Wierni z Poughkeepsie nadal walczą o swój kościół

74

Polski kościół św. Józefa w Poughkeepsie od sierpnia ub.r. stoi zamknięty. Co tydzień jednak wierni gromadzą się przed jego drzwiami na wspólnej modlitwie. Mają nadzieję, że Watykan pozytywnie rozpatrzy ich prośbę o reaktywację parafii, która przez lata była jedynym ośrodkiem polskości w Hudson Valley.

Na decyzję Watykanu parafianie ze św. Józefa czekają od kilku miesięcy. Już trzykrotnie sprawa była przesuwana na kolejne obrady watykańskiego kongresu.

„Tym razem spodziewamy się decyzji i mamy nadzieję, że będzie dla nas pozytywna” – mówi Katarzyna Dudało, jedna z parafianek mocno zaangażowanych w ratowanie kościoła, który ponad 100 lat temu został zbudowany przez polskich imigrantów. Parafia św. Józefa to jedna z siedmiu w archidiecezji nowojorskiej, które złożyły na czas apelację do Watykanu.

Półtora roku temu parafia św. Józefa – w ramach największego w historii archidiecezji nowojorskiej planu restrukturyzacji – znalazła się na liście kilkudziesięciu świątyń przeznaczonych do zamknięcia lub połączenia z innymi. Zmiany weszły w życie 1 sierpnia ub.r. Parafia św. Józefa w Poughkeepsie, do której należy około 250 rodzin, została przyłączona do parafii St. Mary's. Nie ma tam polskojęzycznego księdza, nie ma mszy w języku polskim, a przeważająca większość parafian to Latynosi. Kościół św. Józefa, który przez ponad wiek był kolebką polskości w Hudson Valley, stoi zamknięty.

***
Parafianie nie tracą jednak nadziei i robią, co mogą, aby podtrzymać płomień polskości w swej parafii. Niektórzy co niedziela idą na mszę św. do St. Mary's, a potem gromadzą się przed drzwiami polskiego kościoła na wspólnej modlitwie i śpiewach. Modlą się w języku polskim i angielskim, bo do licznej grupy polskiej dołączają również amerykańscy parafianie. To niedzielny rytuał, który trwa od sierpnia, i w którym nadal uczestniczy, bez względu na pogodę, co najmniej 50 osób.

Ksiądz z St. Mary's, któremu archidiecezja powierzyła pieczę nad parafią św. Józefa, widząc zaangażowanie polskiej grupy wiernych okazuje coraz więcej serca i woli współpracy.

“Początki były trudne, bo to był zupełnie nowy ksiądz, ale stosunki się ocieplają” – mówi pani Kasia. “Pozwala korzystać z przykościelnego parkingu, gdy zjeżdżamy się na niedzielne modlitwy. Teraz prowadzimy rozmowy na temat udostępnienia pomieszczeń na plebanii na reaktywowanie biblioteki polskiej – opowiada Zenon Kunicki, którego żona była jedną z założycielek czytelni. – Ale on sam jest bezradny i miesiącami czeka na odpowiedź z archidiecezji”.

Biblioteka, która służyła parafianom, w tym przede wszystkim dzieciom z działającej przy św. Józefie polskiej szkoły dokształcającej, w momencie wejścia w życie dekretu kardynała Timothy'ego Dolana, została zamknięta – informuje Zenon Kunicki.

***
Przetrwała polska szkoła. Działa teraz pod nową nazwą i w ramach założonej organizacji non-profit. Rodzicom i władzom szkoły udało się dojść do porozumienia z nowym księdzem i wynająć pomieszczenia parafialne na potrzeby szkoły. “Tu możemy działać przez rok, a potem – nie jest to gwarantowane” – mówi Paulina Surowiec, dyrektorka Polskiej Szkoły Dokształcającej im. Marii Konopnickiej. To zależy od decyzji Watykanu, od decyzji kardynała i tego, jaki ksiądz będzie zarządzał parafią.

Zawirowania wokół statusu parafii na szczęście nie wpłynęły negatywnie na liczbę uczniów w szkole. “Odeszła 8 klasa, ale nowe dzieci zapisują się do młodszych klas, również z rodzin, które niedawno przeprowadziły z Nowego Jorku na północ” – mówi dyrektor Surowiec.
W tym roku szkoła wprowadza też zajęcia z języka polskiego dla młodzieży licealnej polskiego pochodzenia, która nie ma styczności z językiem, a chce się go uczyć.

W grudniu rodzice i nauczyciele z polskiej szkoły zorganizowali tradycyjną zabawę sylwestrową, jak za dawnych czasów, w sali pod kościołem. Kilka dni wcześniej były jasełka wystawiane przez uczniów polskiej szkoły. “Nie mamy polskiej mszy, ale powoli coś się rusza. Działamy” – mówi pan Kunicki.

Na Trzech Króli organizacja św. Jana Pawła II, która powstała przy parafii św. Józefa, zorganizowała wieczór kolęd i modlitwy w polskiej świątyni. Tam też odbyły się dwa pogrzeby w styczniu, podczas których ksiądz zezwolił na polskie czytania – opowiada pan Kunicki. A 19 marca, w dniu św. Józefa, jak co roku odbędzie się msza św. i uroczysty obiad w sali pod kościołem.

*
Polonia w Poughkeepsie wierzy, że uda się uratować polski kościół. Już raz odniosła sukces w walce o świątynię. W latach 80. władze miasta postanowiły na tyłach kościoła wznieść 3-piętrowy budynek. W trakcie prac budowlanych doszło do naruszenia fundamentów kościoła św. Józefa. Budynek popękał i przechylił się pół metra nad wykopaną przez robotników dziurę. “Inspektor zamknął kościół, który dwa miesiące wcześniej odmalowaliśmy. Kuria dała nam słowacki kościół do modlitwy i przez rok walczyliśmy z miastem o odzyskanie naszej świątyni. W końcu miasto ustąpiło i wstrzymano budowę. Wtedy każda rodzina 'opodatkowała się' na remont kościoła” – opowiada pan Zenon. Za zebrane pieniądze parafianie zatrudnili specjalistyczną firmę, która zabezpieczyła fundamenty i do tej pory kościół stoi jak skała. “Potem, z biegiem lat, na bieżąco robiliśmy różne remonty” – dodaje pan Kunicki. Teraz martwi się, że kościół i plebania są zamknięte. “Jak budynek nie jest otwierany i wietrzony, to niszczeje i popada w ruinę. Przed zamknięciem był w bardzo dobrym stanie, nawet w ubiegłym roku remont dachu zrobiliśmy” – mówi parafianin.

*
“Ciężko nam przez to wszystko przechodzić. Chcielibyśmy, aby ten jedyny polski kościół w okolicy nadal trwał” – mówi pan Kunicki. Przez lata kościół św. Józefa był nie tylko centrum duchowym dla Polonii w Hudson Valley, ale również centrum kulturalnym i społecznym, w którym, z dala od Nowego Jorku, kwitło życie polonijne. Organizowano tu koncerty, spotkania poetyckie, muzyczne, projekcje filmowe, jasełka, Dzień Babci i Dziadka, akademie patriotyczne, tutaj też Polonia spotykała się na zabawach z różnych okazji. A w ostatnich latach Polonia skupiona wokół kościoła św. Józefa zasłynęła w okolicy dwudniowymi festiwalami polskimi. “Tu w okolicy nie było wcześniej takiego wydarzenia. Nasz festiwal robił ogromną furorę” – mówi Katarzyna Dudało.
“Dla dzieci szkolnych, które nie mają styczności z językiem polskim, tak jak ich rówieśnicy w mieście Nowy Jork, takie wydarzenia mają ogromne znaczenie – mówi dyrektor polskiej szkoły. – Gdy wystawiają jasełka czy przedstawienie z okazji Dnia Matki, na które przychodzi cała parafia, to widzą, że ta nauka polskiego ma sens. Utrata tego byłaby wielką szkodą też dla tych najmłodszych”.

*
“Odwołując się do Watykanu, bardzo starannie przygotowaliśmy wszystkie dokumenty” – mówi Katarzyna Dudało, która podkreśla swoją wiarę w to, że ich odwołanie zostanie pozytywnie rozpatrzone. Listy wsparcia do Watykanu posłali też m.in. burmistrz Poughkeepsie, Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku i Senat RP.
Czekając na odpowiedź ze stolicy apostolskiej, parafianie planują rozmowę z księdzem, a potem z kurią. Chcą poprosić o polskiego księdza, który pomagałby w połączonych parafiach. “Nawet jeżeli nasz kościół miałby być częścią tamtej parafii, inaczej się nazywał, to chociaż niech raz w tygodniu odprawiona zostanie w nim msza św. w języku polskim, z homilią, ze spowiedzią, abyśmy mogli praktykować polskie tradycje. Polski ksiądz na pewno by lepiej rozumiał nasze potrzeby duchowe i kulturowe. Mamy wielką nadzieję, że się dogadamy – mówi Katarzyna Dudało. – Zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby uratować nasze polskie centrum”.

Autor: Aleksandra Słabisz