajduje się malowidło, stoi na terenie miejskiego parku, sąsiaduje z boiskiem i placem zabaw. „Codziennie po południu dziesiątki dzieci przychodzą grać tam w kosza. Je również fotografowałem i malowałem. Podobnie jak 15. Brygadę Straży Pożarnej i jej komendanta Arnolda – w podziękowaniu za to, że pomogli mi przy usuwaniu starej farby ze ściany. Uwieczniłem także ludzi, którzy przychodzą tam grać w tenisa. Obok zostawiłem białą ścianę z napisem 'Reserved for Banksy'” – opowiada artysta.

Wszystko zaczęło się od propozycji, jaką Januszowi złożyła City Arts – nowojorska organizacja, która upiększa przestrzenie miejskie na całym świecie. Polski artysta miał odnowić dwunastoletnie, sponsorowane przez nią malowidło, hołd dla ofiar zamachu na WTC. „Na początku chciałem zrobić w 3D tylko wóz strażacki – mówi. – Potem wzbogaciłem o trójwymiar całą ścianę i dodałem nowe elementy”.

Artysta ma 1000 par okularów 3D, które będzie rozdawać dzieciom podczas inauguracji dzieła. „W połowie lat 90. poznałem ich wynalazcę – wyjaśnia. – Poprosiłem go, żeby zostawił mi parę sztuk, z którymi mógłbym eksperymentować. Tak zacząłem uczyć się techniki malowania w 3D. Stosowałem ją już wcześniej w swoich pracach. Teraz przeniosłem na tę ścianę”.
Janusz Gilewicz dodaje, że „ta część Lower East Side jest uznawana za najuboższą część Manhattanu. Nie ma tu ciekawej architektury. Teraz ludzie chcą tu przychodzić – podkreśla – robią sobie przy muralu zdjęcia, chcą nawet organizować tam śluby i wesela”.

Autor: AT