Spotkanie w klubie Sokolnia. Spójrzmy w naszą przeszłość

12

Jubileusz 100-lecia uzyskania niepodległości przez Polskę stał się inspiracją do przypomnienia naszej historii i życia Polaków na emigracji. Zamysł zorganizowania polonijnego wieczoru w klubie Sokolnia w Ozone Park, NY, zrodził się w kwietniu tego roku.

Prezes klubu Dariusz Drzewicki zwrócił się z prośbą do dr Alicji Paszkowskiej o przygotowanie okazjonalnego programu historycznego. Znana pedagog, mieszkająca od 30 lat w USA, z aprobatą przyjęła propozycję i w drugiej połowie lipca spotkała się z Polonią i zapoznała zebranych z „Historią Polaków w Ameryce”. Rozszerzyła program dołączając do tego nutki muzyki i polskiej poezji, aby, jak stwierdziła, nie zanudzić monotonią wykładu. Wybrała też refleksyjne wiersze o emigracji, nostalgii rodaków, ale też o przemijaniu, wdzięczności za kształt naszego losu i optymizmie. Naturalnie przeplatała się też nuta religijna, bowiem trzeba pamiętać, że ośrodki polonijne powstawały i rozwijały się wokół polskich parafii.

Wieczór rozpoczęto błogosławieństwem ks. Ryszarda Kopera, który przytoczył słowa bł. Jana Pawła II: „Gdy młodzi szukają autorytetów, niech spojrzą w naszą przeszłość. W naszą trudną historię, ale jakże przebogatą w wielkie wydarzenia, pozwalające nam spojrzeć i odnaleźć wzorce, z których w przyszłości wy i pokolenia młodych, którzy przyjdą po was, będą mogły czerpać wzór do naśladowania, i większej miłości do miłowania naszej ojczyzny. Tylko pamięć pozwoli nam, aby te wzory niezłomnych, odważnych Polaków na długo pozostały naszą cechą narodową. Gdyż jako Słowianie mamy potencjał nie tylko w czczeniu tego co święte, lecz także byśmy pamiętali, skąd wywodzą się nasze korzenie. To święta rzecz, i o niej wy, młodzi pamiętajcie”.

CZĘŚĆ I – HISTORIA POLAKÓW W AMERYCE

Dr Alicja Paszkowska w swoim wykładzie podzieliła emigrację Polaków do Ameryki na cztery etapy. Na tym spotkaniu omówiła trzy z nich.

1. Pierwszy napływ: od 1608 do rozbiorów – Polacy byli zapraszani do Ameryki. To właśnie Polacy założyli fabrykę szkła, mydła oraz smoły w Jamestown w stanie Wirginia. W okolicy wykopali studnię dostarczając świeżą wodę młodej społeczności, a nawet uratowali życie pierwszemu gubernatorowi, kapitanowi Johnowi Smithowi. Jedenaście lat później Polacy zorganizowali pierwszy strajk w dziejach Ameryki, gdy nowy gubernator nie chciał przyjąć ich do lokalnego rządu. Oczywiście natychmiast zyskali szacunek i zostali przyjęci w poczet zarządu gminy.

2. Drugi napływ: po pierwszych rozbiorach do Ameryki przybywali wykształceni Polacy, jak Kościuszko czy Pułaski. Inni, którzy odnieśli sukces, to m.in. Marcin Rosenkiewicz z Krzemieńca, który wydał pierwszą książkę do nauki angielskiego dla Polaków i otworzył pierwszą szkołę dla Polaków w 1834 r. Prof. Józef Karge wykładał na prestiżowym Princeton University, Edward Sobolewski, muzyk, założył filharmonię w Milwaukee, Kajetan Węgierski – szkołę tańca, Feliks Wierzbicki był znanym lekarzem w Kalifornii, Włodzimierz Krzyżanowski – administratorem na Alasce i skarbnikiem w Panamie, Henryk Kalussowski przetłumaczył dokumenty dotyczące zakupu terytorium Alaski od Rosji, Edmund Strzelecki – geolog, przemierzył i opisał tereny gór Apallachów, Florydę i Hawaje.

Wielu Polaków znających język angielski odnosiło sukcesy. Ci, którzy nie znali języka, często nie mogli znaleźć pracy. Zdarzało się, że arystokraci popełniali samobójstwo, nie mogąc się odnaleźć w nowej sytuacji. Polskie nazwiska też nie pozwalały na zdobycie dobrego zajęcia, więc zmieniano nazwiska na bardziej angielsko brzmiące. Wiarygodne informacje znajdujemy w biuletynach kościelnych. Dla przykładu lokalny diakon Ed (z Ozone Park) powinien nazywać się Górski. Niestety jego przodek, imigrant, musiał zmienić nazwisko z Górski – na Guster, aby zostać członkiem Związków Zawodowych.

3. Trzeci napływ: ok. 1860-1920 (ubodzy chłopi)
Po 1860 przybywała bardzo uboga ludność, niepiśmienna, bez wykształcenia, imająca się najgorszych robót. Dorośli robotnicy pracowali nawet po 90 godzin tygodniowo, zarabiając 10 dol. miesięcznie. Gdy proszono o wolną niedzielę, pracodawca odpowiadał: “Jeśli nie przyjdziesz w niedzielę, to nie przychodź w poniedziałek”. Z tego okresu pochodzi wiele kawałów o Polakach, wyśmiewani są zwłaszcza z braku znajomości języka. Polacy raczej trzymali się z dala od Amerykanów i tworzyli polskie organizacje (pierwsza polska Sokolnia założona została w 1887 r. w Chicago). Dużą, pozytywną rolę odgrywał Kościół katolicki, wokół którego gromadzili się polscy imigranci.
Dr Alicja Paszkowska przypomniała również o Polakach, którzy odnieśli sukcesy w owym czasie, jak np. Ignacy Paderewski – pianista i polityk, aktorka teatralna Helena Modrzejewska czy aktorka kina niemego Pola Negri, która właściwie nazywała się Apolonia Chałupiec. Z branżą artystyczną związany był Samuel Goldwyn, czyli Samuel Goldfish z Warszawy. W 1917 r. rozpoczął działalność Paramount Pictures, po czym wraz ze szwagrem (Selwyn) rozpoczęli produkcję filmową, tworząc Metro Goldwyn Mayer Corporation. Samuel był bardzo zdolnym producentem filmowym, chociaż jego angielski pozostawiał wiele do życzenia. Znane są jego powiedzenia, jak np. „I have gone where the hand of man has never set foot – doszedłem tam, gdzie ręka ludzka nigdy nie postawiła stopy”. Znane jest też nazwisko Erazma Jerzmanowskiego – inżyniera z Tomisławic, ktory opracował 22 patenty. Ten milioner i filantrop, władający pięcioma językami, założył Miejską Kompanię Gazową w Nowym Jorku, po czym, wraz z Williamem Rockefellerem powołał firmę zaopatrującą stan Nowy Jork w gaz i światło. Mówi się, że oświetlił Nowy Jork. Wspierał różne organizacje, a nawet założył fundację, która przyznawała nagrody, podobnie jak Nobel. Jako pierwszy nagrodę otrzymał w 1915 r. arcybiskup Krakowa Adam Sapieha.

Jako ciekawostkę można dodać, że polsko-żydowski biznesmen z Warszawy, Nathan Handwerker w 1916 r. założył budkę z hot dogami na Brighton Beach, gzie serwował kiełbaski według własnego przepisu, a do tego kapustę kiszoną i ogórek szatkowany – słowem Nathan’s Famous hot dog. Gdy królowa brytyjska odwiedziła USA w 1939 r., musiała spróbować owego hot doga. Ówczesny gubernator Nelson Rockefeller powiedział, iż w stanie Nowy Jork nikt nie zostanie wybrany do władz, jeśli nie zje i nie zostanie sfotografowany ze słynnym hot dogiem Nathan’s Famous w dłoni.

Polski zakonnik, franciszkanin Leopold Moczygemba założył w Teksasie w 1854 r. najstarszą polską parafię w USA (pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny – potocznie: Panny Marii). Tam do dziś znajduje się karczma Moczygemba Place. Ojciec Moczygemba pochodził ze Śląska, więc gdy nastał tam nieurodzaj i głód, napisał do swych siedmiu braci i sióstr: “ziymi je wiela kto bydzie chciol”. Zachęcone przez wielebnego, prawie 800 osób opuściło tereny Polski na stałe. Płynęli statkiem, po drodze ok. 50 zmarło. Po przybiciu do portu grupa musiała jeszcze iść pieszo 200 mil. Ale dotarła tuż przed 24 grudnia. Pierwsza pasterka odbyła się 24 grudnia 1854 r. pod dębem. W pierwszym miesiącu pobytu na obcej ziemi zmarło wiele dzieci, na skutek ukąszenia przez skorpiona. Wiele osób zmarło na udar słoneczny z powodu ukąszeń czy zatruć pokarmowych. Był to inny klimat, inna roślinność, były węże, skorpiony, panowała malaria, ziemia nie była zbyt urodzajna. Wkrótce nastąpiło rozgoryczenie i zbiorowy bunt do tego stopnia, że chciano powiesić ojca Leopolda na tym samym dębie, pod którym odbyła się pasterka. Ojciec Leopold uciekł na północ i w 1879 r. rozpoczął starania, by założyć seminarium św.św. Cyryla i Metodego na obrzeżach miasta Detroit. Papież Leon XIII udzielił zgody. Ojciec Leopold powierzył utworzenie seminarium ks. Józefowi Dąbrowskiemu i przeniesiono je do Orchard Lake, gdzie istnieje do dziś.

***

Czwartą część napływu polskich emigrantów do USA dr Alicja Paszkowska obiecała, że przedstawi na kolejnym spotkaniu w Sokolni w Ozone Park.

CZĘŚĆ II – POEZJA I MUZYKA

Podczas poetyckiej części wieczoru recytowano utwory pisarzy i poetów, którzy już od nas odeszli: ks. Karola Wojtyły, Czesława Miłosza, ks. Jana Twardowskiego, a także współcześnie piszących – trzech pań z nowojorskiej Polonii, które przybyły na spotkanie: Bogumiły Matuszewskiej, Zofii Białej-Sitkowskiej oraz Ireny Sidz-Cebuli. Wiersze przeplatano wspólnymi pieśniami. Na skrzypcach grała Anna Pasternak, a na akordeonie Janusz Kula.

Autor: OPR. ELŻBIETA POPŁAWSKA