Polska – kraj wielkich możliwości

0
2

Główny powód pani wizyty w Nowym Jorku to wystąpienie na forum ONZ połączone z prezentacją raportu na temat realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju w Polsce. Co ten raport zawiera?
W 2015 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła program zwany Celami Zrównoważonego Rozwoju. Zawierał 17 punktów, które państwa zrzeszone przy ONZ powinny wdrożyć. Tak się złożyło, że przyjęcie Celów Zrównoważonego Rozwoju zbiegło się w Polsce z debatą, którą mieliśmy zaraz po wyborach i dyskusją na temat Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju, która w bardzo dużym stopniu dotyczy problemów przedstawionych w programie ONZ. Zatem Polska ma się dobrze, jeśli chodzi o zrównoważony rozwój. Wdrożyliśmy już pewne programy, jak chociażby 500 Plus, 75 Plus, darmowe leki czy wreszcie tzw. Konstytucję Biznesu. Z jednej strony stara się ona podnieść poziom życia tych, którzy ze zmian w transformacji przez wiele lat nie mogli korzystać, z drugiej stwarza warunki godne i dobre dla biznesu, a z trzeciej strony myśli także o klimacie. I dlatego też pojawił się cały pakiet związany z czystym powietrzem. Jest to coś, z czym Polska przez wiele lat nie była kojarzona, a dzisiaj ma się już czym pochwalić.

Podczas spotkania z Polonią i biznesmenami w Konsulacie Generalnym RP na Manhattanie mówiła pani na temat najnowszych zmian legislacyjnych dotyczących gospodarki oraz inwestowania w Polsce. Czym państwo chcą zachęcić Amerykanów i Polonię do rozpoczęcia działalności w Polsce?
Przede wszystkim prezentujemy się jako państwo wielkich możliwości zarówno pod względem kapitału ludzkiego, jaki posiadamy, jak i przyjaznych warunków dla inwestycji zagranicznych. Mamy wybitnych informatyków oraz inżynierów, którzy dzisiaj stanowią nasze dobro narodowe, a także zapewniamy odpowiednią obsługę tych inwestorów oraz warunki podatkowe. Dlatego właśnie pojawiła się ustawa o Specjalnych Strefach Ekonomicznych, która oferuje bardzo wysokie przywileje podatkowe dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się utworzyć w Polsce Centrum Badawczo-Rozwojowe, duże Centrum Usług Wspólnych bądź też ulokować wysokowolumenową produkcję. Jeśli inwestor zdecyduję się na inwestycję powyżej 100 mln euro, wówczas może liczyć na bardzo duże zachęty podatkowe.

Wspomniała pani o Specjalnych Strefach Ekonomicznych obowiązujących w całej Polsce. Na czym polega ich koncepcja?
Jeżeli chodzi o ramy prawne związane z ułatwieniami dla inwestorów, to jest to najważniejsza zmiana dla firm zagranicznych. Ustawa w tej sprawie, którą w uproszczeniu nazywamy jako Cała Polska Strefą Ekonomiczną, została przyjęta 30 czerwca. Jest to zmodyfikowana ustawa o strefach ekonomicznych, istniejąca w Polsce od 1994 roku. Wtedy, w sytuacji galopującego dwucyfrowego bezrobocia, podstawowym celem gospodarczym było utworzenie maksymalnie dużej liczby miejsc pracy. Dzisiaj, kiedy jesteśmy w czasie przełomu kolejnej transformacji przemysłowej, tzw. Przemysłu 4.0, i automatyzacji produkcji, to już nie liczba miejsc pracy decyduje o wartości danej inwestycji, tylko jej jakość.

Co daje ta znowelizowana ustawa strefowa?
Przede wszystkim przedsiębiorca może wybrać dowolne miejsce na terenie Polski po to, aby ubiegać się o przywilej strefowy, czyli ulgi podatkowe. Musi spełnić tylko kilka kryteriów jakościowych i ilościowych. Stare ustawy działały w ramach 14. specjalnych stref ekonomicznych, które obejmowały 25 tys. km. kwadratowych, czyli mniej więcej połowę powierzchni Warszawy. Dzisiaj mówimy, że cała Polska jest do dyspozycji, ale oczywiście w ramach Mapy Pomocy Publicznej, zatwierdzonej przez Komisję Europejską. Jest to właśnie tzw. kompas, który mówi o tym, jak wysoką pomoc publiczną można uzyskać w danym regionie. I to wsparcie jest obecnie dostępne w znacznie większej formie m.in. w regionach Polski Wschodniej, czyli w miejscach, w których nawet w czasie bardzo niskiego bezrobocia jest kłopot z miejscami pracy, oraz tam, gdzie nie jest najlepiej rozwinięta infrastruktura. W tych miejscach można liczyć na pomoc publiczną nawet w wysokości 70 procent. W innych bardziej atrakcyjnych miejscach dla inwestorów, np. ze względu na obecność ośrodka akademickiego, pomoc publiczna jest mniejsza, ale również dostępna. Wyjątkiem są takie miejsca jak Warszawa, gdzie PKB na jednego mieszkańca przekroczyło średnie PKB w Unii Europejskiej, i tam takiej pomocy publicznej uzyskać nie można. Druga istotna zmiana związana jest z tym, że ulgi podatkowe mogą być tym wyższe, im więcej kryteriów jakościowych spełnia inwestor bądź jeśli jest małym lub średnim przedsiębiorcą. To ostatnie kryterium pojawiło się po raz pierwszy i ma zachęcać polskich rodzimych przedsiębiorców do tego, aby mogli korzystać z przywilejów podatkowych po to, aby ci mali stawali się średnimi, a średni dużymi.

Czy są jakieś gałęzie przemysłu lub gospodarki bardziej preferowane lub pożądane pod względem inwestycji?
Wskazaliśmy je w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju definiując pewne branże, w których mamy pewną przewagę. Dzisiaj bardzo dużo mówimy o elektromobilności, ponieważ Polska jest obecnie centrum sektora automotive, i wiemy o tym, biorąc pod uwagę nie tylko to, jakie zakłady produkcyjne są u nas, ale też jak dużo produkuje się części do samochodów. Ta nowa gałąź elektromobilności jest również bardzo dobrze osadzona w Polsce. Z całą pewnością jesteśmy dzisiaj jednym z największych producentów elektrycznego transportu publicznego w Europie. Chcemy także rozwijać nasze kompetencje w zakresie budowy baterii czyli napędu pojazdów elektrycznych. Cieszymy się, że mamy takie spółki, jak np. koreański LG Chem i belgijski Umicore, które zdecydowały się umiejscowić w naszym kraju swoją produkcję. Wiemy, że kolejni norwescy inwestorzy interesują się Polską w zakresie tego obszaru gospodarki.

W Ameryce doskonale znanych jest kilka polskich rejonów  nazywanych wręcz stolicami innowacji, jak np. Rzeszów, Wrocław czy Warszawa. Czy są jeszcze jakieś inne ośrodki, które specjalizują się w jakichś ważnych dziedzinach inwestycyjnych?
Staramy się obecnie zachęcać tych inwestorów, którzy już Polskę znają do wejścia w rejony określane miastami drugiej prędkości, czyli nie największymi, ale takimi, w których istnieją ośrodki akademickie. Dobrym przykładem jest tutaj Opole. To właśnie ono jest coraz częściej wybierane przez inwestorów zagranicznych jako miasto na nowo odkrywane i posiadające silny ośrodek akademicki. Opole postrzegane jest jako miasto, które kształci studentów dobrze i sprawnie posługujących się co najmniej dwoma językami, i jednocześnie dobrze skomunikowane z południową częścią Polski, ale również z centrum, czyli z Warszawą. I to są aspekty decydujące o tym, że inwestorzy chętnie je wybierają. Poza tym staramy się pokazywać takie miasta, jak Toruń i Bydgoszcz, które do tej pory aż tak mocno na międzynarodowej mapie nie są rozpoznawalne, ale również Białystok jako miejsce spotkania Wschodu i Zachodu. Są to takie miasta, w których istnieją silne ośrodki akademickie i niewiele potrzeba, by zachęcić inwestorów, żeby je odkryli oraz zainteresowali się nimi.

I udaje się ich przekonywać i pozyskiwać?
Myślę, że w ciągu ostatnich dwóch lat udowodniliśmy, że Polska jest dobrym państwem do inwestowania. Kilka miesięcy temu w międzynarodowym rankingu Foreign Direct Investments nasz kraj znalazł się na piątym miejscu pod względem atrakcyjności państw najchętniej wybieranych przez inwestorów do lokowania inwestycji typu greenfield. Zatem ilość i jakość tych inwestycji oraz decyzji, które zostały podjęte w ciągu ostatnich dwóch lat, pokazuje, że warto. Najbardziej nas cieszy to, że decyzje o lokowaniu tych inwestycji nie są już efektem niskich kosztów pracy, bo te w naszym kraju rosną coraz bardziej, w związku z tym mamy już rekordowo niskie bezrobocie, najniższe od 1981 roku. Koszty pracy rosną, ale rosną także pensje pracowników w Polsce, co nas jeszcze bardziej cieszy. Pewnie taniej jest na Ukrainie i Białorusi oraz dalej na Wschodzie lub wśród krajów bałkańskich, a zatem są inne powody, dla których zaawansowane procesowo firmy globalne decydują się na inwestycje w naszym kraju. Myślę, że przede wszystkim chodzi tutaj o atrakcyjność naszego rynku pracy, tj. jakość polskich informatyków, inżynierów, programistów czy biochemików, dla których duże firmy decydują się przyjechać do Polski.

A jak wygląda sprawa z biurokracją, bo do niedawna to była jedna z barier odstraszających zagranicznych inwestorów?
Tworzymy również pewien wspólny standard obsługi inwestora, który zminimalizuje barierę biurokratyczną. Ten punkt kompleksowej obsługi, czyli tzw. One Stop Shop, implementowany od poziomu Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, aż po wszystkie spółki skarbowe, będzie takim dobrym przewodnikiem. Dowodem tego, że jest to rozwiązanie, na które czekają inwestorzy, jest decyzja, jaką podjęła wspomniana już belgijska firma zaawansowanej chemii materiałowej Umicore. W wyścigu o budowę drugiej pod względem wielkości fabryki katod, czyli serca baterii, na terenie Polski, w pobliżu Nysy, pokonaliśmy Czechy i Niemcy. Jest to inwestycja w wysokości 305 mln euro rocznie, a jednym z kryteriów przesądzających o naszym zwycięstwie była procedowana wówczas ustawa o specjalnych strefach ekonomicznych. To jest największa zmiana i jakościowo-prawna, która ma zachęcać inwestorów, żeby przyjeżdżali do Polski. Inną równie ważną ustawą, ale raczej bardziej skierowaną do polskich przedsiębiorców, jest – również wspomniana wcześniej – Konstytucja Biznesu, przyjęta i podpisana pod koniec kwietnia przez prezydenta. Znosi ona szereg barier biurokratycznych, od drobnych uciążliwości dla przedsiębiorców, jak np. konieczność przechowywania akt pracowniczych w formie papierowej przez 50 lat – jak to było przed tą konstytucją – do 10 lat od chwili wejścia w życie tej ustawy, i w dodatku dokumenty te mogą być przechowywane w formie cyfrowej, a niekoniecznie w postaci papierowej. Tego typu obciążeń biurokratycznych znieśliśmy bardzo dużo, wprowadzając Konstytucję Biznesu. Oczywiście jest jeszcze wiele obszarów, w których te bariery biurokratyczne powinny być zniesione i nad nimi stale pracujemy, jak chociażby nad tzw. ustawą pieczątkową. Okazuje się, że w Polsce ciągle pod wieloma dokumentami trzeba podbić pieczątkę, a w sytuacji, w której można ją zrobić w dowolnym punkcie, praktycznie na każdym rogu ulicy, ten obowiązek jest kompletnie nadmiarowy, dlatego też taką ustawę pieczątkową chcemy niebawem wprowadzić. W najbliższym czasie mamy zamiar znieść jeszcze sporo takich drobnych biurokratycznych barier, pamiętając oczywiście o tym, że wiele tych problemów, na które skarżą się inwestorzy, zwłaszcza spoza Unii Europejskiej, jest efektem tego, że jesteśmy jej członkami. Niestety, wymogi związane z prowadzeniem działalności gospodarczej często są narzucone przez prawo wspólnotowe. Przed nami również jedna z największych zmian prawnych, którą wspólnie z kolegami w ministerstwie prowadzimy. Jest ona związana z zamówieniami publicznymi. Mam głębokie przekonanie, że jest to bardzo istotna zmiana przede wszystkim dla przedsiębiorców lokalnych, po to, aby odblokować rynek zamówień publicznych. To jest 8 procent polskiego PKB, a także 35 tys. podmiotów wypuszczających na rynek pieniądze publiczne, które, po pierwsze, mogą otworzyć się na innowacyjne, nowoczesne produkty i usługi, a po drugie, w większym stopniu dopuścić do przetargów małe i średnie firmy.

Autor: ROZMAWIAŁ: WOJTEK MAŚLANKA