Polskie rzeźby balansujące w Old Westbury Gardens

94
Jerzy "Jotka" Kędziora specjalnie na wystawę w Old Westbury Gardens przygotował kilka nowych dzieł, np. kompozycję Charliego Chaplina z nowym rodzajem balansu - ZDJĘCIA: ELŻBIETA POPŁAWSKA

W niezwykłym miejscu – Old Westbury Gardens – oprócz niebywale pięknej natury, można obejrzeć wyjątkowe rzeźby, które unoszą się w parkowej przestrzeni, pływają czy nawet tańczą na trawie. Ich autorem jest Jerzy "Jotka" Kędziora.

W ogrodach parku przy rezydencji w Old Westbury Gardens (Long Island, NY) 13 czerwca odbyło się uroczyste otwarcie wystawy balansujących rzeźb znakomitego polskiego artysty Jerzego Kędziory (wystawa potrwa do 13 października 2019 r.) Podczas wernisażu inauguracyjne przemówienia wygłosiły: prezes i dyrektor generalna Old Westbury Gardens Nancy Costopulos oraz Izabela Gola, ekspertka programowa ds. sztuk wizualnych i projektów w Instytucie Kultury Polskiej w Nowym Jorku.

Na spotkaniu w pięknych ogrodach artysta w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” przedstawił swoją artystyczną drogę i swoje osiągnięcia.

„Sztuka bawiła mnie od dzieciństwa – powiedział. – Przeszedłem tradycją ukształtowaną drogę edukacyjną. W dzieciństwie w kółkach zainteresowań – szkolnych, harcerskich, przykościelnych, w zawężonych grupach koleżeńskich czy rodzinnych. Później nastąpiła szkoła średnia plastyczna w Częstochowie i studia akademickie w Gdańsku oraz dalsze dokształcanie w kraju i poza jego granicami”.

Kędziora – jak stwierdził – realizował się w wielu dziedzinach twórczych, by zdecydowanie wybrać rzeźbę. Artysta może się szczycić licznymi nagrodami konkursowymi, szczególnie pomnikowymi, chociaż – podkreśla – „do realizacji wielu projektów poprzedni ustrój nie dopuścił”. Z formalnych dokonań najciekawszym – według niego – projektem, wielce oryginalnym, jest wypracowana przez Kędziorę formuła tzw. rzeźby otwartej, realizowana w dużych formach ceramicznych. Kolejnym jest cykl polskich postaci legendarnych i prehistorycznych oraz inny projekt – wielowątkowy ‚Portret Polaka czasów transformacji’, w ramach którego pojawiły się ostatecznie postaci balansujące. Warte zauważenia jest to, że – w przeciwieństwie do zdecydowanej większości twórców kształconych akademicko – przeszedł z form abstrakcyjnych do realnych. „Nie konkurencyjność artystyczna, ale życie i wydarzenia społeczno-polityczne w Polsce postawiły przede mną taki rodzaj poszukiwań twórczych” – wyjaśnia artysta. Jak dodaje, „od pewnego czasu bawi mnie aranżowanie pokazów tych dzieł w zróżnicowanych, otwartych przestrzeniach wystawienniczych. Tworzenia z nich swoistych niemych spektakli, aktywizujących ‚plansz’ i scenerii gier artystowskich, układów zdarzeń symultanicznych czy kadrów przestrzeni na wzór breuglowskich czy boszowskich obrazów”. Jerzy „Jotka” Kędziora nawiązał w naszej rozmowie do znaczącej postaci polskiej rzeźby nowoczesnej, prof. Stanisława Horno-Popławskiego, który „lansował pogląd, że rzeźba to najpoważniejsza i najcięższego kalibru gałąź sztuki i tak ją należy traktować i tworzyć”. „Zastanawiałem się, czy aby ta objawiana prawda jest jedyna i do końca słuszna, czy nie można tworzyć inaczej – wyjaśnił. – Lubiliśmy się z profesorem i nawet akceptowaliśmy, ale różnice pozostawały. Dla przeciętnego twórcy i odbiorcy sztuki za tzw. żelazną kurtyną w tamtych czasach, kiedy nie docierały nowe, ożywcze prądy zachodnich artystów, każda rodzima sztuka była bardzo atrakcyjna. Może moja twórczość potoczyłaby się inaczej”.

A jak artysta tworzy swoje dzieła? „Pracuję emocjonalnie, pomysły długo noszę w sobie i przekształcam. W rzeźbach balansujących w części modelunkowej postaci czy głównego motywu kompozycji tworzę w sposób jak najbardziej tradycyjny, taki jak moi koledzy rzeźbiarze od wieków czy tysiącleci – tłumaczy Kędziora. – Najpierw szkice i notatki, albo i mniejsze modeliki, następnie model z gliny, przetworzony w bardziej trwały, gipsowy, z którego zdejmuję formę odlewniczą, po czym następuje proces odlewania figury. Jedyna różnica między dziełami odlewanymi tradycyjnie w brązie a moimi rzeźbami polega na tym, że formy robione są z innego materiału. Odlew tradycyjny leje się z roztopionego, gorącego stopu metalicznego, a ja odlewam je z zimnego kompozytu metalo-żywicznego, usieciowionego włóknem szklanym (w dużym uproszczeniu). W kolejności następuje proces nasycenia odlewu strukturą konstrukcyjno-balastową. Po czym przechodzę do jakiś poprawek danej rzeźby i ostateczne jej cyzelowanie”.

Artysta z rodziną i przyjaciółmi na wernisażu swoich rzeźb

Jerzy Kędziora zdobył sławę wystawiając swoje rzeźby na monumentalnych plenerowych wystawach. Dotychczas zrealizował około 500 instalacji w kraju i za granicą, m.in. w Dubaju, Miami, Berlinie, Pradze czy Singapurze, oraz na takich wydarzeniach, jak Biennale w Wenecji, Art Basel Miami i w Dubaju.

We wrześniu br., z inicjatywy Instytutu Kultury Polskiej, odbędzie się dyskusja panelowa, która będzie poszerzeniem dialogu dotyczącego działalności Kędziory i znaczenia jego sztuki, oraz punktem wyjścia do kontemplacji na temat roli współczesnej rzeźby w przestrzeni publicznej.

Jerzy „Jotka” Kędziora z jedną ze swych rzeźb w Old Westbury Gardens