Ruszył sztab wyborczy Sławomira Platty

44

"Dzisiaj jest dzień do świętowania, jutro jest czas do rozpoczęcia walki, której się dla was podejmuję" – oświadczył mec. Sławomir Platta podczas oficjalnej inauguracji sztabu wyborczego, który działa na nowojorskim Ridgewood. W ceremonii otwarcia uczestniczyli przedstawiciele różnych nacji zamieszkujących Queens, w tym także lokalni politycy.

„Chcę być senatorem, do którego możecie zadzwonić i powiedzieć: 'Sławek, mamy problem na ulicy, mamy problem ze schroniskiem dla bezdomnych, mamy problem ze światłami czy też parkingiem'. Chcę być osobą, której to możecie powiedzieć, i która chce te problemy rozwiązać” – zapewniał Polak, kandydujący z ramienia Partii Republikańskiej do Senatu nowojorskiego i reprezentujący 15. dystrykt na Queensie. W czwartek, 13 września, mec. Sławomir Platta zmierzy się w prawyborach z Tomem Sullivanem i jeśli wygra, to podczas listopadowych wyborów będzie rywalizował z demokratą Josephem Addabbo.

W poniedziałek, 20 sierpnia, w godzinach wieczornych oficjalną działalność rozpoczęło jego biuro wyborcze przy 66-17 Fresh Pond Road na Ridgewood. W uroczystości wzięło udział ponad sto osób, wśród których byli zarówno przedstawiciele Polonii, jak również wielu różnych narodowości popierających naszego rodaka. Byli także jego współpracownicy oraz lokalni politycy i działacze wspierający jego senatorskie starania. Wśród nich pojawili się m.in. John Ward, były wiceprzewodniczący Partii Republikańskiej na Queensie, oraz Vickie Paladino, kandydująca do nowojorskiego Senatu z 11. dystryktu na Queensie.

Podczas oficjalnej przemowy polski adwokat podziękował wszystkim za poparcie oraz pomoc w dotychczasowych działaniach, a także omówił swój program wyborczy, w którym koncentruje się głównie na sprawach mających poprawić jakość życia mieszkańców dystryktu, który reprezentuje. Sławomir Platta obiecuje walczyć o szerszy dostęp do opieki zdrowotnej oraz o zwiększenie programów dla seniorów i weteranów, a także o większe wsparcie dla policji i służb ratowniczych.

Zamierza zabiegać o obniżenie podatków i wprowadzenie ulg dla małych przedsiębiorców i przedstawicieli klasy średniej, a także proponuje wprowadzenie pewnych zmian w ruchu i transporcie publicznym, by rozładować lokalne korki na drogach i zwiększyć liczbę miejsc parkingowych.

Jednak głównym punktem jego programu wyborczego jest sprawa schronisk dla bezdomnych, które są lokowane przez władze miejsce w rejonach rezydencyjnych, powodując wiele utrudnień i problemów mieszkańcom. Dlatego też polski kandydat na senatora jest zdecydowanym przeciwnikiem tworzenia przytułków dla bezdomnych w okolicach Glendale, Middle Village, Maspeth i Ozone Park, oraz zamknięcia więzienia na Rikers Island. Uważa także, że schroniska są potrzebne, ale jego zdaniem powinny być budowane w odpowiednich miejscach, w których ludzie bezdomni, często mający problemy zdrowotne i przeszłość kryminalną, będą mieli ułatwiony dostęp do szpitali oraz zostaną odseparowani od szkół i rejonów rezydencyjnych, w których są małe dzieci.

Podczas inauguracji działalności swojego sztabu wyborczego mec. Sławomir Platta zapewnił zebranych, że to są sprawy, które zamierza realizować dla poprawy życia w 15. dystrykcie na Queensie.

„Dla mnie miejsce w Senacie nie jest tylko stołkiem do siedzenia, to pozycja, dzięki której mogę służyć ludziom” – podkreślił polski kandydat na senatora, otrzymując za to gromkie brawa. Podobnie jak uczestnicy tej uroczystości stwierdził, że była ona bardzo owocna i potrzebna, ponieważ utwierdziła go w przekonaniu, że wielu mieszkańców Queensu potrzebuje reprezentanta, który będzie walczył o lepszą jakość ich życia.

„To był bardzo ważny moment nie tylko dla mnie, ale także dla ludzi, z którymi pracuję, oraz dziesiątków osób, które zbierały podpisy pod moją petycją dotyczącą No Homeless Shelter Party. Uświadomiliśmy sobie, że mamy wsparcie bardzo dużej liczby ludzi w naszym sąsiedztwie, w dzielnicach takich jak Glendale, Maspeth, Middle Village czy Ridgewood. Oni wszyscy doskonale rozumieją to, co my robimy, i stoją po naszej stronie. Dzisiaj te osoby przyszły do nas z różnych części miasta, a nawet przyjechały z New Jersey, by wyrazić poparcie, jakim mnie obdarzają” – stwierdził mec. Sławomir Platta w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”. Dodał, że wśród gości są także jego wieloletni znajomi i przyjaciele, którzy cenią to, co robi, i wiedzą, jaką jest osobą.

„Fakt, że cała moja rodzina mieszka w Polsce, powoduje, że Polonia jest moją rodziną w Stanach Zjednoczonych. Oni dzisiaj przyszli i zamanifestowali swoje poparcie, za co jestem im niezmiernie wdzięczny. Ci ludzie walczyli ze mną nie tylko o pomnik Katyński w Jersey City, ale również o to, żebym był przedstawicielem Polonii w amerykańskim Senacie” – mówił adwokat. Polski kandydat na senatora podkreślił, że bardzo ważne jest, aby nasi rodacy również zaczęli walczyć o swoje prawa i w końcu pokazali siłę, jaka drzemie w naszej grupie etnicznej, czego przykładem jest sprawa petycji w obronie pomnika Katyń 1940 w Jersey City, NJ.

„To czego do tej pory nie mieliśmy, to reprezentacja polityczna, która jest bardzo ważna, abyśmy się mogli rozwijać, ponieważ ekonomicznie jesteśmy silni, ale politycznie niezmiernie słabi” – podkreślił Platta.

W 15. dystrykcie na Queensie Polonia stanowi 10 procent wyborców. Wśród nich jest około 1500 osób zarejestrowanych jako republikanie i tylko one mogą wziąć udział w prawyborach. Zdaniem polskiego kandydata na senatora jest to liczba, która może zmienić losy wrześniowych wyborów.

„Mam taką nadzieję, że je zmieni, ponieważ liczę, że weźmie w nich udział około 3 tys. ludzi, tak więc ta polska grupa etniczna w połączeniu z pozostałymi nacjami, które mnie popierają, powinna dać mi zwycięstwo. Musimy jednak obudzić tę Polonię i pokazać jej, że jest ważna, a później do listopada bardzo zwiększyć liczbę ludzi zarejestrowanych, niezależnie od tego czy będą to republikanie, demokraci, czy też osoby niezależne” – stwierdził mec. Sławomir Platta dodając, że najważniejsze jest to, żeby pokazać Polakom, że mają wpływ na wybory, oraz że dzięki temu mogą coś osiągnąć.

„Jeśli Polonia nie zrozumie, że to jest szansa nie tylko na wybranie jednego waszego człowieka, ale na utorowanie drogi dla kolejnych osób, to czas, którego będziecie potrzebowali, żeby znaleźć następnego kandydata, który realnie może wygrać wybory, będzie trwał wiele lat” – powiedział jeden z amerykańskich współpracowników mec. Sławomira Platty, który już zdołał zyskać sobie sympatię i poparcie nie tylko Polonii, ale także przedstawicieli innych nacji.

„Podobnie jak w Jersey City zbudowaliśmy koalicję różnych grup etnicznych, ponieważ ani tam, ani tutaj nie możemy wygrać tylko dzięki polskim głosom, bo jest ich za mało – podkreślił kandydat na senatora. – Pokazując wszystkim, od Azjatów, poprzez Hindusów i Latynosów aż po Afroamerykanów, że będziemy im pomagać, że ich problemy są moimi i naszymi problemami, nie tylko jako Polonia jednoczymy się z nimi, ale także pokazujemy, że jesteśmy częścią społeczności nowojorskiej, oraz że kandydat Polonii może być kandydatem ich wszystkich. W Jersey City dzięki takiej koalicji odnieśliśmy sukces i chcę to powtórzyć tutaj, na Queensie. I obiecuję, że po wygranych wyborach każdy z nich będzie mógł zadzwonić do mojego biura i powiedzieć, że ma jakiś problem, a ja postaram się pomóc mu go rozwiązać” – zapewnił mec. Sławomir Platta, który bardzo solidnie przygotowuje się do wrześniowych prawyborów. Jego zdaniem są one dla niego dużo trudniejsze do wygrania niż ostateczna, listopadowa rywalizacja z demokratycznym kontrkandydatem. Ma to głównie związek z czasem potrzebnym na budowanie odpowiedniej widoczności wśród Amerykanów, rozpoznawalności jego nazwiska oraz identyfikacji z rozwiązywaniem problemów mieszkańców.

„To będzie moim największym zdaniem na najbliższe tygodnie. I jeśli tego dokonam, to listopadowe wybory powinny być dla mnie łatwiejsze do wygrania niż te wrześniowe” – podkreślił polski kandydat na senatora. Dodał, że Joseph Addabbo stwierdził kiedyś – w rozmowie z wolontariuszami zbierającymi podpisy osób popierających Sławomira Plattę – że jest on jedynym kandydatem, którego może się obawiać, ponieważ widzi, że Polonia budzi się z politycznego letargu.

Autor: WOJTEK MAŚLANKA