Tańczyć każdy może…

450
Maria Haba, choreografka zespołu „Wianuszek”, w kostiumie krakowskim ZDJĘCIA: Z ARCHIWUM MARII HABY

„Chciałabym stworzyć grupę taneczną dorosłych, która tańczyłaby folklor polski. Wiem, że w New Jersey, a przynajmniej w okolicach Garfield, nie ma takiego zespołu" – mówi Maria Haba, tancerka i choreografka.

Skąd wzięła się u ciebie pasja do tańca?

Kiedy byłam jeszcze małą uczennicą w szkole w Nisku, mama zaprowadziła mnie do Katolickiego Domu Kultury „Arka” im. Świętej Jadwigi Królowej w Racławicach, w którym działał Zespół Pieśni i Tańca „Racławice”. No i tam zaczęła się moja przygoda z tańcem. Tańczyłam w tym zespole w grupie dziecięcej.

Naukę kontynuowałam w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Piotra Michałowskiego w Rzeszowie. Nie zapomniałam jednak o tańcu. Na Uniwersytecie Rzeszowskim znalazłam Zespół Pieśni i Tańca „Resovia Saltans”, w którym przetańczyłam cały okres nauki w liceum i na studiach. To był dla mnie pracowity i dobry czas. Dużo się nauczyłam.

Po ukończeniu studiów związałam się z Zespołem Pieśni i Tańca „Karpaty” działającym w Rzeszowskim Domu Kultury. Byłam nie tylko tancerką, ale też współprowadziłam ten zespół, bo była taka możliwość i potrzeba. Moja przygoda z tym zespołem skończyła się, kiedy wyjechałam do Stanów Zjednoczonych. Zamieszkałam w Garfield w stanie New Jersey.

No tak, coś się kończy… Ale przecież nie zgasła w tobie miłość do tańca, do sceny, do polskiego folkloru?

Oczywiście, że nie! Od momentu przybycia do Stanów myślałam o stworzeniu własnego zespołu folklorystycznego. No i udało się. W 2017 roku założyłam Zespół Pieśni i Tańca (Polish Folk Dance Company) „Wianuszek” przy Polskiej Szkole Dokształcającej im. św. Kazimierza Królewicza w Newarku. Zespół ten działa już trzy lata. Liczył do niedawna 10 osób, ale część dzieci odeszła, z różnych przyczyn. Niektórzy zmienili miejsce zamieszkania, a inni nie są w stanie pogodzić w jednym czasie różnych zajęć pozalekcyjnych. Mam nadzieję, że niedługo znowu będzie nas więcej. Dzieci, które tańczą, są bardzo zaangażowane i mocno pracują na próbach. Początkowo było różnie, bo dzieci nie wiedziały tak naprawdę, o co chodzi. Ale w ciągu tych trzech lat wyklarowała się grupa dzieci, które znają już cel zajęć i bardzo polubiły taniec.

Cały zespół „Wianuszek” w roku szkolnym 2018/2019, po występie z okazji „Dnia Rodziny” w Polskiej Szkole im. św. Kazimierza Królewicza w Newarku. Stoją (od lewej): Natalia Chrząszcz, Zoya Bieluch, Maxymilian Mul, Paula Kozicz, Adam Góra, Gabriela Bożyk, Juliet Nopas. Siedzą (od lewej): Emilia Part, Nicole Kuczyński i Kaja Suchcicki

Jakich tańców uczysz podczas zajęć?

W ciągu tych trzech lat przede wszystkim musiałam nauczyć dzieci podstawowych kroków, poruszać się po parkiecie. Uczę je teraz tańców narodowych, a więc poloneza, mazura, krakowiaka, kujawiaka i oberka. Uczę także tańców regionalnych – mamy już w programie suitę tańców lubelskich.

Adam Góra i Emilia Part z zespołu „Wianuszek” podczas Parady Pułaskiego na 5 Alei na Manhattanie w 2019 roku

Ktoś ci w tym pomaga?

Zajęcia prowadzę sama, ale wiele zawdzięczam pani dyrektor szkoły Urszuli Górze, która tak naprawdę przyciągnęła dzieci do zespołu. Szuka ambitnych i zaangażowanych w polską kulturę ludzi. To ona zadzwoniła do mnie z propozycją utworzenia w szkole grupy tanecznej. I dzięki niej wszystko się zaczęło.

Zajęcia odbywają się w każdą sobotę w godzinach od 1 do 2:30 po południu, w szkolnej sali gimnastycznej w budynku przy kościele św. Kazimierza, 164 Nichols Street w Newarku. W zespole tańczą dzieci wieku od 7 do 12 lat.

Zespół „Wianuszek” w strojach do „Polki warszawskiej” (od lewej): Julia Kenaby, Zoya Bieluch, Adam Góra, Gabriela Bożyk, Emilia Part

Ale to niejedyne miejsce, gdzie się udzielasz…

Jestem choreografką grupy dziecięcej i instruktorką grupy początkującej w Polish American Folk Dance Company na Greenpoincie, która promuje polskie tańce ludowe i pieśni od 1938 roku. Grupa zaawansowana ma swojego choreografa. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu i trwają półtorej godziny. Zaczęłam się tam udzielać w tym samym momencie, kiedy stworzyłam zespół „Wianuszek”.

Przyznałaś się niedawno, że wciąż marzysz i chciałabyś stworzyć kolejną grupę.

O tak, chciałabym stworzyć grupę taneczną dorosłych, która tańczyłaby folklor polski. Wiem, że w New Jersey, a przynajmniej w okolicach Garfiled, nie ma takiego zespołu. Fajnie by było zebrać taką dojrzałą grupę, która chciałyby się w tej dziedzinie realizować.

Jakie trzeba spełnić warunki, aby tańczyć w takim zespole?

Odkąd pamiętam, zawsze uczyłam potencjalnych tancerzy od podstaw, bez względu na wiek. Program zajęć – zarówno kroki, jak i repertuar – można, a nawet trzeba, dostosować do wieku. Tańce ludowe kiedyś tańczyły zazwyczaj osoby dorosłe, więc to od nich uczyliśmy się wszystkiego, także kroków. W moim przekonaniu każda osoba, jeśli tylko zechce, da sobie radę i nauczy się tańczyć. Nie biorę tutaj pod uwagę tego, czy ktoś jest uzdolniony muzycznie, czy jest nadzwyczajnie sprawny fizycznie, bo tak naprawdę wszystko można wypracować na sali, podczas prób. Tańczymy oczywiście w parach.

Dziewczęta w kostiumach krakowskich (od lewej): Kaja Suchcicki, Paula Kozicz, Gabriela Bożyk, Zoya Bieluch, Nicole Kuczyński

Gdzie taka grupa mogłaby działać?

Chciałabym ją stworzyć również w Newarku, przy Polskiej Szkole Dokształcającej im. św. Kazimierza Królewicza. A to dlatego, że mamy już tam piękną salę i przychylność pani dyrektor. No i nie jest tam daleko z okolicznych miast, w których mieszka sporo Polaków – myślę tutaj na przykład o Wallington, Garfield czy Linden.

Osoby chętne mogą się kontaktować bezpośrednio ze szkołą – tel. 973-991-9870, na Facebooku – bo mamy tam stronę zespołu Polish Folk Dance Company „Wianuszek”. Można też dzwonić do mnie pod numer (551) 275-6439 lub napisać e-mail pod adresem – [email protected].

ROZMAWIAŁ JANUSZ M. SZLECHTA