Przytulisko Literackie znów przytula…

149
Helena Knapczyk (stoi) opowiadała o dramatycznych losach swojej rodziny podczas II wojny światowej. Spotkanie prowadziła Elżbieta Kieszczyńska ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

W niedzielę, 18 kwietnia, po ponad rocznej przerwie, odbyło się Przytulisko Literackie, którego bohaterką była Helena Knapczyk. Spotkanie miało miejsce w MM Arts Studio w Wallington, NJ. Prowadziła je Elżbieta Kieszczyńska.

W lipcu 2020 roku ukazała się długo oczekiwana biografia Heleny i Wincentego Knapczyków zatytułowana „Śladami losu – wędrówka przez cztery kontynenty”. I właśnie o powstawaniu tej książki, o opisanej w niej historii swojego życia i życia męża opowiedziała podczas niedzielnego spotkania licząca ponad 90 lat Helena Knapczyk. Opowiadała to z takim przejęciem, tak emocjonalnie – bo wracały bolesne wspomnienia – że wielokrotnie ocierała łzy z oczu. Słuchacze też ulegali tym emocjom i nawet nie walczyli ze łzami.

W książce tej Helena i Wincenty piszą o swoim spokojnym dzieciństwie na polskiej ziemi, w prowadzonych przez całą rodzinę gospodarstwach. Szczęśliwe dzieciństwo przerywa II wojna światowa, a potem przymusowa zsyłka na Syberię. 10 lutego 1940 roku sowieci wywieźli całe ich rodziny w bydlęcych wagonach w głąb Związku Sowieckiego.

– Rosyjscy żołnierze wpychali rodziców i nas, dzieci, do śmierdzących, brudnych bydlęcych wagonów i wrzeszczeli: „No wchodźcie wy polskie świnie“ – opowiadała pani Helena. – A kiedy zatrzasnęli żelazne drzwi to odcięli nas od normalnego świata. Jechaliśmy w tych wagonach 5 tygodni. To był koszmar. Nie było nic do jedzenia, nie było żadnych środków do higieny. Kiedy dzieci umierały to były po prostu wyrzucane z wagonu – podkreśliła.

Rodziny doświadczały wyniszczającej pracy w syberyjskiej tajdze, a także śmierci najbliższych członków ich rodzin. Jednak udało im się przetrwać. Nie mieli żadnych informacji o tym, co dzieje się w świecie, czy jest jakaś szansa na wyrwanie się z tego koszmaru. Pani Helena opowiedziała, że przypadek sprawił, iż jej rodzina trafiła na ostanią łódkę, na której opuścili łagier i popłynęli rzeką ku wolności. Ale starszy brat nie mógł wsiąść, bo nie było dla niego miejsca. I już nigdy w życiu go nie zobaczyła.

Trafiła do obozu w Tengeru w Afryce, a Wincenty przeszedł cały szlak bojowy z Armią generała Andersa. Po wojnie Helena z rodziną dotarła do Wielkiej Brytanii. I tam się poznali.

Tak Helena poznała męża

– Rodzina Wincentego przypłynęła z Afryki do Anglii tym samym statkiem, którym przypłynęła moja rodzina. Dowiedziałam się o tym po pewnym czasie. Wysiedliśmy na ląd w porcie Southport. Ulokowali nas w obozie w Kornwalii na południu Anglii. Moja siostra Anna, która służyła w lotnictwie brytyjskim, przysłała mi czek na 3 bilety dla naszej rodziny do Nottingham. Ale abym mogła kupić bilety i pojechać do niej, musiałam czek zamienić na pieniądze. W obozie w Afryce uczono nas angielskiego, ale niewiele się nauczyłam. Nie znałam angielskiego i terenu, gdzie byliśmy, ale wybrałam się z siostrą Honoratą do najbliższego miasta. Wsiadłyśmy do autobusu i jedziemy. W pewnym momencie mówię do siostry, że musimy kogoś zapytać gdzie wysiąść, aby znaleźć jakiś bank. Za nami stało dwóch młodych polskich żołnierzy. Jeden zapytał: „czy mogę wam w czymś pomóc?“ Uradowana powiedziałam, że szukamy banku, aby wpłacić czek i za otrzymane pieniądze kupić bilety na pociąg do Nottingham. Wysiedliśmy razem z autobusu. Dotarliśmy do banku, żołnierz zamienił mi czek na pieniądze, a potem kupił bilety na pociąg. No, ale nie wiedzieliśmy znowu jak wrócić. Żołnierze zabrali nas do kina. Zapłacili za bilety, kupili nam pyszne lody. Byliśmy w kinie, a potem razem wróciliśmy do obozu, bo oni w pobliżu mieli swoje rodziny.

Trzy dni później w obozowej łazience, która była wspólna, znowu spotkałam tego żołnierza. Wtedy on powiedział do mnie: „pojadę z wami do Londynu, a potem wsadzę was na pociąg do Nottingham“. Do Londynu też jechaliśmy pociągiem. Oczywiście, podczas jazdy rozmawialiśmy o różnych sprawach. Dałam mu adres mojej siostry w Nottingham. W Londynie pożegnaliśmy się. Myślałam, że to będzie taka krótka historia znajomości. Ale okazało się, że we wrześniu 1948 roku został zwolniony z wojska i zamieszkał w… Nottingham. Spotykaliśmy się coraz częściej. 26 grudnia wzięliśmy ślub w katedrze.

Słuchacze nie raz ocierali łzy, słuchając wstrząsających opowieści

Warto sięgnąć po tę książkę

Potem los rzucił ich za ocean – do Stanów Zjednoczonych. Osiedlili się w Connecticut. Oprócz prowadzenia zwykłego życia rodzinnego i zawodowego, zaangażowali się w działalność licznych polskich organizacji, krzewiąc patriotyzm i wiarę. Po latach odwiedzili Polskę i Włochy, gdzie wzięli udział w uroczystościach rocznicowych upamiętniających przełomowe wydarzenia w historii Polski i świata, których przecież sami byli świadkami.

– W tej książce jest opisana historia mojego męża i mojej rodziny, ale tak naprawdę jest to historia prawie półtora miliona Polaków. To, co przeszliśmy, to jest lekcja dla pokoleń. Musimy uświadamiać ile zła było na świecie i chronić nas, a przede wszystkim młodsze pokolenia, aby nigdy nie musiały żyć w takich realiach – powiedziedziała pani Helena Knapczyk. – Ta książka jest przykładem tego, co człowiek może przejść w życiu, jeżeli się nie poddaje i idzie przed siebie. Nigdy nie myśleliśmy, będąc na Syberii, że z niej kiedykolwiek się wyrwiemy, że będziemy mogli wieść szczęśliwe życie, mieć wspaniałą rodzinę i doznać w życiu tylu radości. Ale zawsze mieliśmy nadzieję i wiarę. Dlatego jestem przekonana, że historia moja i mojego męża może dziś okazać się szczególnie inspirująca. Nie mieliśmy co jeść, co pić ani czym się umyć… Często jedyną wodą do picia była odrobina roztopionego śniegu w kubku. Nie było lekarzy, dlatego każdy, kto zachorował, umierał. Opisaliśmy w tej książce coś, czego po prostu się nie da opisać“ – podkreśliła pani Helena.

Wielu uczestników spotkania dziękowało pani Helenie za jej emocjonalną i wzruszającą opowieść. Nie kryli wzruszenia i radości z fatu, że w takim spotkaniu mogli uczestniczyć.

Wydanie autobiografii, będącej nie tylko zapisem ich wspomnień, ale i świadectwem tragicznej historii, która stała się ich udziałem, było największym marzeniem Państwa Knapczyków. Niestety, pan Wincenty Knapczyk, długoletni naczelny komendant SWAP, nie wziął nigdy do rąk tej książki, nie zdążył. Odszedł na wieczną wartę 25 września 2019 roku, mając 96 lat.

Pani Helena Knapczyk składała autograf w książce „Śladami losu – wędrówka przez cztery kontynenty”, którą słuchacze chętnie kupowali

Należy dodać, że książka ukazała się dzięki wsparciu: Honorowego Konsulatu RP w Connecticut, Fundacji Kościuszkowskiej, Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej, importerowi polskiej żywności Lowell Foods oraz Stowarzyszeniu Weteranów Armii Polskiej w Ameryce.

Przytulisko w MM Arts Studio

Do tej pory odbyło się 16 spotkań z ciekawymi osobami w ramach Przytuliska Literackiego. Ostatnie miało miejsce 19 lutego 2020 roku, a jego boahterką była Małgorzata Z. Wilczkiewicz, autorka książki „Kierunki rozwoju architektury krajobrazu w Stanach Zjednoczonych”. Ich organizatorami są Elżbieta Kieszczyńska – właścicielka EK Polish Bookstore w Clifton, NJ oraz Janusz M. Szlechta – redaktor „Nowego Dziennika”. Wszystkie dotychczasowe spotkania odbywały się w Polskim Domu Cracovia Manor w mieście Wallington w stanie New Jersey. Dzięki życzliwości właścicielki Magdaleny Majerowicz-Lupiński, w nowej rzeczywistości Przytulisko Literackie przytuliło się do jej galerii artystycznej MM Arts Studio przy 111 Lester Street też w Wallingtonie. Sponsorem Przytuliska Literackiego jest Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa. Sponsorzy medialni to: “Nowy Dziennik”, “Kurier Plus”, ToiOwo.us, tygodnik Plus oraz Polskie Radio 910 AM New York.