Przytulisko z Czesławem Karkowskim

128
Czesław Karkowski opowiadał o doświadczeniach emigracyjnych, a także o swoich książkach. Spotkanie prowadziła Elżbieta Kieszczyńska ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK

W MM Art’s Studio w Wallington, NJ w czwartek, 24 czerwca o godzinie 7 wieczorem odbyło się 19. spotkanie w ramach Przytuliska Literackiego. Jego bohaterem był Czesław Karkowski. Głównym tematem spotkania miała być rozmowa o jego najnowszej książce „Szkice”, ale uczestnicy spotkania wykorzystali okazję, aby zapytać go o wiele innych problemów związanych z jego pracą.

Podczas spotkania opowiadał o swoim mieście Wrocław, o emigracji z Polski, o początkach życia w Stanach Zjednoczonych. Czesław Karkowski napisał i wydał wiele książek, ale zapewne kiedyś ktoś napisze książkę i o nim. Jest filozofem i dziennikarzem. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Wrocławskim, doktoryzował się w dziedzinie filozofii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wykładał filozofię na Uniwersytecie Wrocławskim. W 1982 roku wyemigrował z żoną Julitą do Berlina Zachodniego, a od 1984 roku mieszka w Nowym Jorku. Pracował w „Nowym Dzienniku”, pełniąc funkcję redaktora naczelnego tej największej gazety polonijnej w Nowym Jorku. Obecnie wykłada filozofię i socjologię w Hunter College w Nowym Jorku oraz w Mercy College w Debbs Ferry, NY.

Opowieści o książkach

W 2006 roku wydał swoją pierwszą powieść „Drugi w sztuce”, życzliwie przyjętą przez krytykę; opublikował również esej „Ze wszystkich śmiertelnych najokrutniejsi. Iliada dziś” (Wrocław 2007). Dużo o tej książce opowiadał.

W roku 2008 ukazała się jego powieść o polskich emigrantach w USA – „Kamienna drabina”. Czesław Karkowski przedstawił w niej historię Henryka Frankowskiego, polskiego emigranta w latach osiemdziesiątych i jego pokoleniowej formacji w Nowym Jorku. Poprzez pryzmat opowieści głównego bohatera czytelnik poznaje współczesny Nowy Jork (tuż przed i po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku), fascynujący syntezą różnorodnych, niepasujących do siebie elementów; potęgujący poczucie wyobcowania polskiego przybysza, a jednocześnie dramatyczne dążenie do znalezienia własnego miejsca w obcej rzeczywistości – uchwycenia nowojorskiego pulsu, egzotycznej i niezrozumiałej rytmiki życia, trudnej do zaakceptowania natury.

„Zasadniczym celem powieści jest przedstawienie bardziej zbliżonego do rzeczywistości wizerunku typowych współczesnych polskich emigrantów w Ameryce. Wokół tej problematyki narosło w Polsce mnóstwo nieporozumień i stereotypów – począwszy od pozytywistycznej literatury, po Szczuropolaków Edwarda Redlińskiego. Tymczasem emigranci nie są ani heroicznymi bohaterami, ani przegranymi życiowo i społecznie, zdegradowanymi ludźmi. To osoby, które podjęły spore wyzwanie i rozmaicie sobie z nim radzą” – pisał Czesław Karkowski o swojej powieści.

Czesław Karkowski sporo opowiedział też o innej swojej książce zatytułowanej „Na emigracji“. Opowiada o życiu wielu osobób poznanych w Nowym Jorku, a przy okazji o sobie. Nie skupia się w niej na przyczynach skłaniających ludzi do opuszczenia rodzinnego kraju, lecz na wpływie emigracji na przebudowę osobowości emigranta. W podrozdziale „Nieważne racje” autor pisze: „Poznawczo emigracja na pewno była i jest darem bezcennym. Poszerza horyzonty, pozwala widzieć siebie, własną kulturę i Polskę w innym świetle. Nie staliśmy się bardziej Amerykanami. To niemożliwe, ale staliśmy się lepszymi Polakami w tym sensie, iż widzimy ostrzej, inaczej, z dystansu; innymi słowy – widzimy z zewnątrz kraj, który nas formował”.

W tej książce zamieszczone są portrety osób poznanych przez autora w USA: działaczy politycznych, naukowców, artystów czy dziennikarzy. Jest tu grupa nowszych przybyszów z kraju, tyleż uchodźców, co wyznawców wiary w American Dream: Elżbieta Czyżewska, Roman Markowicz, Jerzy Kosiński, Anna Frajlich czy Janusz Głowacki. Ze zrozumiałych względów góruje tu człowiek-opoka Bolesław Wierzbiański, założyciel i redaktor naczelny „Nowego Dziennika”, wieloletni zwierzchnik autora.

O sobie Czesław Karkowski mówi niewiele. Nie przedstawiał siebie jako osoby pokrzywdzonej tam czy tu, jakkolwiek strome były dla niego szczeble kamiennej drabiny w nowojorskiej metropolii. Jest emigrantem „solidarnościowym”, a więc należy do tej kategorii uchodźców, której ani nie groziły wyroki śmierci w kraju, ani nie budziła współczucia u Amerykanów. Autor nie porusza spraw ściśle osobistych. Wiele tu paradoksów, z którymi Czesław Karkowski się boryka, sam z sobą prowadząc dialog, czym skłania czytelnika do uczestnictwa w tej rozmowie na tak wszystkim nam bliski temat.

Wśród słuchaczy była Jadwiga Kopala, Wielka Marszałek Parady Pułaskiego 2021 – pierwsza z lewej w ostatnim rzędzie. Obok niej siedzą Jerzy Śliwowski, Janusz Sikora i Albert Lupiński

Uważa, że emigrantom nostalgia przeszkadza w adaptacji do nowej rzeczywistości, a w wersji zakładającej wrodzoną więź z ziemią i krwią może mieć destruktywne skutki. „W Polsce wciąż panuje do dziś niedobra, romantyczna tradycja, wykreowana w połowie XIX wieku, wrogości do emigracji i do emigrantów. Emigrant to jest zdrajca, bo uciekł za granicę i zostawił swoich najbliższych. Ten mit stworzył Józef Konrad. Jego modelowa powieść ‘Lord Jim’ opowiada o tym. Emigracja według tego schematu to jest wielkie nieszczęście, tragedia życiowa. Najlepiej jest czytać ‘Pana Tadeusza’, tęsknić za ojczyzną i myśleć, jak do niej wrócić – stwierdził Czesław Karkowski. – Po kilku latach spędzonych w Nowym Jorku wydawało mi się, że ze mną jest coś niedobrze, bo… nie tęsknię za Polską i nie czuję się źle na emigracji. Może nie miałem za dużo pieniędzy, ale w porównaniu z sytuacją, jaką miałem we Wrocławiu, tu żyłem luksusowo” – podkreślił.

Niezwykle interesująca książka zatytułowana „Szkice” zawiera 14 esejów na tematy filozoficzne, socjalno-społeczne i literackie. „Podjąłem się poważnego zadania, aby w tej książce opisać Nowy Jork, ale inaczej niż ci, którzy wędrują po tym mieście i piszą o Guggenheim Museum czy innych atrakcjach dla turystów. Napisałem na przykład o nowojorskich legendach. Znana jest legenda o krokodylu w rurach miejskich czy o osobie, która zmarła i trzy dni jej ciało tkwiło w wagonie metra” – powiedział Czesław Karkowski.

Prowadząca spotkanie Elżbieta Kieszczyńska zapytała Czesław Karkowski dlaczego wybrał studia z filozofii.

„Studiowałem polonistykę, ale dość szybko do niej się zniechęciłem – powiedział Czesław Karkowski. – Na Uniwersytecie Wrocławskim był taki system, że filozofię można było studiować po ukończeniu dwóch lat studiów na innym kierunku. Po dwóch latach na polonistyce, podjąłem więc studia filozoficzne, aby szukać czegoś bardziej inspirującego. Bo filozofia to jest autorefleksja. Pozwala zachować dystans do samego siebie i patrzeć na wydarzenia wokół z perspektywy“ – powiedział.

Do Ameryki trzeba dojrzeć

Czesław Karkowski nie ukrywa, że początkowo Nowy Jork był dla niego nie do zniesienia. Szok kulturowy był ogromny. „Wszystko było obce, a pierwszą reakcję stanowiło odrzucenie. Jeśli się tutaj przyjeżdża na tydzień, to można się od razu zachłysnąć. Perspektywa stałego osiedlenia to zupełnie inna sprawa. Do Ameryki, a zwłaszcza Nowego Jorku trzeba bowiem dojrzeć” – stwierdził.

Za swoją drugą nowojorską przygodę dr Karkowski uznaje spotkania ze sztuką. Jak wszystko, co ważne w życiu, było to – twierdzi – dziełem przypadku. Z Metropolitan Museum – podkreśla – może się równać tylko National Gallery w Londynie i paryski Luwr. Atrakcją są nie tylko stałe galerie, ale okresowe wystawy z dziełami sztuki z całego świata. Jako recenzent nie tylko je oglądał, ale musiał przemyśleć i wrażenia ująć w słowa. Podobnie jest z Museum of Modern Art, najliczniej, jeśli idzie o liczbę turystów, uczęszczanym muzeum w Nowym Jorku. A funkcjonuje przecież jeszcze Whitney Museum, mające słynne biennale, Guggenheim, Frick Collection, ulubiona Morgan Library i setki innych galerii.

Czesław Karkowski podpisywał swoje książki zakupione przez
uczestników spotkania

Po zakończeniu spotkania wiele osób zakupiło książki Czesława Karkowskiego. Miały też okazję  porozmawiać z autorem.

***

Organizatorami spotkania byli: Elżbieta Kieszczyńska – właścicielka EK Polish Bookstore oraz redaktor „Nowego Dziennika“ Janusz M. Szlechta. Sponsorem Przytuliska Literackiego jest Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa.