Szeptuchą jest się z natury, ze swojej dzikości

188

„To, co jest w naszej psychice, w podświadomości, potem się odtwarza w naszej rzeczywistości. Co mamy dzisiaj w głowie, to mamy jutro w życiu. Szeptucha może nam pomóc poprawić to życie, mieć z niego więcej radości” – mówi Iwona Zajfryd, szeptucha, dziennikarka, pisarka.

Jesteś specjalistką od szeptów. Wyjaśnij zatem, kto to jest szeptucha?

Specjalistka to może za duże słowo. Staram się uporządkować wiedzę na temat szeptuch, ponieważ pojawiło się wiele kierunków definiowania szeptuchy. Najpopularniejsza definicja mówi, że to uzdrowicielka ludowa. Jest w tym trochę prawdy, ale nie do końca, ponieważ uzdrawianie ludowe to szeroko pojęta medycyna ludowa, czyli naturalna, często pochodząca z wierzeń religijnych.

Tak też jest obiegowo pojmowana szeptucha. Szeptuchą bywa mężczyzna lub kobieta, a więc jest to mężczyzna-szeptucha i kobieta-szeptucha. Jeżeli chcemy odróżnić ich płeć to możemy powiedzieć szeptun – o mężczyźnie albo szeptunka – o kobiecie.

Uzdrowicielka ludowa to nie jest dobre określenie, ponieważ szeptucha jest jedyną z osób zajmujących się uzdrawianiem, która skupia się na poprawie stanu zdrowia fizycznego i psychicznego oraz stanu mentalnego człowieka. Tak naprawdę szeptucha jest pośrednikiem w zrównoważaniu i przepływie energii: pomiędzy energią wszechświata, energią boską a energią człowieka, czyli energią ziemską.

W moim przekonaniu szeptuchy często nie zdają sobie sprawy z ogromu dzieła, jakiego dokonują. Są to najczęściej osoby wyznania prawosławnego, które opierają swoje działania, rytuały, sesje na modlitwach prawosławnych.

Clarissa Pinkola Estes w swojej książce pt. „Biegnąca z wilkami” pisze, że szeptucha to archetyp kobiety, w którym jest zawarta dzikość kobiety, ale pojmowana nie jako drapieżna bestia, lecz istota czystej natury. Czyli kobieta, która posiada w sobie i potrafi korzystać z instynktów pierwotnych, do których należą intuicja i wszystkie odczucia, które wokół intuicji krążą.

Szeptuchy żyją tylko w jednym miejscu na świecie, pod jedną szerokością geograficzną – jest to wschodnia Europa: głównie Ukraina i Białoruś oraz wschodnia Polska. Szeptucha jest zdecydowanie szamanką, ponieważ w szamanizmie chodzi o głębokie połączenie z naturą.

Skąd czerpiesz tę wiedzę? To zapewne nie jest przypadek. Trzeba mieć jakieś doświadczenie i impuls, który sprawia, że idziesz w daną stronę.

We mnie narodziło się to wiele lat temu, kiedy zaczęłam się interesować światem mentalnym i generalnie odczuwać sytuacje, do czego się nawet nie przyznawałam, bo było to dla mnie czymś dziwnym w świecie, który mnie otaczał. Nie widziałam i nie znałam osób, które mówią o swoich odczuciach. Odczuwanie cały czas się we mnie kumulowało, rozpalało, a wiedza przychodziła do mnie sama. W taki sposób przyszły do mnie też szeptuchy. Bardzo mnie to zainteresowało. Dzisiaj i ja jestem szeptuchą. Napisałam bardzo duży reportaż, materiał dokumentalny na temat szeptuch, prawdopodobnie ostatnich szeptuch w Polsce, ponieważ nie ma następców. To jest szamanizm upadający. Oczywiście jest to szamanizm pozytywny, ponieważ oparty na wibracjach o wysokich częstotliwościach, wibracjach miłości, które są uleczające. To jest biała magia, zawsze dobra. Sukcesywnie, jak coraz bardziej wchodziłam w moje zainteresowania, przychodziła do mnie też wiedza. To nie jest tak, że ja jej poszukiwałam – ona sama do mnie przychodziła z różnych kierunków, z różnych filozofii – zawsze bardzo starych.

Marketing XXI wieku działa, powstają szkoły szeptów, co – według mnie – jest totalną bzdurą i absurdem. Nie da się zostać szeptuchą po jakimś kursie, nawet jeżeli otrzyma się certyfikat. Szeptuchą się jest z natury, ze swojej dzikości – tylko i wyłącznie.

Ale chyba trzeba do tego dojrzeć, odkryć to w sobie, aby potem ta niezwykła umiejętność się ujawniła…

Absolutnie tak. Trzeba pozwolić temu wyjść z siebie. Może to dziwnie brzmi, ale to dojrzewa samo. Taka cecha dojrzewa sama, zarówno w kobiecie, jak i w mężczyźnie.

A więc jesteś szeptuchą. W czym możesz mi pomóc, w jaki sposób?

Mogę ci pomóc w ułożeniu twojej energii. Jeżeli żyjesz w chaosie, mogę ci pomóc ułożyć twoją energię, być może nawet jeszcze bardziej ją wzburzyć, aby mogła się ułożyć samoistnie i dobrze. I aby potem dobrze ci służyła. Ty ją tylko pielęgnuj. Ułożenie energii, podniesienie wibracji – to jest to, co robią szeptuchy. Różnymi sposobami. Służy to również poprawie twojego zdrowia, ponieważ ciało, jako najbardziej gęsta energia w przestrzeni człowieka, jest miejscem, gdzie kumulują się negatywne emocje, negatywne napięcia i niskie wibracje. W ciele tworzą się miejsca chorobowe, a jeśli podnosimy wibracje, to przestają one mieć rację bytu.

A więc w trudnych momentach nie powinniśmy karmić się tabletkami z apteki, tylko poddać wibracji?

Każdy człowiek jest swoim zabójcą i swoim uzdrowicielem. Dlatego głęboko prawdziwe jest powiedzenie, że to, co sobie ktoś wymyśli, to takie jest jego życie, bo to nic innego jak myśli cię tworzą. Jeżeli myśli krążą wokół lęku, strachu, zagrożeń, wciąż się czegoś obawiamy, to wtedy budujemy dla siebie bardzo niekorzystną rzeczywistość, która nas niszczy. W wysokich wibracjach nie ma takich odczuć jak lęk. Jest natomiast spokój i lekkość.

Szeptucha zatem stymuluje poprawę fizycznego życia człowieka, ale to się zapewne wiąże również z poprawą życia psychicznego.

Oczywiście. Nasza psychika jest też naszą energią. To, co jest w naszej psychice, w podświadomości, w naszych myślach skumulowanych gdzieś z tyłu głowy, potem się odtwarza w naszej rzeczywistości. Co mamy dzisiaj w głowie, to mamy jutro w życiu. Szeptucha może pomóc poprawić ci życie, żebyś miał z niego więcej satysfakcji. Jest to wszystko bardzo spójne. Niestety, nie każdemu szeptucha jest w stanie pomóc ułożyć emocje, gdyż nie zależy to tylko od niej.

Komu nie jest w stanie pomóc?

Osobie, która jest zamknięta albo chce jedynie mieć krótki kontakt z szeptuchą jako doświadczenie, bo jej zdaniem jest to osoba dziwna. Tymczasem szeptuchy są normalnymi ludźmi, którzy funkcjonują w zwykłym życiu. Oczywiście są środowiska, w których szeptucha postrzegana jest jako widziadło, dziwactwo, zjawisko, które trzeba obejrzeć.

Żeby szeptucha naprawdę pomogła, trzeba przede wszystkim się otworzyć i wierzyć w to, że życie jest energią i ciągłą zmianą. My sami i to, co mamy, powietrze, nasze myśli, to wszystko jest energią. Energia jest w ciągłym przepływie, ciągle się układa, pracuje, jest w kontakcie z innymi energiami. Musimy chcieć i potrafić to poukładać, bo my sami to robimy.

Prowadzisz autorski interaktywny warsztat mentalny. O czym mówisz podczas spotkań, czego uczysz, co usiłujesz jego uczestnikom uświadomić?

Warsztat nazwałam „W fali Serca”. Proponuję, między innymi, medytację, w trakcie której prowadzę uwalnianie lęku, wejście w wibrację miłości oraz omawiam i pokazuję ćwiczenia i techniki, które pozwalają wysokie wibracje w sobie zatrzymać. Aby uwolnić się od lęku, za czym idzie uwolnienie się od chorób, lepsze samopoczucie, lepsze zdrowie i lepsze życie na co dzień: w domu, w pracy, w sklepie, na ulicy. Jest to możliwe, bo mamy w sobie moc. Tylko że w to nie wierzymy. Warsztat ten prowadzę w Polsce i wciąż są chętni do udziału w nim.

Myślę, że naszym problemem jest to, iż często nie wierzymy w siebie, że możemy coś zmienić w swoim życiu.

To chyba dlatego, iż w naszej mentalności tkwi przekonanie, że moc to jest coś ponadludzkiego oraz że jest tylko w gestii czarnoksiężników, magików, wróżek, czarodziejek, czyli istot nadzwyczajnych. Zapomnieliśmy o tym, że to człowiek jest istotą nadzwyczajną. Dlaczego tak nie myślimy o sobie? Zachęcam dorosłych do oglądania bajek, które oglądają dzieci. Ale nie bajek dziejących się w międzygalaktycznych przestworzach, w których bohaterami są stworzenia nawet kształtem nieprzypominające ludzi. Mogą to być bajki, które pamiętamy z naszego dzieciństwa. Poczytajmy też bajki, które powstały w XVII czy XVIII wieku. Zastanówmy się, w czym te bajki się łączą. Przyjrzyjmy się też zwykłemu człowiekowi, którego gościmy w naszym domu. Wystarczy przejrzeć się w lustrze. To jest człowiek mocy.

Taki jest świat Podlasia, taki jest świat szeptuch. Naprawdę można żyć bez lęku i napięcia, jakie odczuwamy w ciele i umyśle bez powodu. Można żyć w świecie, w którym się uśmiechamy, uśmiechu powodu. Nie musimy kupować nowego, ekskluzywnego zegarka czy komputera, aby się cieszyć, bo radość mamy w sercu. Trzeba tylko ją uwolnić. Nie ma potrzeby udowadnia sobie różnymi sytuacjami z zewnątrz, że jesteśmy szczęśliwi, radośni, że się nie boimy, że mamy miłość. Nie szukajmy rozpaczliwie miłości z zewnątrz. Szukanie takiej miłości to tak naprawdę nie jest kwestia jej znalezienia, lecz jest to najczęściej potrzeba przytłumienia w sobie samotności.

Iwona Zajfryd ze swoją książką „Śladami szeptów” – reportażem na temat szeptuch w Polsce

Prze wiele lat zajmowałaś się dziennikarstwem. Pisałaś do tygodnika „Życie Siedleckie“, które jest regionalnym oddziałem „Życia Warszawy“. Czy odeszłaś od dziennikarstwa, bo stwierdziłaś, że jesteś szeptuchą?

Dziennikarstwo było moją pracą hobbystyczną. Nie było to przypadkowe spotkanie z inną rzeczywistością w moim życiu, ale było to moje ciekawe doświadczenie. Generalnie byłam zawsze skupiona na obserwacji ludzi. Lubiłam i lubię obserwować różne mechanizmy, bez konieczności ich oceniania. Dzięki pracy dziennikarskiej nauczyłam się kontaktów z różnymi osobami oraz formy pisarskiej, czyli reportażu. Jest to moja ulubiona forma pisania, pomimo że jest bardzo trudna.

Niedawno wydałaś swoją książkę pt. „Śladami szeptów”, która jest wielkim reportażem. Czy to jest Twój sposób na wyrażenie emocji, które w Tobie drzemią i chciałaś się nimi podzielić z czytelnikami?

Promowałam poprzednią książkę i otrzymałam od czytelników pytanie odnośnie moich planów pisarskich. Powiedziałam wówczas, że chcę napisać reportaż o szeptuchach, bo to jest we mnie już od lat. Propozycja spotkała się ze świetnym przyjęciem, czyli okazało się, że ludzie są z tym tematem oswojeni.

Na świecie rozpoczął się czas pandemii. Pewnego dnia otrzymałam link do wniosku do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o stypendium. Było to dla mnie totalne zaskoczenie. Nie planowałam tego. Natychmiast pomyślałam o napisaniu reportażu o szeptuchach i złożyłam wniosek, dwie godziny przed upływem terminu. Otrzymałam to stypendium i wyruszyłam w teren, żeby zgromadzić materiał do tekstu.

Napisanie reportażu o szeptuchach to nie jest taka prosta sprawa. Musiałam pojechać na Podlasie do ludzi, aby z nimi być, rozmawiać. Tygodnie wyjazdów i pracy wydłużyły się do kilku miesięcy. Spotykałam się z ludźmi, siadałam na ławeczce obok starszych osób, aby wysłuchać ich historii. Sądzę, że „Śladami szeptów” jest największą pozycją na temat szeptuch w Polsce. W reportażu zawarłam to, co widziałam, słyszałam, czego doświadczyłam. Nie ma tu akcji ani domysłów. To jest obraz, jaki można zaobserwować.

Rozumiem, że nie chcesz się przechwalać, ale radzisz wszystkim osobom, które chcą sobie pomóc, aby po tę książkę sięgnęły i czegoś się dowiedziały.

Byłaby to dla mnie prawdziwa radość, gdyby zainteresowane osoby tę książkę przeczytały. Będąc na Podlasiu można się dowiedzieć – jeśli ktoś jeszcze tego nie odkrył – że życie jest bardzo proste. Na Podlasiu to widać. Widać też szczęśliwych ludzi, którzy tam żyją. To jest kraina magii, kraina dobrostanu i życzliwości. Proszę sobie wyobrazić, że na Podlasiu nie ma samotnych starych osób. Jest bardzo dużo starszych, których wiek dochodzi do setki, i wszystkie te osoby mają zapewnioną opiekę przez najbliższą rodzinę, znajomych czy sąsiadów. Są tam bardzo rozwinięte więzi społeczne. A to dlatego, że tam nie dotarł ten świat współczesny, z najnowszą techniką i pogonią za sukcesami. Ci ludzie są tam naprawdę szczęśliwi.

Gdzie można kupić tę książkę „Śladami szeptów”?

Najłatwiej można tego dokonać w księgarni internetowej Imiona Słowiańskie www.imionaslowianskie.pl, w księgarniach stacjonarnych w Polsce lub bezpośrednio u mnie.

Miałem okazję uczestniczyć w kwietniu w Twoim warsztacie mentalnym w MM Art’s Studio w Wallington, NJ. Wiele się dowiedziałem. Próbowałem nawet uwolnić się od lęku. Czekam na kolejne takie spotkania. Jest taka szansa, że je poprowadzisz?

Tak. Zamierzam przylecieć do New Jersey w sierpniu lub we wrześniu i na pewno takie warsztaty mentalne się odbędą. Szczegółowe informacje pojawią się odpowiednio wcześniej.

Rozmawiał Janusz M. Szlechta

CYTAT

Można żyć w świecie, w którym się uśmiechamy, nie mając do tego uśmiechu powodu. Nie musimy kupować nowego, ekskluzywnego zegarka czy komputera, aby się cieszyć, bo radość mamy w sercu. Trzeba tylko ją uwolnić.

ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/NOWY DZIENNIK