Powracam do korzeni

48

Rozmowa z Markiem Skulimowskim, nowym prezesem i dyrektorem wykonawczym Fundacji Kościuszkowskiej, który pracę w tej instytucji rozpocznie oficjalnie w poniedziałek, 12 grudnia

Gratuluję wyboru na nowego prezesa i dyrektora wykonawczego jednej z najważniejszych instytucji polonijnych, jaką jest Fundacja Kościuszkowska. Co ta nominacja oznacza dla pana?
Funkcja ta przede wszystkim jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Jestem bardzo wdzięczny Radzie Powierniczej za obdarzenie mnie zaufaniem, które jednocześnie stanowi ogromne zobowiązanie, aby jej nie zwieść i rozwijać fundację zgodnie z oczekiwaniami Rady Powierniczej, donatorów oraz członków.

A co pańska prezesura będzie oznaczała dla samej Fundacji Kościuszkowskiej?
Jest to jedna z najstarszych fundacji i wybór mojej osoby na stanowisko jej prezesa oznacza kolejne, nowe otwarcie w jej historii. Nie zamierzam dokonywać jakichś rewolucyjnych zmian w jej działalności. Na pewno potrzebuję trochę czasu, żeby się zapoznać z jej funkcjonowaniem. Pracy jeszcze nie rozpocząłem. Nastąpi to dopiero w poniedziałek, 12 grudnia, ponieważ mam jeszcze pewne zobowiązania, które muszę dokończyć, w stosunku do mojego poprzedniego pracodawcy. Dopiero po poznaniu szczegółów działalności fundacji będę mógł nieco więcej powiedzieć na jej temat.

Co skłoniło pana do kandydowania na to stanowisko?
Przede wszystkim wyzwanie, jakie się z nim wiąże. Od wielu lat – jeszcze gdy byłem konsulem – podziwiałem Fundację Kościuszkowską za rozmach i ogrom dobra, który czyni głównie dla społeczności polskiej w Stanach Zjednoczonych, a także Polaków w kraju. Byłem pod wrażeniem profesjonalizmu, z jakim jest to wszystko zorganizowane, a w szczególności zbieranie funduszy oraz przyznawanie stypendiów. Poza uważam, że jest to jedna z najlepszych i najbardziej prominentnych fundacji o polskich korzeniach na świecie. To był znaczący impuls, a do tego doszły jeszcze rozmowy na ten temat z przyjaciółmi, co w sumie skłoniło mnie do podjęcia decyzji o kandydowaniu. Patrząc na moje doświadczenie dyplomatyczne i biznesowe, wydawało mi się, że moja kandydatura będzie odpowiednia. Jestem bardzo dumny i zadowolony z tego powodu, ale jednocześnie staram się spoglądać w przyszłość, by móc rozwijać fundację.

Wspomniał pan wcześniej o zakończeniu zobowiązań w stosunku do swojego wcześniejszego pracodawcy. Czy to oznacza, że kończy pan pracę w firmie kosmetycznej Inglot?
Jak najbardziej. Ogrom obowiązków przy prowadzeniu firmy biznesowej oraz tak poważnej fundacji nie mogą się nakładać. Nie wyobrażam sobie tego, więc w profesjonalny sposób muszę zamknąć pewien rozdział mojego życia, czyli zakończyć pełnienie funkcji dyrektora na Stany Zjednoczone w firmie Inglot i przekazać obowiązki moim następcom czy też osobom upoważnionym, a także rozpocząć swoją nową carte blanche w Fundacji Kościuszkowskiej. I właśnie w taki sposób widziałem pełnienie tej prezesury od samego początku, łączenie tych dwóch funkcji było absolutnie nie do pomyślenia.

Podejrzewam, że decyzja dotycząca odejścia z firmy Inglot na pewno nie była łatwa, ponieważ miał pan w niej dużo sukcesów, jeżeli chodzi o rozwój sieci.
Oczywiście, że nie była to łatwa decyzja i muszę się przyznać, że trochę wewnętrznie męczyłem się z jej podjęciem. Myślę jednak, patrząc na moje wcześniejsze doświadczenie, że nie zrobiłem źle. Niektórzy mówią nawet, że “powracam do korzeni”, ponieważ w przeszłości bardziej się udzielałem społecznie. Przez lata, będąc konsulem, byłem bliżej ludzi niż biznesu. Poza tym doświadczenie, które także nabyłem w biznesie, mogę teraz dodatkowo wykorzystać w prowadzeniu fundacji. Bardziej się obawiałem przechodząc z administracji rządowej do biznesu, ale wtedy pomogły mi słowa pana Wojtka Inglota: “Marku, to nieważne, czy będziesz sprzedawał kosmetyki czy mercedesy, na pewno sobie poradzisz”. A o to, czy sobie poradziłem, trzeba by zapytać moich przełożonych, ale wydaje mi się, że firma świetnie sobie radzi i cały czas się rozkręca w Stanach Zjednoczonych, posiada potężną sieć dystrybucyjną, ma swoje stoiska w Macy’s itd., widać przyrost, a poza tym jeszcze w tym tygodniu otworzymy nowy salon w kasynie Venetian w Las Vegas. Praktycznie do końca koordynowałem ten projekt i to będzie takie moje zamknięcie w Inglocie w piątek, 9 grudnia, a nowe otwarcie nastąpi w poniedziałek, 12 grudnia, w Fundacji Kościuszkowskiej.

Teraz te doświadczenia biznesowe oraz wcześniejsze, związane z dyplomacją, na pewno będą panu pomocne podczas kierowania Fundacją Kościuszkowską.
Każdą instytucją, niezależnie od tego, czy jest komercyjna czy też non-profit, trzeba odpowiednio zarządzać. Zawsze jest to grupa pracujących osób, są środki, i są wydatki, którymi należy odpowiedzialnie pokierować. W przypadku Fundacji Kościuszkowskiej mamy jeszcze piękny budynek, który też wymaga sporych nakładów finansowych oraz pracy. I do tego na pewno przyda mi się doświadczenie biznesowe. Jeżeli chodzi o dyplomację, w której spędziłem 10 lat – z tego siedem w Stanach Zjednoczonych – to na pewno pomocny mi będzie sposób komunikowania się z ludźmi, nawiązywanie kontaktów oraz same kontakty, które już posiadam. Mam nadzieję, że uda mi się połączyć moje wcześniejsze doświadczenia zawodowe, w dyplomacji i biznesie, i przełożyć je na rozwój fundacji.

A jak wygląda sprawa pańskiej prezesury w Fundacji Uśmiech Dziecka? Słyszałem, że z niej też pan rezygnuje, a nawet całkowicie odchodzi.
Trudno w tym samym czasie zbierać środki na dwie fundacje, zwłaszcza że w Fundacji Kościuszkowskiej jestem prezesem i dyrektorem wykonawczym. W związku z tym w najbliższych dniach zrezygnuję z funkcji prezesa w Children’s Smile Foundation, przekazując prowadzenie koledze Mariuszowi Śniarowskiemu, który jest wiceprezesem. Chcę w stu procentach być zaangażowanym w działanie Fundacji Kościuszkowskiej. Ja dostrzegam w tym pewien konflikt interesów i nie wyobrażam sobie pracy na rzecz dwóch fundacji oraz zajmowania się w nich zbieraniem funduszy; w dodatku mając w jednej z nich płatne stanowisko. To się moim zdaniem wyklucza, dlatego też już poinformowałem Radę Dyrektorów Children’s Smile Foundation o zmianach w moim życiu i odejściu z tej organizacji, z którą byłem związany ponad 4 lata i udało nam się wesprzeć wiele dzieci w potrzebie w Polsce i USA.

W którym kierunku będzie podążała Fundacja Kościuszkowska pod pańskim kierownictwem?
Moim zdaniem działanie każdej fundacji powinno podążać przede wszystkim w kierunku zbierania funduszy. Jest to podstawa – aby instytucja ta działała sprawnie, aby oferowała i wspierała coraz więcej różnych programów, to musi mieć coraz większe fundusze, i w tym kierunku będę działał. Wtedy będziemy mieli środki na wiele innych, ciekawych projektów. Oczywiście zawsze także będziemy się starali wspomagać inicjatywy rodzące się w Polonii, bronić interesów Polonii, a także Polski, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Oby było jak najmniej tego typu problemów, ale jeżeli się pojawią, to Fundacja Kościuszkowska będzie jedną z pierwszych organizacji, które zareagują.

Nie będę pytał o pierwszą poważną decyzję, ale muszę poruszyć temat przyszłego roku, który na pewno będzie szczególny dla Fundacji Kościuszkowskiej. Mam na myśli 200. rocznicę śmierci waszego patrona oraz różne obchody związane z Rokiem Tadeusza Kościuszki ogłoszonym przez UNESCO. Czy fundacja będzie się w jakiś sposób włączała do takich uroczystości?
Na pewno będziemy w centrum tych wszystkich działań. Za tydzień mam już pierwsze spotkania i rozmowy dotyczące tego, by wdrażać pewne pomysły jak najszybciej, ponieważ czasu nie mamy zbyt dużo. Obejmuję fundację praktycznie z końcem roku, niebawem będą święta Bożego Narodzenia, które uniemożliwiają pełną działalność, tak więc trzeba sprawnie działać, by wszystko jak najszybciej doprecyzować. Mam w tym celu spotkać się z nowym ambasadorem, bowiem Ambasada RP w Waszyngtonie też będzie w pewnym stopniu zaangażowana w te obchody, oraz z nowym konsulem generalnym w Nowym Jorku, który pewnie niebawem się pojawi. Być może inne organizacje też będą miały jakieś projekty związane z Tadeuszem Kościuszką i jego upamiętnieniem, więc to wszystko trzeba będzie właściwie skoordynować oraz zrealizować.

Z nowym ambasadorem, prof. Piotrem Wilczkiem rozmowy na temat obchodów rocznicowych nie powinny stanowić problemu, ponieważ sam jeszcze niedawno był blisko związany z Fundacją Kościuszkowską.
Też tak myślę, że pewien etap wstępnych rozmów będziemy mieli już za sobą, a w wielu sprawach dotyczących fundacji i jej patrona będziemy się rozumieć bez słów.

No i jeszcze jedno bardzo ważne pytanie związane z mostem Kościuszki, łączącym Brooklyn z Queensem. Jego pierwsza część zostanie oddana do użytku na przełomie lutego i marca przyszłego roku. Chodzi o sprawę związaną z udziałem Polonii podczas ceremonii odsłonięcia mostu oraz o tablice informacyjne z nazwą jego patrona – Tadeusza Kościuszki. Opisywaliśmy to w ostatnim wydaniu “Nowego Dziennika”. Czy Fundacja Kościuszkowska, na którą w tej kwestii zwrócone są oczy większości polonijnych działaczy i organizacji, zajmie się tą akcją?
Znam temat, ponieważ czytałem ten artykuł, i oczywiście będziemy w centrum tej akcji. Fundacja pod moim kierownictwem będzie absolutnie liderem tej kampanii, jeżeli będzie ona potrzebna. Mam nadzieję, że nie będzie problemu z właściwym uznaniem zasług Tadeusza Kościuszki i właściwym wyeksponowaniem tego na moście. Nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, to będziemy szukać wsparcia wśród innych organizacji i sojuszników w tej kwestii. Jesteśmy otwarci na wszelką współpracę i na pewno będziemy bronić naszego patrona oraz trzymać rękę na pulsie, by przy tym moście nie doszło do jakichkolwiek zaniedbań.

Czyli jest szansa, że po oficjalnym rozpoczęciu przez pana pracy w poniedziałek, 12 grudnia, zacznie się pan zastanawiać nad jakimś spotkaniem i konkretnym działaniem w tej sprawie?
Mimo że jeszcze nie rozpocząłem pracy, to już po przeczytaniu artykułu na ten temat zacząłem się zastanawiać, jak poprowadzić tę sprawę. Rozpoznałem w tym tekście parę nazwisk, okazało się, że znam nawet pana Tadeusza Alberskiego, który jest związany z tą budową. Na pewno już niebawem zacznę drążyć ten temat i robić rozpoznanie, jakich problemów możemy się przy nim spodziewać.

Życzę zatem panu sukcesów oraz sprostania wszystkim wyzwaniom. Myślę, że pod pańskim kierownictwem Fundacja Kościuszkowska będzie jedną z najprężniejszych polonijnych instytucji oraz będzie świeciła przykładem dla innych.
Uważam, że zawsze świeciła, i będę się starał kontynuować ten dobry trend. Sięgam pamięcią do prezesów, z którymi miałem zaszczyt współpracować przy różnych projektach – od Josepha Gore’a, poprzez Alexa Storożyńskiego do Johna Micgiela. Wspominam także byłego przewodniczącego Rady Powierniczej, zawsze dystyngowanego pana Witolda Sulimirskiego, który niestety odszedł od nas w lutym tego roku. Zawsze miałem o Fundacji Kościuszkowskiej jak najlepsze zdanie i to właśnie był jeden z powodów, dla których postanowiłem stać się jej częścią.

Autor: ROZMAWIAŁ: WOJTEK MAŚLANKA