Skromny bohater Polonii

619
Po niespodziewanej śmierci dr. Bogdana Lekana pacjenci spontanicznie zaczęli stawiać przed zamkniętymi drzwiami gabinetu kwiaty, znicze i wieszać osobiste dedykacje FOTO: AGNIESZKA PIETRZYK

Bogdan Lekan leczył młodych pacjentów na nowojorskim Ridgewood z pasją i oddaniem, nawet po wybuchu pandemii koronawirusa. Ostatni raz był w swoim gabinecie i przyjmował małych pacjentów w Wielki Piątek, 10 kwietnia 2020 roku, w szczycie pandemii. W tym dniu tylko w Nowym Jorku, przede wszystkim w pobliskich szpitalach na Queensie, zmarły z powodu koronawirusa 783 osoby.

Dwa dni później, w niedzielę wielkanocną, lekarz został przewieziony do szpitala w New Jersey. Zmarł miesiąc później, 13 maja 2020 r., w święto Matki Bożej Fatimskiej.
Dr Lekan – który ukończył Akademię Medyczną w Lublinie – pomógł tysiącom młodych pacjentów w metropolii nowojorskiej, głównie Polakom. Był profesjonalistą, emanującym głęboką wiedzą medyczną i ściśle przestrzegającym najnowszych zaleceń medycznych. Jednocześnie był dobrym człowiekiem, pełnym empatii i zrozumienia dla cierpienia najmłodszych pacjentów, próbującym zawsze zastosować najlepsze rozwiązanie medyczne, bez skrzywdzenia dzieci.
Znajdował zawsze czas na czasem krótszą, niekiedy dłuższą rozmowę o rodzinie, o bolączkach dnia codziennego. Mówił z oddaniem i miłością również o swoich najbliższych, dwójce malutkich dzieci i żonie.
Z rozmów z ludźmi, którzy go znali, wyłania się obraz osoby niezwykle ciepłej, bezgranicznie oddanej swoim pacjentom.

SYMPATYCZNY SZEF
Agnieszka Pietrzyk pracowała z dr. Lekanem przez ostatnie pięć lat. Razem stanowili zgrany team sprawnie zarządzający gabinetem lekarskim, w którym przyjmowano setki małych pacjentów. „To był lekarz z prawdziwego powołania – podkreśla Agnieszka. – Był wspaniałym szefem, przesympatycznym. Nigdy nie zwrócił mi jakiejkolwiek uwagi, nie stwarzał problemów – zaznacza. – Szanował moją pracę”.
Dr Lekan przyjmował pacjentów nawet w ostatniej chwili, tuż przed zamknięciem gabinetu. Zawsze znalazł dla nich czas.
To podchodzenie do potrzeb drugiego człowieka było niezwykłe u dr. Lekana. W świecie powszechnej pogoni za pieniędzmi u niego liczyło się przede wszystkim zdrowie pacjenta. Pomagał rodzicom, którzy nie mieli ubezpieczenia zdrowotnego, pomagał ubogim.
W kontaktach z dr. Lekanem nigdy jako pierwsze nie padało pytanie o pieniądze i sposób zapłaty za wizytę. Co często jest nieznośną rutyną w wielu innych miejscach związanych z ochroną zdrowia. Pierwsze w gabinecie zawsze było zdrowie dzieci.
Ciepłą atmosferę gabinetu podkreślały wywieszone na ścianach rysunki wykonane przez wdzięcznych małych pacjentów dr. Bogdana Lekana.

POZOSTAWIŁ PO SOBIE DOBRO
Setki polskich rodziców przyjęły wiadomość o niespodziewanej śmierci ulubionego doktora z niedowierzaniem i rozpaczą. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele spontanicznych wpisów pokazujących, że lekarz pozostawił po sobie jedynie dobro.
„Mówią, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale dr. Lekana nie da się zastąpić – napisała na facebooku Małgorzata. – Dobro pacjentów stawiał ponad wszystko inne. Zawsze pomógł, wytłumaczył, doradził, oddzwonił na każdy telefon – o każdej porze dnia i nocy”. Dr Lekan kontaktował się z lekarzami prowadzącymi, gdy dzieci znalazły się w szpitalu, zarówno w USA, jak i nawet w Polsce. „Sprawdzał, jak się czują jego mali pacjenci i podnosił na duchu zatroskanych rodziców” – podkreśliła Małgorzata.
Lidia: „Wspaniały, kochający dzieci lekarz. Trudno się z tym pogodzić”.
Karina: „Odszedł wspaniały człowiek”.
Małgorzata: „Jakie to niesprawiedliwe… Taki wspaniały, dobry człowiek. Serce boli jak po stracie kogoś naprawdę bliskiego”.

Dr Bogdan Lekan pomógł tysiącom młodych pacjentów w metropolii nowojorskiej, głównie Polakom FOTO: ARCHIWUM

PIERWSZY DO POMOCY
Dr Bogdan Lekan od wielu lat udzielał się również w swojej lokalnej polonijnej społeczności w New Jersey. Był wieloletnim szefem rady parafialnej w polskim kościele p.w. św. Józefa w Hackensack w New Jersey.
Ksiądz Wiesław Strządała, były proboszcz w tym kościele, obecnie w polskiej parafii na Williamsburgu, podkreśla ogromne zaangażowanie i poświęcenie dr. Lekana. „Nie znał słów: nie wiem, nie potrafię, nie umiem. Był zawsze pierwszy do pomocy. Nigdy nie odmówił. Był całym sercem zaangażowany – podkreśla ksiądz Wiesław i dodaje: – Nigdy się nie wywyższał, mimo że miał prestiżowe wykształcenie, które wymaga ogromnej wiedzy, wyrzeczeń i talentów”.

SKROMNE POŻEGNANIE
Podobnie jak całe życie dr. Bogdana Lekana – skromne i pełne pokory – tak samo wyglądało jego ostatnie pożegnanie w New Jersey, w sobotę, 16 maja. Bez setek rodziców i pacjentów, a także byłych pacjentów nierzadko już dorosłych. Żegnała go jedynie najbliższa rodzina, bo przecież obowiązują restrykcje związane z COVID-19.
Dr Bogdan Lekan spoczął na zawsze po pięknym, ale krótkim życiu, w wieku zaledwie 59 lat, na cmentarzu w Englewood, NJ.
Jeśli ktoś chciałby zrozumieć, na czym polega bycie dobrym i szlachetnym, może przyjść pod gabinet pana doktora przy 6701 Forest Avenue na Ridgewood, NY, gdzie codziennie rodzice małych pacjentów składają wyrazy szacunku dla przedwcześnie zmarłego lekarza.