Ptasie radio, a może polskie radio…

49

Pomyślałam sobie, że może warto zrobić telefoniczną sondę wśród naszej polonijnej braci, na temat... radia. A dokładnie – na temat polonijnego radia na naszym terenie – myślę o Nowym Jorku, New Jersey i Connecticut. Piszę o Wschodnim Wybrzeżu, a nie o Chicago, bo tam mają polskich stacji radiowych w nadmiarze.

My ludzie, jakoby najwyżej postawieni w drabinie ewolucji, niesłusznie obrażamy bardzo mądre stworzonka boże, czyli ptaki. Mówimy często, że ktoś ma ptasi móżdżek, czyli w naszym rozumieniu niewielki, niezbyt finezyjny. Ale okazuje się, że nasi „fruwający bracia” są – według najnowszych badań – wyjątkowo inteligentni i ich zachowania powinny być przykładem dla nas ludzi. Podobno wielu z nas, dwunożnych i dwuręcznych ssaków, nie ma ani takiej intuicji, ani takiej wiedzy, jaką się mogą poszczycić ci, których tak bardzo lekceważymy. I to powinno być naszym przesłaniem w poniżej poruszonej kwestii.

Halo, halo! Tutaj ptasie radio w brzozowym gaju,
Nadajemy audycję z ptasiego kraju.
Proszę niech każdy nastawi aparat,
Bo sfrunęły się ptaszki do odbycia narad

Julian Tuwim

MINI-HISTORIA POLONIJNEGO RADIA

W naszym regionie – w powiecie Rockland w stanie Nowy Jork – mieliśmy do czynienia z polskim radiem w różnych wydaniach. Były to audycje godzinne, kilka razy w tygodniu. Najdłużej tu mieszkający być może jeszcze pamiętają audycje „Głos Polonii” Natalii Kęckiej czy program Dwóch Edwardów. Przez ponad 15 lat prowadził swoje „Radio Zbliżenia” Stanisław Gorący. Program nadawany był w soboty od godz. 3:00 do 4:30 po południu na stacji WNJR 1430 AM na Manhattanie (po przenosinach z Newarku). Później pojawiło się radio całodobowe – Nasze Radio. Szkopuł w tym, że aby go słuchać, trzeba było zostać szczęśliwym posiadaczem specjalnie do tego przystosowanego odbiornika.

Potem było Polskie Radio New York 910 AM, a następnie Radio Rytm. W każdym z nich pracowali wspaniali ludzie, ciekawe indywidualności, a także – odważnie powiem – niesamowite oryginały. Lista nazwisk jest długa, bo możemy mówić nie tylko o etatowych pracownikach, ale również o tych, którzy poświęcali swój prywatny czas dla radia, będąc wolontariuszami.

Radio w Pomonie rozkręcali dla nas Rafał Jurak i Zygmunt Rygiel, a potem dołączył do nich Wojciech Ziębowicz – działacz sportowy i redaktor współpracujący z „Nowym Dziennikiem” od blisko 20 lat. Pamiętamy, jak starali się wniknąć w nasze środowisko, być dla nas. Jak sprowadzali do studia znane postaci ze świata chociażby sportu, ale i sponsorów. Sylwester Tysiąclecia, pikniki radiowe – to tylko część ich osiągnięć. Ale czasami wydawało się, że nad naszym radio wisi jakieś złe fatum, klątwa ludzi zawistnych: chcesz i pokazujesz, że możesz – to trzeba cię sprowadzić do parteru.

Pamiętamy euforię z powstania sieci radiowej: Chicago, Pomona , Long Island. Następnie olbrzymi zawód, że to nie lokalne programy współgrające ze sobą, lecz… radio Polamer z bezlitosnymi reklamami „według grafiku”. Były też i wspaniałe chwile, jak na przykład spotkania wigilijne przygotowywane przez Mariolę Durzyńską, Izę Laskowską, Andrzeja Szopę i Alinę Strzelec. Były pikniki dla dzieci, a także wielkie maratony, podczas których zbieraliśmy pieniądze na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a których koordynatorem był Marcin Filipowski, czy też akcje na rzecz „Daru Serca” i „Mam Marzenie”. A wśród tych akcji radio doczekało się swojej galerii prac malarskich i fotografii. Tu się dzielnie sprawdzali Iza Laskowska i Krzysiek Nyk. Były też słynne bale radiowe, gdzie swój kunszt organizatorski wykazali Zygmunt Rygiel, Agnieszka Barszczak, Konrad Lata, Mariola Durzyńska, Grzegorz Śliwecki i Wojtek Maślanka.

Ale na szczególną uwagę zasługuje nasza wspaniała koleżanka Mariola Durzyńska, która ponad rok temu odeszła do Pana, a wraz z nią pewna niepowtarzalna radiowa aura. Była ona jedną z tych, którzy mieli okazję pracować i mieć przyjaciół w Naszym Radio, Radiu Rytm i 910 AM. My pamiętamy ją z Polskiego Radia 910 AM dlatego, że sygnał pozostałych dwóch rozgłośni praktycznie do Rockland County nie docierał.

REFLEKSJE BYŁYCH RADIOSŁUCHACZY

Jakie powinno być nasze polonijne radio, nasze etniczne radio, jaki powinien być program, czas nadawania, kto powinien w nim pracować, jakie tematy powinny być poruszane? Zadałam te pytania wielu byłym słuchaczom Polskiego Radia 910 AM w Pomonie. Każda z ich opinii to nie tylko ich życzenia – to również refleksje i wspomnienia, ocena tych audycji, które przez wiele lat towarzyszyły naszym rodakom w emigracyjnym życiu.

„Nasze radio powinno nadawać od 6:00 rano do 6:00 wieczorem albo i do 8:00. Jak nas pani Mariola budziła swoim cudownym łagodnym głosem, kiedy wraz z nią i Danielem Sroką wypijaliśmy poranną kawę, to człowiekowi robiło się ciepło na sercu – powiedział Stefan z Rockland. – Uwielbiałem ten czas, kiedy pani Mariolka z Danielem robili wszystko, żeby obudzić nas za kierownicami samochodów, kiedy nawet w najbardziej pochmurny dzień potrafili wmówić nam, że za oknem świeci słońce. Po południu, kiedy wracałem do domu, czasami trafiały się ciekawe audycje, ale w większości jacyś 'wyjce'. Ja natomiast miałem chęć posłuchać dobrej polskiej muzyki. Tego życzyłbym sobie w nowym radiu” – podkreślił Stefan.

„Rano siadałyśmy do śniadania, zawsze z naszym radiem do towarzystwa. Byli z nami: Agnieszka Kaczkowska, Mariola Durzyńska, Daniel Sroka, Ewa Jaczyński albo Wojtek Maślanka. Oni wszyscy byli niemal członkami naszej rodziny. Pani Mariola miała taką piękną tradycję, że jeśli były czyjeś imieniny bądź urodziny, to wystarczyło zadzwonić do radia i mogliśmy złożyć solenizantom, bądź jubilatom, życzenia. Były też chwile poświęcone naszym ludowym poetkom, naszej polskiej kulturze. Kiedy był czas wielkopostnych modlitw, to pani Mariola, a potem pani Ewa Jaczyński i pan Wojtek Maślanka starali się, aby na antenie były programy z Amerykańskiej Częstochowy. Paulini – ojciec Bartłomiej i ojciec Michał – byli naszymi antenowymi braćmi” – powiedziała Maria ze Spring Valley.

„Ktoś kiedyś odważnie powiedział na antenie, że ludzie, którzy w tym radio mają świetne programy, nie maja szansy w nim zaistnieć na dłużej. Można by wymieniać ich nazwiska, ale co to da. Dlaczego zniknęła z anteny Agnieszka Kaczkowska, dlaczego zniknął Daniel Sroka, Wojtek Łuczak, Grzegorz Heromiński, Tomek Pazdrowski, Joanna Galbrecht? Czasami wydawało się, że nad radiem wisi jakieś złe fatum, klątwa ludzi zawistnych: kto chce i pokaże, że może, to go sprowadzali do parteru. Dlatego ja marzę o radiu bez takich chorych układów” – podkreśliła Beata z New City.

„Polskie radio powinno być radiem, które wspomaga nas, Polaków, ale nie radiem samych reklam. Oczywiście rozumiem, że bez reklam radio nie może istnieć, jednak nie powinno być takiej sytuacji, że dziennikarz przerywa ciekawy wywiad czy program, bo musi koniecznie puścić reklamę. To w sumie jest chore i świadczy o złym marketingu w takiej stacji. Radio 910 AM nazywano często 'Radiem Polamer', bo nadmiar reklam spowodował, że radio zatraciło swój charakter” – nie ukrywał irytacji Karol z Nowego Jorku.

„Podobały mi się bardzo poranne programy, z dobrą muzyką i wiadomościami. To ważne, żeby polskie radio mówiło o naszych problemach, emigrantów. Takie radio powinno mówić o wszystkich spotkaniach, uroczystościach, imprezach ważnych dla nas Polaków” – powiedziała Alina ze Spring Valley.

„Dlaczego nie pozwolono Grzesiowi Heronimskiemu na swobodne, radosne humoreski? On jest aktorem komicznym. Na antenie był cudowny, radosny, nawet jeśli plótł banialuki to był cudowny. Podobnie jak wspaniała była Lidka Tuzel-Szczygieł. Oboje byli rewelacyjni. Grześ nawet jak rozmawiał o papieżu czy o religiach świata, to zawsze starał się wprowadzać w poważnych, czasami smutnych tematach, elementy radosne i pozytywne” – zauważył Kacper z New Jersey.

„Co to za polskie radio, w którym nie można wyrazić swojej opinii? Polityczne animozje nie powinny być udziałem dziennikarzy. Wszyscy wiemy, co mam na myśli. Radio powinno być apolityczne i o takim radiu i takich dziennikarzach marzę” – mówił Artur z Monsey.

„Mnie radio nadające z Pomony podobało się. Słuchałem go najczęściej w samochodzie, a w soboty trochę dłużej, w domu. Lubiłem bardzo trafne podsumowania tygodnia redaktora Beckera i wywiady z ciekawymi ludźmi. Czasami interesujące były też rozmowy pomiędzy redaktorami czy poruszane kontrowersyjne tematy (polityka) i telefony od słuchaczy. Chciałbym, żeby radio działało dłużej, dla mnie optymalny czas byłby od 6 do 10 wieczorem” – wyliczał Marek z Suffern.

„Najbardziej lubiłam poranki, kiedy pani Mariola, a potem pani Ewa albo pan Wojtek witali nas. Razem piliśmy kawę, słuchaliśmy wiadomości i dobrej muzyki. A później to już nie było czego słuchać, chyba że pani Joli. Wieczorem te metale i te wrzaski to były tylko dla bardzo młodych” – powiedziała Irena z Nanuet.

MOJE WYMARZONE POLSKIE RADIO…

„Od rana ze wspaniałą muzyką, wywiadami z ciekawymi ludźmi, jak na przykład z prof. Lewickim, redaktorem Beckerem czy też z ciekawymi psychologami – panią Wandą Wegner czy Elżbietą Tracewicz. Kiedyś mogliśmy zadzwonić i porozmawiać z nimi na antenie… To było takie żywe radio, a nie na pokaz. Kiedy pani Elżbieta Baumgartner mówiła o naszych emigracyjnych sprawach, to chciało się tego słuchać. Kiedy wypowiadali się specjaliści: lekarze, dietetycy, prawnicy – kiedy mieliśmy szansę zadawać pytania. Wtedy wiedzieliśmy, że jest to radio dla nas, nasze radio” – zauważyła Teresa z Pomony.

„Polonijna radiostacja? To taka, w której słyszymy dobry, literacki język polski, a nie paplanie dziennikarzy o głupotkach, spódniczkach i ich osobistych perypetiach. W radiu w Pomonie niektórzy zapominali, że są słuchacze. Ja rozumiem, że paru osobom mąż albo żona w domu nie pozwali się wygadać, ale to nie znaczy, że my musieliśmy być ich ofiarami” – mówił Tadeusz z Ramapo.

„To powinno być polskie radio, bez amerykańskich reklam, bez mówiących źle po angielsku redaktorów. Oczywiście może być dobra amerykańska – i nie tylko – muzyka, ale bez metalu Bublla. Nic nie mam do pana Marcina, lubiłam jego gadaninę, ale nie tę koszmarną muzykę. Za to ostatnio wspaniałe audycje miała Jola Naklicka” – Ewa z miejscowości Bardonia.

„Oczywiście chciałabym, aby polonijne radio istniało. Ale ja jestem wybredna. Chciałabym, aby w takim radio były programy dla wszystkich. Pamiętam wspaniałe koncerty życzeń, które prowadził Wojtek Łuczak, jak również jego sobotnie albo niedzielne programy. Tak my, dorośli, jak i nasze dzieci mieliśmy możliwość znaleźć coś dla siebie. Były słoneczkowe programy dla milusińskich, a dla nas wiadomości o tym, co się dzieje w Rockland i nie tylko. Pan Wojtek miał również dla nas wiele ciekawostek. Jego programy były bardzo bogate w swojej treści: zapraszał ciekawe osoby, naukowców, dziennikarzy, lekarzy, bioenergoterapeutów. Miał tez cykl programów z panią Marzeną. Mówili o tolerancji, o wartościach etycznych, problemach, które dla Polaków na emigracji są najważniejsze. To było wspaniałe, mogliśmy dzwonić, rozmawiać, dyskutować na żywo” – wspominała pani Zofia z Paramus, NJ.

„Niech to nasze radio będzie dla każdego. I pogadanki i dowcipy i wiadomości, i piosenki, a jak trzeba to i modlitwa dla tych, którzy jej potrzebują. Ale od rana, bo jak się idzie do pracy, to wtedy człowiek słucha radia. Dziennikarze powinni być różni, a najlepiej by było, aby wszystkich ich razem zebrać i razem niech pracują. Tylko pani Marioli już nie ma z nami” – ubolewała Krystyna z Mahwah, NJ.

CZAS NA PODSUMOWANIE

„Byłem na spotkaniu w sprawie założenia nowego polskiego radia. Pani Ewa Strzałkowska i jej mąż je zakładają, ale w tym radiu nie ma miejsca dla innych. Widziałem panią Jolę Naklicką, ale przez chwilę. Nie zaproszono jej do stołu. A gdzie pozostali dziennikarze? Czy to znaczy, to ma to być radio jednej dziennikarki i jej męża?”wydewaluowanie – pytał Walerian z Walington, NJ.

Myślę, że marzenia naszych rodaków dotyczące polonijnego radia są bardzo czytelne.   Pragnęlibyśmy mieć swoje, etniczne radio, które nadawałoby przez minimum 12 godzin, którego program byłby kompendium wiedzy wielu specjalistów, wiadomości z Polski i ze świata; w którym pracowałyby – jak i gościły – interesujące osoby, przekazujące słuchaczom maksymalnie dużo informacji w formie jak najbardziej ciekawej, a do tego przeplatanych dobrą muzyką polską (i nie tylko). Radio, w którym każdy z nas znalazłby coś dla siebie.
Jednak realia są okrutne. Jeśli chcemy tak wspaniałego radia, to musimy ze swej strony zrobić wszystko, aby mogło ono powstać. I to jest apel do naszej polonijnej społeczności – niech nie będzie to jedynie gawęda o ptasim radiu!

Autor: MARZENA KOSTRZEWA-STAFIEJ