W Amerykańskiej Częstochowie uczczono Smoleńsk

0
0
Ambasador Robert Kupiecki i Konsul Generalna w Nowym Jorku Ewa Junczyk-Ziomecka odsłaniają tablicę

Około 800 osób zgromadziło się w niedzielę o godz. 12:30 w kościele w Doylestown w Pensylwanii, czyli w Amerykańskiej Częstochowie, aby uczcić pierwszą rocznicę katastrofy w Smoleńsku.

Doniosłość obchodów podkreśliła obecność arcybiskupa, Prymasa Polski seniora księdza arcybiskupa Henryka Muszyńskiego, który wraz z Tadeuszem Lizińczykiem, przeorem ojców Paulinów w Amerykańskiej Częstochowie i ojcem prowincjałem Józefem Olczakiem koncelebrował mszę świętą.

Prymas Henryk Muszyński święci tablicę

"Poczytuję to sobie za szczególną łaskę, że mogę być z tymi wszystkimi, którzy tu przebywają w tym szczególnym momencie – powiedział prymas. – W jednej chwili zginęła całą elita narodu. Jest to bez wątpienia najbardziej dramatyczny wypadek w powojennej historii narodu polskiego" – kontynuował.

Arcybiskup Muszyński mówił też o swoich osobistych doświadczeniach. Opowiadał, że 10 kwietnia ubiegłego roku, jako prymas Polski, przebywał z wizytą w Pradze i rozmawiał z prezydentem Vaclavem Klausem. To od niego dowiedział się o katastrofie. "Staliśmy bezradni. Rozmyślaliśmy, jak to jest możliwe."

Prymas wspominał, jak potem odprawiał w Warszawie mszę w intencji zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki, a potem żegnał ich na uroczystościach żałobnych w Kościele Mariackim w Krakowie. Prymas Muszyński podkreślił, że "przecież wszyscy udali się [do Smoleńska – przyp. red.] z myślą o dobrej sprawie, aby uratować pamięć pomordowanych."

Prymas Henryk Muszyński odniósł się też do ostatnich wydarzeń: "Wczoraj dotknęła nas bolesna wiadomość: z tablicy usunięto wspomnienie o zbrodni katyńskiej. Budzi to oburzenie, rozgoryczenie, zrozumiały sprzeciw, bo jest to zniewaga pamięci tych, którzy zginęli w Katyniu i pod Smoleńskiem; zginęli w dobrej sprawie. […] Rana Katynia i Smoleńska jeszcze krwawi i pewnie będzie długo krwawiła."

Przemawia Ambasador Robert Kupiecki

Prymas przypomniał, że w niedzielę 10 kwietnia 2011 roku Episkopat Polski wystosował list o wymownym tytule "Miłość nie umiera". Ten list, mówił prymas, powinien pozwolić nam zrozumieć także dobro, które śmierć polskich polityków przyniosła: "Dzięki ich śmierci każdy na świecie już wie, czym był Katyń. I tej pamięci nie da się już wymazać – i to jest radosna nowina."

Po mszy świętej, wierni przeszli powoli w stronę pobliskiego cmentarza. Za prymasem oraz ojcami paulinami szli: ambasador RP w Waszyngtonie Robert Kupiecki z małżonką i córką, oraz inni przedstawiciele ambasady, Konsul Generalna w Nowym Jorku Ewa Junczyk-Ziomecka i inni przedstawiciele konsulatu, kombatanci, harcerze, osoby prywatne.

Pochód zatrzymał się pod pomnikiem ofiar Katynia. Na jego podstawie, pod tablicą upamiętniającą ofiary tamtego mordu, odsłoniętą drugą, z inskrypcją:

SMOLEŃSK 2010
Pamięci prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii
wraz z delegacją 94 osób udającą się na
uroczystości 70 rocznicy mordu katyńskiego,
którzy zginęli w katastrofie samolotu
10 kwietnia 2010 roku.

Prymas poświęcił tablicę i zebranych, a ambasador Kupiecki i konsul Ewa Junczyk-Ziomecka złożyli wieńce. W krótkim wystąpieniu ambasador Kupiecki podkreślił, że "Zginęli dobrzy ludzie", i że "zginęli w dobrej sprawie." Wspominał noc w Waszyngtonie, kiedy do ambasady dotarła przerażająca wiadomość, i kolejne godzinach, kiedy to Polacy, ale i Amerykanie składali kondolencje. Wspomniał wreszcie, że właśnie tego dnia otrzymał kartkę z życzeniami na Wielkanoc od Szefa Kancelarii Prezydenta Waldemara Stasiaka. Stasiak był jedną z 96 osób na pokładzie prezydenckiego samolotu…

Po uroczystości setki wiernych podchodziły do tablicy, aby złożyć pod nią znicze i kwiaty.

Tekst i zdjęcia: Jan Latus

Autor: