“Antoś w Warszawie” – niezwykłe początki polskiego filmu

0
2

Ruchome obrazy z jednej strony budziły fascynację, z drugiej – lekceważenie i niesmak. Polacy po raz pierwszy mogli je zobaczyć podczas pokazów amerykańskich filmików nakręconych przez współpracowników Edisona i wyświetlanych za pomocą edisonowskiego wynalazku – cynetografu. Tak o jednym z pierwszych takich pokazów filmowych na ziemiach polskich, który odbył się we wrześniu 1896 roku we Lwowie pisał zawiedziony recenzent “Kuriera Lwowskiego”: “(…) obrazy kinematograficzne robią wrażenie niczego więcej, jak dobrze znanej, a tak przez dzieci zwłaszcza oklaskiwanej dioramy, o tyle lepszej, że ruchomej, a o tyle gorszej, że wiele obrazów, zwłaszcza fotografii scen z życia musi być bezbarwnych i że nieznośne ich migotanie utrudnia patrzenie i męczy niesłychanie oko. (…) Obrazy przesuwają się stanowczo i to bardzo za pomału, dzięki czemu np. osoby w nich chodzące posuwają się nie miarowo, jak bywa w istocie, ale jakiemiś nagłemi, nerwowemi drgnieniami (…). Wszystko zaś razem jest tak niedokładne, że słyszeliśmy wczoraj, jak widzowie pomyliwszy się w czytaniu programu brali Bokserów za Szermierzy, Okręt na morzu za Bulwary, a Scenę z domu obłąkanych za Taniec szkocki”.

Niedoskonałości aparatury Edisona sprawiły, że pozbawiony jej usterek kinematograf braci Lumiere trafił na ziemiach polskich na podatny grunt. Potencjał wynalazku Lumiere’ów szybko pojął dyrektor Teatru Miejskiego w Krakowie (dzisiejszego Teatru im.Słowackiego) Tadeusz Pawlikowski. Nie uważał on kinematografu za wulgarną rozrywkę dla ludu ani za profanację szacownej sceny. Pawlikowski przez cały czas trwania swojej kadencji zabiegał o przyciągnięcie publiczności do teatru, zapraszając na rozmaite popularne spektakle: cygańską skrzypaczkę, orkiestry wojskowe bądź “dekoracyjną inscenizację ‘Podróży naokoło Ziemi’ według Verne’a”. Pierwszy polski pokaz kinematografu odbył się w teatrze 14 listopada 1896 roku o godzinie 17; zaprezentowano klasyczny wówczas zestaw dwunastu filmów, m.in: “Śniadanie dziecka”, “Mimik z kapeluszem”, “Kłócące się dzieci”, “Polewacz polany”, “Kąpiel” i “Kolej żelazna”.

Pokazy kinematografu cieszyły się tak wielkim zainteresowaniem, że w ciągu następnych kilku lat odbyły się w większości polskich miast wszystkich trzech zaborów. Sukcesy kinematografu szybko zainspirowały polskich wynalazców. Zwłaszcza dwóm z nich udało się zapisać w historii polskiej kinematografii. Pierwszym z nich był Bolesław Matuszewski – uznawany za pierwszego polskiego i bez wątpienia jednego z pierwszych w skali światowej teoretyka filmu. Zafascynowany fotografią i wybitnie utalentowany Matuszewski szybko zaczął odnosić sukcesy w Paryżu. Nie poprzestał jednak na tym – najprawdopodobniej w 1896 roku, podczas pobytu na dworze cara Mikołaja II w Petersburgu, zyskawszy status “nadwornego fotografa”. Matuszewski nauczył się wtedy obsługi kinematografu i od następnego roku zaczął realizować w różnych krajach – w tym także i w Polsce – krótkie reportaże filmowe z wydarzeń politycznych a także filmiki medyczne i etnograficzne. Jednak największą zasługą Matuszewskiego stać się miało co innego. Otóż w marcu 1898 roku Matuszewski opublikował w Paryżu nowatorską broszurkę, zatytułowaną “Une Nouvelle source de l’histoire”, czyli “Nowe źródło historii”. W pracy tej zdał sprawę ze swego prekursorskiego – a opartego na wieloletnim doświadczeniu fotografa – rozumienia kina jako niezastąpionego rejestratora rzeczywistości, mogącego dostarczać w przyszłości źródeł historycznych nieskończenie bardziej wiarygodnych od dotychczasowych świadectw pisanych.

Kolejnym pionierem polskiej kinematografii został został Kazimierz Prószyński. Był on konstruktorem pierwszego aparatu do zdjęć i projekcji filmów czyli pleografu – urządzenia zbudowanego w 1894 r. – a więc rok wcześniej niż kinematograf braci Lumiere. Służyło ono do rejestracji zdjęć na błonie fotograficznej i projekcji obrazów. Był on również autorem pierwszych filmów dokumentalnych: krótkich scenek rodzajowych z życia Warszawy. Tworzył też filmy inscenizowane (“Powrót birbanta”, “Przygoda dorożkarza” – oba z 1902 roku), realizowane przy użyciu kolejnego aparatu zdjęciowo-projekcyjnego własnego pomysłu i konstrukcji – biopleografu. Jest on także twórcą telefotu – aparatu do przesyłania obrazów na odległość. Nasz rodzimy Edison zbudował także obturator – projektor filmowy dający obraz na ekranie bez drgań i migotania światła. To właśnie dzięki temu wynalazkowi możemy dziś oglądać filmy dowolnej długości bez nadmiernego obciążania wzroku drgającym obrazem. Na tym nie koniec wynalazków Kazimierza Prószyńskiego. W 1910 roku skonstruował pierwszą ręczną kamerę filmową – aeroskop, natomiast trzy lata wcześniej opracował metodę synchronizacji dźwięku i obrazu filmowego oraz rozpoczął realizację filmów dźwiękowych!

Po przełomie technologicznym przyszedł czas na rozwój polskiej produkcji filmowej. Jak grzyby po deszczu we wszystkich większych miastach trzech zaborów powstawały kina, których właściciele szybko stali się także producentami filmowymi. To właśnie z ich inicjatywy powstały pierwsze polskie filmy fabularne, obydwa w 1908 roku. Pierwszy z nich to legendarna “Pruska kultura” reklamowana jako opowieść “z życia Polaków poznańskich w walce z Niemczyzną”. Ten zaledwie ośmiominutowy film wyprodukowany przez żydowskiego producenta Mordechaja Towbina składał się z siedmiu części opowiadających o brutalnej pruskiej germanizacji, jak m.in.: “Szkoła ludowa we Wrześni” czy “Wóz Drzymały”. Jawna, narodowo-patriotyczna, tematyka filmu sprawiła, że władze carskie zakazały jego wyświetlania. Widzowie warszawscy mogli zobaczyć go dopiero we wrześniu 1918 roku. Film bardzo długo uchodził za zaginiony, jednak w 2000 roku jego kompletną kopię odnaleźli w paryskiej filmotece Małgorzata i Marek Hendrykowscy. Tym samym “Pruska kultura” jest dziś najstarszym zachowanym polskim filmem.

Tego szczęścia nie miała jednak bezpretensjonalna komedia “Antek pierwszy raz w Warszawie”, której wszystkie kopie niestety zaginęły. Rolę tytułową kreował wspomniany już Antoni Fertner – jeden z najpopularniejszych aktorów komicznych okresu kina niemego, a później dźwiękowego lat 30. XX wieku. Fertner tak wspomina proces powstawania filmu w swojej książce “Podróże Komiczne”:

“Przy Placu Teatralnym uruchomił dyrektor telefonów warszawskich Jakub Jasiński jedyny kinematograf stolicy pod egzotyczną nazwą ‘Oaza’. Jasiński wpadł na pomysł kręcenia własnego filmu,[…] zwrócił się do mnie z propozycją objęcia głównej roli.[…]

Większa część akcji filmu miała się toczyć w modnych podówczas ogródkach warszawskich, gdzie prowincjonalny fajtłapa pada ofiarą dwóch sprytnych stołecznych kurtyzan. Zaszokowany ponętami życia Antoś ani się spostrzega, gdy go okradają z uciułanego na Warszawę grosza. Sytuacja i sposób gry, rzecz jasna zależały wyłącznie od aktorów. Pozycja reżysera była zupełnie nieznana. Oprócz mnie doangażowano dwie baletnice, zaś wszelkie pomniejsze rólki pozostawiono na łaskę losu przygodnym ludziom z ulicy, restauracji itp. Po kilku dniach cały obraz był gotowy. Zaś 22 października 1908 roku ‘Oaza’ dała premierę kinematograficzną”.

Autor: ZUZANNA DUCKA-LUBAS