Siła głosów nie do przecenienia

280
ZDJĘCIA: POLISH AMERICANS FOR TRUMP

Rozmowa z Jerzym Bogdziewiczem, działaczem polonijnym, członkiem Komitetu Doradczego "Polish Americans for Trump” przy Białym Domu

Mieszka pan i działa na Florydzie. jest pan członkiem Komitetu Doradczego „Polish Americans for Trump”. Wspierał pan już Donalda J. Trumpa, wówczas kandydata na prezydenta USA, w jego poprzedniej kampanii wyborczej w 2016 roku. Jakie znaczenie mają głosy Polonii w obecnych wyborach?

Jerzy Bogdziewicz: – Zwłaszcza Floryda jest ważnym stanem wyborczym, gdyż ma aż 29 głosów elektoralnych i należy do tzw. „stanów wahających się” (swing states), czyli nigdy nie można tak naprawdę przewidzieć, jak mieszkańcy tego stanu zagłosują w wyborach, czy na kandydata Partii Demokratycznej czy też Partii Republikańskiej. Dlatego też główne wysiłki kampanii wyborczej skupiają się właśnie na wyborcach z takich stanów jak: Ohio, Wisconsin, Karolina Północna, Michigan, Pensylwania i właśnie Floryda. Można zaryzykować stwierdzenie, że właśnie 20 głosów elektoralnych Pensylwanii i 29 tychże głosów Florydy zadecyduje o końcowym wyniku tegorocznych wyborów prezydenckich.

Mieszkańcy Florydy polskiego pochodzenia stanowią około 10 procent ogólnej populacji tego stanu. W poprzednich wyborach prezydenckich z 2016 roku 70 proc. Polaków tam zamieszkałych głosowało na kandydata Partii Republikańskiej. Organizacja, do której należę: „Polish Americans for Trump” aktywnie przyczyniła się do udziału Polonii w tamtych wyborach. Współpracujemy bezpośrednio z Białym Domem w Waszyngtonie, wychodzimy z wieloma inicjatywami, które mają za zadanie stymulować udział Polonii amerykańskiej w tym ważnym procesie politycznym. Biorąc pod uwagę, że w USA na stałe mieszka około 10 milionów obywateli pochodzenia polskiego, możemy zdać sobie sprawę, jaką potęgę wyborczą stanowimy.

W tym roku z powodu ogólnoświatowej pandemii wirusa Covid-19 wiele spotkań przedwyborczych zostało odwołanych. W jaki sposób zwolennicy Trumpa radzą sobie z zaistniałą sytuacją?

– Organizujemy tzw. „rallies”. Na wodzie, na lądzie, a nawet w powietrzu. To są spotkania wszystkich zwolenników Trumpa, którzy manifestują swoje poparcie dla jego kandydatury prezydenckiej poprzez masowe wystąpienia i udział w paradach statków lub samochodów, a nawet na lotniach i spadochronach. Jesteśmy razem, jest nas sporo i wyrażamy swoje poparcie dla naszego kandydata, którym jest Donald J. Trump. Przykładem takiego wydarzenia jest odbywające się w każdy piątek przed wyborami spotkanie Polonii w Boca Raton na Florydzie, gdzie tłumnie gromadzimy się z flagami amerykańskimi i polskimi, żeby udzielić wsparcia prezydentowi. Wszyscy sympatycy mogą do nas dołączać między godzinami 4.30 i 6 po południu na skrzyżowaniu Glades i St. Andrews. Więcej informacji o tych wydarzeniach można uzyskać na stronie „Polish Americans for Trump” i w mediach społecznościowych.

Czy prezydent planuje spotkać się z przedstawicielami Polonii amerykańskiej w tej kampanii wyborczej?

– Donald J. Trump bardzo docenił poparcie, jakiego udzielili mu wyborcy polskiego pochodzenia w poprzednich wyborach w roku 2016. Jako jeszcze kandydat na prezydenta spotkał się z liderami organizacji polonijnych i przedstawicielami Polonii w Chicago 27 września 2016 roku, a później, tuż przed wyborami zaprosił cztery osoby reprezentujące Polonię na Florydzie na pokład swojego prywatnego samolotu Boeing-757 na lotnisku w Palm Beach, gdzie przez ponad godzinę rozmawiał z nimi o sprawach Polonii w USA i Polski jako ważnego sojusznika Stanów Zjednoczonych na kontynencie europejskim. Miałem przyjemność być jednym z czterech uczestników tego wyjątkowego spotkania. Trump wypowiedział wtedy do nas pamiętne słowa: „Nie zawiedziecie się” i rzeczywiście spełnił dane Polonii obietnice, choć w sprawie zniesienia wiz wjazdowych dla Polaków zabrało to więcej czasu niż przewidywał, ale ostatecznie cel został osiągnięty. Żaden poprzedni prezydent USA mimo obietnic tego nie zrobił.

W tym roku ubiegający się o reelekcję prezydent miał w planie spotkać się z przedstawicielami Polonii na Florydzie tuż przed drugą debatą prezydencką, 15 października w Miami. Niestety z przyczyn obiektywnych debata została odwołana i spotkanie nie miało miejsca. Nie oznacza to jednak, że nasze poparcie dla Trumpa słabnie. Wręcz przeciwnie. Widzimy w nim nadzieję na podtrzymanie tradycyjnych wartości konserwatywnych w dalszej polityce Stanów Zjednoczonych, stabilizację sytuacji ekonomicznej i obronę pozycji Ameryki jako światowego lidera. Mamy też przekonanie, że dzięki kontynuacji jego wsparcia dla Polski współpraca gospodarcza, naukowa, militarna i energetyczna między dwoma krajami będzie trwać a nawet się rozszerzać.

Floryda odgrywa istotną rolę w życiu obecnego prezydenta. W roku 1985 zakupił on tam historyczną posiadłość nad brzegiem oceanu w Palm Beach. Jest zarejestrowany jako permanentny rezydent tego stanu. Tu będzie też głosował…

– Tak. Czujemy się jeszcze bliżej prezydenta i doceniamy, że spełnił dane Polonii obietnice.

Donald Trump broni tradycyjnych wartości chrześcijańskich, w które wpisują się w polskie tradycje katolickie…

– Prezydent jest bardzo szanowany przez katolików. Sam jest chrześcijaninem ale związanym z kościołem prezbiteriańskim. Ojciec Donalda Trumpa był praktykującym luteraninem o niemieckich korzeniach. Matka należała do szkockiego odłamu kościoła prezbiteriańskiego. Rodzice Donalda Trumpa należeli do Kościoła prezbiteriańskiego, którego pastorem był wówczas Norman Vincent Peale, autor słynnego podręcznika „Moc pozytywnego myślenia”.

Natomiast kontrkandydat prezydenta Trumpa w tegorocznych wyborach, Joe Biden, mimo iż uważa się za katolika, nie stoi murem za dogmatami tej wiary… Polonia powinna masowo wziąć udział w wyborach. Stanowimy wielką moc wyborczą w tym kraju, chociaż jeszcze nie do końca jesteśmy tego świadomi. Bądźmy aktywni i widoczni. Jako Amerykanie polskiego pochodzenia stanowimy około 10 procent populacji w tzw. stanach wahających się i nasze głosy mogą przeważyć o zwycięstwie Trumpa oraz jego reelekcji na dalsze cztery lata.