Zespół “Galopka” będzie zachwycał

80
Maria Haba w kostiumie do tańca spiskiego Foto: Archiwum Marii Haba

Maria Haba, świetna tancerka i choreografka, realizuje kolejny pomysł – tworzy Zespół Pieśni i Tańca "Galopka" przy parafii św. Józefa w Passaic, NJ. W grupie mają śpiewać i tańczyć dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Dokładnie cztery lata temu pani Maria stworzyła dziecięcy zespół pieśni i tańca w Polskiej Szkole Dokształcającej działającej przy parafii św. Kazimierza w Newarku.

Na początku sierpnia Maria Haba otrzymała telefon od pewnej pani, która poinformowała ją, że parafia św. Józefa w Passaic chciałaby stworzyć zespół folklorystyczny.  Zapytała ją wprost, czy podjęłaby się tego zadania i poprowadziła taki zespół. Pani ta dodała, że to nie przypadek, iż dzwoni właśnie do niej. O działalności pani Marii dowiedziała się od mamy, której syn tańczy w zespole w Newarku.

Tak się spełniają marzenia

– Telefon ten był dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale też sprawił, że szybko podjęłam konkretne decyzje – powiedziała „Nowemu Dziennikowi“ Maria Haba. – Miałam początkowo pewne wątpliwości, bo covid wciąż szaleje i trudno jest pracować z ludźmi, realizować pomysły. Jakiś czas temu myślałam o stworzeniu w Clifton, Garfield lub Passaicu dziecięcej grupy tanecznej. Mieszkam od lat z rodziną w Garfield, znam dobrze okoliczne miasteczka. I oto dostałam sygnał z zewnątrz, że te moje marzenia mogą się spełnić. Nie zastanawiałam się długo. Już podczas tej rozmowy zgodziłam się na podjęcie działań i stworzenie zespołu – dodała pani Maria.

Członkowie zespołu Galopka (od lewej): Isabelle Watras, Nicole Bajek, Viktoria Braczyk
i Maksymilian Iskra Zdjęcia: Archiwum Zespołu Galopka

Następnego dnia udała się do kościoła św. Józefa w Passaic, aby uzyskać niezbędne informacje o tym, w jakich warunkach zespół może działać i jakie czekają ją obowiązki. Z pomocą przyszli jej ksiądz proboszcz Dariusz Kamiński oraz wikariusz ks. Adam Wąsowski. Kiedy spotkała się z nimi doszli do wniosku, że fajnie byłoby stworzyć taką grupę dla dzieci. Dzięki temu dzieci będą mogły uczyć się czegoś nowego, rozwijać swój talent, a podczas uroczystości odbywających się w parafii ta grupa dziecięca będzie je pięknie wzbogacać. Ustalili, że w zespole powinny tańczyć dzieci w wieku od 7 do 12 lat.

Na początku września pani Maria zaczęła prowadzić zajęcia. Rodzice przyprowadzili kilkoro dzieci. Okazało się, że nie jest to duże zainteresowanie, ale jednak jest. Zajęcia odbywają się raz w tygodniu, w czwartki od godziny 7 do 8.30 wieczorem, w sali bankietowej przy kościele.

– Będę uczyć dzieci wszystkich tańców. Podczas pierwszych zajęć zaczęłam je uczyć techniki klasycznej i techniki charakterystycznej, bo będzie to stylizowany zespół, wzorowany na Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze“ – zaznaczyła Maria Haba. – Będę się starała stworzyć program, który wraz z dziećmi będę mogła prezentować podczas różnych uroczystości. Aktualnie na zajęcia przychodzi czworo, a czasami pięcioro dzieci. Można wejść na naszą stronę na Facebooku – Zespół Pieśni i Tańca „Galopka“ – i obejrzeć relacje z zajęć. Przygotowujemy też specjalny program na zbliżające się jasełka przed Bożym Narodzeniem. Jeszcze nie mogę powiedzieć dokładnie kiedy wystąpimy, ale te jasełka odbędą się na pewno. Zespół nie będzie jeszcze tańczył, bo jest na to za wcześnie. Musimy mieć czas na to, aby nauczyć się tych tańców. Wydaje się, że są to tańce proste, łatwo jest się ich nauczyć, ale tak naprawdę nie jest to łatwe. Zaczniemy od śpiewu, bo ma to być zespół pieśni i tańca. Najprawdopodobniej zaśpiewamy dwie kolędy. Cały czas  nad nimi pracujemy – dodała pani Maria.

Członkowie Zespołu „Galopka” podczas treningu techniki charakterystycznej. Przygotowują się do krakowiaka – tańca narodowego (od lewej): Isabelle, Nicole, Maksymilian i Viktoria

Dzieci są fajne, bardzo się zaangażowały w naukę tańca i kolęd. Również rodzice z radością przywożą swoje dzieci na zajęcia i wspierają je bardzo podczas zajęć, a także w domu. Starają się też wesprzeć panią choreograf  i przyciągnąć więcej dzieci, ale okazuje się, że nie jest to wcale takie proste. Niby zainteresowanie jest, ale kiedy trzeba przyjść na zajęcia to… zainteresowanie słabnie.

– Jestem otwarta i w każdej chwili przyjmę do zespołu dziecko, które będzie chciało do nas dołączyć. Chciałabym, aby dzieci było jak najwięcej. Zespół ma przygotowaną odpowiednią garderobę: mamy stroje krakowskie, odpowiednie stroje do poloneza i do polki. Możemy więc już  myśleć o stworzeniu w nieodległej przyszłości konkretnego programu – podkreśliła choreografka. – Kiedy założyłam zespół w Newarku przy Polskiej Szkole, na początku grupa liczyła 6 osób. Potrzebowałam trzy lata, aby z tej 6-osobowej grupy stworzyć zespół liczący ponad 20 osób. Zespół ten aktywnie działa. Również przygotowuje się do prezentacji świątecznych. Chciałabym, aby zespół w Passaic działał podobnie jak ten w szkole w Newarku, aby ze sobą współpracowały, aby się uzupełniały. Na pewno nie chciałabym, aby te zespoły ze sobą konkurowały. Marzy mi się pełnowymiarowy koncert, w którym te dwa zespoły mogłyby razem wystąpić – dodała pani Maria.

W tym się realizuję, no i bardzo to lubię

Artyści są indywidualistami. Pani Maria też.

– Ja jestem osobą, która lubi wszystko robić sama. To pozwala mi wszystko przygotować tak, jak chciałabym, aby to było – podkreśla.

Sama opracowuje i przygotowuje repertuar, garderobę, a potem uczy dzieci śpiewu, no i podstaw tańca. Oczywiście są osoby, najczęściej są to rodzice, które chcą jej w tej pracy pomóc. Pomagają na przykład dobrać stroje, ubrać dzieci i przygotować je do występu. To jest dodatkowy powód do radości.

Często słyszy pytanie: „Jak znajdujesz na to czas, masz przecież dwoje małych dzieci i musisz dbać o dom?“

– Jeśli ktoś chce coś takiego robić to na pewno na to znajdzie czas. Nie wyobrażam sobie, aby było inaczej – wyjaśnia Maria Haba. – Muszę oczywiście dbać o moje dzieciaki, zajmować się nimi na co dzień, ale nie wiem jak bym sobie radziła z obowiązkami mamy, gdyby nie ta odskocznia do tańców, praca z młodzieżą, dziećmi, no i rodzicami. W tym się realizuję, no i bardzo to lubię. Mogę to nawet nazwać moją misją, aby dzieci i młodzież uczyć tańczyć i śpiewać, aby ich nieco przyciągnąć do polskiej kultury, w której ja wyrastałam. Aby byli bliżej Polski.

Dostrzegam, że na początku dzieci są zdezorientowane, kiedy im tłumaczę na czym polegają polskie tańce, jak wyglądają stroje. Często są w szoku, ale kiedy już z tym wszystkim się oswoją, to są bardzo zadowolone, podbudowane, że mogą w czymś takim brać udział. Bywa tak, że jeśli dzieci nie mogą wziąć udziału w jakimś wydarzeniu, to są zmartwione. Niedawno jedna dziewczynka w Newarku była bardzo nieszczęśliwa, ponieważ nie mogła wziąć udziału w 84. Paradzie Pułaskiego, bo… skręciła nogę. Te dzieciaki, które już zdecydują się przychodzić co tydzień na próbę, to zawsze przychodzą. Jedna z mam niedawno mi powiedziała, że jej córeczka cały dzień biegała i skakała po domu, bo przygotowywała się do wspólnej wieczornej próby. Cieszę się, kiedy o czymś takim słyszę, bo przecież o to w tym wszystkim chodzi: aby zarazić te dzieci folklorem, aby żyły nim, aby wzbogaciły i ubarwiły swoje codzienne życie – podkreśla z uśmiechem pani Maria.

Isabelle i Viktoria ćwiczą elementy tańca krakowskiego

Założycielka dziecięcych zespołów folklorystycznych ma jeszcze jedno niespełnione marzenie: chciałaby stworzyć grupę taneczną dorosłych, która tańczyłaby folklor polski! W stanie New Jersey nie ma takiego zespołu. Nie ukrywa, że fajnie by było zebrać taką dojrzałą grupę, która chciałyby się w tej dziedzinie realizować.

Tańce ludowe kiedyś w Polsce tańczyły zazwyczaj osoby dorosłe. Nie ulega wątpliwości, że każda osoba, w każdym wieku, jeśli tylko zechce to da sobie radę i nauczy się tańczyć.

Skąd ta pasja do tańca?

Zamiłowanie do tańca nie jest przypadkiem. Kiedy Maria była małą uczennicą w szkole w Nisku, mama zaprowadziła ją do Katolickiego Domu Kultury „ARKA” im. Świętej Jadwigi Królowej w Racławicach, w którym działał Zespół Pieśni i Tańca „Racławice“. No i tam zaczęła się jej przygoda z tańcem. Od początku tańczyła w tym zespole w grupie dziecięcej.

Naukę kontynuowała w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. Piotra Michałowskiego w Rzeszowie. Nie zapomniała jednak o tańcu. Na Uniwersytecie Rzeszowskim znalazła Zespół Pieśni i Tańca Resovia Saltans, w którym przetańczyła cały okres nauki w liceum, a potem na studiach. Po ukończeniu studiów związała się z Zespołem Pieśni i Tańca „Karpaty“, działającym w Rzeszowskim Domu Kultury. Była nie tylko tancerką, ale też współprowadziła ten zespół, bo była taka potrzeba. Jej przygoda z tym zespołem skończyła się, kiedy wyjechała do Stanów Zjednoczonych i zamieszkała w Garfield w stanie New Jersey.

Od momentu przybycia do Stanów myślała o stworzeniu własnego zespołu folklorystycznego. No i udało się. W 2017 roku stworzyła Zespół Pieśni i Tańca (Polish Folk Dance Company) „Wianuszek“ przy Polskiej Szkole Dokształcającej im. Św. Kazimierza Królewicza w Newarku. Zespół ten działa już 4 lata. Dzieci, które tańczą, są bardzo zaangażowane i mocno pracują na próbach. Nie ulega wątpliwości, że bardzo polubiły taniec.

Informacje dla osób chcących zapisać dzieci do zespołu „Galopka“:

St. Joseph Roman Catholic Church

7 Parker Avenue

Passaic, NJ 07055 Tel. 551-275-6439