Z Radomia do Wirginii Zachodniej

91
Podczas 24. World Scout Jamboree w Glen Jean w Wirginii Zachodniej uczestnicy 29. etapu Retro Bike Jamboree przekazali pałeczkę członkom zespołu, który następnego dnia wyruszył na 30. etap do Nowego Jorku FOTO: Z ARCHIWUM UCZESTNIKÓW RETRO BIKE JAMBOREE

Uczestnicy wyprawy rowerowej Retro Bike Jamboree, stanowiącej specjalny etap Bike Jamboree – rowerowej sztafety dookoła świata – dotarli w sobotę, 27 lipca, do Nowego Jorku. Na zabytkowych rowerach przejechali ponad 800 km z miejscowości Radom w stanie Illinois aż do Glen Jean w Wirginii Zachodniej. Tam uczestniczyli w World Scout Jamboree, czyli Światowym Zjeździe Skautów.

Uczestnicy wyprawy pochodzą z Radomia w Polsce. Są to instruktorzy Hufca ZHP Radom-Miasto oraz członkowie Radomskiego Towarzystwa Retrocyklistów „Sprężyści”: Łukasz Wykrota i jego córka Zuzanna, małżeństwo Anna i Łukasz Tomalowie, Andrzej Przybylski oraz Karolina Pośnik.

Do zorganizowania tej wyprawy natchnęły ich wydarzenia z przeszłości. W 1937 roku 36 radomskich harcerzy, pod dowództwem druha Piotra Wykroty, wyruszyło w rowerową podróż na 5. Światowe Jamboree Skautowe w Holandii. Całą drogę przebyli na rowerach „Łucznik”, wyprodukowanych w radomskiej Fabryce Broni. Harcerze z Radomia postanowili po 82 latach powtórzyć ten wyczyn. Tym bardziej że Piotr Wykrota był dziadkiem Łukasza i pradziadkiem Zuzanny. A Łukasz znany jest w lokalnym środowisku ze swojej pasji do rowerowej historii miasta. Wraz z Radomskim Stowarzyszeniem Retrocyklistów „Sprężyści” doprowadził do powstania Mobilnego Muzeum Rowerów, które ostatnio przekształciło się w Muzeum Polskich Rowerów w Radomiu. W swojej kolekcji zgromadził dziesiątki egzemplarzy rowerów i pamiątek.

WYRUSZYĆ NA TRASĘ MOGLI TYLKO Z… RADOMIA

Jest to jedna z najstarszych osad założonych przez Polaków w USA, położona około 450 km na południe od Chicago. Dzisiaj liczy 220 mieszkańców. Grupa dotarła z Chicago do Radomia pociągiem i stąd wyruszyła na rowerach. Towarzyszyli jej na całej trasie, jadąc samochodem: komendant radomskiego hufca Bartosz Bednarczyk z żoną Katarzyną i dwuletnią córeczką Marysią. Rowery i sprzęt biwakowy członkowie drużyny mieli zagwarantowane przez sponsorów, natomiast koszty dotarcia do miejsca startu i pobytu musieli pokryć sami.

Specjalny etap Bike Jamboree rozpoczął się w Radomiu w stanie Illinois. Na zdjęciu (od lewej): Łukasz Wykrota, Karolina Pośnik, Anna Tomala i ich zabytkowe rowery
FOTO: Z ARCHIWUM UCZESTNIKÓW RETRO BIKE JAMBOREE

Co istotne, Retro Bike Jamboree to nie tylko wyzwanie rowerowe. Na trasie uczestnicy wyprawy spotykali się z Polonią, chętnie rozmawiali o działalności radomskiego hufca harcerzy oraz o swoim mieście. Prezentowali też filmy historyczne Przemysława Bednarczyka, radomskiego historyka.

„Sztafeta wyruszyła w maju 2017 roku z Gdańska na wschód: jechała przez Ukrainę, Kazachstan, Rosję, Mongolię, przeprawiła się na Alaskę i dotarła rowerami do Wirginii Zachodniej. Łukasz Tomala i jego żona Ania oraz ja uczestniczyliśmy w 6. etapie – opowiadał Andrzej Przybylski, członek Komendy Hufca ZHP Radom-Miasto. – Na współczesnych rowerach pokonaliśmy ponad 1000 km z Kustanaj do Omska w Kazachstanie. Kiedy wróciliśmy do Radomia, Łukasz otworzył już swoje Muzeum Zabytkowych Rowerów. Pokazał nam gablotę informującą o jego dziadku i harcerzach z dawnych lat. Przypomniał, że w 1937 roku pokonali na rowerach trasę do Holandii – prawie 1000 km. My pokonaliśmy taki sam dystans, tylko że najpierw w Kazachstanie, a teraz w Stanach Zjednoczonych”.

Uczestnicy wyprawy chcieli dodać smaczku etapowi przez Stany Zjednoczone, więc 29. etap nazwali Retro Bike Jamboree. Z Radomia wyruszyli 7 lipca br. na zabytkowych rowerach, które liczą sobie 82 lata. Wzięli je z Muzeum Zabytkowych Rowerów. Jechali przez Indianapolis i Cincinnati. Mieli poważne problemy z pokonywaniem górzystych terenów, gdyż te stare rowery nie mają przerzutek i trudno jest na nich wjechać na bardziej stromą górę, z kolei zjechać z takiej góry też nie było łatwo, bo nie działały hamulce i musieli rowery sprowadzać. Dotarli jednak do West Virginii. Tam, w Glen Jean, wzięli udział w zlocie skautów i spotkali się z uczestnikami kolejnego etapu.

Trasa, którą pokonała na rowerach grupa harcerzy z Radomia

„Zmieniamy się na trasie, bo nie ma takiej opcji, żeby jedna grupa przez dwa lata jechała przez świat na rowerach – wyjaśniał Łukasz Wykrota. – Jest to też kwestia kosztów. Przekazaliśmy pałeczkę uczestnikom 30. etapu, który prowadzi z Wirginii Zachodniej do Nowego Jorku. Są to harcerze z innych miast w Polsce. Oni pokonają ten dystans na współczesnych rowerach. My pokonaliśmy go już samochodem. Stare rowery zabierzemy do Polski i wrócą do muzeum. Będą miały bogatszą historię o prawie 1000 km w USA”.

WPISY UCZESTNIKÓW WYPRAWY NA FACEBOOKU

Ania Tomala i 7 użytkowników, 7 lipca o 13:52

Czterysta kilometrów na południe od Chicago leży Centralia, do której wczoraj dotarliśmy pociągiem. Później 30 km rowerowej przejażdżki i w końcu jest on – Radom. Zanim opowiemy Wam więcej o bliźniaczym mieście, szybkie podsumowanie naszej wizyty w Chicago.

Na lotnisku O’Hare przywitali nas harcerze i harcerki z ZHP PGK, którzy pomogli nam przetransportować bagaże do hostelu – przewiezienie 6 pudeł z rowerami to nie lada wyzwanie. Kolejnego dnia Iza, jedna z naszych nowych znajomych, zaprosiła nas do Field Museum. Spotkaliśmy się również z druhną Beatą, szefową okręgu Chicago. W czwartek wskoczyliśmy w końcu na rowery, miasto z tej perspektywy wygląda dużo lepiej. 4 lipca to w Stanach Święto Niepodległości, chcieliśmy je spędzić z mieszkańcami miasta, wzięliśmy więc udział w rowerowej paradzie i pikniku w Independence Park. Stroje i zabytkowe rowery wzbudziły sensację pośród świętujących. Niestety, ich pośpieszny montaż zaowocował utratą napędu w rowerze Łukasza – i była to pierwsza z kilku zbliżających się usterek. Na szczęście cała sytuacja ustabilizowała się kolejnego dnia – przed wizytą w Polskim Radio rowery zostały naprawione, bezpiecznie dotarliśmy na legendarne Jackowo, by opowiedzieć o swoim projekcie polonijnym słuchaczom. Chicago ma wiele do zaoferowania dla turystów – ostatnie przejażdżki i zwiedzanie skończyliśmy późną nocą. Oczywiście na liście rzeczy do zrobienia nie mogło zabraknąć spróbowania najlepszych burgerów i pizzy w mieście, nawet jeśli czas oczekiwania znacząco przekraczał normę.

Andrzej Przybylski i Łukasz Wykrota, 10 lipca o 19:49

Jak czuliśmy się w amerykańskim Radomiu? Jak w domu. Poznaliśmy wspaniałych ludzi. W niedzielę po mszy spotkaliśmy się z mieszkańcami miasteczka, by opowiedzieć im, dlaczego właśnie tutaj rozpoczynamy swoją podróż na rowerach. My sami również poznaliśmy wiele historii na temat ich polskiego pochodzenia. Niestety, język polski raczej nie ma szansy na przetrwanie w tej społeczności – została już tylko jedna osoba, która potrafi go używać. Jeśli kiedyś odwiedzicie Radom w Illinois, koniecznie odwiedźcie tawernę – Don robi przepyszną pizzę.

Na trasie (od lewej): Anna Tomala, Łukasz Tomala, Łukasz Wykrota, Zuzanna Wykrota, Andrzej Przybylski i Karolina Pośnik FOTO: Z ARCHIWUM UCZESTNIKÓW RETRO BIKE JAMBOREE

Po przejechaniu 70 km dotarliśmy do Salem. Tam Cindy i Jim zaprosili nas do swojego domu, nakarmili, zabrali na mecz softballa (odmiana baseballa), a dzięki ich synowi mogliśmy nawet zagrać. Czy można robić coś bardziej amerykańskiego? Ciężko było się z nimi rozstać. Jednak dalsza trasa czeka. Kolejnego dnia przejechane 95 km. Upał zaczyna się nasilać. Wstajemy o 5, by przejechać możliwie dużo przed największym słońcem. Na razie to się udaje, chociaż ogłosiliśmy już konkurs na najdziwniejszą opaleniznę. Rowery znoszą tę podróż zdecydowanie lepiej niż my, choć pierwsza przebita dętka za nami. Łącznie pokonaliśmy prawie 300 km. Tak jak podejrzewaliśmy – zabytkowe „Łuczniki“ jeszcze dają radę.

Andrzej Przybylski z 5 użytkownikami, 12 lipca o 13:30:

Jak wygląda dzień jazdy? Po pierwsze – pobudka o 5. Upały to nasz największy wróg podczas podróży. Pomimo kolejnych warstw kremu z filtrem, nie udało nam się obronić przed poparzeniami słonecznymi. Staramy się z nimi wygrać wstając ze wschodem słońca i jazdą do południa, by największe upały przeczekać w cieniu. Po drugie – pożywne śniadanie. Kanapki z serkiem albo hummusem, warzywa, owoce, masło orzechowe, batoniki musli – mają dać nam wystarczająco dużo energii na kolejne godziny. Po szybkim pakowaniu wsiadamy w końcu na rowery. Dziennie przejeżdżamy ok. 75 km – wiele zależy od tego, gdzie znajdziemy kolejny nocleg. Zazwyczaj poruszamy się drogami równoległymi do autostrady, chociaż ze względu na możliwość luźniejszego szyku wolimy te boczne. Obecnie na naszej drodze pojawia się coraz więcej przewyższeń, co nie jest najłatwiejszym ukształtowaniem terenu dla rowerów bez przerzutek. Około 13 czas na dłuższą przerwę – zazwyczaj w jakiejś przydrożnej restauracji. Mamy dwa wymagania – klimatyzacja i dostęp do internetu, by móc znaleźć nocleg na kolejny dzień. Niestety, w mniejszych miasteczkach serwowane jedzenie często jest gorszej jakości, dużo tutaj fast foodów. Jeśli do obiadu nie uda nam się dojechać do miejscowości, w której nocujemy, dalszą trasę rozkładamy na mniejsze części. Po drodze zatrzymujemy się w zależności od potrzeb, czasami robimy drzemki w parku pod drzewem. Dojazd do celu jest małym świętem. Do tej pory nocowaliśmy tylko raz na kempingu, głównie goszczą nas mieszkańcy w swoich domach i szkołach, dziś śpimy na obozie skautowym. Ludzie są bardzo otwarci na nasz projekt, wielu z sentymentem patrzy na harcerzy, to prawdopodobnie klucz do sukcesu. Wieczorne rozmowy z hostami to zdecydowanie najlepsza okazja, by poznać amerykańską kulturę.

Karolina Pośnik, 23 lipca o 06:20:

Rowerowa cześć naszej wyprawy dobiegła końca! Po przejechaniu ponad 800 km, dwóch złapanych gumach (tylko!), dwóch złamanych szprychach i kilku innych drobnych usterkach, dotarliśmy nad rzekę Ohio, granicę dwóch stanów: Ohio oraz Kentucky. To piękna geograficznie, a także ważna historyczna granica pomiędzy północą a południem z czasów wojny secesyjnej, o czym mogliśmy dowiedzieć się od lokalnych mieszkańców.

Wczoraj wypożyczyliśmy samochód i w ten sposób pokonamy ostatnie kilometry na 24th World Scout Jamboree w Zachodniej Wirginii. Niestety, górzysty stan jest nie do przejechania na zabytkowych rowerach, nie tylko przez brak przerzutek i problemy z podjazdami (zazwyczaj kończące się prowadzeniem rowerów), ale także przez niebezpieczne zjazdy ze słabymi hamulcami w torpedzie.

Za kilka godzin dotrzemy do Glean Jean na 24th World Scout Jamboree – North America 2019!

WRAŻENIA, DUŻO WRAŻEŃ…

Jurek Majcherczyk – szef Polonijnego Klubu Podróżnika, współodkrywca kanionu Colka w Peru, miłośnik podróży – zaprosił uczestników wyprawy rowerowej Retro Bike Jamboree do siebie do domu w Wallington, NJ. Dotarli w sobotę wieczorem, 27 lipca. Zostali ugoszczeni pyszną kolacją, polskimi sokami i wodą, no i polskim piwem.

Uczestnicy wyprawy Retro Bike Jamboree z rowerami (ale to nie tymi rowerami pokonywali trasę) przed domem Jurka Majcherczyka w Wallington, NJ (od lewej): Andrzej Przybylski, Zuzanna Wykrota, Łukasz Wykrota, Anna Tomala, Łukasz Tomala, Karolina Pośnik, goście – Piotr Nawrot, Jerzy Iwaneczko oraz Jurek Majcherczyk FOTO: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

Była to znakomita okazja do podzielnia się wrażeniami. Zanotowaliśmy niektóre z nich.

Andrzej Przybylski:

„Jesteśmy harcerzami i chcemy podejmować kolejne wyzwania. Przejechaliśmy przez Kazachstan na nowych rowerach, to dlaczego mieliśmy nie przejechać przez Stany Zjednoczone na starych? Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji i z naszej wyprawy. Mamy też ciekawe doświadczenia. Ja mam wrażenie, że Stany Zjednoczone są mocno osadzone w popkulturze, w filmach, serialach, muzyce. My, młodzież z Polski, chłoniemy tę popkulturę. Zaraz po przylocie mieliśmy okazję wziąć udział w meczu softballa w miejscowości Salem. Wytrawni gracze pozwolili nam raz czy dwa uderzyć piłkę kijem. Było to niesamowite przeżycie, niemal filmowe, które znamy z ekranów.

W USA wszystko jest większe niż w Polsce. Tu są większe samochody, większe posiłki podawane w restauracji, większe kubki z kawą…”.

Anna Tomala:

„Zdecydowałam się wziąć udział w tej sztafecie, ponieważ bardzo chciałam pojechać na Jamboree. Najpierw chciałam pojechać jako członkini kadry, ale mój mąż Łukasz bardzo lubi jeździć na rowerze, zaraził mnie tą pasją i pojechaliśmy razem na rowerach. To było od dawna moim marzeniem, bo są to zloty, na których każdy harcerz chciałby być. No i tym razem udało się. Dałam radę, bo już trochę zjeździłam świata na rowerze: przejechałam dwa lata temu Kazachstan, jeździłam po Rosji, z Wrocławia do Pragi, z Cieszyna do Bratysławy, przez wszystkie kraje bałtyckie. Teraz nowością był rower, który jest taki sam dla wszystkich i nie ma przerzutek, a ja lubię przerzutki, bo zwłaszcza pod górę się przydają.

Jestem pierwszy raz w Stanach Zjednoczonych. W naszym przypadku mało było odkrywania Ameryki, a głównie było to weryfikowanie tego, co już widziałam, co przeczytałam. Nie było to tak, jak w Kazachstanie, gdzie co chwila czymś się zachwycaliśmy i dziwiliśmy się, że coś takiego może być. W Ameryce raczej odhaczaliśmy co kawałek na liście, czy to tak naprawdę jest, jak miało być; nie pamiętam, aby coś mnie naprawdę zaskoczyło. Nie wiem, czy to my jesteśmy już tak zamerykanizowani, czy to może Ameryka ulega wpływom kultury europejskiej”.

FINAŁ W GRUDNIU W GDAŃSKU

Uczestnicy wyprawy rowerowej Retro Bike Jamboree wylecieli z Nowego Jorku do Warszawy we wtorek, 30 lipca. Finał Bike Jamboree odbędzie się w grudniu 2019 roku w Gdańsku. Kolejna grupa, po tej, która uczestniczyła w 29. etapie, już jedzie na rowerach z Wirginii Zachodniej do Nowego Jorku. Następna poleci do Maroka, a potem kolejna pokona Hiszpanię, Francję i Niemcy. Ostatni etap odbędzie się w dniach 14-16 grudnia i zakończy się w Gdańsku. Spotkają się tam uczestnicy poszczególnych etapów i na pewno będzie fajna impreza na koniec.

Do tej pory w tym projekcie wzięło udział blisko 150 osób. Odbyło się 29 etapów, a w każdym jedzie od jednej do kilkunastu osób. Artur Wysocki samotnie jechał zimą przez Mongolię, przy temperaturze sięgającej minus 40 stopni Celsjusza. To jest profesjonalny rowerzysta, ma duże doświadczenie w wyprawach rowerowych, więc podołał temu wyzwaniu. Opowiadał potem, że budził się w środku nocy i sprawdzał, czy nie zamarza. Włączał kuchenkę, jadł coś gorącego, aby nie zamarznąć w namiocie.

W niektórych etapach, rekordowych, przede wszystkich tych europejskich, bo łatwo jest tam dojechać do startu, uczestniczyło nawet 15 rowerzystów. Uczestnictwo w etapach w Stanach Zjednoczonych wiąże się z dużymi kosztami i sami uczestnicy muszą je pokrywać, stąd jest ich mniej. Grupie harcerzy z Radomia udało się uzyskać sponsorów, przede wszystkim Fundację Lotto i Fabrykę Broni „Łucznik“, która przed II wojną produkowała rowery.

***

„Nowy Dziennik” objął wyprawę Retro Bike Jamboree w USA patronatem medialnym.

Więcej informacji o wyprawie można znaleźć na stronach internetowych:

www.retro.bikejamboree.pl

www.facebook.com/retro.bikejamboree

www.instagram.com/retrobikejamboree

1 KOMENTARZ

  1. Jesteś osobą fizyczną lub właścicielem firmy, która potrzebuje pożyczki na konsolidację zadłużenia lub na inne potrzeby osobiste, ponieważ bank odmówił pożyczki, więc skontaktuj się z nami. Jestem bardzo poważny i szczerze mówiąc, oprocentowanie wynosi 3%. Skontaktuj się z nami już dziś i daj nam znać, ile pieniędzy chcesz pożyczyć, jesteśmy gotowi zająć się Tobą w następujących godzinach: e-mail: [email protected]