Trwa walka o prawdę

711
Ks. Mirosław Król. Foto Archiwum

"Jednostronne i nieobiektywne pokazywanie ludzi Kościoła uderza z jednej strony w całą wspólnotę, zaś z drugiej w jej poszczególnych członków" – pisze Mateusz Chlebowski, adwokat ks. Mirosława Króla w oświadczeniu wydanym po emisji kontrowersyjnego reportażu TVN "KRÓLestwo w Orchard Lake. To skandal Kościoła katolickiego".

Reportaż Marcina Gutowskiego emitowany był na kanale TVN 9 czerwca w cyklu “Czarne na Białym”. Autor reportażu rozmawia z niewielką grupą osób, które wysuwają różne oskarżenia przeciwko ks. Mirosławowi Królowi, władzom polonijnego seminarium w Orchard Lake oraz całemu Kościołowi. Między innymi rozmawia z dwoma mężczyznami (ich twarzy nie widać na ekranie), którzy w grudniu ub.r. wnieśli przeciwko ks. Mirosławowi Królowi cywilny pozew sądowy o m.in. napastowanie seksualne, oskarżając go o niemoralne prowadzenie się. W reportażu, osoby te cytują swoje oskarżenia zawarte w pozwie.

Innym rozmówcą jest ks. Tomasz Seweryn, który w 2017 r. ubiegał się o stanowisko kanclerza w seminarium w Orchard Lake, ale nie otrzymał angażu. Ekspertem w filmie Gutowskiego, jest dziennikarka Church Militant – ultrakonserwatywnej organizacji medialnej, która znana jest z sensacyjnych materiałów prasowych skierowanych przeciwko Kościołowi.
Autor “KRÓLestwa” stara się też pokazać powiązania ks. Króla z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, któremu poświęcił wcześniejszy reportaż pt. “Don Stanislao”. W materiale tym próbuje pokazać, że kardynał odgrywał ważną rolę w tuszowaniu przypadków nadużyć seksualnych w Kościele katolickim.

Już na pierwszy rzut oka widać, że brakuje w tym “KRÓLestwie” głosu drugiej strony. Ludzi, którzy współpracowali z ks. Królem w polonijnych parafiach czy w Orchard Lake, jego byłych wychowanków, którzy skończyli seminarium w Orchard Lake i służą w parafiach rozsianych po całych Stanach, choć z wiadomości do jakich dotarł “Nowy Dziennik” wynika, że autor reportażu kontaktował się z nimi, ale nie skorzystał z ich wypowiedzi. Osoby zaznajomione z historią ks. Mirosława Króla odnajdują w reportażu TVN też wiele nieścisłości oraz nie prawdy.

“Według mnie to manipulacja i oszczerstwo. Najgorsze przymiotniki przychodzą mi na myśl, jak myślę o tym programie. To oczywiście atak na Kościół: przez ks. Króla do kardynała Stanisława Dziwisza” – mówi Tadeusz Osiński, który poznał ks. Mirosława Króla na parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Linden, gdzie kapłan był do 2017 r. proboszczem., a pan Osiński trustee i członkiem komisji finansowej w radzie parafialnej. W materiale “Nowego Dziennika”, jaki się na początku stycznia br., Tadeusz Osiński, podobne jak grupa innych parafian z New Jersey nie miał złego słowa do powiedzenia na temat ks. Króla. Nie wierząc w oskarżenia wysunięte przez byłych pracowników Orchard Lake, parafianie bronili go jako kapłana z zasadami oraz oddanego sprawom polonijnym.
“W tym filmie nie ma mowy o tym, co dobrego ks. Król zrobił dla Polonii. Nie ma głosów ludzi, którzy go cenią i szanują” – mówi Osiński, który wierzy, że kapłan jest niewinny stawianym mu zarzutom o molestowanie seksualne, pijaństwo czy nieuczciwość.

“To nie tylko uderzenie w ks. Króla. To uderzenie w seminarium w w Orchard Lake, kapłanów, kardynała Stanisława Dziwisza, a ostatecznym celem jest św. Jan Paweł II. Coraz więcej ludzi to zauważa. Jest trend, żeby autorytet Jana Pawła II i jego nauczanie zdyskredytować, poprzez zniszczenie tych wszystkich, którzy są z nim związani” – mówi ks. Mirosław Król w rozmowie z “Nowym Dziennikiem” i podkreśla, że czuje wielkie wsparcie od ludzi, którzy go znają od lat, w tym rodziny oraz mieszkańców rodzinnej wioski, w której obecnie przebywa ze względu na chorobę ojca.

***
“Materiał ten uchybia zasadom prawa prasowego, albowiem został sporządzony z naruszeniem staranności i rzetelności dziennikarskiej. Ukazane w nim zarzuty nie są zaś faktami, tylko pomówieniami zawierającymi zniesławiające ich adresatów treści. Oskarżenia, którymi “karmi” się widza są gołosłowne i nie mają poparcia w rzeczywistości” – pisze prawnik ks. Króla Mateusz Chlebowski, dodając, że żadna z przedstawionych w reportażu sytuacji nie miała miejsca, a ks. Mirosław Król jest “osobą kierującą się w życiu najwyższymi standardami moralnymi, a jego działania są bezinteresowne i nienastawione na jakikolwiek zysk, czy też czyjś poklask”.

Argumentuje, że “bohaterowie” tego reportażu to niewielka grupa osób, bezpośrednio zainteresowanych w ukazaniu ks. Króla, Orchard Lake i Kościoła w negatywnym świetle. “Są skonfliktowani z władzami w Orchard Lake. W konsekwencji materiał prasowy jawi się bardziej jako materiał propagandowy, a nie rzetelny reportaż”.
Prawnik zwraca też uwagę na to, że twórca reportażu TVN unika odpowiedzi na kilka istotnych pytań, które mogłyby uwiarygodnić (lub wręcz przeciwnie) jego przekaz. Nie pokazuje twarzy oskarżycieli, ani nie przedstawia ich historii. Nie mówi o tym w jakich okolicznościach zakończyli współpracę z Centrum Polonijnym w Orchard Lake. Prawnik zwraca uwagę też, na to, że w programie nie ma dokumentów, nagrań, zdjęć, oświadczeń osób postronnych. Autor pomija też relacje osób ciepło wypowiadających się na temat działalności ks. Króla, władz Orchard Lake oraz samego seminarium. “Ustosunkowanie się do powyższego ukazałoby zaś prawdziwy obraz przedstawianej historii i pozwoliłoby wyrobić sobie obiektywną opinię na ten temat – pisze mecenas Chlebowski. – Autor reportażu nie czeka na zakończenie sprawy przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości, tylko stawiając się w roli sędziego wydaje wyrok oparty na jednostronnej, subiektywnej relacji”. Zauważa, że to prowadzi do skrzywdzenia wielu uczciwych i oddanych Kościołowi ludzi oraz burzy budowane latami zaufanie i dobre imię tych ludzi oraz instytucji Kościoła katolickiego.

Mecenas Chlewbowski podaje kilka przykładów, które – jak podkreśla – poddają w wątpliwość materiał Marcina Gutowskiego.
Między innymi, odnosi się do poruszanego w reportażu zarzutu dotyczącego “handlu klerykami”, które rodzą skojarzenia z handlem niewolnikami, i dotyczą wpłat pieniężnych w wysokości 130 tysięcy czy 250 tysięcy dolarów, jakie diecezje amerykańskie przekazują na rzecz Orchard Lake po zatrudnieniu na swoim terenie wykształconego tam kleryka. Mecenas tłumaczy, że “autor reportażu zdaje się nie dostrzegać faktu, że szkolnictwo wyższe w Stanach Zjednoczonych nie jest darmowe. Nauka w seminarium jest odpłatna i ta odpłatność pokrywana jest najczęściej przez diecezję kierującą młodego kleryka do któregokolwiek z seminariów w USA. Większość diecezji nie posiada przy tym swoich własnych seminariów, a seminarium w Orchard Lake jest jedną z najtańszych tego typu placówek w USA” – tłumaczy Chlebowski, dodając, że opłaty uiszczane przez diecezje dla OL i tak nie pokrywają wszystkich kosztów edukacji kleryka. Reszta pokrywana jest z ofiarności ludzi dobrej woli.

Mecenas dementuje też kilka informacji sugerowanych w materiale TVN, których autor reportażu nie zweryfikował przed jego emisją.  Jedna dotyczy tego, że ks. Król miał być inicjatorem powołania do życia Wyższego Seminarium Duchownego ss. Cyryla i Metodego w Krakowie. “Kiedy ta placówka powstała ks. Król nie był w ogóle zatrudniony w Orchard Lake. Dziwi zatem wtłaczanie w tym zakresie narracji sugerującej, że owa placówka powstała dzięki znajomości ks. Mirosława Króla z kardynałem Stanisławem Dziwiszem”.

Dementuje też oskarżenie z reportażu jakoby ks. Król był wyrzucony z seminarium w Gdańsku. “Nigdy nie został wyrzucony z żadnego seminarium” – pisze mecenas Chlebowski, zwracając też uwagę na to, że jednym z “ekspertów” wypowiadających się w reportażu, który podważa wiarygodność przedstawionych tam treści, jest “ksiądz, którego najpierw usunięto z Orchard Lake, później z archidiecezji w Miami oraz ostatnio zawieszono w czynnościach kapłańskich w jego macierzystej diecezji katowickiej”.

***
“Nowy Dziennik” otrzymał też list podpisany przez kilku kapłanów, wychowanków seminarium ss. Cyryla i Metodego w Orchard Lake, którzy wyrażają oburzenie z powodu oskarżeń wobec ks. Mirosława Króla oraz ich uczelni, która działa od 1885 r. i wykształciła około 2000 kapłanów posługujących w polonijnych parafiach na terenie Stanów Zjednoczonych. “Jesteśmy zszokowani zarzutami jakoby sprowadzani przez ks. Mirosława Króla z Polski seminarzyści mieli być grupą wyrzutków, nieudaczników, alkoholików i homoseksualistów usuwanych z polskich seminariów, a przyjmowanych do seminarium w Orchard Lake. Jest to zwyczajne oszczerstwo, a zarazem stygmatyzowanie nas księży, którzy jesteśmy absolwentami tegoż seminarium duchownego, którzy z poświęceniem, uczciwie i ciężko pracujemy dla Boga, Kościoła i Polonii w USA” – piszą księża pracujący w archidiecezji Hartford, diecezji Bridgeport w Connecticut oraz diecezji Metuchen i diecezji Paterson w New Jersey. Piszą, że postawione zarzuty są fałszywe, “są wielką krzywdą, uderzającą w oddanego posłudze kapłańskiej”  ks. Mirosława Króla, a także księży odpowiedzialnych za ich formację duchową i akademicką.

“Jako absolwenci seminarium Orchard Lake, stanowczo protestujemy przeciw praktykom stygmatyzowania nas i wielu uczciwych kapłanów, stosując w opiniach o tym miejscu formacji do kapłaństwa odpowiedzialność zbiorową” – piszą kapłani, dodając przy tym, że potępiają przypadki niewłaściwych zachowań jeżeli takie miały miejsce w przeszłości.

Zwracają też uwagę na to, że osoby wysuwające nieprawdziwe oskarżenia nie skończyły seminarium w Orchard Lake i nie były wychowankami ks. Kanclerza Króla, ani gdy sprawował tam funkcję prefekta, ani wicerektora. “Nie jest naszą intencją wyrokować o winie lub niewinności ks. Mirosława Króla. Wierzymy, że szybko sprawę tę rozstrzygnie niezawisły sąd. Znając ks. Mirosława Króla z codziennego kontaktu z nim podczas, gdy sprawował nad nami bezpośrednią pieczę i był naszym wychowawcą, nie wierzymy w stawiane mu zarzuty. Żaden z nas nigdy nie doświadczył niemoralnych aktów czy nawet propozycji ze strony ks. Mirosława Króla […] Był zawsze dla nas oparciem w trudnych momentach i wzorem kapłańskiego życia. Jesteśmy dumni z faktu, że to on był naszym przełożonym i żadne oszczerstwa i ataki na tego kapłana tego nie zmienią” – piszą kapłani, wśród których są: ks. Karol Książek, ks. Sebastian Kos, ks. Łukasz Blicharski, ks. David Wejnerowski, ks. Paweł Bala i ks. Grzegorz Podolowski. Piszą, że czują się urażeni negatywną opinią jaka została wyrażona w przestrzeni medialnej na temat wychowanków ks. Mirosława Króla i rozważają wystąpienie na drogę sądową w obronie dobrego imienia wychowanków seminarium ss. Cyryla i Metodego w Orchard Lake, kapłanów posługujących w tym seminarium, a także samego seminarium. “Łatwo jest kogoś fałszywie oskarżyć i zniszczyć jego reputację, dużo trudniej później naprawić wyrządzoną krzywdę” – kończą swój list otwarty.

***
W lipcu mają się rozpocząć przesłuchania osób związanych z pozwem cywilnym przeciwko ks. Mirosławowi Królowi i świadków obydwu stron. Po tym jak do sądu wpłynął wniosek przeciwko ks. Królowi i władzom Orchard Lake, śledztwo wszczęło też Michigan Attorney General Office, ale jak na razie śledztwo to jest nieaktywne i niewiele słychać w tej sprawie. Prawnik ks. Króla dementuje z kolei propagowaną w reportażu TVN tezę jakoby prowadzone było śledztwo federalne w sprawie kapłana.
Jak pisze pod koniec oświadczenia mecenas Chlebowski, można się spodziewać postępowania prawnego wobec TVN lub dziennikarza tej stacji Marcina Gutowskiego. “Podjęte zostaną stosowne kroki prawne ukierunkowane na ochronę dobrego imienia ks. Mirosława Króla oraz seminarium w Orchard Lake i jego filii w Krakowie” – czytamy w oświadczeniu.

“Mam nadzieję, że prawda wyjdzie na jaw i ks. Mirek zostanie oczyszczony z zarzutów. Opinia publiczna powinna wiedzieć, że takich rzeczy [jak ten reportaż] nie można robić – mówi Tadeusz Osiński.