Gospodarka kontra koronawirus

279
epa08325625 An Amazon delivery woman delivers packages amid the coronavirus pandemic in Los Angeles, California, USA, 26 March 2020. The United States is bracing for the massive economic impact of the ongoing coronavirus pandemic. According to the US Department of Labor there were over three million jobless claims during the week that ended on 21 March amid the ongoing coronavirus pandemic. EPA-EFE/ETIENNE LAURENT

Zarówno w Polsce, jak i USA do czasu pojawienia się koronawirusa gospodarka rosła jak na drożdżach. Ten zwyżkowy trend właśnie napotkał ścianę. Koronawirus pochłonie nie tylko ludzkie życia, ale także i wiele firm. Są jednak takie, które na epidemii zarobią krocie i umocnią swoje pozycje. Mimo wszystko wielu wieszczy światowej gospodarce wstrząs, jakiego w historii jeszcze nie było.

Wydawanie pieniędzy na zbędne dobra i usługi to w czasach niepokoju i niepewności, a także trudnej do określenia przyszłości ostatnie rzeczy, o których myślą ludzie – bez względu na to, jaki kraj zamieszkują. Pieniądze wydają tylko na produkty, które pozwolą im przeżyć, a więc głównie na żywność. Wszystko inne schodzi na drugi plan w ich codziennych wydatkach. Zachowawczą postawę konsumentów potęguje niewiedza na temat tego, jak długo potrwa pandemia. Jeśli potrwa jeszcze dłużej niż miesiąc, może odcisnąć swoje piętno na światowej gospodarce na długie lata. To z tego powodu rządy państw robią wszystko, by ci, którzy stanowią siłę gospodarczą państwa, przetrwali. Zarówno w USA, jak i w Polsce wkrótce przedsiębiorcy mają dostać finansową kroplówkę.

KTO ZYSKA, A KTO STRACI?
Z dnia na dzień miliony przedsiębiorców na świecie straciło swoje źródło dochodu. Wszystko, co nie jest potrzebne ludziom do przetrwania, zostało zepchnięte w piramidzie potrzeb konsumentów na sam koniec. Jako jedne z pierwszych skutki epidemii odczuły linie lotnicze, biura podróży i hotele. Chociaż nie wszyscy od razu zrezygnowali ze swoich dawno zaplanowanych podróży, to ostatecznie i skutecznie odstraszyła ich blokada granic, a także odwołane loty. Na zmniejszenie skutków może liczyć w Polsce jedynie państwowa linia lotnicza LOT, która choć zrezygnowała ze świadczenia usług komercyjnych, to swoje samoloty wykorzystuje do rządowej akcji powrotów Polaków do domów i w ten sposób w niewielkim stopniu ratuje swój budżet. Nieco dłużej nadzieją żyli właściciele restauracji, barów, pubów i innych miejsc rozrywki i spotkań, choć także i oni zostali z niewielkim pocieszeniem, jakim jest dostawa produktów na wynos.
Zarówno w Polsce, jak i w USA istnieją obostrzenia co do spotkań i liczby osób, które mogą w nich uczestniczyć. W przypadku Polski zakaz funkcjonuje od dwóch osób w górę, a w USA dotyczy zgromadzeń powyżej 10 osób. Te zalecenia powodują, że w jednej chwili przestały funkcjonować m.in. firmy szkoleniowe, a także firmy oferujące sale bankietowe. Zbliżająca się wiosna była dla wielu par wyczekiwanym czasem na śluby i wesela, a dla dzieci np. uroczystości komunijnych. W Polsce majowe komunie przesunięto już między innymi w Małopolsce, a w pozostałych województwach decyzja kurii jest tylko kwestią czasu. Wspominając o kurii nie można zapominać o stratach, jakie poniesie Kościół katolicki. Msze święte to także wydarzenia, na których nie mogą gromadzić się obywatele. W Polsce zaleca się uczestnictwo we mszach nadawanych przez stacje telewizyjne czy radiowe, a oficjalnej dyspensy katolikom od udziału bezpośredniego we mszy udzielił episkopat w kraju. Nie ma także mowy o organizacji koncertów czy innych wydarzeniach artystycznych, a to ogromny cios dla całego show-biznesu. Podobnym uderzeniem koronawirus okazał się dla lig sportowych na całym świecie. Wiele z nich zakończyło swój sezon wcześniej bądź wstrzymało rozgrywki do odwołania. Co jakiś czas słyszymy o “poświęceniach” sportowych gwiazd, które dla dobra sprawy i przyszłości swoich klubów zrzekają się części swoich wielomilionowych pensji.
Są jednak i tacy, dla których epidemia jest trampoliną do rozwoju biznesów. Na zamknięciu się ludzi w domach zyskują sklepy internetowe, które wręcz nie nadążają z dostawami. Największy internetowy sklep świata Amazon tylko w USA poszukuje 100 tysięcy pracowników, a tym, którzy pracują obecnie w firmie, oferuje podwyżki. W związku ze zmianą nawyków zakupowych zyskują firmy kurierskie, które wręcz nie nadążają z realizacją dostaw na czas. Z kolei z powodu zamknięcia szkół zyskuje branża gier online. Młodzi, którzy nie muszą wychodzić z domów, mniej czasu poświęcają na naukę, a więcej na poszukiwanie zajęcia na swoich telefonach czy komputerach. Producenci gier, którzy notowani są na giełdach, ewidentnie zyskują na epidemii.
Chociaż mówi się o tym, że na epidemii koronawirusa straci gospodarka bądź przedsiębiorstwa, to należy pamiętać, że ostatecznie stracą nie instytucje, a ludzie, którzy w nich pracują. Już teraz przewiduje się, że w USA na bruk może trafić nawet 10 milionów osób. Tylko w ciągu jednego tygodnia liczba bezrobotnych wzrosła o ponad 3 miliony. W ostatnich latach liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych wahała się w przedziale od 200 do 250 tysięcy tygodniowo. W ostatnim tygodniu wyniosła ona dokładnie 3 miliony 280 tysięcy, czyli ponadtrzynastokrotnie więcej. Dotychczasowy rekord z 1982 roku wynosił 700 tysięcy.

TRUMP POMPUJE GOSPODARKĘ
Amerykański prezydent ma ogromne doświadczenie jako przedsiębiorca. Być może to z tego powodu dostrzegł szybką potrzebę ratowania amerykańskich biznesów. Wartość pomocy dla obywateli i firm wyniesie dwa biliony dolarów – najwięcej w dziejach kraju.
Kilka dni temu ustawę, przewidującą między innymi pomoc finansową dla obywateli i rodzin, uchwaliła Izba Reprezentantów. Prezydent podziękował Partii Republikańskiej i Demokratycznej za to, że „szły razem, odłożyły na bok różnice i postawiły dobro Ameryki na pierwszym miejscu”. Donald Trump podkreślił, że pakiet antykryzysowy pozwoli na udzielenie pilnego wsparcia rodzinom, pracownikom i firmom. To na moment złagodziło szok, który panował na Wall Street, a amerykańska giełda zareagowała wyraźnymi wzrostami. Analitycy będą jednak obserwować kolejne tygodnie oraz skuteczność działania uchwalonego w Senacie pakietu antykryzysowego. W swoim komentarzu eksperci Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Marek Wąsiński i Mateusz Piotrowski przekonują, że recesja w USA uderzy nie tylko w ten kraj, ale i w resztę świata. “Recesja w USA negatywnie wpłynie na partnerów handlowych. Ucierpi m.in. Meksyk, ale także Unia Europejska. Zakaz wjazdu z Europy oraz mniejsza aktywność gospodarcza nasilą negatywne skutki w UE i USA. Ponadto umocnienie dolara względem innych walut osłabi konkurencyjność amerykańskich produktów. Te czynniki utrudnią odbicie gospodarcze po zakończeniu epidemii, nawet gdyby doszło do przyjęcia pakietu stymulacyjnego – piszą polscy analitycy i dodają, że epidemia to także problem dla relacji USA – Chiny. – Kryzys uniemożliwi realizację porozumienia ‚pierwszej fazy’ z Chinami, a przede wszystkim przepisu dotyczącego zwiększonych zakupów ze Stanów, z powodu zmniejszonego popytu w Chinach i ograniczonej podaży produktów z USA. Niweluje także szanse na zawarcie porozumienia ‚drugiej fazy’” – przekonują eksperci PISM. Według nich nieoczekiwanym skutkiem kryzysu w dłuższej perspektywie może być także powstrzymanie militarnych inwestycji poza krajem. “Po wprowadzeniu pakietu stymulacyjnego Trumpa zwiększy się rekordowy dług publiczny wynoszący 23 bln dol. (105% PKB w 2019 r.). Wraz ze spadkiem przychodów państwa w związku z recesją wzrośnie presja na cięcia budżetowe w kolejnych latach. Może to rodzić obawy o możliwość utrzymania przez USA finansowania m.in. zagranicznej obecności wojskowej, szczególnie gdy w obu partiach spadnie poparcie dla międzynarodowego zaangażowania USA” – piszą w swojej analizie Marek Wąsiński i Mateusz Piotrowski z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

POLSKA WYJDZIE Z TARCZĄ CZY NA TARCZY?
W swoim projekcie antykryzysowym Polska przewiduje działania osłonowe i wsparcie państwa w wysokości ponad 212 miliardów złotych. Tak zwana tarcza antykryzysowa to pięć filarów: wsparcie służby zdrowia, bezpieczeństwo systemu finansowego, wsparcie dla przedsiębiorców i inwestycji publicznych, a także – co dla rządu jest priorytetem – utrzymanie miejsc pracy. Nowe przepisy zwalniają mikrofirmy i samozatrudnionych z płacenia składek ZUS przez trzy miesiące. Specustawa ułatwia też dostęp do tanich kredytów dla firm i odkładanie płatności podatków.
Szef rządu przekonywał w Sejmie, że tarcza antykryzysowa jest dobrym instrumentem na obecny etap rozwoju koronawirusa i walki z jego skutkami dla gospodarki. Mateusz Morawiecki podkreślił konieczność podjęcia natychmiastowych działań – jak najszybszego uruchomienia przygotowanych instrumentów, ponieważ – jak mówił – ze względu na trwający kryzys, liczy się każdy dzień. Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa nazwał zjawiskiem bezprecedensowym, innym od wszystkich, które były wcześniej – także od tego, który miał miejsce w 1929 roku. Wskazał na spadek na giełdach przewyższający 30 procent, porównywalny do spadków tylko z największych kryzysów ostatnich 150 lat, spadki na rynkach surowców oraz na rynkach różnych aktywów. Premier powiedział, że pakiet ustaw, nazywany tarczą antykryzysową, to najlepsze rozwiązanie na uchronienie Polski przed zapaścią gospodarczą.
Z opóźnieniem swoją pomoc zaoferowała także Unia Europejska. Parlament Europejski zgodził się na fundusz w wysokości 37 miliardów euro na walkę z koronawirusem. Europosłowie w głosowaniu na odległość, pocztą elektroniczną, zaakceptowali plan działań łagodzących negatywne skutki kryzysu, który przygotowała Komisja Europejska. Zgodnie z propozycją Komisji, z unijnego funduszu inwestycyjnego Polska może wykorzystać prawie 7 miliardów 400 milionów euro na walkę z koronawirusem. To pieniądze już przyznane Polsce, ale może ona zmienić cel ich przeznaczenia. Przy czym nowością jest miliard 125 milionów euro – to niewykorzystane pieniądze, które Polska musiałaby zwrócić do unijnego budżetu, ale Komisja Europejska zaproponowała, by państwa nie zwracały niewykorzystanych funduszy, lecz przeznaczyły je na walkę z koronawirusem.
Polskie plany pomocy obecny stan gospodarki i wizje na przyszłość w miarę dobrze oceniła także niedawno amerykańska agencja ratingowa Fitch. W komunikacie prasowym Fitch napisał o mocnych fundamentach makroekonomicznych i dobrze zdywersyfikowanej gospodarce, która jest wspierana przez rozsądnie prowadzoną politykę gospodarczą. Według agencji, pandemia koronawirusa będzie miała negatywny wpływ na wzrost PKB w 2020 roku (1,8%), ale jednocześnie oczekuje przywrócenia trwałego tempa wzrostu już w 2021 roku (3,2%). Zdaniem Fitch, Polska powinna być dość odporna na szok wywołany pandemią COVID-19 ze względu na zróżnicowaną gospodarkę, stosunkowo zrównoważony rachunek bieżący oraz przestrzeń fiskalną zdolną pomieścić dodatkowe działania fiskalne.

W dalekosiężnej perspektywie, już po uporaniu się z wirusem, kraje takie jak Polska, gdzie koszty pracy, jak na Europę nie są duże, mogą zyskać. Wiele koncernów będzie chciało zdywersyfikować swoje łańcuchy produkcyjne i wybrać miejsca, które są bezpieczniejsze pod wieloma względami niż Chiny. To jednak marne pocieszenie, gdy pomyślimy o tysiącach ludzi, którzy umrą w wyniku epidemii, a także o milionach na całym świecie, które obawiają się o swoje zdrowie i życie.