Rekordowe granie w Klubie Wisła w Garfield

1
Wolontariuszki (od lewej): Iwetta Szubert, Justyna Zajonc, Olivia Chłodnicka i Alicja Bartkiewicz ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagrała w niedzielę, 12 stycznia 2020 roku, w całej Polsce, ale także w wielu miastach na świecie. Zagrała też w Klubie Wisła w Garfield, NJ. Wielkie granie rozpoczęła o godzinie 1 po południu, a zakończyło się tuż przed północą.

W tym roku Orkiestra zagrała już po raz 16. w metropolii nowojorskiej i w stanie New Jersey. Zagrała także w Waszyngtonie DC. W jej organizację zaangażowanych było 81 wolontariuszy. W Klubie Wisła byli to: Iwetta Szubert, Justyna Zajonc, Anna Machaj, Gabriela Sobocińska, Nathan Nowak, Nel Andrasik (najmłodsza wolontariuszka, która liczy sobie 3 latka), Katarzyna Chojnowski, Victoria Chojnowski, Julia Machaj, Alicja Bartkiewicz, Oliwia Chłodnicka, Kamil Szubert, Mariusz Perkowski, Janusz Sikora, Zbigniew Dera, Jacek Zaleski i Magdalena Bartoszek-Zaleski. Ci ostatni, ze względu na ogromne podobieństwo, byli kojarzeni jako Jurek Owsiak i jego żona. Głównym dyrygentem był Marcin „Bubel” Filipowski – dziennikarz i menadżer Polskiego Radia 910 AM w Pomonie, NY. Marcin dyryguje Orkiestrą w USA od samego początku, czyli od 16 lat.

Najmłodsza wolontariuszka, 3-letnia Nel Andrasik
FOTO: KATARZYNA WDOWIAK

GRANIE RODZINNE
W Klubie Wisła granie Orkiestry podzielone zostało na dwa etapy. Od godziny 1 do 5 po południu odbył się „Rodzinny finał”, w którym uczestniczyły całe rodziny. Bohaterami tego wydarzenia były… dzieci.

Aneta Sudoł zaznajamiała dzieci ze sztuką


Do tańca grał świetny DJ Tomasz Chmielewski. Dzieci mogły więc tańczyć, ale też zaprzyjaźnić się ze wspaniałą sztuką i odkryć w sobie artystyczny talent. Malować i rzeźbić figury uczyła najmłodszych Aneta Pieróg-Sudoł – założycielka Rustic Square Art Studio w Clifton, NJ.

Klub Wisła w niedzielę wypełnili sympatycy dobrej muzyki i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy


Wielką atrakcją były barwne postaci przybyłe wprost ze świata Walta Disneya. Przyciągnęła je świetna artystka malarka i wolontariuszka Maria Majka Nowak, która wcieliła się w postać Miki. W poszczególne postaci wcielili się: Ania Kida, Alicja Bartkiewicz, Olivia Chłodnicka i Norbert Nowak. Niezastąpiona grupa tańczyła w rytmach macareny, limbo i kaczuszek.
„Jesteśmy tutaj co roku, aby wspierać ten szczytny cel” – powiedziała „Nowemu Dziennikowi” Maria Majka Nowak.

Grupa ze świata Walta Disneya (od lewej): Maria Majka Nowak, Jacek Zaleski, czyli… „Owsiak”, Ania Kida, Alicja Bartkiewicz, Olivia Chłodnicka i Norbert Nowak

MOCNY FINAŁ
O godzinie 5 po południu rozpoczęło się finałowe granie Sceny Niezależnej. Oj, działo się! Wystąpiło kilka zespołów: 15PO, Fragile Fears, Atura, Prime Prophecy, Kran z Filadelfii i Kwadrat.
Każdy z zespołów zaprezentował się wręcz doskonale! Grały różną muzykę: od rocka, poprzez dobrego bluesa po ciężki metal. Każdy znalazł coś dla siebie, nic zatem dziwnego, że sala, w której odbywało się granie, praktycznie do końca była wypełniona fanami muzyki i… Orkiestry.
Zespół SYN, niestety, już nie zdążył wystąpić na scenie, bo… zabrakło czasu.

Grupa Atura na scenie, śpiewa Mateusz Nowak

REKORDOWA LICYTACJA
W przerwach między występami zespołów odbywały się aukcje licznych gadżetów ofiarowanych przez darczyńców. Do kupienia były m.in.: koszulki i bluzy z nadrukiem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, kilka egzemplarzy książki Grzegorza Koguta pt. „Kogut Tasmański” (z podtytułem „Motorem z humorem”), płyty występujących na scenie zespołów oraz grafiki przedstawiające Kurta Cobaina – lidera grupy Nirvana – i legendarną grupę Black Sabbath. Grafiki te wykonała polska artystka Justyna Mocniak, mieszkająca na stałe w Anglii – zostały kupione za 400 dolarów każda.

Trwa licytacja grafiki grupy Black Sabbath, autorstwa Justyny Mocniak z Anglii. Na zdjęciu od lewej: Grzegorz Kogut – autor książki „Kogut Tasmański“, Marcin Filipowski, Alicja Bartkiewicz, Justyna Zajonc i Iwetta Szubert


Ostatnią koszulkę WOŚP, z autografem Jurka Owsiaka, kupił Józef Długi z Wallington, NJ. Zapłacił za nią – po długiej i pasjonującej licytacji – 1000 dolarów. Była to rekordowa licytacja tego wieczoru.

Józef Długi w koszulce WOŚP, za którą zapłacił tysiąc dolarów. Gratulacje składa mu Marcin Filipowski (z prawej)


Na koniec wolontariusze wspólnie policzyli, ile pieniędzy udało się zebrać podczas niedzielnego grania. Padł kolejny rekord: udało się zebrać 18 986 dolarów. Natychmiast kilku wolontariuszy wyciągnęło z kieszeni po kilka dolarów, aby zaokrąglić sumę do 19 tysięcy. A po jeszcze jednym dokładnym przeliczeniu wyników licytacji oraz donacji wszystkich gości okazało się, że ostateczna kwota, jaką uzbierano, wynosi 19 650 dolarów! Takiej sumy w Wiśle jeszcze nigdy nie uzbierano.
Należy dodać, że organizatorów tego wydarzenia wsparli też sponsorzy: Bratek Deli z Garfield, Banaś Bakery z Wallington, Tomi Bakery z Passaic, i oczywiście Klub Wisła.

Wolontariusze liczą zebrane pieniądze

JEDYNY TAKI SZTAB POZA POLSKĄ
„Od lat pracujemy w wielu miejscach – powiedział „Nowemu Dziennikowi” Marcin „Bubel” Filipowski, szef Sztabu NY/NJ WOSP. – W tym roku Orkiestra zagrała także w Barze Deco w Waszyngtonie, DC, i w Amsterdam Aley Bar & Lounge w Linden, NJ. Podczas koncertu w Waszyngtonie licytowanych było wiele wspaniałych gadżetów, które ofiarował ambasador RP Piotr Wilczek. W Linden zebraliśmy ponad 12 tysięcy dolarów – pobiliśmy ubiegłoroczny rekord o 3 tysiące. W ciągu minionych 15 lat wysłaliśmy dla Fundacji WOŚP Jurka Owsiaka w Warszawie ponad milion dolarów. Było to możliwe dzięki wielkiemu zaangażowaniu i otwartym sercom Polaków. Chciałbym podkreślić, że nasz sztab w USA jest najdłużej działającym sztabem poza granicami Polski. Nie byłoby możliwe tak długie granie bez oddanych tej idei ludzi. O jedzenie zadbał szef kuchni w Klubie Wisła Marcin Dymski, za co bardzo serdecznie mu dziękuję. Dziękuję też Januszowi Sikorze oraz Magdalenie i Jackowi Zaleskim. Moją prawą ręką jest Iwetta Szubert! Bez niej, ale też bez oddanej grupy wolontariuszy, nie byłoby tego koncertu w Wiśle. Rosną moi następcy, a to oznacza, że… będziemy dalej grać!” – podkreślił Marcin Filipowski.
Swojego uznania dla Marcina nie kryła z kolei Iwetta Szubert. „Gdyby nie ‚Bubel’ nie byłoby tego koncertu i nie byłoby nas – podkreśliła. – Dziękuję Marcinowi za to, że jest i że wkłada tyle serca w granie Orkiestry. Będziemy z nim grać do końca świata i jeden dzień dłużej” – dodała.

Fanki WOŚP, siostry Ewa Szwed (z lewej) i Justyna Szwed-Lebida