Uzależnienie to choroba całej rodziny

0
2

“Ludzie, którzy nadużywają alkoholu lub narkotyków, mają osłabioną zdolność do racjonalnego myślenia. Zniekształcone spostrzeganie rzeczywistości dotyczy przede wszystkim rozmiarów picia alkoholu czy brania narkotyków i ich konsekwencji. U tych osób powstaje system przekonań, utrudniający dostrzeżenie negatywnych konsekwencji ich wyborów – a co za tym idzie – wyciągnięcie z nich wniosków o konieczności zaprzestania nałogu. Osoba taka nie ma potrzeby szukania pomocy na zewnątrz, nawet jeśli jej choroba jest mocno rozwinięta i przynosi negatywne skutki” – mówi Katarzyna Fiorita, terapeutka pracująca w Outreach na Greenpoincie.

To zazwyczaj członkowie rodzin – jako najbliższe otoczenie – pierwsi widzą niepokojące symptomy. “Często jest tak, że dzwonią do nas żony, rodzice, dzieci i szukają pomocy dla osoby, która nadużywa alkoholu albo narkotyków. Wtedy tłumaczymy im, że ta choroba dotyka każdego członka rodziny i że sami powinni zaangażować się w swoją terapię, bo życie w ciągłym lęku, niepewności, braku wpływu na wybory i zachowania naszych najbliższych zaczyna odbijać się negatywnie na naszej psychice i sami popadamy w stany lękowe, depresyjne albo jesteśmy cały czas źli na wszystkich dookoła” – mówi Fiorita.
Dodaje, że klinika Outreach oferuje dwutorowe podejście do terapii. “Z jednej strony pracujemy z osobami, które zmagają się z uzależnieniem albo z jego konsekwencjami, z drugiej strony pracujemy z rodzinami, których dotykają skutki nałogu”. Bo praca z całą rodziną daje szanse na zdrowe przywrócenie balansu w całym systemie rodzinnym.

***
Na terapii rodzinnej w Outreach krewni uzależnionego uczą się, jak w mądry i przemyślany sposób go wspierać, i jak pomóc sobie poradzić sobie z trudnymi emocjami towarzyszącymi życiu z osobą uzależnioną. “Przede wszystkim oferujemy wsparcie dla osób będących w związkach z osobami nadużywającymi alkoholu czy narkotyków. Żeby pomóc komuś innemu, trzeba najpierw pomóc sobie” – mówi Katarzyna Szcześniak, terapeutka pracująca w oddziale Outreach na Richmond Hill, NY.

Często jest tak, że jak się kogoś kocha mocno i bardzo chce się mu pomóc, to się go wyręcza w różnych sytuacjach i przez to osoba taka nie widzi powodu, dla którego miałaby się zmieniać.

Tak jest np., gdy syn wraca do domu pod wpływem alkoholu, a matka i tak mu kolację poda, posprząta, upierze, a gdy on nie jest w stanie pójść do pracy, to sama zadzwoni do szefa z wymówką, że źle się czuje. “Myśli, że mu pomaga, w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. On wie, że matka o wszystko się zatroszczy, więc nie ma motywacji, żeby zmienić swoje postępowanie, ani okazji, żeby poczuć konsekwencje swoich czynów – tłumaczy Szcześniak. – Podczas terapii pracujemy z partnerami czy rodzicami uzależnionych i wspieramy ich w podejmowaniu nowych zachowań czy reakcji na picie drugiej osoby, przez co zmienia się dynamika rodziny i osoba uzależniona zaczyna dostrzegać, że jeśli nie podejmie leczenia, może wiele stracić”.

***
Człowiekowi uzależnionemu można pomóc, gdy on sam chce pracować na sobą. “Nie możemy nikogo zmusić do porzucenia picia czy narkotyków. Nie możemy nikogo zmusić do terapii, jeśli on tego nie chce, czy nie jest jeszcze gotowy. W takich wypadkach możemy jedynie pomóc takiej osobie dostrzec negatywne konsekwencje kontynuowania picia czy brania i zapytać, czy rzeczywiście chce je ponieść – mówi Katarzyna Szcześniak. – Wiele osób podejmuje wtedy decyzję, żeby się leczyć”.

W klinikach Outreach pacjent może skorzystać z terapii indywidualnej albo grupowej. Terapeutki podkreślają, że grupowe terapie są bardzo pomocne, bo dają wsparcie osobom zmagającym się z nałogiem. “Osoba, która pije – izoluje się. Czuje, że jest osamotniona w swoim problemie, bo myśli, że trzeźwe otoczenie nie rozumie tego, z czym się zmaga” – wyjaśnia Szcześniak. W grupie natomiast pacjenci mają okazję podzielić się swoimi doświadczeniami w walce z nałogiem z osobami o podobnych przejściach. “W grupie uzależniony usłyszy: Jesteśmy z tobą, trzymaj się. Ja też tak miałem, ale zrobiłem to czy to, i pomogło. To niesamowite, jak uczestnicy grupy – początkowo ludzie sobie obcy – z tygodnia na tydzień się poznają, zaczynają lubić i wspierać. To działa i przynosi efekty – mówi Katarzyna Szcześniak i podkreśla znaczenie systemu wsparcia w wychodzeniu z nałogu. – Tego nie da się zrobić samemu. Trzeba mieć osobę, rodzinę, przyjaciół, grupę wsparcia, na której można się oprzeć podczas wychodzenia z nałogu”.

***
W wychodzeniu z uzależnienia jednym z najtrudniejszych kroków jest przyznanie się do tego, że się ma problem – przed samym sobą czy kimś innym. To dlatego, że z nałogiem związana jest stygma i wstyd. “Poproszenie o pomoc dla wielu osób ciągle jest oznaką słabości – mówi Szcześniak. – Ale według mnie to tak naprawdę oznaka siły, bo uświadamiamy sobie, że sami nie damy rady, więc zwracamy się do kogoś, kto nam może pomóc, bo zależy nam na naszym życiu i zdrowiu. To, że pacjent chce się zmienić, chce walczyć, ma nadzieję, że się uda, to ogromna siła i bardzo pomaga w terapii”.

W trakcie terapii pacjent zobowiązuje się do abstynencji, uświadamia sobie skutki picia czy zażywania narkotyków, np. utratę pracy, rodziny, zdrowia, problemy z prawem. Musi zdać sobie sprawę z tego, że znalazł się w tej sytuacji przez uzależnienie i że chce z nim walczyć. W dalszym etapie terapii pracuje nad rozpoznaniem tzw. wyzwalaczy – sytuacji, które sprawiają, że chce mu się sięgać po alkohol czy narkotyki, i uczy się, jak sobie z nimi radzić.

“Rozmawiamy o tym w grupach, uczymy się nowego stylu życia, alternatywnych rozwiązań, jak sobie poradzić w zdrowy sposób ze złością, ze smutkiem, z problemami – mówi Katarzyna Szcześniak dodając, że oprócz dyskusji w Outreach pacjenci mają też praktyczne ćwiczenia, np. jak odmówić alkoholu. – Wydaje się, że każdy umie odmówić, ale okazuje się, że nie. Te praktyczne ćwiczenia w tym pomagają”.

***
Jak długo taka terapia powinna trwać? To zależy, na jakim etapie choroby została rozpoczęta. “W większości przypadków – potrzeba co najmniej 6 miesięcy totalnej abstynencji, żeby zakończyć terapię z sukcesem. Ale ja zawsze rekomenduję, żeby zostać w terapii minimum rok, żeby pacjent mógł porządnie stanąć na nogi” – twierdzi Katarzyna Fiorita. Podkreśla, że z choroby nałogowej nie można się wyleczyć. Trzeba nauczyć się z nią żyć. Tak jak z cukrzycą i astmą. Trzeba się nauczyć, jak radzić sobie z różnymi sytuacjami i rozwiązywać problemy bez sięgania po używki. Taki cel mają programy terapeutyczne w Outreach.

Do Outreach trafiają pacjenci, którzy sami chcą podjąć terapię, albo z nakazu sądowego (bo np. zostali złapani podczas jazdy pod wpływem alkoholu, za stosowanie przemocy domowej, picie w miejscu pracy, zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich przez używki). “Bywa tak, że pacjenci zaczynają terapię, bo dostali nakaz z sądu, a potem kontynuują już z własnej woli, bo im się podoba i widzą pozytywne efekty” – mówi Szcześniak.

***
Choroba uzależnienia to choroba emocji. Osoby te nie umieją radzić sobie z emocjami we właściwy sposób i szukają ucieczki od przeżywania negatywnych stanów za pomocą różnych substancji. “Oczywiście w grę wchodzą też różne czynniki: biologiczne, psychologiczne i społeczne” – tłumaczy Katarzyna Fiorita. Wśród nich są odziedziczone predyspozycje do nałogu, nadmierna wrażliwość, która sprawia, że człowiek nie radzi sobie z problemami, oraz środowisko, w którym człowiek żyje.

Terapeutki przyznają, że emigracja jest jednym z największych czynników stresogennych. “Dla wielu jest to traumatyczne doświadczenie. Ludzie trafiają do zupełnie innej kultury, środowiska, borykają się z problemami związanymi z nieprzychylną polityką imigracyjną, czują się osamotnieni i wyrwani z korzeniami ze świata, do którego przywykli. Muszą sobie radzić sami, bo nie mają tu wsparcia rodziny, przyjaciół, znajomych, którzy zostali np. w Polsce. To nie jest łatwe, szczególnie jeżeli dochodzi do tego bariera językowa. Nietrudno w takiej sytuacji ulec pokusom nałogu” – uważa Katarzyna Szcześniak.

***
Uzależnienie to choroba, która może dotknąć każdego, bez względu na płeć, wiek, status społeczny i ekonomiczny. “Wśród pacjentów jest co prawda więcej mężczyzn, ale to dlatego, że kobiety rzadziej szukają pomocy. W ich przypadku strach przed utratą dzieci i stygma społeczna są większe” – twierdzi Katarzyna Fiorita.

Uzależnienie nie zna też granic wiekowych. To problem 20-, 30-, 40-latków i starszych. “Alkohol był i będzie jedną z najpopularniejszych używek” – mówi Katarzyna Szcześniak dodając, że coraz częściej widać w Nowym Jorku przypadki uzależnienia od marihuany i opiatów – silnie uzależniających środków przeciwbólowych z rodziny heroiny.

To uzależnienie zaczyna się, jak wiele innych, niewinnie. “Lekarz przepisuje oxycodon czy vicodin na ból związany z kontuzją. Pacjent łyka tabletki, by uśmierzyć ból. Potem uzależnia się i bierze, nie dlatego, że boli, ale dlatego, że myśli, że boli i nie może bez tabletki żyć. To epidemia w Ameryce, która dopada też naszych rodaków” – wyjaśnia Szcześniak.

W przypadkach silnych uzależnień – od alkoholu,czy opiatów – pacjent może przyjąć zastrzyki lub tabletki, dzięki którym nie odczuwa potrzeby picia czy zażywania narkotyków. “Oczywiście tego rodzaju leczenie musi być połączone z terapią, podczas której pacjent uczy się, jak żyć na trzeźwo” – podkreśla terapeutka, dodając, że w obu klinikach Outreach – zarówno na Greenpoincie i na Richmond Hill, NY – dostępni są psychiatrzy, którzy mogą przepisać te środki farmakologiczne kwalifikującym się pacjentom.

Autor: Aleksandra Słabisz