Żeglarz Mirek odszedł na emeryturę

500
Pożegnalne zdjęcie Mirka Popławskiego i jego żony Renaty (siedzą na krześle) z członkami i przyjaciółmi klubu ZDJĘCIA: JANUSZ M. SZLECHTA/ NOWY DZIENNIK

Barka, siedziba Polskiego Klubu Żeglarskiego w Gateway Marina na Brooklynie, wciąż jest zamknięta. Już od kilku miesięcy. Ale otworzyła się w sobotę, 1 sierpnia. Tylko dlatego, aby żeglarze mogli pożegnać swojego przyjaciela – Mirosława Popławskiego – który postanowił na stałe wrócić do Polski.

Pandemia koronawirusa i związane z nią rygory nie pozwalają na organizowanie imprez ani regat. W tym roku żeglarze jeszcze ani razu nie podnieśli żagli na swoich jachtach i nie wypłynęli na szerokie wody oceanu.
Mirek Popławski od 15 lat jest członkiem klubu, a od kilku jest – a właściwie to już był – członkiem zarządu PKŻ i pełnił funkcję skarbnika. Był też wielkim społecznikiem. Prowadził zawsze chętnie obozy żeglarskie dla dzieci i młodzieży, podczas których przekazywał im swoją wiedzę i oswajał z wodą. A kiedy trzeba było wykonać jakąś naprawdę czy remont na Barce – Mirek zawsze był na zawołanie.

Mirek Popławski ogląda prezent – „Niezbędnik wilka morskiego na emeryturze”


Wielu członków i przyjaciół klubu dotarło w sobotę wieczorem na Barkę, aby pożegnać Mirka i jego żonę Renatę. Każdy przyniósł coś do jedzenia lub picia oraz upominek dla bohatera wieczoru. Wśród tych podarunków był specjalny – „Niezbędnik dla wilka morskiego na emeryturze”. W sporym pudełku znalazły się między innymi: niewielki słoiczek z solą, okulary słoneczne, rolka papieru toaletowego (na wszelki wypadek), lina do cumowania, cukierki – mieszanka krakowska (na osłodę), fajka i butelka rumu z Wenezueli. Mirek na pewno miał poważny problem, jak te wszystkie prezenty zabrać do Polski.
W pewnym momencie Ania Karaś wzięła do ręki gitarę i wraz z mężem Maćkiem oraz grupą przyjaciół zaśpiewała Mirkowi na pożegnanie piosenkę, którą sama napisała, czyli „Mirkowe opowieści”:

Kiedy znudzi Ameryka
Zbierz się Mirku i w podskoku
Renię weź pod pachę z sobą
Do Białegostoku

Skarbnikiem byłeś wspaniałym
Przeliczałeś co do centa
Ale nie możemy zrobić
Z ciebie abstynenta…

….

Chcemy tobie podziękować
Za przyjaźń i żeglowanie
Wszyscy piją Mirka toast
panowie i panie.

Piosenkę dla Mirka Popławskiego pt. „Mirkowe opowieści” śpiewają (od lewej): Anna Karaś z gitarą, Rafał Brzeski, Jacek Pabiańczyk i jego żona Kasia (trzyma oprawiony tekst), Maciek Karaś z 3-miesięczną córeczką Veronicą, Mieczysław Paszkiewicz i Renata Popławska

Ania przyznała, że kiedy Mirek Popławski uczył ją żeglować, na pokładzie jego jachtu „Aqua Sound” poznała swojego męża Maćka.
Każdy chciał z Mirkiem pogadać, podziękować mu za to dobro, które czynił dla klubu, i życzyć mu spokojnego życia w Polsce. Pomagały w tym drineczki, butelka zimnego piwa czy lampka wina. No i pyszne kanapki, sałatki czy ciasta. Nie obyło się oczywiście bez toastu „za odchodzących”, po czym kilkadziesiąt osób zaśpiewało Mirkowi i Renacie „Sto lat”.

Od lewej: Mirosław Popławski z pamiątkową plakietą, którą otrzymał w dowód wdzięczności za jego pracę dla klubu, jego żona Renata, Tomasz Skrobecki – komandor, Radosław Kurek – wicekomandor, Adam Orzechowski – wicekomandor i Elżbieta Ziółkowska – sekretarz zarządu

Była też chwila dla kolegów i koleżanek Mirka z zarządu PKŻ.
„Mirku, dziękuję ci za to, że byłeś z nami, że tyle dobrego zrobiłeś dla klubu. Byłeś tym, który scalał brać żeglarską, który sprawiał, że to starsze pokolenie żeglarzy, które zakładało i tworzyło klub, jest bliskie i współpracuje z tym młodszym, współczesnym pokoleniem. Będzie nam ciebie brakować” – powiedział komandor Tomasz Skrobecki.
„Mirek zawsze miał czas i ochotę, jeśli trzeba było coś przygotować, naprawić. Takich ludzi dzisiaj już rzadko się spotyka” – dodała Elżbieta Ziółkowska, sekretarz zarządu.
„Mirek zawsze chętnie uczył innych żeglarstwa, zwłaszcza dzieci i młodzież. O tym, jak bardzo był oddany naszemu klubowi, najlepiej świadczy fakt, że dzięki niemu zyskaliśmy wielu nowych członków i przyjaciół – podkreślił wicekomandor Radosław Kurek. – A o tym, że Mirek już tęskni za nami, świadczy to, że już kombinuje, aby przyjechać do nas w przyszłym roku na miesiąc lub dwa” – dodał.
Komandor wręczył Mirkowi ekskluzywne czerwone wino Martini w drewnianym opakowaniu, w którym znalazły się też niezbędne narzędzia do otwarcia tej butelki. Z kolei wicekomandor Adam Orzechowski przekazał mu pamiątkową plakietę z wyrazami podziękowania i uznania od członków i zarządu klubu.

Aby na stołach było dużo i dobrze, zadbał zarząd klubu, jak też i goście. Z tyłu stoją Mirek Popławski i Beata Kędzierska. Przy stole siedzą (od lewej): Anna Wiśniewska, Elżbieta Ziółkowska, Mieczysław Paszkiewicz, Renata Popławska, Wiesław Mazur, Tomasz Skrobecki, Jola i Darek Buras


Mirek Popławski wraz żoną Renatą odlecieli do Polski z lotniska JFK we wtorek, 4 sierpnia.

Jeśli pojawi się szansa na otwarcie klubu i na podniesienie żagli, informacje o tym można będzie znaleźć na stronie internetowej Polskiego Klubu Żeglarskiego www.zeglarzeny.org.
Adres klubu:
Moonbeam Gateway Marina
3260 Flatbush Ave.
Brooklyn, NY 11234