Wieczór dwóch Januszów w Skulski Art Gallery

24

W ostatni dzień stycznia w Galerii Skulskiego w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark, NJ, miało miejsce interesujące wydarzenie. O tej samej porze, w godzinach wieczornych, spotkali się dwaj twórcy: Janusz Szlechta i Janusz Skowron. Słowa "niedokończone" podawały sobie ręce z "niedowcielonymi" rysunkami.


Obu dobrze znanych autorów powitała Aleksandra K. Nowak, dyrektorka galerii, znakomita artystka-malarka. Na spotkanie z dwoma Januszami przybyli licznie przyjaciele, znajomi i nieznajomi. Z bliska i z daleka. Jedni zaczęli od podziwiania bestii z „Bestiarium”, które Janusz Skowron zgromadził na jednej ścianie galerii, zaś inni z zaciekawieniem szukali rysunków, na których można zobaczyć kształty kobiece, twarze, oczy. Erotykę. Jeśli ktoś widział wcześniejsze prace artysty, z łatwością zauważa wielki skok – od mrocznych, ciężkich opisów egzystencji do lżejszych dzisiaj i cieplejszych. Oswojonych. Bo przecież nawet te bestyjki i dziwolągi z „Bestiarium” już nie są wcale takie straszne. Są to niedoskonałe stworzenia, z którymi nawet zaprzyjaźnić się można. Wydaje się, że to Leśmian, a dokładniej – ilustrowanie jego twórczości – wywołało ewolucję jego twórczości.

Tymczasem przy fortepianie stoi Janusz Szlechta. Poeta. Nie gra, nie śpiewa, ale czyta swoje wiersze z tomiku „Pieśń niedokończona”. I to jakie wiersze! Ach, ile życia w nich, ile tęsknoty… Ile prawdy o nas samych. A przecież słowa, które czyta poeta, są bardzo osobiste, intymne. Do córki, do żony… W końcu do kobiet, które fascynowały go, a które – jak mówi autor – „może lepiej, że nie wiedziały i do dziś nie wiedzą o tym”. Już ilustracja na okładce budzi w nas w namiętność: rozchylone usta, pomalowane czerwoną pomadką…
Miłość jest dramatem. Bez miłości życie to dramat. Bo jak pisze Janusz Szlechta:
Miłość jest bólem
choć rodzi się w radości
łącząc ludzi odległych jak dwa kontynenty
a gdy odchodzi cierpieniem serce żłobi…

Potrzeba nam miłości – bycia razem, budzenia się razem, wstawania razem. Potrzebna jest nam nadzieja kochania, nadzieja spełnienia. Gotowość dawania. W szaleństwie. I całkiem codziennie, tak właśnie:
pozwól mi
kochać cię tak zwyczajnie
za byle co i byle gdzie
od wieczora do świtu
od jednej do drugiej kromki chleba
do kolejnego trzaśnięcia drzwiami.

Ale to co zwyczajne, co proste się wydaje, nie jest takie. Bo życie buduje nam tor przeszkód, który musimy pokonać. Oczekiwania. Zrozumienie. I słowa, które potrafią ranić. Raz wypowiedziane nie są do cofnięcia. Można tylko powiedzieć: przepraszam! To jest właśnie nasze życie. Niełatwe. Nigdy niezgłębione do końca. To tylko my tacy przemądrzali, że wiemy, gdy nic nie wiemy.
I tylko emocje rozedrgane w nas, nasze tęsknoty wołają o miłość, której pragniemy i której lękamy się znowu przyjąć.
Boję się twojej miłości
ufnej i prostej
jak uśmiech dziecka
nie oczekującej na nic
oprócz ciepłego dotyku ręki…

Poeta mówi słowami tych wrażliwców, co niełatwe boje z życiem toczą. Szczególnie na obczyźnie. Gdy myśli, marzenia biegną tam, gdzie rodzinne gniazdo, gdzie może ktoś czeka. A może tak tylko nasza wyobraźnia podpowiada? Gdy pustka ściele się w oddali – tej bliskiej, i tej dalekiej. Pustka w nas samych. Którą często trudno wyrazić. Dlatego dobrze się stało, że Janusz Szlechta – na co dzień zajmujący się żmudną robotą dziennikarską w „Nowym Dzienniku” – dzieli się swoimi przemyśleniami z nami. Bo jakoś tak raźniej w grupie oddychać. Po polsku.
Z niecierpliwością czekamy na jego kolejny tomik poezji, zaś prace Janusza Skowrona możemy oglądać do 21 lutego w Skulski Art Gallery w Polskiej Fundacji Kulturalnej: 177 Brodway, Clark, NJ.

Autor: GRZEGORZ WORWA