Staram się być sobą

0
0

Niedawno pojawiła się twoja debiutancka płyta „Unisex”. Czego fani muzyki mogą się po niej spodziewać?
Tak, to prawda, 2 lutego tego roku nakładem mojej własnej wytwórni fonograficznej Rockefmusic wydałem swoją pierwszą płytę CD pt. „Unisex”. Znajduje się na niej 14 kawałków utrzymanych w klimatach rocka, popu oraz hip-hopu, bo akurat w tych rodzajach muzyki czuję się najfajniej, luźno i swobodnie. Moi fani mogą na niej znaleźć takie hiciory, jak np.: „Alicjo, podaj mi klucze” – czyli cover przeboju „Empire State of Mind” śpiewanego przez Alicię Keys i Jaya Z, „Słuchaj swego serca” – będący przeróbką „Listen to Your Heart” duetu Roxette, „Weź mnie kochaj” – czyli cover przeboju „Take on Me” zespołu A-ha, a nawet przeróbkę piosenki „Kocham cię, kochanie moje” z repertuaru Maanamu, noszącą tytuł „Allo, Allo”. Muszę dodać, że wszystkie te covery mają stunningowaną przeze mnie lirykę, a więc nie są to pełnie przeróbki w stosunku 1:1, a poza tym wszystkie teksty są moje. Oprócz coverów są tam również moje kompozycje muzyczno-słowne, jak np.: „Gdzie jesteś, Polsko” – wyrażająca tęsknotę za ojczyzną, „Wysokie obcasy” – mówiąca dowcipnie o tym, że są to najpłodniejsze buty dla kobiet, czy też numer „Masz już kogoś” – opowiadający o dziewczynie, która ma kogoś na boku i zrobiła już wszystko, abyś jej partner się o tym dowiedział, jednakże nie potrafi mu tego wyznać prosto w oczy, ponieważ boi się jego reakcji i gniewu. Kto jeszcze nie ma płyty „Unisex” na swoim komputerze albo w telefonie, to zapraszam na moją stronę internetową www.MatthewRockefeller.com i tam za darmo można sobie jej posłuchać, a nawet ściągnąć w całości, potem przesłuchać, przemyśleć i zupełnie subiektywnie ocenić moją twórczość. Ucieszy mnie każda opinia, nie pogniewam się jeśli będzie krytyczna, a wręcz przeciwnie, przyjmuję każdą ocenę, niezależnie, czy to będzie hejt czy dobre słowo, bo głosy moich słuchaczy są dla mnie bardzo ważne. Dzięki temu w przyszłości będę wiedział więcej o sobie, o fanach, o tym, w którym kierunku mam zmierzać ze swoimi przyszłymi nagraniami, jakie są oczekiwania dotyczące tekstów, jak zorganizować moje występy itd. Jest to bardzo ważne i już z góry wszystkim bardzo dziękuję za opinie. Można do mnie pisać na e-mail: MatthewRockefeller1@gmail.com.

Skąd wziąłeś pomysł na taką formę nagrań? Czy całość ma jakiś ogólny przekaz, czy też jest to zbiór twoich ulubionych przebojów, które chciałeś utrwalić na swojej płycie?
Zamysł tego krążka był taki, aby do znanych melodii podłożyć swoje teksty i to wszystko. Tego się trzymałem, bo jak mówił inżynier Mamoń w filmie „Rejs” Marka Piwowskiego: „Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. No bo jakże mogą mi się podobać piosenki, które słyszę po raz pierwszy?”. Jeżeli chodzi o przekaz, to zależało mi na tym, by przekonać innych do tego by szanowali swoich ziomali, kochali swoją żonę, męża, dziewczynę, chłopaka, dzieci, matkę, ojca, dziadków, a nawet psa, najmocniej jak tylko potrafią, bo tak naprawdę żyjemy krótko i nie wiemy, co będzie jutro. Z tej płyty płynie także wiadomość, że najważniejsze w życiu to: szacunek, miłość, seks, praca, zdrowie, nauka, przyjaźń, uśmiech i muzyka. Po prostu dbajmy o siebie, słuchajmy się nawzajem, rozmawiajmy i spędzajmy ze sobą jak najwięcej wolnego czasu, a wtedy życie będzie znacznie łatwiejsze, a świat piękniejszy i bardziej kolorowy. Będzie dobry. Tak myślę…

Do kogo ten album jest skierowany? Kto jest jego głównym odbiorcą?
Odbiorcą mojej muzyki są przede wszystkim Polacy, bo piosenki są głównie po polsku. Jednakże wiadomo iż, gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania; jednemu się podoba wideoklip w stylu karaoke, np. „Ożenie się”, drugiemu moja kompozycja pt. „Taka piosenka”, a trzeciemu pozornie nic się nie podoba i kręci przecząco głową, bo zazdrości albo udaje, że ma to gdzieś. Tak właśnie z nami jest, i o tym wiedzą wszyscy, jednakże głośno się o tym nie mówi. Większość ludzi, którzy mnie znają osobiście, którzy przychodzą na moje występy, podkreśla, że jestem świetnym showmenem, jednakże śpiewać to ja za grosz nie umiem. Ci odważniejsi mówią nawet, że „wyję jak zarzynany pies”. Uśmiecham się tylko, przybijam piątkę, stawiam piwo, i już myślę o nowych kawałkach, oraz o tym, aby w końcu wziąć kilka lekcji śpiewu. Szczerość cenię sobie chyba najbardziej.

Czy w przyszłości będziesz kontynuował ten styl i sposób nagrywania swoich piosenek. Myślisz już może o nowych utworach?
Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale muzykiem jestem od dawna, bo już jako 14-latek za namową mojego kuzyna Marcina Leitgebera z Poznania, który prowadzi portal na perkusistów www.beatit.tv, zacząłem interesować się muzyką rozrywkową i grać na perkusji. A potem to już poszło samo: papieroski, piwo, długie włosy, heavy metal, dziewczyny, LSD, motory, jednym słowem mieszanka wybuchowa. Moim pierwszym zespołem był Kastrator, z którym próby mieliśmy w domu starców. Niestety grupa rozpadła się po zrobieniu pierwszego kawałka, gdyż drugiego już nam się skomponować nie udało. I tak też ukończyliśmy naukę w Szkole Podstawowej nr 120 na Pradze Południe w Warszawie, z wynikami dość niskimi, ponieważ muzyka była najważniejsza. A później rozpierzchliśmy się po świecie. Jeżeli chodzi o dalsze plany, to faktycznie zamierzam robić kolejne kawałki, a nawet już nagrałem 16 nowych piosenek na płytę numer dwa, która będzie zatytułowana „Extravaganza”. Premiery tego krążka można się spodziewać już 1 czerwca tego roku.

Jaki materiał się na niej znajdzie? Jakie światowe przeboje wziąłeś tym razem na swój warsztat?
Na płycie „Extravaganza” znajdą się m.in.: covery takich światowych przebojów, jak: „Creep” z repertuaru Radiohead, „Toxic” Britney Spears, a także nasze swojskie, polskie klimaty typu „Hej, sokoły” i „Góralu, czy ci nie żal”.

Zajmujesz się także stand-upem, prowadzisz różne imprezy – oczywiście wykazując się przy tym dużą dowcipu – a także sam organizujesz różne spotkania integrujące ludzi, chcących wykazać się swoją wiedzą czy też inteligencją. Czy czujesz się bardziej piosenkarzem, kabareciarzem, czy też organizatorem imprez?
Oprócz tego, że staram się śpiewać, to również organizuję dla Polonii, szczególnie z Nowego Jorku i okolic, takie zabawy interpersonalne, jak: „Kalambury/T he Charades Live Show” – czyli turniej związany z rysowaniem, pokazywaniem i zgadywaniem zadanych haseł, „Piramidę skojarzeń” – czyli zabawę opartą na bardzo szybkim kojarzeniu twarzy, nazwisk, dat oraz wydarzeń. „Gdzie ja to słyszałam/em?”, „Live Music Quiz”, a także wieczory karaoke z polską piosenką, za którą Polonia amerykańska – jak się okazuje na miejscu zdarzeń – po prostu szaleje. Organizuję również spotkania typu Polish Stand Up Comedy Club Night, na których ludzie opowiadają dowcipy i przezabawne historie oraz mówią o wesołych faktach z codziennego życia w Nowym Jorku.

Wyjaśnij, o co w tym wszystkim chodzi? Czym się różnią te imprezy? Kto może wziąć w nich udział?
Udział w tych imprezach może wziąć każdy: od dziecka do dziadka. Jeśli organizuję „Kalambury” dla dzieci, to hasła, które należy odgadnąć, są typu: Superman, Batman, Atomówki, a jeśli dla dorosłych, no to wiadomo, że tematy są zupełnie inne… dorosłe… Zabawa jest przefajna, bo mózg ludzki ma nieograniczone możliwości rozrywkowe, a czasem potrafi spłatać jego właścicielowi niezłego figla. Na przykład, widząc narysowany samochód, myślisz, że to „Polonez”, a osobie przekazującej to hasło chodziło o taniec. Albo losujesz hasło „Zamek” i chodzi o zamek na piasku, a zawodnik stara się przekazać hasło drużynie w ten sposób, że jest zamkiem w drzwiach. Także śmiechu jest cała masa, żartom nie ma końca, a nagroda finansowa w finale w postaci 100 dolarów jest tylko jedna. Także trzeba być bardzo sprytnym, a również grać fair play, i wtedy mamy bardzo fajne wieczory. Tych, którzy jeszcze nie byli zapraszam na „Kalambury/ The Charades Live Show” już 8 marca, w piątek, w godzinach od 8 wiecz. do 12:15 po północy do restauracji Cream na Ridgewood. Wieczór będzie się nazywał „Night Games – Jedziemy z tym koksem”. Odbędzie się również „Karaoke Live Show” oraz quiz muzyczny „Gdzie ja to słyszałam/em?”, polegający na drużynowym odgadywaniu tytułów znanych piosenek albo artystów. Jeżeli chodzi o grę interpersonalną typu „Piramida skojarzeń”, to polega na na bardzo szybkim kojarzeniu twarzy, rzeczy, dat, wydarzeń i zdobywaniu punktów. Jest to świetna zabawa.

Wiem, że próbujesz zorganizować duże polonijne wydarzenie promujące młode talenty. Opowiedz coś o tym pomyśle. Jak idą przygotowania? Z czym masz największe problemy?
Tak, to prawda. Chcę zorganizować „Kids Fusion”, czyli duże Live Show dla dzieci oraz rodziców. Ma to być turniej prezentujący na żywo młode talenty i będzie oparty na formule programu TVN „Mali giganci”, gdzie rodzice przybywają z dziećmi w wieku od 7 do 14 lat. Dzieci na scenie będą prezentowały swoje talenty, będą np.: tańczyły, rysowały, rzeźbiły, śpiewały, gotowały itd. Z kolei jury, w składzie trzech uznanych nowojorskich osobistości, przeprowadzi z nimi wywiady, oceni ich popisy, skomentuje występy, przyzna punkty i rozda nagrody. Głównym moim problemem jako organizatora, jak i również prowadzącego takie ewentualne show jest brak odpowiedniego miejsca ze sceną, z profesjonalnym nagłośnieniem, z krzesłami dla widowni oraz z zapleczem technicznym dla artystów i obsługi. Myślę jednak, że jeśli mocniej się w to zaangażuję i znajdę sponsorów strategicznych, to z pewnością ruszymy z kopyta z jego produkcją, a Nowy Jork dostanie na jego punkcie kompletnego bzika.

Na zakończenie zdradź, kim jest Matthew Rockefeller?
Staram się być sobą i nikim więcej. Muszę jednak podkreślić, że pozostanie sobą w tych jakże zakręconych i w sumie ciężkich czasach, gdzie wszystko zależy od dużych pieniędzy, robi się z dnia na dzień coraz trudniejsze. Niestety przez to zakładamy coraz więcej masek, których następnie nijak nie możemy się pozbyć, i dalej w ten sposób gramy te swoje oscarowe role…

Autor: ROZMAWIAŁ: WOJTEK MAŚLANKA