Wielki koncert w sercu Manhattanu

16

To była pierwsza duża inicjatywa organizacji Polish Knights of Malta w Nowym Jorku oraz Polskiego Instytutu Naukowego. Ale niezwykle udana. Nowojorska premiera utworu księcia Józefa Poniatowskiego "Msza F-dur" zgromadziła ponad 600 osób w kościele św. Bartolomeusza przy Park Avenue.

Wśród gości byli przedstawiciele polskiej i europejskiej dyplomacji, świata biznesu, wielu polonijnych organizacji, a także Amerykanie – koneserzy muzyki. „Duża część widzów to publiczność nowojorska. Bardzo cieszę się, że udało nam się zachęcić tylu nowojorczyków do wysłuchania utworów polskich kompozytorów” – mówi Robert Nizioł, jeden z organizatorów koncertu, reprezentujący Związek Polskich Kawalerów Maltańskich.

Na widowni zasiedli m.in. ambasador RP przy ONZ Joanna Wronecka oraz nuncjusz apostolski Bernarditio C. Auza, którzy objęli wydarzenie swoim patronatem, liczni sponsorzy, a także przedstawiciele Kościoła, w tym bp Witold Mroziewski z Brooklynu i bp Joseph Bambera ze Scranton, PA.

Koncert rozpoczął się utworem Henryka Wieniawskiego „Violin Cocerto no. 2”, w wykonaniu Artura Kaganowskiego – światowej sławy skrzypka i absolwenta prestiżowej Juilliard School of Music, który ma na swoim koncie występy z orkiestrami z całego świata, w tym New York Philharmonic, Serbian National Philharmonic, National Symphony Orchestra z Ukrainy, Mołdawii i innymi. W nowojorskim koncercie wystąpił ze Spectrum Symphony of New York pod batutą Davida Grunberga.

Główny utwór wieczoru to „Msza F-dur” księcia Józefa Poniatowskiego, który wykonała Spectrum Symphony, kilkudziesięcioosobowy chór złożony z ochotników z najlepszych chórów nowojorskich, oraz czterech solistów z Metropolitan Opera: Heather Buck, Raul Melo, Blythe Gaissert i Stephen Bryant. „Koncert przerósł moje oczekiwania. Przepiękna muzyka. Utwór Poniatowskiego to perełka europejskiej muzyki” – powiedział Krzysztof, jeden z widzów, który na koncert przyszedł, bo zaciekawiła go historia głównego utworu.

***
„Msza F-dur” powstała w 1867 r. Jej autor, książę Józef Michał Poniatowski był prominentną postacią w XIX-wiecznej polityce europejskiej. Wyniesiony do godności księcia Monterotondo, w 1849 r. został posłem Toskanii w Brukseli, a w latach 1850-53 – w Londynie. W roku 1854 osiadł w Paryżu. Tam otrzymał od Napoleona III godność senatora, przyjął obywatelstwo francuskie i do śmierci służył francuskiemu przywódcy. Gdy po nieudanej wojnie francusko-pruskiej (1870-71) Napoleon III zmuszony był wyjechać na wygnanie, Józef Poniatowski podążył za nim. Obaj zostali pochowani na cmentarzu św. Marii w Chislehurst w Anglii.

Poniatowski zapisał się w historii również jako utalentowany śpiewak (podobno miał doskonały głos tenorowy) oraz kompozytor epoki romantyzmu. Stworzył 12 oper (osiem w języku włoskim i cztery we francuskim). Eksperci są zgodni, że jego twórczość muzyczna Poniatowskiego niczym nie odbiega od najwybitniejszych dzieł włoskich kompozytorów XIX wieku. Podobnie jak kompozycje Monteverdiego, Belliniego, Donizettiego czy Rossiniego, muzyka Poniatowskiego zachwyca harmonią, pięknem fraz i dynamizmem formy.

„Mszę F-dur” Poniatowski napisał podczas jednej z misji dyplomatycznych i dedykował go królowi Portugalii Don Luisowi I. Na dziesiątki lat słuch zaginął po tym utworze, dopiero niedawno został odkryty w archiwach British Museum w Londynie i od razu zachwycił znawców.
Światowa premiera „Mszy F-dur” odbyła się trzy lata temu w Westminster Cathedral Hall w Londynie, gdzie była dużym wydarzeniem kulturalnym i sukcesem artystycznym.
Do Nowego Jorku sprowadził ten utwór Związek Polskich Kawalerów Maltańskich, który w tym projekcie reprezentował Robert Nizioł i Polski Instytut Naukowy, reprezentowany przez Alicję Brzyską.

***
Koncert odbył się ku pamięci Witolda Sulimirskiego, finansisty, filantropa, zasłużonego działacza polonijnego, który m.in. przez wiele lat pełnił funkcję skarbnika w PIASA, był członkiem i prezesem Rady Powierniczej Fundacji Kościuszkowskiej oraz członkiem zarządu Bicentennial Publishing – byłego wydawcy „Nowego Dziennika”.

„Witold był człowiekiem emanującym elegancją, gracją i godnością. Gdziekolwiek się pojawiał płynął, jak muzyka na dzisiejszym koncercie” – powiedział Alex Storożyński, przewodniczący Rady Powierniczej Fundacji Kościuszkowskiej, przemawiający do gości podczas przyjęcia, które odbyło się po koncercie na tarasie St. Bart's z widokiem na Central Park. O mężu i ojcu parę słów opowiedziały też Teresa i Elżbieta Sulimirskie.

Witold Sulimirski należał też do Związku Polskich Kawalerów Maltańskich. W 1986 r. założył w Stanach Zjednoczonych konfraternię zamorską Związku Polskiego Kawalerów Maltańskich – Polish Knights of Malta. Związek działa do dzisiaj, a wśród jego członków są m.in. żona Witolda Sulimirskiego – Teresa, Robert Nizioł, Tadeusz Mirecki, ks. Norbert Regis Barwig z Chicago, pełniący funkcję kapelana tej konfraterni.

***
„W koncercie tym istotne było to, żeby zaprezentować nowojorskiej publiczności kawałek muzyki polskich kompozytorów, ale było to także wydarzenie charytatywne, dzięki któremu pomożemy potrzebującym – powiedziała Alicja Brzyska, współorganizatorka koncertu, reprezentująca Polski Instytut Naukowy. – Realizacja tego wydarzenia była możliwa dzięki pomocy wielu ludzi, wolontariuszy, którzy się zaangażowali, nie oczekując za to wynagrodzenia, bo chcieli pomóc innym i przyczynić się do czegoś wielkiego”.

Koncert wsparły też American Institute of Polish Culture, Rosenstiel Foundation i Instytut Kultury Polskiej oraz spore grono przedsiębiorstw – tych działających w Polsce, jak m.in. firma inwestycyjna INC Investment and Consulting, oraz tych ze Stanów Zjednoczonych, takich jak m.in. LPL Financial, Rothschild, Balis Realty, US Money Express, PSFCU, Joanna Gwóźdź, European Expert Care, Victoria Consulting and Development, Smolin, Sadowski Insurance czy EZ Universe. Dochód z koncertu przeznaczony zostanie na potrzeby szpitala maltańskiego w Barczewie oraz ośrodków pomocy medycznej i społecznej prowadzonej przez Zakon Maltański.

Koncert „Msza F-dur” był pierwszą, ale nie ostatnią inicjatywą Polish Knights of Malta. „Szykują się kolejne” – mówi Robert Nizioł i zdradza, że jego stowarzyszenie planuje zorganizować opłatek maltański dla potrzebujących z okręgu nowojorskiego. „Taki opłatek na wzór tych, które odbywają się w Polsce – czyli w prestiżowych, eleganckich salach, gdzie jedzenie podawane jest na pięknych zastawach, ekskluzywnie serwowane przez prezesów firm. Tu ich rolę przejęliby liderzy polonijni. To dopiero pomysł, który czeka na ochotników i realizację. Ale to naprawdę piękna inicjatywa” – zapowiada Nizioł.

Autor: Aleksandra Słabisz