Trzy kościoły na Port Richmond

0
2


Niniejszy szkic, zlepiony z materałów z różych źródeł, pisany jest pod patronatem św. Johna Neumana, który sam jako emigrant i misjonarz emigracji należy do pionierskiego okresu amerykańskiego katolicyzmu. Ojcowie redemptoryści z jego zakonu dwadzieścia parę lat później położyli – jak piszą przepełnieni wdzięcznością autorzy księgi jubileuszowej 1882-1932 – mocne podstawy dla życia religijnego dzielnicy. Założenie szkoły było głównym wkładem redemptorystów i szybko ustąpili miejsca przekazując kontynuację dzieła diecezji. W poświęceniu kamienia węgielnego pierwszego z tych kościołów w dzielnicy w roku 1882 brał zapewne udział polski ksiądz wywodzący się z Górnego Śląska – Emil Kattein, proboszcz polskiej kongregacji św. Wawrzyńca na Fishtown. Wiemy na pewno, bo istnieje zapis, że jako jeden z dwóch księży prowadził pierwsze 40-godzinne nabożeństwo i głosił naukę po niemiecku i angielsku.

Na Port Richmond zachowała się pamięć dwóch kapłanów-załozycieli: księdza Monkiewicza i księdza Quinna. Ks. Mieczysław Monkiewicz został uhonorowany pośmiertnie umieszczeniem jego nazwiska w nazwie boiska – Monkiewicz Playground – które pozyskał od miasta dla młodzieży tej dzielnicy na miejscu po wyburzonej fabryce kleju. On też był inicjatorem petycji o wprowadzenie polskich książek do nowo otwartej filii Free Library argumentując, że polskie słowo pisane dociera głównie w agitacyjnych materiałach kolportowanych na ulicach Port Richmond. Przed kościołem Nativity BVM zwraca uwagę grobowiec ks. Francisa Quinna – proboszcza kościoła Narodzenia NPM. W przedsionku kościoła OLHC (jak się stylizuje nazwę drugiego niemieckiego kościoła) znajduje się małe muzeum historii tego kościoła, fachowo przygotowane przez któregoś księdza wikariusza. Ten sam ksiądz jest – zdaniem kościelnego Kulasa – autorem nieopublikowanego opracowania historycznego kościoła, którego maszynopis zapewne da się jeszcze odszukać.
W kościele Nativity wyryto nazwiska trzech ofiarodawców, z których dwaj przeszli w 1885 roku do nowo utworzonej parafii Our Lady Help of Christians. Pierwotna nazwa brzmiała „Our Lady Help of Germans”, ale szybko uogólniono to wezwanie, zaczerpując nazwę z litanii do Matki Bożej, która tytułuje ją „wspomożycielką wiernych” – „Help of Christians”. Tablica z nazwiskami ofiarodawców dała początek legendzie krążącej wśród Polaków, że kościół św. Wojciecha był budowany z pracowicie zbieranych funduszy przez polskich robotników portowych, podczas gdy oba niemieckie zostały zbudowane przez fundację właścicieli portu. Rzeczywiście, jak przypomina mi dziennikarz zlikwidowanej gazety archidiecezjalnej „Catholic Standard and Time” Lou Baldwin do nowego kościoła przekazano ze starego sumę 10 tysięcy dolarów (dzisiaj byłoby to 225 tysięcy), na jaką wyceniono wkład pracy i funduszy parafian przechodzących do nowego kościoła, którzy po raz drugi zaczynali od zera.

Innym ciekawym faktem wymagającym zbadania jest przyjaźń dwóch księży – Francisa G. Quinna i George'a J. Wolfa – którzy razem służyli parafianom pochodenia niemieckiego: jeden jako pierwszy proboszcz, a drugi jako wikary. Przejście księdza Wolfa do nowej parafii, położonej dosłownie po drugiej stronie Allegheny Avenue, uzasadniało istnienie niemieckiego duszpasterstwa w rejonie Port Richmond. Był to niewątpliwie awans dla wikarego – dzięki poparciu zwierzchnika. Przed nim był jednak wieloletni okres prac budowlanych prowadzących do poświęcenia kościola w roku 1905.
Pasjonujace są aspekty socjologiczne badanych populacji na przykładzie Port Richmond: stosunki irlandzko-niemieckie, polityka irlandzka w ramach Kościoła, bo bymajmniej Irlandczycy nie dążyli do wyodrębnienia się i samodzielności. To co łączy i upodabnia to dostosowanie się do smaków epoki, poszukiwanie wyrazu w architekturze i dekoracji wnętrz. Chciałoby się dotrzeć do tych dyskusji odnośnie konkretnych budowli.

Ogromne powodzenie miał architekt Edwin Forrest-Durang, którego głównym dziełem jest kościół jezuicki Il Gesu, rywalizujący z katedrą filadelfijską. Miał on na swoim koncie o wiele więcej budowli na rynku etnicznym diecezji, ale mniej docenianych. Był architektem pierwszego polskiego kościoła na Fishtown oraz Nativity na Port Richmond, budowanych w tym samym okresie. Bardzo pomocne byłoby studium komparatystyczne jego kilku czy kilkunstu kościołów dla zrozumienia epoki odnowy historycznych stylów. Publikacje St. Joseph’s University Press przynoszą wielowątkowe studium witrażu. Chciałoby się szerzej udostępnić wysmakowane i erudycyjne witraże naszych trzech kościołów.

Autor: REGINA GORZKOWSKA-ROSSI