Śladami Aleksandra Janty-Połczyńskiego

1
Katarzyna Pawka przed dworem Połczyńskich w Małej Komorzy Zdjęcia: Archiwum K. Pawki

Już jesienią 1996 roku Polska Szkoła Dokształcająca, działająca w Lakewood w stanie New Jersey, przyjęła imię Aleksandra Janty-Połczyńskiego. Kim był Aleksander Janta-Połczyński? To poeta, prozaik, eseista, reporter, podróżnik, tłumacz. Dla znajomych i przyjaciół po prostu Olo lub Janta.

Urodził się 11 grudnia 1908 roku w Poznaniu. Już od najmłodszych lat przejawiał zróżnicowane zainteresowania. Z jednej strony poezja, chęć wyrwania się ze swojego otoczenia, ucieczka w świat, z drugiej zaś nie wyobrażał sobie życia bez rodzinnej Małej Komorzy, wsi od wieków należącej do Janta-Połczyńskich. Dzieciństwo upłynęło mu właśnie w tej okolicy Borów Tucholskich. Tutaj przyjeżdżał na spotkania z rodziną, poznawał życie miejscowych chłopów, służby folwarcznej i domowej. W Małej Komorzy Aleksander spędził wraz z rodzicami pierwszy rok I wojny światowej.

Karierę rozpoczął w wieku 16 lat, kiedy to dzięki staraniom jego wuja Władysława Janty-Połczyńskiego opublikowano w czasopismach „Przegląd Myśliwski” i „Łowiectwo Polskie” pierwszy artykuł Aleksandra „Dropie w Wielkopolsce”. Tak pisał o marzeniach bycia pisarzem w swojej autobiografii „Duch Niespokojny”: „Zacząłem przypatrywać się sobie uważniej pod tym kątem, zacząłem próbować przekształcania własnych moich prób pisarskich, traktowanych jako rozrywka albo zabijanie czasu w narzędzie mające mi otworzyć drogę do tak bardzo obiecującego zawodu”.

W latach 1955-1974 opublikował 24 książki i tomy artykułów. Jak napisał o nim Franciszek Palowski:

„Żadna etykieta nie pasuje do Janty. Poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, reporter, podróżnik, wybitny działacz na polu kulturalnym i naukowym. Ale także znawca i kolekcjoner polskiej sztuki, starych książek, starodruków i autografów, antykwariusz, wytrawny tropiciel śladów polskich w Ameryce. Wystarczyłoby tych zainteresowań, by obdzielić kilka życiorysów”.

Na dorobek Aleksandra Janty składają się: 23 tomy poezji, 10 tomów reportaży, 3 powieści, 2 dramaty, 7 tomów esejów – w sumie 63 książki i 1,5 tysiąca artykułów. Archiwum Janty-Połczyńskiego zostało przekazane przez żonę do Biblioteki Narodowej w Warszawie. Opracowanie archiwum poety zajęło aż 15 lat.

W Polsce dorobek Janty jest, niestety, słabo znany. W 2006 roku ukazał się film dokumentalny zatytułowany „Życie jak przygoda”, natomiast w Lakewood w stanie New Jersey działa od 1995 roku Polska Szkoła Dokształcająca im. Aleksandra Janty-Połczyńskiego. W Tucholi istnieje ulica nazwana jego imieniem.

W 2009 roku Biblioteka Narodowa wydała jego korespondencję z Jerzym Giedroyciem. We wrześniu 2014 roku ukazała się biografia Janty „Życie na świat otwarte. Aleksander Janta-Połczyński” autorstwa Michała Folegi. W czerwcu 2015 roku Miejska Biblioteka Publiczna w Tucholi przyjęła imię Aleksandra Janty-Połczyńskiego. Od 2017 roku w  Poznaniu znajduje się skwer im. Leona i Aleksandra Janta-Połczyńskich. Chciałoby się życzyć, aby dalsze takie działania doprowadziły do obalenia zasłony milczenia wokół Aleksandra.

Jego ukochana Mała Komorza trafiła pod koniec lat 90. w ręce jego brata Tomasza, jednak do dziś nie spełniono woli Aleksandra o utworzeniu tam warsztatu literatów. Młyn w Nadolniku, który z utęsknieniem opisywał Janta, nadal stoi, choć nie przywita nas już czarodziej młynarz, ani w workach nie piętrzy się mąka. Zobaczymy za to młyn porośnięty tatarakiem, wciśnięty w krajobraz lasu i nowoczesnej zabudowy…

Młyn w Nadolniku opisywany przez Aleksandra Jantę-Połczyńskiego

Będąc nauczycielem i dyrektorem szkoły zawsze chciałam poznać rodzinne strony patrona i w końcu nadarzyła się ku temu okazja…

W pierwszy weekend 2021 roku spotkaliśmy się w dawnym pałacu Aleksandra Janty-Połczyńskiego w Małej Komorzy koło Tucholi, w województwie kujawsko-pomorskim. Po krótkiej rozmowie przy kawie, wyruszyliśmy na wycieczkę szlakiem Aleksandra Janty-Połczyńskiego.

Najpierw odwiedziliśmy Raciąż, gdzie na przykościelnym cmentarzu znajduje się stary, okazały grobowiec rodziny Janta-Połczyńskich. To tutaj spoczywają najstarsi przedstawiciele rodu, w tym ukochana babcia Helena Janta-Połczyńska, u której Aleksander spędzał każde wakacje i święta, a która zapisała się w jego pamięci, jako postać majestatyczna, matrona z wyniosłym biustem, wspaniałą fryzurą z siwych włosów, z różem roztartym na policzkach o wyglądzie zwiędłego jabłka, surowa i wymagająca wobec swych dorosłych dzieci, dobra, kochająca i wyrozumiała w stosunku do wnuków. Po zapaleniu znicza i krótkiej modlitwie udaliśmy się do małej, leśnej osady, położnej przy raciąskiej strudze o nazwie Nadolnik. To tutaj znajduje się stary młyn, w murach którego Aleksander spędził dzieciństwo, bawiąc się i chowając w jego zakamarkach. To tutaj czarodziej młynarz wprowadzał dzieci w tajniki swojej pracy, zabierając je czasami łódką na okoliczne stawy. Młyn ten stał się symbolem dzieciństwa Aleksandra, który w 1950 roku, w tomiku wierszy zatytułowanym „Młyn w Nadolniku”, wzruszająco powracał w Bory Tucholskie. W oprawie starego młyna i spadającej rzeki był czas na recytację tytułowego wiersza – „Młyn w Nadolniku”:

Jeszcze się myśl chwilami zabłąka

pod młyn wodny w głąb leśnej doliny

gdzie staw spada na koła turbiny

gdzie się w workach miękko piętrzy mąka

siwy obłok – bajka wśród siatek pająka

naśladuje skrzypiące wiatraki

a w otwartych drzwiach czarodziej – młynarz…

Michał Folega recytuje wiersz Aleksandra Janty-Połczyńskiego „Młyn w Nadolniku”
przed młynem

Przytakują w takt kołom przetaki

zboże sypie się w garściach na żarna

klaszczą jasno pasami przekładnie

i nie tylko by w puch rozbić ziarna

ale po to aby było ładnie

tajemniczo i w dziwy bogato

póki dzieci są i póki lato…

Młyn się zapadł w przepaścisty parów

w nieobecność stawu z tatarakiem

już tu żaden nie mieszka czarodziej

tylko chyba cień minionych czarów

wydłużony czasem i rozłąką

jeszcze skrada się tędy jak złodziej

próbujący przejść zgubionym szlakiem

dróg, zasnutych młodością i mąką

Z Nadolnika, leśną, częściowo kamienną drogą, którą codziennie w okresie wakacji przemierzał Aleksander Janta-Połczyński, udaliśmy się do malowniczo położonego wśród pól i borowiackich lasów kościółka w Dąbrówce. Z tablicy informacyjnej dowiadujemy się, że fundatorem świątyni był w 1768 roku Maciej Janta-Połczyński, który cudem uchodząc z życiem w okresie walk w czasie konfederacji barskiej – jedna z moskiewskich kul odbiła się od jego ryngrafu – ślubował, że jeśli szczęśliwie powróci do domu, wzniesie kościół w majątku swym Dąbrówka. Kościół ten przez wiele następnych lat był miejscem skupiającym ród Janta-Połczyńskich, o czym świadczą liczne, pamiątkowe epitafia we wnętrzach świątyni. Jedna z nich poświęcona jest Aleksandrowi Janta-Połczyńskiemu. Kościół robi wielkie wrażenie. Wybudowany w stylu rokoko, zachował oryginalne wyposażenie, które w ostatnich latach uległo gruntownej renowacji. Kościół ten uważany jest za perełkę Pomorza.

Ołtarz w kościele w Dąbrówce

Obok niewielkiego kościółka w Dąbrówce znajduje się kolejny grobowiec Janta-Połczyńskich, w którym spoczywają rodzice Aleksandra – Stanisław i Helena oraz jego rodzeństwo. Tutaj także odmówiliśmy krótką modlitwę, zapaliliśmy świeczkę, po czym udaliśmy się pod gmach biblioteki w Tucholi, która jest drugą – po szkole w Lakewood, NJ – instytucją noszącą imię Aleksandra Janty-Połczyńskiego.

Okazały grobowiec rodziny Janta-Połczyńskich w Dąbrówce, w którym spoczywają
m.in. rodzice i rodzeństwo Aleksandra Janty

Wieczorem zaś, w murach starego, zabytkowego pałacu Janta-Połczyńskich w Małej Komorzy, wspominaliśmy historię tego starego rodu, dawnych mieszkańców tego miejsca oraz Aleksandra Jantę-Połczyńskiego i jego żonę Walentynę, dzięki której się poznaliśmy.

Pomnik św. Jana Nepomucena w Małej Komorzy,  wzniesiony w 1882 roku przez pradziada Aleksandra, Józefa Jantę-Połczyńskiego, ku czci Polaków poległych w bitwie ze Szwedami
pod Woziwodą koło Tucholi w 1659 roku

Kolejnego dnia udaliśmy się do małej osady Woziwoda, gdzie swój wartki nurt toczy najpiękniejsza rzeka świata – jak nazywał ją Aleksander – Brda.

1 lutego 2021 roku Pani Wala świętowałaby swoje 108. urodziny… Niestety, 2 kwietnia 2020 roku zasnęła snem wiecznym. 2 lutego w tym roku o godzinie 17.30, na prośbę szkoły w Lakewood, w pięknym kościółku w Dąbrówce została odprawiona msza święta w intencji śp. Walentyny i Aleksandra Janty-Połczyńskich.

Wspomnieniami podzielili się:

Michał Folega, autor książki „Życie na świat otwarte. Aleksander Janta-Połczyński”

oraz

Katarzyna Pawka, dyrektor Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Aleksandra Janty-Połczyńskiego w Lakewood.

Opracowali: KP, MF