Przez pryzmat tańca na życie patrzy się weselej

13

Rozmowa z Józefem Pałką, instruktorem tańca oraz szefem i właścicielem Joseph's Dance Studio, który podczas tegorocznej edycji konkursu "Wybitny Polak w USA", organizowanego przez Fundację Polskiego Godła Promocyjnego "Teraz Polska" oraz stowarzyszenie Pangea Network USA, został nagrodzony w kategorii "kultura".

Jak zareagowałeś na wiadomość o wyróżnieniu tytułem „Wybitny Polak w USA”?
Byłem mile zaskoczony, ponieważ nie była to pierwsza moja nominacja do tej nagrody. Wcześniej znalazłem się na liście kandydatów do tego wyróżnienia cztery lata temu, również w kategorii „kultura”. Wówczas jej nie otrzymałem, ale za to w kategorii „młody Polak” nagrodę tę otrzymali moi tancerze, siedmiokrotni mistrzowie świata – Ania Kaczmarski i Patryk Płoszaj. W tym roku kapituła tej nagrody znów dostrzegła moje osiągnięcia, zostałem nominowany ponownie i nagrodzony, za co serdecznie dziękuję.

Jakie znaczenie ma dla ciebie to wyróżnienie?
Cieszę się bardzo, że ktoś w końcu zauważył moją 26-letnią działalność w środowisku polonijnym. Ten czas to przede wszystkim propagowanie tańca, ale też organizowanie wielu akcji charytatywnych. Zainicjowałem Taneczną Orkiestrę Świątecznej Pomocy, która grała i tańczyła w latach 2000-2003. W efekcie przekazaliśmy dla fundacji WOŚP w Polsce ponad 100 tysięcy dolarów. W połowie lat 90. zainicjowałem i współorganizowałem Festiwal Twórczości Maryjnej i parokrotnie organizowałem Wybory Miss Polonii Ameryki. Daje mi to ogromną satysfakcję, że moja praca została dostrzeżona, tym bardziej że jest wiele osób, które tak jak ja dużo z siebie dają dla dobra Polonii.

Czy w związku z tym czujesz się spełniony, jeżeli chodzi działalność związaną z propagowaniem tańca i działalnością społeczną w Stanach Zjednoczonych?
Nagroda „Wybitny Polak w USA” na pewno stanowi jakąś formę usatysfakcjonowania mnie, ale otrzymuję ją w bardzo trudnym okresie mojej działalności. Wiąże się to z tym, że do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża coraz mniej Polaków, a co za tym idzie również świeżych talentów tanecznych. Jest to odczuwalne nie tylko w mojej szkole, ale widać to również po konkursach piękności, które kiedyś były bardzo popularne, a obecnie nie ma zbyt wiele chętnych dziewczyn do wzięcia w nich udziału. Jednak mimo że odczuwamy brak tzw. świeżej krwi, to Joseph's Dance Studio nadal daje sobie radę.

Wykształciłeś wielu wspaniałych tancerzy, wśród których są zarówno mistrzowie Ameryki, jak i świata. Jakie są twoje marzenia związane z działalnością zawodową? Co chciałbyś jeszcze osiągnąć, bo myślę, że na laurach nie spoczniesz?
Taniec jest moim powołaniem, życiem i pasją, więc będę się starał dalej go propagować. Czuję jednak smutek, gdy widzę ludzi, którym czy to taniec, czy też towarzysząca mu muzyka są obojętne, ponieważ uważam, że dzięki nim można bardzo łatwo urozmaicić sobie życie i wyeliminować z niego wszelkie narzekania na codzienny trud. Dlatego nadal będę promował ten sposób aktywnego i przyjemnego sposobu spędzania wolnego czasu oraz zdrowego ruchu. Im więcej ludzi nim zarażę, tym będę bardziej szczęśliwy. Marzy mi się również, żeby taniec stał się obowiązkowym przedmiotem nauczania w szkołach, ponieważ jest to niezwykły sposób na wychowanie. To rodzaj sportu, który jest pozbawiony jakiejkolwiek agresji. Mam nadzieję, że zostanie on także kiedyś włączony do programu igrzysk olimpijskich, podobnie jak łyżwiarstwo figurowe na lodzie, które jest swego rodzaju odmianą tańca.

Jak się zaczęła twoja przygoda z tańcem?
Pomimo że zdobyłem tytuł magistra sportu – trenera lekkiej atletyki II klasy – to moje serce zawsze było związane z tańcem. Oficjalnie zacząłem tańczyć stosunkowo późno, ale pierwsze kroki stawiałem już jako dziecko przy pasieniu krów. Wówczas nuciłem sobie melodie zasłyszane w tzw. kołchoźniku i wymyślałem różne układy taneczne. Później, już jako 20-latek, zapisałem się na kurs tańca, co było naturalną konsekwencją rozwijającej się we mnie pasji tanecznej. Gdy poszedłem na pierwsze zajęcia, a było to 15 października 1974 roku, oraz gdy zobaczyłem, jak tańczy mój kolega, który do Klubu Tanecznego „Kwadrat” w Jeleniej Górze, prowadzonego przez prof. Konrada Małka, zapisał się miesiąc wcześniej, to postanowiłem na całe życie związać się z tańcem, który od razu mnie urzekł. Po siedmiu latach, gdy zakończyłem karierę jako zawodnik, ponieważ startowałem w wielu ogólnopolskich turniejach tanecznych, rozpocząłem działalność artystyczną w zakresie instruktorskim. Wówczas przyświecało mi hasło: „Obym dożył tej pociechy, aby taniec trafił pod strzechy”. Jak się później okazało – trafił, ponieważ założyłem pierwszy w Polsce Wiejski Klub Tańca Towarzyskiego „Czertań” w swojej rodzinnej wiosce – Czernicy koło Jeleniej Góry. Zacząłem również organizować kursy tańca w różnych miejscowościach w swojej okolicy, jak np. Wleń czy Kowary. Za pracę w propagowaniu tańca w Polsce zostałem kilka razy odznaczony. W 1987 roku dostałem Nagrodę II stopnia im. Jędrzeja Cierniaka, w1988 roku zostałem wyróżniony Brązowym Krzyżem Zasługi, a w 1989 roku otrzymałem Nagrodę I stopnia im. Jedrzeja Cierniaka oraz Nagrodę Artystyczną Młodych im. Stanisława Wyspiańskiego II stopnia. Jako ciekawostkę zdradzę, że wręczał mi ją w Urzędzie Rady Ministrów ówczesny minister sportu Aleksander Kwaśniewski. W 1992 roku wyjechałem do Ameryki.

Tutaj też szybko zająłeś się edukacją taneczną. W jakich okolicznościach powstało Joseph's Dance Studio?
Przyjechałem do Stanów Zjednoczonych z myślą, że będę tutaj uczył ludzi tańca. Już miesiąc po wylądowaniu na lotnisku JFK w Nowym Jorku odbyłem pierwsze spotkanie na temat prowadzenia zajęć tanecznych w Polskim Domu „Cracovia Manor” w Wallington i trwa to do dziś.

Na przestrzeni 26 lat działalności Joseph's Dance Studio wyszkoliłeś wielu tancerzy, którzy odnieśli lub nadal odnoszą wielkie sukcesy. Niektórzy z nich przeszli nawet na zawodostwo w tej dziedzinie. Jak patrzysz na efekty swojej pracy z perspektywy czasu?
Faktem jest, że wszyscy mistrzowie w tańcu wywodzący się z Polonii pierwsze taneczne kroki stawiali w moim studiu i trenowali w nim wiele lat. Tak było zarówno z Anią Kaczmarski i Patrykiem Płoszajem czy też Oskarem Wojciechowskim i Karoliną Hołody. Oni przetańczyli wiele kilometrów parkietu i to procentuje do dziś, mimo że każdy z nich później poszedł w swoją stronę, co jest naturalną koleją rzeczy. Jest mało prawdopodobne, żeby utytułowana para taneczna utrzymała się i była związana tylko z małym studiem, które nie może konkurować z potężnymi amerykańskimi i rosyjskimi szkołami tańca. Jednak jestem bardzo dumny, że udało mi się odkryć i wyszkolić wielkie talenty taneczne i pomóc im na tyle, na ile byłem w stanie. Pierwsze tytuły zdobyte w mistrzostwach Ameryki, a nawet świata, osiągali będąc jeszcze w Joseph's Dance Studio. Obecnie niektórzy z ich, jak np. Oskar Wojciechowski i Karolina Hołody – którzy mieszkają w stanie Utah – dalej zawodowo zajmują się tańcem oraz prowadzą zajęcia w swoim studiu. W dodatku od samego początku kariery zawodowej osiągają sukcesy, i to mnie bardzo cieszy, ponieważ oznacza, że moja praca nie poszła na marne, a w dodatku jest przez nich kontynuowana. Poza tym, jeśli przez naukę tańca wniosłem choć nutkę optymizmu w życie tańczących, to cała satysfakcja jest po mojej stronie, bo przez pryzmat tańca patrzy się na życie weselej.

Wspomniałeś dwie bardzo utytułowane pary taneczne, ale przez twoją szkołę w ciągu prawie trzech dekad działalności przewinęło się wielu wspaniałych tancerzy, mających osiągnięcia na różnych mistrzostwach i konkursach. Możesz przybliżyć jeszcze kilka najważniejszych nazwisk?
Milena Jasionek tańczyła dwukrotnie na mistrzostwach świata i na olimpiadzie w Blackpool. Anna Kuszaj i Konrad Kulec startowali w mistrzostwach świata, Dominika Woliński i Sebastian Lupiński dwukrotnie tańczyli na olimpiadzie w Blackool, Sandra Spernacka i Cezary Dyrda byli wielokrotnymi mistrzami USA, Anna Nyzio i Marek Klepadło tańczyli w Blackpool, Angelika Orent i Andrzej Bator, Anita Mazur i Jan Kulesza, a z najnowszej generacji Veronika Ludwiszewski i Michał Kaczmarski oraz Emily Chervinski i Piotr Kaczmarski. Trudno wszystkich wymienić, ale ogólnie pary reprezentujące Joseph's Dance Studio zdobyły ponad 200 medali na mistrzostwach Ameryki.

Jak obecnie wygląda zainteresowanie tańcem wśród Polonii? 
Niestety w związku z tym, że kurczy się nasza grupa etniczna, tzn. nie ma dopływu nowych ludzi przyjeżdżających z Polski do Stanów Zjednoczonych, to również spada liczba osób zainteresowanych nauką tańca. Jednak Joseph's Dance Studio nadal sobie jakoś radzi i przebija się wszędzie, gdzie się tylko da. Moi wychowankowie praktycznie co tydzień pojawiają się z pokazami tańca na różnych polonijnych imprezach, balach, zabawach i piknikach oraz uczestniczą w wielu turniejach. Oczywiście Polonia nie tańczy tak chętnie, jak ja bym sobie tego życzył, ale ja życzę Polonii, żeby połknęła tanecznego bakcyla i wypełniła wszystkie dostępne parkiety. Bo taniec to radość życia, to coś, czym można zawsze zaimponować innym ludziom.

Gdzie obecnie działają oddziały Joseph's Dance Studio?
W okresie wakacyjnym z wiadomych powodów mamy przerwę w działalności i lekcje odbywają się tylko w jednym studiu w Clifton. Jednak od września wznawiamy zajęcia w East Stroudsburgu, PA, w Wallington, NJ, w Linden, NJ, oraz w nowojorskich dzielnicach na Ridgewood, Borough Parku i Staten Island.

Autor: ROZMAWIAŁ: WOJTEK MAŚLANKA