Zabawa walentynkowa u Polan

0
1

Głównym celem zespołu Polanie – jak też ideą balu walentynkowego – jest jednoczenie ludzi polskiego pochodzenia z naszej okolicy. Otwierając bal menedżer zespołu Edyta Wileńska podziękowała 260 gościom za tak liczne przybycie, a dorosła grupa zespołu w polskich strojach ludowych zatańczyła walczyka „W pogodny wieczorek” i oberka, za co tancerze otrzymali ogromne brawa od publiczności.

Na stołach królowały sałatka miłości z owoców tropikalnych, różne walentynkowe przysmaki, a także pajdy chleba ze smalcem i polska kaszanka. W czerwonej, serduszkowej dekoracji klubu i w gorących rytmach polskich przebojów disco polo cała sala tańczyła, było radośnie wesoło i kolorowo. Do tańca grał zespół Solina. 

Niespodzianką, która wywołała sensację wśród zgromadzonych, było to arcydzieło choreograficzne wszech czasów, czyli suita z baletu „Jezioro łabędzie” Piotra Czajkowskiego odtańczona przez naszych panów, tancerzy z zespołu. Męskie nogi w rajtuzach, pokraczne ruchy baletnic zauroczyły obecnych na sali. Wszyscy robili sobie z męskimi łabędziami zdjęcia oraz gratulowali i dziękowali im za tak wspaniały występ. Następną atrakcją była loteria fantowa i słodkie walentynkowe przysmaki, które znalazły się na stołach. Były truskawki w czekoladzie, serniczki, babeczki, rureczki i inne uwielbiane przez Polonię polskie przysmaki, które w swoich domach rodzice i dziadkowie tańczących dzieci w zespole wypiekali, kręcili do nich kremy i układali na nich dekoracje galaretkowe oraz inne cudeńka.

Zdaniem wszystkich uczestników zabawa była doskonała i na pewno należała do udanych. Zadowoleni byli zarówno organizatorzy, jak też uczestnicy balu. „Muzyka była super, potrawy smaczne, a my wybawiliśmy się i wytańczyliśmy jak nigdy dotąd. Uważam, że tego typu imprezy są bardzo potrzebne, ponieważ integrują Polaków i pokazują, że potrafimy kulturalnie się wszyscy bawić” – stwierdziła Anna Gutowski, która zachęciła także znajomych do wzięcia udziału w walentynkowym balu. „Na zabawach u Polan bawię się już od wielu lat. Jest tu zawsze specyficzna atmosfera, jest dużo Polaków, naszych przyjaciół i znajomych.

Serwowane posiłki są bardzo polskie i smaczne. Jak widać na sali – co sprawia mi ogromną przyjemność – jest dużo ludzi, którzy się znają, razem się trzymają i wspierają wzajemnie; mam na myśli Polonię z Bridgeport i Stratford oraz innych okolicznych miast. Zespół Polanie daje nam tę szansę radosnego spotkania się z przyjaciółmi, aby się wspierać, kochać siebie i być razem. Bawić się po polsku, zjeść po polsku i nawet wypić kielicha dobrego trunku z rozmachem, po polsku” – powiedział pan Marek. Pani Marlena zaś dodała, że „zespół stanął na wysokości zadania. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy się przyczynili do tego, aby zabawa była wyśmienita. Przyjechałam z Nowego Jorku i tak jest co roku – gdy usłyszę, że jest zabawa u Polan, to nic mnie nie powstrzyma, aby być z nimi”.

Przygotowania do zabawy walentynkowej zajęły kilka tygodni .Trzeba było wspólnie usiąść do stołu i przedyskutować, jak ta impreza ma wyglądać, co można zaproponować ludziom, co zrobić, żeby Polonia zechciała przyjść na naszą zabawę. Pracuje nad tym cały zespół, zarząd, rodzice, dziadkowie tańczących dzieci. 
Dzień zakochanych to symbol miłości, który w dzisiejszych czasach jest bardzo potrzebny wszystkim ludziom, a zwłaszcza tym przebywającym na emigracji, z dala od rodzin i bliskich. Mamy nadzieję, że to spotkanie walentynkowe u Polan będzie przypominało wszystkim, żeby obdarzali się wzajemnym szacunkiem i miłością, bo dzięki temu łatwiej jest żyć.

Autor: Magdalena Kalkowska