“Za mamusię, za tatusia…”

12

Każdy, kto teraz spotyka Michała, wysportowanego 30-latka, nie ma pojęcia, że w przeszłości stoczył jedną z najtrudniejszych walk o zdrowie. W wieku 13 lat przestał mieć nadwagę i stał się otyły. Mimo że później zrzucił kilkadziesiąt kilogramów, to w swojej głowie zawsze pozostanie grubasem, wyśmiewanym przez rówieśników, bo chudzielcom wagę się wybacza, a grubasom już nie. Tymczasem coraz więcej maluchów skazanych jest na podobne przeżycia – już co trzeci z nich cierpi z powodu nadmiaru kilogramów.

Otyłość dzieci i młodzieży to obecnie największy problem amerykańskich rodziców. Część naukowców przekonuje, że większy nawet niż uzależnienie nieletnich od papierosów czy narkotyków, bo najmłodsi tyją w zastraszającym tempie. Nie pomagają apele pediatrów i dietetyków, by dokładnie sprawdzać, co dziecko zjada w ciągu dnia, a już na pewno nie podsuwać mu produktów przetworzonych, które są naszpikowane chemią. Pozorna chwila przyjemności płynąca ze schrupania paczki czipsów nie chyba, a na pewno odbije się na zdrowiu, a lista chorób spowodowanych nadwagą maluchów jest długa, z nowotworami włącznie.

CUKIER, SÓL, HORMONY, ANTYBIOTYKI…

O tym, jaki bałagan w organizmie powoduje śmieciowe jedzenie, uświadamia m.in. Marta Jakubaszek, trenerka personalna i ekspertka od fitnessu. Polka mieszka w Stanach Zjednoczonych od sześciu lat, pracowała w najlepszych klubach sportowych w metropolii nowojorskiej. Licencję zdobyła m.in. w National Academy of Sports Medicine i nawet ona – by nie przytyć – dokładnie musi pilnować codziennej diety. “Gdy jestem w Polsce i jem tyle samo co tutaj, to – mimo że tego nie chcę – chudnę. Codziennie mogę sobie pozwolić na lody czy ciastko. Natomiast w Ameryce jest zupełnie inaczej. Tu muszę nie tylko jeść mniej, ale całkowicie zrezygnować ze słodkich przekąsek. My, którzy wychowaliśmy się w Polsce, mamy zupełnie inne ciała, dorastaliśmy karmieni zupełnie innymi – o wiele zdrowszymi – produktami, dlatego gdy przeprowadzamy się do Stanów, organizmy wielu osób dosłownie głupieją i nie radzą sobie z przetwarzaniem miejscowych produktów. Przede wszystkim są za słodkie. Tutaj nawet chleb jest słodzony” – twierdzi Marta Jakubaszek. Efekt jest taki, że ci, którzy byli szczupli w Polsce, w Stanach zaczynają tyć, mimo że jedzą praktycznie tyle samo. Podobnie jest z dziećmi i nastolatkami. Wiele osób zauważa też, że bardzo pogorszyło im się uzębienie już kilkanaście miesięcy po przylocie do USA.

Oprócz cukru, którego amerykańskie koncerny spożywcze mogą dodawać o wiele więcej niż na przykład w Europie, także na sól nie ma zbyt wielkich ograniczeń. Podobnie zresztą jak na hormony, antybiotyki, którymi karmione są zwierzęta, a także na tłuszcze trans czy syrop glukozowo-fruktozowy. Batoniki, żelki, kakao czy napoje gazowane występujące pod tą samą nazwą inaczej smakują w Polsce, a inaczej w Stanach Zjednoczonych. Tu są o wiele słodsze, a co za tym idzie – o wiele bardziej uzależniające. “Jeśli damy dziecku do wyboru wodę albo sok, to nie dziwmy się, że już z pierwszym łykiem słodkiego napoju pożegna się ze zdrową wodą. Mówi się, że cukier tak samo uzależnia jak kokaina i ja się z tym zgadzam!” – mówi Marta Jakubaszek.

DO TEJ PORY MA PRETENSJE DO RODZICÓW

Wiele produktów, tak bardzo smacznych, jest naszpikowanych chemią. Ich jedzenie prowadzi do chorób, w tym wspomnianej nadwagi i otyłości, które nie tylko skracają długość i obniżają jakość życia dzieci. Wpływają też na ich sferę psychiczną, bowiem otyłe dzieci zwykle mają niskie poczucie własnej wartości, negatywną samoocenę i często są niedostosowane społecznie. Otyłość i zespół metaboliczny w dzieciństwie predysponują do występowania chorób serca, cukrzycy i nowotworów w późniejszym wieku, ale już nawet 8-9-latki mają cukrzycę, zbyt wysokie ciśnienie krwi czy cholesterol. Na leczenie schorzeń wywołanych zbyt dużym apetytem lub niezdrowym jedzeniem wydawane są z amerykańskiego budżetu setki milionów dolarów rocznie. A wystarczy tylko odżywiać się z głową.

“Najprostsza zasada? Wszystko co kładziemy na talerz powinno być zdrowe. Ja do każdego posiłku dodaję warzywa. Produkty kupuję w sklepach organicznych mając nadzieję, że faktycznie są zdrowe – wyjaśnia trenerka Marta Jakubaszek. – Ważne jest, by zwracać uwagę, skąd pochodzą na przykład jajka czy mleko. Wielu producentów karmi krowy antybiotykami i hormonami tylko po to, by dawały większe ilości właśnie mleka. Jak ono później może być zdrowe? Między innymi z tego powodu ograniczyłam spożywanie jogurtów. Uważam na gluten – proszę sobie wyobrazić, że na przykład słynny nowojorski bajgel ma aż pięć razy przekroczoną dzienną dawkę glutenu! Praktycznie w ogóle nie jem pieczywa, chyba że jest pełnoziarniste i także kupowane w odpowiednich sklepach” – dodaje trenerka. Zauważa też, że nigdy w Polsce nie cierpiała z powodu alergii, tutaj już tak.

Tym bardziej trudno jest zrozumieć rodziców, dla których nadwaga czy otyłość jest wyłącznie problemem estetycznym i starają się odchudzić dzieci tylko po to, by ładniej wyglądały. “Jeden z moich znajomych, który teraz ma 30 lat i wygląda super, w przeszłości stoczył bardzo ciężką i bolesną walkę o zdrowie. Już jako dziecko miał nadwagę, a później był otyły. Winą za taki stan rzeczy do tej pory obarcza rodziców i ma do nich pretensję, bo to oni podsuwali mu po kolacji na przykład paczkę ciastek, które zjadał grając na komputerze. Gdy sięgał po kolejne opakowanie, nie widzieli w tym nic złego. Z czasem nie tylko zaczął mieć problemy fizyczne, ale i psychiczne, wręcz czuł do siebie obrzydzenie. Wstydził się pokazywać publicznie. Nie miał znajomych, nie mówiąc już o jakichś związkach. W końcu udało mu się odchudzić, ale do tej pory określa siebie mianem grubasa. Co więcej, do końca życia musi się bardzo pilnować, by znów zbyt mocno nie przytyć” – mówi Marta Jakubaszek. Bo z chwilą, gdy tracimy zbędne kilogramy, objętość komórek tłuszczowych maleje, ale ich liczba pozostaje taka sama. Dlatego byłym grubasom tak łatwo jest ponownie przybrać na wadze.

PLANUJESZ CIĄŻĘ? WCZEŚNIEJ SIĘ ZWAŻ

Epidemia otyłości stała się faktem. Dowód można znaleźć m.in. w jednym z ostatnich wydań “The Journal of Pediatrics”, gdzie opublikowany został raport dotyczący zbyt ciężkich maluchów. Okazuje się, że wśród białych dzieci z otyłością musi walczyć 17 proc. chłopców i 15 proc. dziewczynek. Wśród Afroamerykanów problem ten dotyka już co czwarte dziecko. Najciężsi są nieletni, których co najmniej jedno z rodziców ma pochodzenie latynoskie – co trzeci chłopczyk i co piąta dziewczynka mają nadwagę lub są otyłe. W USA w ciągu 45 lat aż o 12 proc. zwiększyła się liczba dzieci w wieku od 2. do 5. roku życia, które nie tylko mają nadwagę, ale są otyłe. Wśród maluchów do 11. roku życia wzrost wynosi 18 proc. (z zaledwie 4 proc.). Natomiast jeśli chodzi o nastolatki, to jeszcze w latach 70. liczba otyłych dzieci stanowiła 6 proc., teraz już sięga 20 proc. Najbardziej niepokojące jest to, że z roku na rok liczby są coraz wyższe. Nie tylko jemy więcej, ale sięgamy po niezdrowe produkty. Tymczasem to właśnie po przodkach dziedziczymy skłonność do tycia i zaburzeń metabolicznych. Jakiś czas temu naukowcy po raz kolejny przestrzegli przyszłych rodziców, że gruba mama i gruby tata oznacza grubego potomka. Poza tym otyła mama stwarza nie do końca zdrowe warunki do rozwoju płodu, ryzykuje także swoje życie, bo jest w szczególności narażona na: żylaki i choroby naczyń żylnych, cukrzycę ciążową, słabą wydolność oddechową, problemy żołądkowo-jelitowe, nadciśnienie i jego powikłania, infekcje dróg moczowych, bóle kręgosłupa, nóg i stawów.

Jak podkreślają lekarze, otyłość nie jest wskazaniem do cesarskiego cięcia, ale dolegliwości nią wywołane – już tak. Dla bezpieczeństwa matki i dziecka właśnie z uwagi na ryzyko komplikacji okołoporodowych medycy decydują się najczęściej na operacyjne rozwiązanie ciąży. Stopień trudności samej operacji również jest inny niż w przypadku “zwykłej” cesarki. Nadmiar tkanki tłuszczowej w okolicy podbrzusza może stanowić problem w wykonaniu cięcia i przedostaniu się do macicy. Ponadto, wskutek zaburzonych proporcji czynników krzepnięcia, kobieta otyła podczas porodu traci dużo krwi, a to często pociąga za sobą konieczność przeprowadzenia transfuzji.

GŁODNE, BO JADŁY “AŻ” DWIE GODZINY TEMU

“U mnie w domu zawsze jadło się zdrowo, dlatego nigdy nie miałam kłopotów z nadwagą, nawet gdy przeprowadziłam się do Stanów. Po części jest to też zasługa genów. Po urodzeniu córeczki także staram się trzymać dobrą dietę i serwować bliskim tylko przemyślane dania” – mówi pani Barbara z Queensu, mama 7-letniej Nicoli. Córka zabiera ze sobą do szkoły przygotowane przez mamę kanapki, ma też zakaz kupowania słodkich przekąsek. Szkolnego lunchu nie je, bo i wybór nie do końca jest zdrowy. W stołówce serwowane są na przykład smażone kurczaki, frytki czy pizza. “Bardzo się cieszę, że córka polubiła wodę i chętnie ją pije. Zresztą mieszkamy niedaleko restauracji McDonald’s i ona widzi od czasu do czasu otyłe osoby, także dzieci,  które się w niej stołują. Wiadomo, że część maluchów ma problemy zdrowotne, dlatego są otyłe, ale sporo z nich, niedopilnowana przez rodziców, za często sięga po niezdrowe jedzenie. To nie jest tak, że my nie mamy w domu czipsów czy coli, ale nie opychamy się tym codziennie. Zauważam też, że wielu polonijnych rodziców bardzo dba o zrównoważoną dietę swoich dzieciaków, raczej nie wypisujemy też zwolnień z zajęć fizycznych” – dodaje pani Barbara.

Brak ruchu to kolejna przyczyna zbyt dużej wagi nieletnich, ale może być zagrożeniem nawet dla chudzielców. Część naukowców twierdzi, że otyli, którzy dbają o regularną aktywność fizyczną, są mniej zagrożeni śmiercią w ciągu najbliższych dziesięciu lat niż ich rówieśnicy, którzy są co prawda szczupli, ale się nie ruszają. “Mamy na to naprawdę wiele naukowych dowodów” – przekonywał jakiś czas temu prof. Steven Blair z Uniwersytetu Karoliny Południowej. Często też opowiada, jak pewnego dnia zabrał na przejażdżkę swoją wnuczkę odremontowanym pikapem z lat 50. “Ona w pewnym momencie zapytała: dziadku, a po co jest ta korbka z boku drzwi? Powiedziałem, żeby spróbowała pokręcić. I stał się cud – szyba zjechała w dół! Moja wnuczka naprawdę była zszokowana, że kiedyś właśnie tak – a nie przez naciśnięcie guziczka – opuszczało się szyby. To może drobnostki, ale ich suma składa się jednak na wielkie zmiany w naszym życiu. Niestety, stało się one o wiele mniej aktywne” – zauważa prof. Blair. Dlatego nadwaga czy otyłość w połączeniu z brakiem ćwiczeń jest wręcz zabójczą mieszanką. Problem w tym, że dzieci nie chcą ćwiczyć, bo nadwyżka kilogramów powoduje trudności z oddychaniem – pierwsza zadyszka pojawia się już na przykład po przebiegnięciu kilku metrów.

“Dzieci, które do nas przyjeżdżają, ważą nawet 80 funtów więcej, niż zakłada norma ustalona dla ich wieku i wzrostu. To duży ciężar, z którym muszą sobie jakoś radzić. Super, jeśli trafiają do nas, gorzej, gdy rodzice z braku czasu czy wiedzy sądzą, że pulchny maluch, to zdrowy maluch, i nic z tym nie robią” – mówi Dominica, jedna z opiekunek pracujących w nowojorskim oddziale Shane Weight Loss Camp. Letni obóz powstał ponad 40 lat temu, by pomóc dzieciakom zrzucić zbędne kilogramy, wtedy na aktywny wypoczynek przyjeżdżało kilkudziesięciu maluchów, teraz są setki. “Współczesne dzieci, nawet te starsze, nie potrafią być głodne i nie chodzi tu o taki klasyczny głód, przejawiający się bólem głowy i tzw. ssaniem w żołądku, ale nawet sama ochota na 'coś słodkiego' i brak możliwości jej zaspokojenia traktowana jest jako poczucie głodu, którego nie można znieść. Do tego stopnia, że dzieci płaczą, trzymają się za brzuch i potrafią zwijać się z 'bólu', a przecież dwie czy trzy godziny wcześniej jadły lunch” – mówi Dominica.

Lekarze nie mają wątpliwości – to rodzice przede wszystkim odpowiadają za zdrową sylwetkę dziecka. Rozpieszczane cukierkami ciastkami czy czipsami, karmione na siłę kolejną łyżką zupy “za mamusię i za tatusia”, w końcu staną w szeregu innych otyłych maluchów, a to w oczach rówieśników jest czymś o wiele gorszym niż bycie na przykład chudzielcem. To także skazanie dziecka na wieczną już walkę z dodatkowymi kilogramami. Nadwaga w żadnym wieku nie jest ani zdrowa, ani ładna. Jeśli zapuścimy maluszka, wówczas konsekwencje będzie ponosić tylko i wyłącznie on sam – i to przez całe życie.

Autor: Anna Arciszewska