Pomnik Katyń 1940 uratowany! Chcemy znowu zjednoczyć Polonię

0
14

„Jestem szczęśliwy, że wszystko odwróciło się o 180 stopni i pomnik nadal stoi, i będzie stał tam, gdzie powinien. Dziękuję całej Polonii, która zachowała się bardzo patriotycznie, walczyła i poświęciła wiele czasu, by osiągnąć cel. Sławek Platta jest wspaniałym organizatorem i liderem” – stwierdził w rozmowie z „Nowym Dziennikiem” mistrz Andrzej Pityński, twórca pomnika Katyń 1940, który od 1991 roku stoi Exchange Place w Jersey City. Około godz. 1:15 w nocy z 19 na 20 grudnia, podczas drugiego i zarazem finałowego czytania i głosowania ustawy pozostawiającej monument na wieczność w dotychczasowej lokalizacji, radni miejscy – Richie Boggiano, Rolando Lavarro, Mira Prinz-Arey, Denise Ridley, Daniel Rivera, James Solomon, Joyce Watterman i Michael Yun – jednogłośnie ją zatwierdzili. Decyzja została przyjęta stosunkiem głosów 8:0, ponieważ dziewiąty radny – Jermaine Robinson – był nieobecny.

SZCZĘŚLIWY FINAŁ
Wynik głosowania został owacyjnie przyjęty przez Polonię obecną na sali posiedzeń Rady Miasta Jersey City. „Dziękujemy, dziękujemy” – w ten sposób obrońcy pomnika Katyń 1940, w tym przede wszystkim członkowie Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, okazywali swoją wdzięczność. Przedstawiciele Polonii podziękowania wyrażali także wcześniej, podczas przemów, które były wygłaszane jeszcze przed ostatecznym głosowaniem, spodziewając się pozytywnego wyniku na podstawie decyzji radnych po pierwszym czytaniu ustawy, które odbyło się 20 listopada. Okazało się, że podobnie jak przed miesiącem, radni byli w tej kwestii jednomyślni.

„Wcześniej głosowałem za przeniesieniem pomnika, za co przepraszam. Dzisiejszego wieczoru mój głos będzie inny” – powiedział Rolando Lavarro, przewodniczący rady miejskiej. „To było haniebne dla Jersey City pod wieloma względami” – dodał.

Z kolei Denise Ridley stwierdziła, że chce, by wszyscy mieli pewność, że ona nie chce już nic słyszeć na temat pomnika. Praktycznie każde uzasadnienie radnych było nagrodzone brawami, nawet wypowiedź Daniela Rivery, która – prócz ciepłych słów skierowanych do obrońców pomnika – zawierała także smutną refleksję dotyczącą podziału, jaki zaobserwował wśród Polonii.

Zebrani na sali z aplauzem przyjęli wszystkie opinie wygłoszone podczas ostatecznego głosowania, bowiem o taki wynik walczyli ponad osiem miesięcy. Jak stwierdziła w swojej przemowie Krystyna Piórkowska, badaczka zbrodni katyńskiej, „wyglądało to jak bardzo bolesna i długotrwała ciąża”. Na szczęście jej finał przyniósł zadowolenie wszystkim oczekującym na końcowe rozwiązanie.

ŚWIĄTECZNY PREZENT
„Doczekaliśmy się w końcu tego dnia, w którym sfinalizowana została nasza walka o pozostawienie pomnika na Exchange Place. Odnieśliśmy sukces, ponieważ byliśmy uparci, cierpliwi, a poza tym nigdy się nie zachwialiśmy i wytrwale szliśmy w obranym kierunku. Dlatego dzisiaj zwyciężyliśmy, z czego jesteśmy bardzo dumni, uśmiechnięci i radośni. Dostaliśmy od radnych prezent pod choinkę i dzięki temu będziemy mieli bardzo udane święta” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Bogusława Huang, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Jersey City, która nie tylko walczyła o pozostawienie monumentu Katyń 1940 na dotychczasowym miejscu, ale także od wielu lat wraz ze swoimi wychowankami uczestniczyła w różnych uroczystościach mających miejsce przy pomniku.

Zadowolony był również Bartek Szymański, młody amerykański aktor polskiego pochodzenia, uczestniczący we wszystkich akcjach protestacyjnych.

„Dzisiaj okazało się, że Polonia jest silna, jest dumna i nie do pokonania – podkreślił dwudziestokilkulatek. – To właśnie my dzisiaj odnieśliśmy zwycięstwo. Zdobyliśmy je nie na dzień, nie na tydzień, ale na sto lat, ale niech pomnik Katyński będzie trwał nawet o tysiąc lat dłużej. Cześć i chwała bohaterom! Ta walka była ku pamięci poległych i zamordowanych rodaków, ale również dla naszej przyszłości. Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj jestem tutaj najmłodszym reprezentantem obrońców pomnika, ale wiem, że młoda Polonia jest żywa i głodna więcej takich zwycięstw” – stwierdził aktor, znany m.in. z filmu „The Farthest Apple from the Tree”, nominowanego do nagrody na Festiwalu Filmowym w Cannes.

Radości z pozytywnego wyniku końcowego głosowania nie kryli także przywódcy akcji protestacyjnych. Podkreślali jednak, że przed nimi jeszcze sporo pracy związanej z zabezpieczeniem monumentu.

„Jestem bardzo szczęśliwy i pozytywnie zaskoczony, że wszyscy radni zagłosowali za pozostawieniem pomnika. To zwycięstwo na pewno nie oznacza końca walki. Mamy zrobiony pierwszy krok, żeby ten monument był bezpieczny, a także przychylną radę miejską, która jednogłośnie opowiedziała się za jego pozostawieniem na Exchange Place” – powiedział mec. Sławomir Platta, główny inicjator walki o pomnik Katyń 1940.

„Niesamowicie zaskoczył mnie wynik 8:0. Jestem bardzo szczęśliwy, bo to jest koniec pewnej części naszej walki. Teraz musimy myśleć nad tym, jak się tym pomnikiem opiekować” – zaznaczył Janusz Sporek, przewodniczący Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych. Jednocześnie wyraził wdzięczność całej Polonii z Nowego Jorku i wszystkich ościennych stanów, która włączyła się do walki.

„Dziękuję także Polonii z całej Ameryki i różnych innych państw, a także rodakom z Polski za wsparcie, jakie od nich otrzymywaliśmy w mediach społecznościowych oraz e-mailach – wyliczał Sporek. – Trochę smutny był fakt, że na koniec jeden z radnych, Daniel Riviera, musiał nas uczyć, na czym polega jedność. To był najbardziej przykry moment dzisiejszego wieczoru i, niestety, obawiam się, że ten podział jeszcze się ujawni, gdy niebawem pojawi się wielu ojczymów naszego sukcesu” – dodał szef Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych.

OPIEKA NAD POMNIKIEM
O konieczności dalszego zabezpieczenia pomnika Katyń 1940, zapewniającemu mu nie tylko „nietykalność”, ale także odpowiednią opiekę mówili rozmówcy „Nowego Dziennika” oraz niektóre osoby przemawiające podczas zebrania radnych.

„Na sytuację wokół pomnika trzeba patrzeć trzeźwo i bez emocji – stwierdziła Krystyna Piórkowska. – Można się cieszyć z wyniku głosowania, ale nie należy popadać w euforię. Są jeszcze kroki, które muszą zostać podjęte. Trzeba zagwarantować, że Exchange Place zostanie zadeklarowane placem publicznym dla pieszych, że będzie to coś w rodzaju deptaka. To powstrzyma Mike'a DeMarco, prezesa firmy deweloperskiej Mack-Cali, przed przejęciem tego terenu jako de facto podwórka i parkingu dla hotelu Hyatt, który stoi na samym Exchange Place” – powiedziała nam badaczka zbrodni katyńskiej.

Krystyna Piórkowska zwróciła także uwagę na wybór odpowiedniej organizacji polonijnej, która będzie sprawowała pieczę nad pomnikiem Katyń 1940. Podczas przemowy wygłoszonej w sali obrad Rady Miasta Jersey City wyjaśniła, jakie – jej zdaniem – warunki powinien spełniać opiekun monumentu; m.in.: powinna to być uznana organizacja non-profit, w dodatku niezależna finansowo i politycznie od polskiego oraz od amerykańskiego rządu, a także obdarzona zaufaniem Polonii, dzięki czemu w razie potrzeby uda się jej pozyskać pieniądze niezbędne np. do przeprowadzenia konserwacji pomnika.

Z kolei Krzysztof Nowak, prezes Komitetu Pamięci Zbrodni Katyńskiej, wyjaśniał radnym, że to właśnie organizacja, której przewodzi, przez ostatnich prawie 30 lat z dumą dbała o monument, mając na uwadze upamiętnienie prawie 22 tys. Polaków zamordowanych wiosną 1940 roku na terenie ZSRR, a także ofiary ataku na WTC z 11 września 2001 roku. Stwierdził również, że Komitet Pamięci Zbrodni Katyńskiej dalej powinien być opiekunem tego pomnika.

„Proszę pamiętać, że miasto Jersey City powinno współpracować z naszym komitetem i polsko-amerykańskim społeczeństwem” – podkreślał Krzysztof Nowak.

Mec. Sławomir Platta zdradził „Nowemu Dziennikowi”, że pierwsze kroki dotyczące pieczy nad monumentem zostały już podjęte.

„Walczymy o to, żeby opiekę nad pomnikiem sprawowały polskie organizacje. Jest przygotowany konkretny plan, stworzymy zasady, według których wiele organizacji będzie zaangażowanych w to, żeby ten pomnik miał właściwą ochronę, żeby był stworzony odpowiedni budżet na konieczne wydatki, a także, żeby byli ludzie, którzy – tak jak teraz – będą chętni działać, gdy zajdzie taka potrzeba. Jeśli kiedyś znów mu coś lub ktoś zagrozi, to na pewno podejmiemy odpowiednią walkę” – podkreśla polski adwokat. Sławomir Platta chce zaangażować w ten projekt wszystkie największe polonijne organizacje i instytucje, a także te, które czują się historycznie związane z pomnikiem lub będą chętnie do sprawowania nad nim opieki w przyszłości.

„Chodzi o to, że nawet jeśli kiedyś nas zabraknie, to te organizacje będą trwały i walczyły, tak jak my w 2018 roku – podkreślił nasz rozmówca, który uważa, że w takiej koalicji będzie miejsce zarówno dla KPA, Komitetu Ochrony Pomnika Katyńskiego i Obiektów Historycznych, jak i Komitetu Pamięci Zbrodni Katyńskiej, a także wielu innych instytucji. – Opracujemy uchwałę, która będzie obejmowała konkretne polskie organizacje jako opiekunów nad tym monumentem. Chcemy to zrobić po to, żeby znowu zjednoczyć Polonię i zapobiec dalszym podziałom. Moim celem jest zaleczenie tych ran, które powstały podczas walki o ten pomnik. Chcę pokazać ludziom i organizacjom, że możemy współpracować, tak jak to było na początku, gdy zaczynaliśmy działać w chwili pojawienia się groźby usunięcia pomnika z Exchange Place” – wyjaśnił mec. Platta i dodał, że rozmowy na ten temat rozpoczną się już po zakończeniu okresu świąteczno-noworocznego.

O potrzebie jedności wspominał również mistrz Andrzej Pityński.

„Ważne jest, żeby Polonia była razem, żeby ten pomnik ją łączył, a nie dzielił, bo wówczas nikt nas nie pokona. Stanowimy dużą siłę w Stanach Zjednoczonych, tylko nie możemy dać się skłócić, bo przez wiele lat obserwując sytuację z moimi pomnikami zauważyłem, że są siły, które do tego dążą” – stwierdził twórca pomnika Katyń 1940.

Z kolei Krystyna Piórkowska podkreśliła, że do pełnego pojednania, jak w Kościele, potrzeba pewnego zadośćuczynienia.

„Trudno o tym mówić, jeżeli ludzie i organizacje najbardziej związane z obsmarowywaniem, wyzywaniem i poniżaniem osób (walczących na różne sposoby o pozostawienie pomnika na dotychczasowym miejscu – przyp. WM) nie przeprosiły za swoje wypowiedzi – stwierdziła autorka książki „Anglojęzyczni świadkowie Katynia. Najnowsze badania”. – Chrystus wybaczał, ale wpierw zadał rachunek sumienia i spowiedź. My też możemy, ale oczekujemy przeprosin” – podkreśliła pani Krystyna.

ZAGROŻENIA DLA POMNIKA?
Podczas różnych dyskusji często pada pytanie, na ile pomnik Katyń 1940 jest bezpieczny i czy w przyszłości nie grozi mu jakaś próba ponownego usunięcia lub przesunięcia z Exchange Place. Na szczęście podczas ostatniego posiedzenia Rady Miasta Jersey City jego obecna lokalizacja została zatwierdzona na bazie ustawy, a więc o wiele mocniejszego prawa niż było to do tej pory. Oczywiście zawsze istnieje możliwość przegłosowania nowej ordynacji, jednak po doświadczeniach z ostatnich prawie dziewięciu miesięcy radni doskonale wiedzą, że nie będzie to takie łatwe, a wręcz o wiele trudniejsze niż obecnie – w maju 2018 roku burmistrz Steven Fulop zapewniał, że monument ten zniknie z Exchange Place na sto procent w ciągu kilkunastu dni. Tak więc jest mało prawdopodobne, że jakiekolwiek władze Jersey City w przyszłości po raz kolejny zdecydują się na taki krok. Na pewno obecna rada miejska nie będzie chciała znów zmagać się z Polonią, która ma już doświadczenie, jak bronić pomnika. Najlepiej świadczą o tym wspominane wcześniej słowa Denise Ridley, która stwierdziła, że „znam tych ludzi i nie chcę już więcej głosować na żaden temat związany z monumentem”. Zauważył to także mec. Sławomir Platta.

„Nie wyobrażam sobie, żeby przy tej postawie radnych miejskich, którzy powiedzieli bardzo wyraźnie, że oni nie chcą już więcej obradować nad pomnikiem, ponieważ mają już dosyć tej sprawy, pojawiło się jakieś zagrożenie. Po prostu z jednej strony zmęczyliśmy ich tym tematem, a z drugiej myślę, że teraz mamy w tej radzie przyjaciół, a nie wrogów” – uznał polski adwokat.

Radni zdają sobie także sprawę ze strat polityczno-wizerunkowych, jakie odniosły władze Jersey City, oraz faktu, że mieszkańcy na pewno długo im tego nie zapomną, tym bardziej że przez próbę usunięcia przez burmistrza pomnika Katyń 1940 budżet miasta został zagrożony bardzo poważnymi wydatkami, i to w dodatku w chwili, gdy nie było w nim funduszy na sfinansowanie podstawowych potrzeb szkolnictwa publicznego.

Mało prawdopodobne jest także, by Steven Fulop jeszcze raz próbował podnieść rękę na monument upamiętniający prawie 22 tys. Polaków zamordowanych przez Sowietów wiosną 1940 roku, tym bardziej że jest to już drugi pomnik w jego karierze politycznej, którego nie udało mu się usunąć z mapy Jersey City.

Jednak obrońcy monumentu twierdzą, że będą bacznie obserwować poczynania władz miasta.

„Po 50 latach, czyli za 23 lata, ten pomnik trafi na listę zabytków i wówczas już nie będzie go można ruszyć, ale do tego czasu musimy uważnie śledzić, co się tutaj dzieje, i w razie potrzeby go bronić” – podkreślił mec. Sławoir Platta.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA