Samolot domowej roboty

0
1

Dziś zbudować własny samolot może właściwie każdy z nas!

Nie wyobrażamy już sobie życia bez samolotów. Są jednym z najbardziej popularnych i najszybszych środków transportu. Dzięki nim trasa, którą kiedyś pokonywano miesiącami, zajmuje nam teraz zaledwie kilka godzin. Dostępność samolotów sprawia jednak, że w dużej mierze zapomnieliśmy o magii latania, która tak fascynowała naszych przodków.

Na szczęście jest wśród nas także wielu pasjonatów, którzy marzenie o wzbiciu się w przestworza wcielili w życie idąc w ślady pierwszych twórców latających machin – samodzielnie budując samoloty! Oczywiście z tą różnicą, że maszyny współczesnych Dedalów radzą sobie w powietrzu o wiele lepiej niż słynna lotnia Ikara skonstruowana z piór i wosku.

Jednym z takich pasjonatów lotnictwa jest Polak, Ryszard Parzoch, który sam zbudował własny samolot – „Europę”. Z wykształcenia inżynier, pasjonat żeglarstwa, lataniem zainteresował się dopiero w Ameryce. „Niedaleko mojego domu było wzniesienie, z którego startowali lotniarze. – mówi. – Spodobało mi się to, postanowiłem spróbować i… wpadłem po uszy”. Ryszard latał na lotniach przez dwadzieścia lat, w międzyczasie zainteresował się paralotniami i szybowcami, a stąd już biegła prosta droga do samolotów. „Na samoloty właściwie namówiła mnie żona. Powiedziała, że jestem egoistą, bo sobie latam sam (szybowcami lata się w pojedynkę), a ona też bardzo by chciała sobie polatać. I tak się zaczęło” – śmieje się Ryszard. Szybko zrobił kurs pilotażu, związał się przy tym ze znanym polonijnym klubem lotniczym, niestety dziś już nieistniejącym, Pro Mundi Aero. Klub organizował liczne imprezy, dzięki którym pasjonaci lotnictwa mogli dzielić się swoimi doświadczeniami, pogadać o lataniu, a przede wszystkim – polatać. Ryszard chciał jednak spróbować czegoś więcej – postanowił własnymi rękami zbudować swój samolot! „Zdecydowałem się na model, zdobyłem plany i ruszyłem do pracy. W instrukcjach budowy takich niewielkich samolotów jak mój jest informacja, że zbudowanie go zajmuje około 700 godzin. Mnie zajęło 1700, a dokładnie… 6 lat” – mówi Ryszard. Budowę samolotu ukończył w 2005 roku, a zapytany, czy każdy może porwać się na tak ambitny projekt, śmieje się: “Trzeba mieć przede wszystkim dużo cierpliwości! Oczywiście nie zaszkodzi także mieć, choćby podstawową, wiedzę techniczną”. I przyznaje, że jako inżynierowi z pewnością było mu łatwiej. “Przede wszystkim jednak trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chce się budować, czy latać. Budowa zabiera bardzo dużo czasu. Sam kilkakrotnie miałem wątpliwości, czy dam radę,  ale uznałem, że jak już zacząłem, to należałoby to skończyć. Druga sprawa, to by podczas budowy być naprawdę bardzo uważnym i dokładnym – przecież gdy już będziemy stać na pasie startowym, ostatnią rzeczą, o którą chcemy się martwić, to zastanawianie się, czy na pewno dobrze dokręciłem tę małą śrubkę – śmieje się Ryszard. – Kolejna sprawa to koszty – otóż budowa samolotu wcale nie musi być tańsza niż jego kupno. Mnie pomogła znajomość spraw technicznych, dzięki czemu sporo rzeczy naprawdę mogłem zrobić samodzielnie, z pomocy skorzystałem dopiero na samym końcu – ostatnia faza budowy przebiegała w warsztacie na Florydzie. Wszystkim zainteresowanym budową własnego samolotu polecam czasopismo “Kitplanes”– warto je nawet zaprenumerować. Można tam znaleźć bardzo dużo przydatnych informacji. Warto też skontaktować się z EAA – Experimental Aircraft Association, stowarzyszeniem miłośników awiacji, gdzie nie tylko można spotkać podobnych pasjonatów latania, ale także uzyskać konkretną pomoc i radę odnośnie procesu budowania naszego samolotu.” W Ameryce prawo pozwala konstruktorom wszelkiego rodzaju maszyn latających bez problemu z nich korzystać. Federal Aviation Administration stosuje jednak specjalne regulacje prawne dla własnoręcznie budowanych samolotów. Na ich stronie internetowej (faa.gov) możemy znaleźć instrukcje, które pomogą upewnić się, czy to, co zamierzamy budować, spełnia wymogi federalne. Warto także odwiedzić najbliższe biuro FAA Manufacturing Inspection District Office (MIDO) lub Flight Standards District Office (FSDO). Powinniśmy wtedy dostarczyć projekt samolotu lub zdjęcie wybranego modelu oraz podać przybliżoną datę ukończenia jego budowy”. Amerykańskie władze wychodzą z założenia, że możesz latać, czym chcesz, a to, czy przy okazji zrobisz sobie krzywdę, to już twoja sprawa. Jednak nie możesz stanowić zagrożenia dla innych. – mówi Ryszard – Dlatego przez pierwsze 50 godzin nie możesz zabierać ze sobą pasażerów, a przez pierwsze 40 godzin można latać właściwie tylko dookoła lotniska”.

Pierwszy dłuższy lot “Europą” Ryszard odbył w grudniu 2005 roku. “Leciałem wtedy z Florydy, gdzie odbyła się ostatnia faza budowy samolotu, do Nowego Jorku. Samolot był wtedy w stanie surowym – nie był jeszcze pomalowany. Dziś latam kilka razy tygodniowo, przez cały rok. Nie siadam za sterami tylko wtedy, gdy rzeczywiście nie pozwala na to pogoda. To fantastyczne, że jeśli chcę polecieć na Florydę, to po prostu wsiadam do samolotu po śniadaniu, a na obiad jestem już na miejscu” – śmieje się Ryszard. Ryszard poleca także imprezy organizowane przez podobnych jemu pasjonatów, jak np. na Florydzie (www.sun-n-fun.org) “To naprawdę świetna, znakomicie zorganizowana impreza. – mówi Ryszard – Można tam zobaczyć nie tylko samodzielnie budowane samoloty, ale także wspaniałe rekonstrukcje historycznych modeli. Mają też pole kampingowe, więc wystarczy wziąć ze sobą namiot i materac”. Ryszard ma także nadzieję, że uda się ożywić polski klub lotniczy. “Na lotnisku Resnick N89 (Ellenville, NY) mam 6 hangarów w miejscu, gdzie kiedyś czasami spotykał się nasz klub Pro Mundo Aeri. Dwa z nich są zajęte przez polskich pilotów (jeden z nich to ja). Jeżeli ktoś zechce coś zorganizować, to na pewno możemy się dogadać i udostępnić miejsce od czasu do czasu”.

Autor: ZUZANNA DUCKA-LUBAS